: śr 10 gru 2014, 09:48
Witam, by udowodnić szlachectwo, to tak dawniej, jak i teraz jest tym bardziej trudno. Dlaczego, dawniej stawiali w takiej naganie swój majątek, jeśli ten donosiciel przegrał w Sądzie, to ten oskarżony jest nadal o prawdziwym szlachectwie i zabierał majątek tego donosiciela. Jeśli było odwrotnie, to ten niby szlachcic stracił nie tylko majątek, ale i pieczęć z przybranym herbem, jako nie ważny. Ale i tu to nie takie proste, bo w herbarzach widnieje jako szlachta takie nazwisko i już nikt tego nie zmieni co napisał np. Niesiecki. Teraz nie ma czegoś takiego jak monarchia, by dowodzić swe pochodzenie, tylko te stare dopiski w metrykach przed nazwiskiem pomagają, plus wywody, albo nobilitacje. Moim zdaniem to dopisek Generosus to ten niepodważalny, czyli szlachetnie urodzony, inne dopiski mogą być naciągane przez księdza, taki ksiądz według zasobu w majątku pisał tak jak widział. Także ta prastara szlachta nawet u Cara się liczyła i nie potrzebowała się wywodzić, to jest ta z przed 1685 r., taki był prykaz Cara, co do wywodu fałszywej czy nie szlachty, ale młodszej od tej daty. Druga sprawa to jedni szukają pradziadka szlachetnego, a drugim to nie daje spokoju i przy każdej okazji wytykają czyjeś pochodzenie,tak jak by ten szlachetny miał rogi, ciemnota ludzka nie zna granic i tak było, jest i będzie.
A tak przy okazji, sam się zastanawiam, dlaczego tu nie szuka np. Lubomirski, Potocki, Branicki, czy Radziwiłł i inne magnackie rody, a ja szukam i po co. Otóż według moich obserwacji historii, magnaci mieli w każdym, znaczy swoim rodzie biskupa, czy nawet kilku. I taki biskup budował nie tylko kościoły, ale i zamki i pałace, a że se sobą nie zabrał, to stoją do dzisiaj. Czyli tylko szkoła i stanowisko daje majątek, tak w dawnych wiekach jak i dzisiaj, a u mnie w rodzie nie mam ani jednego biskupa.
Co do ciemnoty, to też prawda, to nie na złość, tylko tak dawniej było, np. z pewnej rodziny z Polski wyjechał dziadek do Ameryki i po kilku latach tam zmarł. Każdy list pisany już trochę po polsku i trochę po angielsku, ci z domu nie umiejący czytać, nosili te listy do księdza, by go im odczytał.
Ale pewnego razu po długiej przewie przyszła tylko z Ameryki sama paczka. A w niej coś tak jakby dzbanek i w nim czarny proszek. Domowi myśleli ze to na pewno zmielona czarna kawa i z gotowaną wodą to pili, ale jakoś nie smakowało. Po dwu tygodniach przyszedł i list, tam firma pogrzebowa podała ze przysłali do Polski skremowane prochy dziadka - pozdrawiam ; Julian
A tak przy okazji, sam się zastanawiam, dlaczego tu nie szuka np. Lubomirski, Potocki, Branicki, czy Radziwiłł i inne magnackie rody, a ja szukam i po co. Otóż według moich obserwacji historii, magnaci mieli w każdym, znaczy swoim rodzie biskupa, czy nawet kilku. I taki biskup budował nie tylko kościoły, ale i zamki i pałace, a że se sobą nie zabrał, to stoją do dzisiaj. Czyli tylko szkoła i stanowisko daje majątek, tak w dawnych wiekach jak i dzisiaj, a u mnie w rodzie nie mam ani jednego biskupa.
Co do ciemnoty, to też prawda, to nie na złość, tylko tak dawniej było, np. z pewnej rodziny z Polski wyjechał dziadek do Ameryki i po kilku latach tam zmarł. Każdy list pisany już trochę po polsku i trochę po angielsku, ci z domu nie umiejący czytać, nosili te listy do księdza, by go im odczytał.
Ale pewnego razu po długiej przewie przyszła tylko z Ameryki sama paczka. A w niej coś tak jakby dzbanek i w nim czarny proszek. Domowi myśleli ze to na pewno zmielona czarna kawa i z gotowaną wodą to pili, ale jakoś nie smakowało. Po dwu tygodniach przyszedł i list, tam firma pogrzebowa podała ze przysłali do Polski skremowane prochy dziadka - pozdrawiam ; Julian