Drzewo genealogiczne ma swoją wartość i cenę (komentarz)
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
- Lechowski_Cezary

- Posty: 65
- Rejestracja: wt 18 gru 2007, 07:39
- Lokalizacja: Zabrze
- Kontakt:
Sprostowanie
Szanowny Panie
Proszę nie rozdzierać szat i nie uderzać w tak minorowe tony. Muszę przyznać, że dobry z Pana adwokat i bardzo silnie broni Pan krytykowanych Instytucji. Pragnę natomiast sprostować, że To nie Pana krytykowałem bo nawet nie miałem pojęcia o istnieniu Szanownego Pana i Jego działalności. Pan natomiastnatomiast prawie w całej swojej wypowiedzi źle interpretuje moje słowa, przytacza Pan cytaty wyrwane z kontekstu, które fałszują moje intencje. Generalnie chodziło mi o negatywne wrażenie jakie wywarły na mnie wspomniane audycje telewizyjne, a słowo "proces" miało oznaczać cały szereg chybionych decyzji, do których sam Pan się przyznał.
cytat:
"Co do jednego muszę Panu przyznać rację - to było show, przeciw któremu ostro protestowaliśmy zarówno w trakcie realizacji programu, jak i po jego emisji. Dzięki naszemu stanowisku, Telewizja zdecydowała się w drugiej serii, na odejście od wybitnie rozrywkowego charakteru programu, na rzecz solidnej informacji historycznej".
Niemniej bedąc realistą wiem, że za ten show ktoś wzioł pieniązki. Na zdrowy rozsądek musiała płacić telewizja, ale pieniadze pochodzą od podatników czyli także są częsciowo moje. Pamięta Pan tylko dwie osoby, którym wręczono prawidłowe herby. Ja natomiast pamiętam trzecią, która stawiła się tam w towarzystwie chyba kuzynek z USA i to był dopiero show. I jeszcze jedno, ja nigdy nie negowałem Pańskiej rzetelności badawczej, nie mam do tego żadnych podstaw. Ja poprostu Pana nie znam. Nie starałem się o przyjęcie mnie w poczet ZSP i nie mam pojęcia na jakiej podstawie Pan tak twierdzi sugerując jednocześnie, że to mój odwet. Nigdy nie starałem się o przyjecie do ZSP i całe szczęście, a na dowód całą korespondecję z tą Instytucją przytaczam poniżej:
Szanowni Państwo!
W odpowiedzi na otrzymany list przesyłam adres mojego serwisu:
http://cpilawa.w.interia.pl/stronki/index.html
z poważaniem
Cezary Lechowski
Użytkownik Związek Szlachty Polskiej / Confederation of the Polish
Nobility napisał:
>Proszę o podanie adresu Pana serwisu.
>Jesli będzie zgodny z profilem naszej strony i działalności - zostanie dodany do linków.
>
>z poważaniem
>
>Marcin Michal Wiszowaty
>Prezes Związku
>_______________________
>Zwiazek Szlachty Polskiej http://www.szlachta.org
>Confederation of the Polish Nobility http://www.szlachta.org/2index.htm
>L'Association de la Noblesse Polonaise http://www.szlachta.org/3index.htm
>Polnischer Adelsverband http://www.szlachta.org/4index.htm
>ul. Grodzka 12; 80-841 Gdańsk, POLSKA
>tel.kom. (+48) 604.339.800; tel. (+48 - 58) 344-34-90
>
> ----- Original Message -----
> From: Pilawa
> To: szlachta@szlachta.org.pl
> Sent: Thursday, February 02, 2006 5:42 PM
> Subject: dotyczy umieszczenia linku serwisu.
>
>
> Szanowni Państwo.
> Jestem zainteresowany umieszczeniem na stronie Związku Szlachty Polskiej linku własnego serwisu genealogicznego. Uprzejmię proszę o wyjaśnienie w jaki sposób mogę to zrobić i jakie musze spełnić warunki? Na stronie nie znalazłem żadnych wskazówek jak tego dokonać. Łączę wyrazy szacunku -
> Cezary Bronisław Lechowski
>
Jeżeli już mam o coś żal do ZSP, to o to że zajmuje się programami telewizyjnymi zamiast tym co ma zapisane w swoim zakresie, a powyżej korespondencja, na którą nigdy nie dostałem odpowiedzi, ani żadnych wyjaśnień o które prosiłem.
Łączę wyrazy szacunku
Cezary Bronisław Lechowski
Szanowny Panie
Proszę nie rozdzierać szat i nie uderzać w tak minorowe tony. Muszę przyznać, że dobry z Pana adwokat i bardzo silnie broni Pan krytykowanych Instytucji. Pragnę natomiast sprostować, że To nie Pana krytykowałem bo nawet nie miałem pojęcia o istnieniu Szanownego Pana i Jego działalności. Pan natomiastnatomiast prawie w całej swojej wypowiedzi źle interpretuje moje słowa, przytacza Pan cytaty wyrwane z kontekstu, które fałszują moje intencje. Generalnie chodziło mi o negatywne wrażenie jakie wywarły na mnie wspomniane audycje telewizyjne, a słowo "proces" miało oznaczać cały szereg chybionych decyzji, do których sam Pan się przyznał.
cytat:
"Co do jednego muszę Panu przyznać rację - to było show, przeciw któremu ostro protestowaliśmy zarówno w trakcie realizacji programu, jak i po jego emisji. Dzięki naszemu stanowisku, Telewizja zdecydowała się w drugiej serii, na odejście od wybitnie rozrywkowego charakteru programu, na rzecz solidnej informacji historycznej".
Niemniej bedąc realistą wiem, że za ten show ktoś wzioł pieniązki. Na zdrowy rozsądek musiała płacić telewizja, ale pieniadze pochodzą od podatników czyli także są częsciowo moje. Pamięta Pan tylko dwie osoby, którym wręczono prawidłowe herby. Ja natomiast pamiętam trzecią, która stawiła się tam w towarzystwie chyba kuzynek z USA i to był dopiero show. I jeszcze jedno, ja nigdy nie negowałem Pańskiej rzetelności badawczej, nie mam do tego żadnych podstaw. Ja poprostu Pana nie znam. Nie starałem się o przyjęcie mnie w poczet ZSP i nie mam pojęcia na jakiej podstawie Pan tak twierdzi sugerując jednocześnie, że to mój odwet. Nigdy nie starałem się o przyjecie do ZSP i całe szczęście, a na dowód całą korespondecję z tą Instytucją przytaczam poniżej:
Szanowni Państwo!
W odpowiedzi na otrzymany list przesyłam adres mojego serwisu:
http://cpilawa.w.interia.pl/stronki/index.html
z poważaniem
Cezary Lechowski
Użytkownik Związek Szlachty Polskiej / Confederation of the Polish
Nobility napisał:
>Proszę o podanie adresu Pana serwisu.
>Jesli będzie zgodny z profilem naszej strony i działalności - zostanie dodany do linków.
>
>z poważaniem
>
>Marcin Michal Wiszowaty
>Prezes Związku
>_______________________
>Zwiazek Szlachty Polskiej http://www.szlachta.org
>Confederation of the Polish Nobility http://www.szlachta.org/2index.htm
>L'Association de la Noblesse Polonaise http://www.szlachta.org/3index.htm
>Polnischer Adelsverband http://www.szlachta.org/4index.htm
>ul. Grodzka 12; 80-841 Gdańsk, POLSKA
>tel.kom. (+48) 604.339.800; tel. (+48 - 58) 344-34-90
>
> ----- Original Message -----
> From: Pilawa
> To: szlachta@szlachta.org.pl
> Sent: Thursday, February 02, 2006 5:42 PM
> Subject: dotyczy umieszczenia linku serwisu.
>
>
> Szanowni Państwo.
> Jestem zainteresowany umieszczeniem na stronie Związku Szlachty Polskiej linku własnego serwisu genealogicznego. Uprzejmię proszę o wyjaśnienie w jaki sposób mogę to zrobić i jakie musze spełnić warunki? Na stronie nie znalazłem żadnych wskazówek jak tego dokonać. Łączę wyrazy szacunku -
> Cezary Bronisław Lechowski
>
Jeżeli już mam o coś żal do ZSP, to o to że zajmuje się programami telewizyjnymi zamiast tym co ma zapisane w swoim zakresie, a powyżej korespondencja, na którą nigdy nie dostałem odpowiedzi, ani żadnych wyjaśnień o które prosiłem.
Łączę wyrazy szacunku
Cezary Bronisław Lechowski
- Bozenna

- Posty: 2479
- Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
- Lokalizacja: Francja
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Jacku,
Ty jestes "szlachcicem", a ja jestem zaskoczona.
To jest absurdalne podejscie do genealogii: "mila niespodzianka - jestem szlachcicem".
Czy Ty piszesz powaznie, czy tez nie zastanowiles sie nad tym co napisales i slowa "przerosly" Twoje mysli ?
Jaka mila niespodzianka ?
Czy nalezy rozumiec, ze odkrycie chlopskiego pochodzenie jest rozczarowaniem dla genealoga ?
Kazde odkrycie jest "mila niespodzianka".
Przemysl jeszcze raz ten Twoj wpis.
Usmiechy
kolezanka Bozenna
P.S. Gdybym byla zlosliwa to bym napisala, ze szlachectwo jest jak konfitury, im mniej sie go ma, tym bardziej sie je rozsmarowuje.
Ty jestes "szlachcicem", a ja jestem zaskoczona.
To jest absurdalne podejscie do genealogii: "mila niespodzianka - jestem szlachcicem".
Czy Ty piszesz powaznie, czy tez nie zastanowiles sie nad tym co napisales i slowa "przerosly" Twoje mysli ?
Jaka mila niespodzianka ?
Czy nalezy rozumiec, ze odkrycie chlopskiego pochodzenie jest rozczarowaniem dla genealoga ?
Kazde odkrycie jest "mila niespodzianka".
Przemysl jeszcze raz ten Twoj wpis.
Usmiechy
kolezanka Bozenna
P.S. Gdybym byla zlosliwa to bym napisala, ze szlachectwo jest jak konfitury, im mniej sie go ma, tym bardziej sie je rozsmarowuje.
- Artur_Gorzelak

- Posty: 37
- Rejestracja: ndz 02 wrz 2007, 17:05
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Jeżeli rodzina przez całe dzieciństwo wmawiała mu szlacheckie korzenie, to pewnie byłoby to rozczarowaniem. Ale tu był przypadek odwrotny, ktoś kto był pewien swojego pochodzenia nagle dowiaduje się że ma coś więcej. Szlachectwo jest tu bonusem nawet nie ze względu na jakiś prestiż czy spadek, ale ze względu na większą dostępność materiałów w których znajdujemy ślady naszych przodków oraz większe prawdopodobieństwo znalezienia pamiątek.
Pamiętajmy też że w naszym kraju wiedza o przodkach bywała nieraz niebezpieczna. Moja mama ma bardzo szczątkowe informacje o swojej rodzinie, bo jej mama bała się cokolwiek mówić na ten temat po powrocie z ubeckiego obozu pracy. Ten strach jeszcze parę lat temu dawał o sobie znać kiedy próbowałem wypytywać mamę i napotykałem na odpowiedzi "lepiej tego nie rozgrzebywać" czy "było, minęło". Nie każdy miał szczęście wyrastać w rodzinie pielęgnującej tradycje, wśród szuflad pełnych zdjęć, dokumentów i innych pamiątek.
Pamiętajmy też że w naszym kraju wiedza o przodkach bywała nieraz niebezpieczna. Moja mama ma bardzo szczątkowe informacje o swojej rodzinie, bo jej mama bała się cokolwiek mówić na ten temat po powrocie z ubeckiego obozu pracy. Ten strach jeszcze parę lat temu dawał o sobie znać kiedy próbowałem wypytywać mamę i napotykałem na odpowiedzi "lepiej tego nie rozgrzebywać" czy "było, minęło". Nie każdy miał szczęście wyrastać w rodzinie pielęgnującej tradycje, wśród szuflad pełnych zdjęć, dokumentów i innych pamiątek.
Pozdrawiam - Artur Gorzelak
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Panu Cezaremu Lechowskiemu - ad vocem
Kolejny Pański list, niewiele zawiera argumentów rzeczowych, które by uzasadniały pierwotne, ostre sformułowania, ale za to zawiera demagogiczne sformułowania, sprowadzające się do tezy: "program był kiepski, a przecież ja, jako podatnik za to płacę".
Skoro jedynym argumentem mającym dowieźć nierzetelności historycznej zawartych w programie treści jest zarzut, że był to program komercyjny, to gratuluję umiejętności przenikliwej analizy.
Podsumowując Pańskie dotychczasowe wypowiedzi, mogę przyjąć, że negacja przedstawianych w programie faktów ma swoje podłoże bardziej w subiektywnym odbiorze, niźli genealogicznej czy historycznej ocenie.
Cóż, de gustibus et coloribus non est disputandum.
Przyjmuję także do wiadomości wytłumaczenie, że to nie mnie Pan krytykował, bo jak Pan napisał:
Oni również mogli się czuć obrażeni przez zarzuty rozmijania się z prawdą historyczną i rzeczywistością.
Dla równowagi dodam, że mnie osobiście Pańska działalność jest również zupełnie obca i jakoś nie miałem okazji zapoznać się z Pańskimi osiągnięciami, pomijając stronkę na którą dzisiaj wszedłem.
Na marginesie, rozumiem dlaczego Związek Szlachty Polskiej nie zamieścił linku do Pańskiej strony.
Skoro już jestem przy tym temacie, to faktycznie domniemywałem, że złożył Pan aplikację do Związku, bo tak można się było domyślać z pierwszych wypowiedzi. Jak widać korespondencja dotyczyła nieco innej kwestii, ale nie zmienia to w niczym faktu, że ma Pan jakiś uraz do ZSzP.
Najlepiej te sprawy wyjaśniać na forum Związku, a nie na naszym, należącym do Polskiego Towarzystwa Genealogicznego.
Wracając do sprawy odcinka z p. Dorotą Rabczewską, to myli się Pan. W materiale przedstawiano jedynie stan badań, które na moment emisji programu nie były jeszcze zakończone. Podałem, że nie mogę ustalić z której rodziny wywodzi się bohaterka odcinka, bo czekamy na materiały z Kijowa. W grę wchodziły również dwie rodziny szlacheckie. Jak się później okazało, Rabczewscy wywodzą się z jednej z nich, ale to już nastąpiło po emisji.
Już na zakończenie, chcę się odnieść do postawionego w ostatnim liście zarzutu, że "prawie w całości źle interpretuję Pańskie słowa" i wyrywam je z kontekstu.
Cóż mogę na to odpowiedzieć? Ano tylko tyle, że "koń jaki jest, każdy widzi"
Słowa padły, jest ich niewiele i każdy z czytelników może się przekonać, czy była to z mojej strony nadinterpretacja.
A swoją drogą, to powinno dawać do myślenia, że jeśli nasze wypowiedzi musimy później sami tłumaczyć i wyjaśniać nasze intencje, to chyba nie najlepiej świadczy o umiejętności jasnego formułowania przekazu.
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
Kolejny Pański list, niewiele zawiera argumentów rzeczowych, które by uzasadniały pierwotne, ostre sformułowania, ale za to zawiera demagogiczne sformułowania, sprowadzające się do tezy: "program był kiepski, a przecież ja, jako podatnik za to płacę".
Skoro jedynym argumentem mającym dowieźć nierzetelności historycznej zawartych w programie treści jest zarzut, że był to program komercyjny, to gratuluję umiejętności przenikliwej analizy.
Podsumowując Pańskie dotychczasowe wypowiedzi, mogę przyjąć, że negacja przedstawianych w programie faktów ma swoje podłoże bardziej w subiektywnym odbiorze, niźli genealogicznej czy historycznej ocenie.
Cóż, de gustibus et coloribus non est disputandum.
Przyjmuję także do wiadomości wytłumaczenie, że to nie mnie Pan krytykował, bo jak Pan napisał:
Mam nadzieję, że w ten sam sposób uratujemy także honor wielu Koleżanek i Kolegów z tutejszego forum, które wiele godzin spędziły na żmudnych kwerendach, zbierając materiały na potrzeby tego Programu.To nie Pana krytykowałem bo nawet nie miałem pojęcia o istnieniu Szanownego Pana i Jego działalności.
Oni również mogli się czuć obrażeni przez zarzuty rozmijania się z prawdą historyczną i rzeczywistością.
Dla równowagi dodam, że mnie osobiście Pańska działalność jest również zupełnie obca i jakoś nie miałem okazji zapoznać się z Pańskimi osiągnięciami, pomijając stronkę na którą dzisiaj wszedłem.
Na marginesie, rozumiem dlaczego Związek Szlachty Polskiej nie zamieścił linku do Pańskiej strony.
Skoro już jestem przy tym temacie, to faktycznie domniemywałem, że złożył Pan aplikację do Związku, bo tak można się było domyślać z pierwszych wypowiedzi. Jak widać korespondencja dotyczyła nieco innej kwestii, ale nie zmienia to w niczym faktu, że ma Pan jakiś uraz do ZSzP.
Najlepiej te sprawy wyjaśniać na forum Związku, a nie na naszym, należącym do Polskiego Towarzystwa Genealogicznego.
Wracając do sprawy odcinka z p. Dorotą Rabczewską, to myli się Pan. W materiale przedstawiano jedynie stan badań, które na moment emisji programu nie były jeszcze zakończone. Podałem, że nie mogę ustalić z której rodziny wywodzi się bohaterka odcinka, bo czekamy na materiały z Kijowa. W grę wchodziły również dwie rodziny szlacheckie. Jak się później okazało, Rabczewscy wywodzą się z jednej z nich, ale to już nastąpiło po emisji.
Już na zakończenie, chcę się odnieść do postawionego w ostatnim liście zarzutu, że "prawie w całości źle interpretuję Pańskie słowa" i wyrywam je z kontekstu.
Cóż mogę na to odpowiedzieć? Ano tylko tyle, że "koń jaki jest, każdy widzi"
Słowa padły, jest ich niewiele i każdy z czytelników może się przekonać, czy była to z mojej strony nadinterpretacja.
A swoją drogą, to powinno dawać do myślenia, że jeśli nasze wypowiedzi musimy później sami tłumaczyć i wyjaśniać nasze intencje, to chyba nie najlepiej świadczy o umiejętności jasnego formułowania przekazu.
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
-
Jacek_Jarnuszkiewicz

- Posty: 71
- Rejestracja: pt 30 sty 2009, 23:38
Droga Bożenno,Bozenna pisze:Jacku,
Ty jestes "szlachcicem", a ja jestem zaskoczona.
To jest absurdalne podejscie do genealogii: "mila niespodzianka - jestem szlachcicem".
Czy Ty piszesz powaznie, czy tez nie zastanowiles sie nad tym co napisales i slowa "przerosly" Twoje mysli ?
Jaka mila niespodzianka ?
Czy nalezy rozumiec, ze odkrycie chlopskiego pochodzenie jest rozczarowaniem dla genealoga ?
Kazde odkrycie jest "mila niespodzianka".
Przemysl jeszcze raz ten Twoj wpis.
Usmiechy
kolezanka Bozenna
P.S. Gdybym byla zlosliwa to bym napisala, ze szlachectwo jest jak konfitury, im mniej sie go ma, tym bardziej sie je rozsmarowuje.
każda dodatkowa informacja o rodzinie nas cieszy.
Ale nie okłamujmy siebie i innych.
Jeszcze bardziej nas cieszy jeśli się dowiemy, ze nasi przodkowie osiągali sukcesy, takie, czy inne. Cieszy nas, że sprawowali różne funkcje, byli zamożni, wykształceni i też, że okazuje się, że byli szlachtą. Taka jest natura ludzka. I to jest normalne. Nie znam ludzi, którzy by nie mieli w sobie chociaż odrobiny snobizmu.
I chyba nie możesz nie zgodzić się ze mną, ze informacja o pochodzeniu ze stanu szlacheckiego jest miłą niespodzianką. Choćby dla tego, że jest niespodzianką.
Nie jesteśmy naukowcami, którzy zajmują się badaniem cudzych genealogii, tylko amatorami badającymi korzenie własnych rodzin. Wobec tego nie odczuwamy jedynie radości, że coś odkryliśmy, ale mamy do tych odkryć emocjonalne podejście.
Pozdrawiam serdecznie.
Jacek
- Lechowski_Cezary

- Posty: 65
- Rejestracja: wt 18 gru 2007, 07:39
- Lokalizacja: Zabrze
- Kontakt:
Szanowny Panie Waldemarze
Mam nadzieję, że Nasza - czasem dość ostra wymiana poglądów już się skąńczyła. W zasadzie przybrała ona dość nieoczekiwanie niekontrolowany obrót, trzeba było to przerwać, bo ja w zasadzie nie miałem motywacji do ciągnięcia tego dalej. Do Pana, którego wcale nie znam, nie mogłem mieć żadnych pretensji, a nawet przeciwnie. Sam wiem z własnego doświadczenia, że nieraz człowiek chce dobrze, ale ktoś wyżej zadecyduje inaczej, takie jest życie. Jednym słowem o ile nie pogniewał się Pan na mnie totalnie, a jest Pan człowiekiem inteligentnym i o dużej wiedzy, to proponuję rozmowę, ale na innej "częstotliwości". Pozostawiam wybór Panu. Pozdrawiam serdecznie
Cezary Lechowski
Mam nadzieję, że Nasza - czasem dość ostra wymiana poglądów już się skąńczyła. W zasadzie przybrała ona dość nieoczekiwanie niekontrolowany obrót, trzeba było to przerwać, bo ja w zasadzie nie miałem motywacji do ciągnięcia tego dalej. Do Pana, którego wcale nie znam, nie mogłem mieć żadnych pretensji, a nawet przeciwnie. Sam wiem z własnego doświadczenia, że nieraz człowiek chce dobrze, ale ktoś wyżej zadecyduje inaczej, takie jest życie. Jednym słowem o ile nie pogniewał się Pan na mnie totalnie, a jest Pan człowiekiem inteligentnym i o dużej wiedzy, to proponuję rozmowę, ale na innej "częstotliwości". Pozostawiam wybór Panu. Pozdrawiam serdecznie
Cezary Lechowski
- Pieniążek_Stanisław

- Posty: 923
- Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
- Lokalizacja: Gdynia
By spokojnie podsumować dyskusję, którą wywołałem zamieszczeniem kontrowersyjnego artykułu o genealogii, a która zeszła na temat wartości genealogii chłopskiej w porównaniu do szlacheckiej przypomnę mój wiersz, który w tym temacie napisałem przed kilku laty:
Stare fotografie
W zakurzonej szufladzie w starej wiekiem komodzie,
Stojącej gdzieś na strychu w zapomnianym domu.
Odnalazłem dwa albumy, wiele fotografii.
Z przed półtora wieku, nie znanych nikomu.
Gdy przeglądam je teraz, w spokoju i ciszy
Patrząc na zdjęcia ludzi od lat jakby mi znanych
To spostrzegam w ich oczach o kolorze sepii
Twarze moich przodków, z przed wieków, zapomnianych.
Przed oczyma przewija mi się jakby film życia.
Życia tych co odeszli już dawno w inne światy.
Powracają wspomnienia i relacje najbliższych
Zda się jakby wrócili dziś z podróży z przed laty
Ta dumna twarz tak gęsto bruzdami lat pokryta.
Jak ziemia, która rodzi od wielu, wielu lat.
Przypomina prababkę mą z podlaskiej osady.
Przypomina jej życie, zupełnie inny świat.
Człek z sumiastym wąsiskiem, pod nosem na swej twarzy
Prosto, pewnie stojący jak w tle zdjęcia topole.
To twarz mego pradziada w jego złości życia.
Patrzy dumnie jak pomnik stojący na cokole.
Twarze młodszych pokoleń w wiejskim krajobrazie.
Zrobione w fotografii z niejednego ujęcia.
To twarze tak czytelne jak zeszyt z kaligrafią.
Zapisany ręką małego dziecięcia.
Drugi album już inny, w skórzanej oprawie.
Na zdjęciach inni ludzie, społeczności kwiat.
Na twarzach przezroczystych nie znajdziesz żadnej zmarszczki
Lata niby te same, zupełnie inny świat
Nie ujrzysz też w ich oczach żadnego obrazu,
Trudów życia i znojów, przeżycia wielu lat.
A przecież to te same, okresy historii.
Ten sam kraj mych przodków, lecz jakżeż inny świat.
Chłopskie trudy i znoje życia codziennego,
Pałacowe salony, polowania, przyjęcia,
Sprawiedliwie i na zawsze połączyła dzisiaj:
Zakurzona szuflada i w albumach zdjęcia.
(Stanisła L.Pieniążek, 2004)
PS. Tak się składa, że aktywnmie brałem udział w poszukiwaniach genealogicznych i do programu z Dorotą Rabczewską i z Hanką Śleszyńską. Przodkowie p.Hanki byli napewno szlachtą zagrodową jednak czy pani Hanka ma prawo nazywać się szlachcianką to jest temat dyskusyjny. Uważam, że nie i mógłbym to udowodnić, jednak wiążą mnie pewne zobowiązania w myśl których nie mogę rozpowszechniać zdobytych materiałów i wiadomości.
Staszek Pieniążek
Stare fotografie
W zakurzonej szufladzie w starej wiekiem komodzie,
Stojącej gdzieś na strychu w zapomnianym domu.
Odnalazłem dwa albumy, wiele fotografii.
Z przed półtora wieku, nie znanych nikomu.
Gdy przeglądam je teraz, w spokoju i ciszy
Patrząc na zdjęcia ludzi od lat jakby mi znanych
To spostrzegam w ich oczach o kolorze sepii
Twarze moich przodków, z przed wieków, zapomnianych.
Przed oczyma przewija mi się jakby film życia.
Życia tych co odeszli już dawno w inne światy.
Powracają wspomnienia i relacje najbliższych
Zda się jakby wrócili dziś z podróży z przed laty
Ta dumna twarz tak gęsto bruzdami lat pokryta.
Jak ziemia, która rodzi od wielu, wielu lat.
Przypomina prababkę mą z podlaskiej osady.
Przypomina jej życie, zupełnie inny świat.
Człek z sumiastym wąsiskiem, pod nosem na swej twarzy
Prosto, pewnie stojący jak w tle zdjęcia topole.
To twarz mego pradziada w jego złości życia.
Patrzy dumnie jak pomnik stojący na cokole.
Twarze młodszych pokoleń w wiejskim krajobrazie.
Zrobione w fotografii z niejednego ujęcia.
To twarze tak czytelne jak zeszyt z kaligrafią.
Zapisany ręką małego dziecięcia.
Drugi album już inny, w skórzanej oprawie.
Na zdjęciach inni ludzie, społeczności kwiat.
Na twarzach przezroczystych nie znajdziesz żadnej zmarszczki
Lata niby te same, zupełnie inny świat
Nie ujrzysz też w ich oczach żadnego obrazu,
Trudów życia i znojów, przeżycia wielu lat.
A przecież to te same, okresy historii.
Ten sam kraj mych przodków, lecz jakżeż inny świat.
Chłopskie trudy i znoje życia codziennego,
Pałacowe salony, polowania, przyjęcia,
Sprawiedliwie i na zawsze połączyła dzisiaj:
Zakurzona szuflada i w albumach zdjęcia.
(Stanisła L.Pieniążek, 2004)
PS. Tak się składa, że aktywnmie brałem udział w poszukiwaniach genealogicznych i do programu z Dorotą Rabczewską i z Hanką Śleszyńską. Przodkowie p.Hanki byli napewno szlachtą zagrodową jednak czy pani Hanka ma prawo nazywać się szlachcianką to jest temat dyskusyjny. Uważam, że nie i mógłbym to udowodnić, jednak wiążą mnie pewne zobowiązania w myśl których nie mogę rozpowszechniać zdobytych materiałów i wiadomości.
Staszek Pieniążek
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Panie Cezary.
Myślę, że po naszym zapoznaniu, najwyższa pora przejść na per "TY"
Daleki jestem od obrażania, bo rozmawialiśmy raczej o przedmiocie sporu, a nie o sobie.
Powiem więcej, mimo iż starliśmy się "w polu" to nie noszę w sobie najmniejszej urazy i mam nadzieję, że z wzajemnością.
Gdyby wszyscy reprezentowali jednolite zdanie, to forum by było niepotrzebne, a już z całą pewnością nudne jak flaki z olejem
Dziękuję za tą wymianę zdań, moim zdaniem potrzebną obu stronom.
Staszku
Już po Twojej kwerendzie, prowadziłem dalej prace w terenie, jak zapewne wiesz. Siedziałem w zaściankach prawie dwa tygodnie, a resztę w AGAD.
Sprawę o której myślisz wyjaśnialiśmy bardzo dokładnie zarówno z zawodowymi historykami, jak i specjalistami od prawa szlacheckiego, autorami licznych publikacji w tej materii. Uwierz mi na słowo, że gdybym miał po tych konsultacjach cień wątpliwości, to bym nigdy nie zdecydował się na wprowadzenie tego do scenariusza.
PS
Piszę może mniej składnie, ale zmogła mnie grypa i ledwie widzę klawiaturę.
Pozdrawiam
Waldek Fronczak
Myślę, że po naszym zapoznaniu, najwyższa pora przejść na per "TY"
Daleki jestem od obrażania, bo rozmawialiśmy raczej o przedmiocie sporu, a nie o sobie.
Powiem więcej, mimo iż starliśmy się "w polu" to nie noszę w sobie najmniejszej urazy i mam nadzieję, że z wzajemnością.
Gdyby wszyscy reprezentowali jednolite zdanie, to forum by było niepotrzebne, a już z całą pewnością nudne jak flaki z olejem
Dziękuję za tą wymianę zdań, moim zdaniem potrzebną obu stronom.
Staszku
Już po Twojej kwerendzie, prowadziłem dalej prace w terenie, jak zapewne wiesz. Siedziałem w zaściankach prawie dwa tygodnie, a resztę w AGAD.
Sprawę o której myślisz wyjaśnialiśmy bardzo dokładnie zarówno z zawodowymi historykami, jak i specjalistami od prawa szlacheckiego, autorami licznych publikacji w tej materii. Uwierz mi na słowo, że gdybym miał po tych konsultacjach cień wątpliwości, to bym nigdy nie zdecydował się na wprowadzenie tego do scenariusza.
PS
Piszę może mniej składnie, ale zmogła mnie grypa i ledwie widzę klawiaturę.
Pozdrawiam
Waldek Fronczak
-
Krystyna_Urbanowicz

- Posty: 46
- Rejestracja: ndz 01 lut 2009, 17:52
-
Jacek_Jarnuszkiewicz

- Posty: 71
- Rejestracja: pt 30 sty 2009, 23:38
Zagranie w stylu Kaczyńskich i Macierewicza. Wiem coś, ale to poufna wiedza, więc nie powiem. Najobrzydliwszy sposób rzucania na kogoś podejrzenia.Pieniążek_Stanisław pisze:
PS. Tak się składa, że aktywnmie brałem udział w poszukiwaniach genealogicznych i do programu z Dorotą Rabczewską i z Hanką Śleszyńską. Przodkowie p.Hanki byli napewno szlachtą zagrodową jednak czy pani Hanka ma prawo nazywać się szlachcianką to jest temat dyskusyjny. Uważam, że nie i mógłbym to udowodnić, jednak wiążą mnie pewne zobowiązania w myśl których nie mogę rozpowszechniać zdobytych materiałów i wiadomości.
Staszek Pieniążek
Gratulacje.
Albo się mówi, że coś jest nie tak, albo trzyma się język za zębami.
Bez poważania.
Jacek Jarnuszkiewicz
-
Szaciłowski_Marcin

- Posty: 17
- Rejestracja: pn 15 gru 2008, 14:00
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Jacek ma wiele racji w tym co napisał.
Ten fragment Twojej wypowiedzi Staszku, nie należał do najbardziej fortunnych.
Aby nie pozostawić więc niedopowiedzeń i niesmaku, wyjaśnię, że chodziło o znalezienie wśród bezpośrednich przodków p. Hani klasycznego "trupa w szafie", jakiego ma większość rodzin, czyli dziecko nieślubne - chłopca, który początkowo był zapisany pod nazwiskiem panieńskim matki, również szlachcianki. Dalszy przebieg wypadków wyglądał następująco: ojciec dziecka - Śleszyński, ożenił się z matką dziecka i uznał owo dziecko, dając mu swoje nazwisko.
To zrodziło początkowo moje wątpliwości odnośnie uznania szlachectwa tak zrodzonego przodka p. Hani.
Specjaliści i historycy prawa wyjaśnili jednak, że od czasów sejmu z 1768 roku, dzieci takie mają pełnię praw szlacheckich. Ot i wszystko.
Dodam, że nie zdradzam tu żadnych zastrzeżonych tajemnic "probanta"
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
Ten fragment Twojej wypowiedzi Staszku, nie należał do najbardziej fortunnych.
Aby nie pozostawić więc niedopowiedzeń i niesmaku, wyjaśnię, że chodziło o znalezienie wśród bezpośrednich przodków p. Hani klasycznego "trupa w szafie", jakiego ma większość rodzin, czyli dziecko nieślubne - chłopca, który początkowo był zapisany pod nazwiskiem panieńskim matki, również szlachcianki. Dalszy przebieg wypadków wyglądał następująco: ojciec dziecka - Śleszyński, ożenił się z matką dziecka i uznał owo dziecko, dając mu swoje nazwisko.
To zrodziło początkowo moje wątpliwości odnośnie uznania szlachectwa tak zrodzonego przodka p. Hani.
Specjaliści i historycy prawa wyjaśnili jednak, że od czasów sejmu z 1768 roku, dzieci takie mają pełnię praw szlacheckich. Ot i wszystko.
Dodam, że nie zdradzam tu żadnych zastrzeżonych tajemnic "probanta"
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
-
Jacek_Jarnuszkiewicz

- Posty: 71
- Rejestracja: pt 30 sty 2009, 23:38
- Pieniążek_Stanisław

- Posty: 923
- Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
- Lokalizacja: Gdynia
- Lechowski_Cezary

- Posty: 65
- Rejestracja: wt 18 gru 2007, 07:39
- Lokalizacja: Zabrze
- Kontakt: