Witam AnetkoKaczmarek_Aneta pisze:Kilka refleksji:
- może warto odszukać nekrolog Karoliny w Kurierze Warszawskim (np. Biblioteka Narodowa) – czasem z nekrologu można wyciągnąć dodatkowe informacji, np. rok urodzenia albo upewnić się co do miejsca urodzenia
- przy niełatwym w pisowni i brzmieniu nazwisku należy liczyć się z obocznościami nazwiska, np. Olsdorf
- jeśli szukałaś wyłącznie po skorowidzach, pewności mieć nie możesz, że aktu nie ma – skorowidze są obarczone ogromną ilością błędów
- taki sam brak pewności wynikać powinien z niekompletności roczników ksiąg warszawskich, ale także z możliwości przeoczenia (sama mam kilku nieodnalezionych przodków z Warszawy i niektóre księgi wertuję kilkakrotnie)
- tak jak podpowiada Włodek - dobrze jest udokumentować linie boczne, tj. wszystkie te osoby, w aktach których pojawiają się Twoi główni poszukiwani
- spróbuj skompletować całą inną wiedzę o poszukiwanych i zastanó się, czy można o nich czegoś się jeszcze dowiedzieć ze źródeł niemetrykalnych
- a na koniec moja prywatna uwaga: "pisz o przodkach z szacunkiem - może podpowiedzą Ci jakieś rozwiązanie "z góry""
Pozdrawiam serdecznie
i życzę powodzenia !
AK
hurtem odpowiadam na Twoje supozycje :
- nekrologów nie sprawdzalam ale szczerze powiedziawszy wątpię... ale oczywiscie sprawdze.
- obocznosci owszem ale raczeje wszelkie odmiany TOL... Co tez uczynilam
- szukalam nie po skorowidzach a po kazdej dostepnej ksiedze / mikrofilmy + dvd -> Sw.Andrzej. Uwierz mi ze KAZDY mikrofilm był przejrzany . oczywiscie w zakresie interesujacych mnie dat . Teraz znalazłam ze ktos z forumowiczów zaczal wpisywac do zasobu Sw. Andrzeja . Znalazlam tam cos i znow klania mi sie ASC tyle ze 10 lat wczesnej niz szukalam. ale to lepsze niz nic . Chwala i pokłony osobom które te mrówczą prace robia!!!!!
- linie boczne - tak jak pisalam- nie mam co dokumentowac bo nic o nich nie wiem . znaczy o Tolsdorfach + Zenowiczach, linii bocznych w mojej bazie drzewnej z innej galezi mam ciut ciut i troche ale zaczynalam od wiadomych danych. stad w drzewie 238 nazwisk..... Natomiast o tych liniach nie wiem nic i nikt w rodzinie nie wie. Wiedzial pradziadek ale nic nie powiedzial "bo nie" a zmarl w 1947.
- żródla niemetrykalne wyschły. w domu dokumenty z ktorych nic nie wynika, dziadek moj zyjący najstarszy w rodzinie nic nie wie. stad moje rozpaczliwe wołanie na puszczy na forum ... Co jeszcze moge zrobic ???? bo mnie pomysły sie skonczyly ...
- i na koniec szacunek o ktorym piszesz. Uwierz mi mam do nich szacunek... Do tego stopnia ze nawet poryczalam sie w ASC jak znalazłam cokolwiek.. Ale momentami ręce opadają .. Bo to juz nie zdarzenia losowe, dzieki którym NIC nie wiem (np. wojna) ale zlosliwosc losu i przodków jako takich ( taka cecha niestety w tej rodzinie jest). Nie mieli co robic, namotali jak w kubełku.. A poza tym z tego co slyszalam o moim pradziadku - synu Adama i Karoliny - "jajarz" byl niewąski, miał poczucie humoru, walił prosto z mostu co mysli, pomysły miał z kosmosu. Czyli moze jak pojde "jego charakterem" to sie do nich zblize? seansy spirytystyczne i podróze w czasie odpadają, niestety !!!!
pozdrawiam
Beata

