Dławichowski pisze:Dzień dobry!
Waldek! Przeczytałem to co napisałem wyżej i zrozumiałem, że piszę prawdy oczywiste. Że taki patos piszę. I tak to zrozumieć trzeba.
A w punkcie trzecim połączyleś według mnie dwie sprawy. Fotografowanie i publikowanie. My fotografujemy a zgodę na publikowanie wyraża kto inny. Jeszcze, żeby nie stało się tak, że sfotografujemy wszystkie księgi metrykalne w Polsce i co z tego, jak nie będą indeksowane. Coś mi się wydaje, że trzeba robić wszystko medialnie, by nasza praca nie leżała "odłlogiem". Indeksowanie, indeksowanie, indeksowanie - mrówcza robota bez której fotografownie dla fotografowania... Zastanawia się:
Krzycho z Koszalina
Witam
Krzychu, dla Ciebie głównym sensem digitalizacji, jest zbudowanie bazy indeksów-jak sam napisałeś, zaś fotogfrafowanie- dla fotografowania. Wykazujesz zadziwiające podejście do archiwaliów, jak na genealoga .
A gdzie szacunek dla starych ksiąg? Gdzie troska o zachowanie zapisanych w nich treści, jeśli już nie samych ksiąg? Jeżeli nie sfotografujemy tych ksiąg ,to moźe się okazać za ileś lat , że nie ma co indeksowac, bo wyblakł inkaust na stronach tych ksiąg lub nie można przewracać kart, bo się rozsypują w rękach,szczególnie te starsze z parafialnych i diecezjanych archiwów. Zaiste masz zadziwiające poglądy w tej kwestii. Pal szesć indeksy, jeśli mają rozsypać się stare księgi. Gdy będą księgi zdigitalizowane ,w archiwum i w parafii, będziemy nieustannie prowadzić indeksację.
Trzeba pomysleć nad sposobami przyciągniecia do niej wiekszej liczby osob,takze spoza obecnego środowiska. Ogólnie i bez indeksów wiemy,
w jakich mniej wiecej parafiach ,są metryki naszych przodków,tyle,że teraz musimy jeździć po nie do parafii.
A gdy będą na CD lub w parafialnym komputerze,wystarczy mail do proboszcza i przelew na konto parafii lub AD, by otrzymać skany naszych metryk na domowy komputer ,nie ruszając się z ciepłego domu . Sfotografowane metryki mogą spokojnie czekac w kolejce do indeksacji na bezpiecznych dyskach w archiwum i w parafiii w naszej bazie(a moze także w Bibliotece Narodowej??? lub we wskazanym przez NDAP??? miejscu) .
Dla mnie i myślę ,że dla dużej liczby osób, najważniejszą sprawą jest zachowanie zapisów tych ksiąg , a gwarantuje to, sfotografowanie ksiąg
i zapisanie ich na kilku kopiach w AD,(AP) parafii i jeszcze może w bazie admnistratora "baz ogólnobranzowych"?? w kraju. INDEKSACJA TAK !!! , publikowanie skanów TAK, jak największych ilości , ale najważniejsze jest jednak ocalenie zapisów metrykalnych wszystkich ksiąg .
Nie stawiajmy spraw na głowie.
Trzeba wysyłać jak najwięcej ekip do fotografowania, szkolić nowych kandydatów na fotografów, pozyskiwac srodki na te zadania w sposob bardziej aktywny. Gotów jestem je wskazać , przy przychylnym do tego klimacie , którego obecnie , niestety, nie ma w Stowarzyszeniu.
Sprawa fotografowania zależy od opinii, sił i nastroju jednego człowieka.
A to jest niewłaściwa sytuacja dla tak dużego stowarzyszenia. Człowiek ten bywa przepracowany,nie ma czasu na życie prywatne, ulega zniechęceniu,
sił mu ubywa ,a my ciągle całość zagadnień fotografowania składamy na jego
barkach, pomimo, że jeszcze kilka innych osob fotografuje księgi. Jednak ta osoba ma prawo wytyczania jednoosobowo planów dla PTG ,nie licząc się
z opinią innych zaangażowanych,oddanych misji osob. Trzeba to zmienić,
jak najszybciej dać człowiekowi odpocząć, zaangażować ludzi znacznie młodszych. Waldek ,ma do tego zdrowe podejście-szkolić kandydatów przy okazji wykonywania zadań planowych w archiwach. Chciałbym ,aby nastąpiła
w Polskim Stowarzyszeniu Genealogicznym , atmosfeera życzliwej współpracy dla wszystkich chętnych, żeby znikły ciche porozumienia,
co nie zanaczy nic złego, ale są one poza wiedzą ogółu czlonków Stowarzyszenia ,j ak i jeszcze wiekszej liczby, wspólpracowników sposród sympatyków P.T.G.
Pozdrawiam
Zygmunt Borowy