Łucja pisze:Robert_Kostecki pisze:Wojciechu,
5. Rozwiązanie sprawy sprostowań i uzupełnień do WGM wydaje się dosyć proste. Założę na forum nowy temat, pt. "Uzupełnienia i sprostowania do WGM". Zobaczymy, czy i jak ten temat rozrośnie się w sposób merytoryczny. Czyli wyobrażam to sobie w sposób następujący: podajemy aktualny link na daną stronę u Minakowskiego , a poniżej nasze uwagi, oczywiście poparte źródłowo.
Robert....................
I to jest bardzo dobry pomysł, o to chodzi, nowy temat albo nawet cały dział (żeby było łatwo to odszukać na forum). Skoro "dzieło" jest ważne dla polskiej genealogii, a autor nie ma koncepcji i mocy żeby je poprawiać, to taki dział dużo by załatwił, w dłuższej perspektywie czasowej.
A okaże się także czy to tak łatwo opracować te merytoryczne poprawki, ale możemy się przecież nauczyć tego robić.
Łucja
Niestety życie i historia pouczają, że sprostowania "nie istnieją". Błędy WGM będą żyły sobie spokojnie dopóki nie zostanie "wycięte u źródła".
A poza tym nie wyobrażam sobie jak mogłoby to wyglądać by było czytelne.
Bo jak np. miałyby być przedstawione poprawki w sytuacji gdy mamy do czynienia z opisaniem jednej osoby w trzech różnych rekordach z różnymi imionami i nazwiskami (np. "Jan Marian Kowalski" jest opisany w bazie raz jako "Jan Kowalski", drugi raz jako "Marian Kowalski" i po raz trzeci jako "Jan Kowalsky"), a w każdym z tych rekordów są podane różne, niekiedy sprzeczne informacje dotyczące dat życia, rodziców, małżonków i dzieci?
To w bazie łatwo skorygować, ale opisać jako czytelne sprostowanie raczej trudno. Bo jak napisać, że np. właściwa jest data urodzenia podana w drugim rekordzie, a w pozostałych dwu błędna, zaś data zgonu poprawna jest tylko w rekordzie trzecim lub żadnym? A jak chodzi o rodziców to prawidłowy jest ojciec z pierwszego rekordu, ale matka z trzeciego, a pozostałe są błędne? Natomiast data ślubu i dane małżonki jest wszędzie błędne? Zaś co do dzieci... (które mogą być w bazie też w podwójnej czy potrójnej postaci) itp. itd.
Miejmy więc nadzieję, że MJM, zgodnie z deklaracją zamieszczoną na FB, wróci do wprowadzania do WGM poprawek i uzupełnień, których przez te ponad 2 lata (które jak pisze, poświęcił tylko nowej bazie - "Nekrologi"), musiało mu się zgromadzić całkiem sporo, nawet założywszy że część "uzupełniaczy" zrażona brakiem jego reakcji z czasem przestała mu wysyłać kolejne.
Tomasz_Lenczewski pisze:autor ma swoje fobie, z których niewiele ludzi dotąd go wyprowadzało. Dziesięć lat temu z hakiem nie uważał za zasadne podawania, gdzie kto brał ślub w sensie parafii. I gdyby nie jeden człowiek nie przetłumaczyłby w czym rzecz, nie zrobiłby tego. Problem nie w błędach, ale w manierze postępowania - dodawania nieuzasadnionych przydomków, herbów do osób współczesnych, o tytułach warunkowych nie wspominając oraz naginaniu informacji z życia współczesnych potomków do swoich wyobrażeń. Czy ktoś jeszcze pamięta niepotrzebną akcję odnośnie tytułu i pochodzenia Bronisława Komorowskiego w oparciu o pierwotna wersję Bonieckiego? Po wielkim szumie i dodaniu do Komorowskich herbu „Dołęga” wycofał się z tego.
To że niegdyś "nie uważał za zasadne podawania, gdzie kto brał ślub w sensie parafii", z tego co mi wiadomo wynikało z jego nastawienia że to przekracza jego moce przerobowe, chciał skupić się na samym "rekordowaniu" postaci. A potem zaczął to uzupełniać, i stąd też niektóre błędy
Wprawdzie Bronisław Komorowski nie jest już przedstawiany jako potomek "hrabiego na Liptowie i Orawie", który zmarł bezpotomnie, to jednak nadal jest "hrabią" i to wraz z przodkami także tymi z XVIII w.
Widać "raz hrabia, zawsze hrabia"?
bielecki pisze:Wszyscy tu wieszają psy na panu doktorze Marku Minakowskim, to ja wystąpię w roli obrońcy.
Zresztą bardzo podobna dyskusja miała miejsce 3 lata temu na forum WTG Gniazdo. Wtedy tam napisałem:
"Myślę, że p. Minakowski po prostu sam jeden (a ma zasadę, że wszystko robi sam) porwał się na zadanie, które przerosłoby siły sporego instytutu. No i taki jest efekt."
Przy swej ogromnej pracowitości i samodyscyplinie p. dr Minakowski po prostu dotarł do granicy tego, co pojedynczy człowiek jest w stanie zrobić. Żaden z nas zapewne nie zrobiłby tyle, a większość z nas nawet 20% tego (nikt nie powinien się poczuć obrażony tym, co napisałem, bo jeśli uważa, że zrobiłby, to widocznie jest w tej mniejszości).
Przy czym p. dr Minakowski ma swoje idee fixe. Tak naprawdę, jego cele nie są do końca zbieżne z celami większości z nas jako badaczy dziejów swoich rodzin, czy też jakichś szerszych zbiorowości. Tego efektem są pewne frustracje jakie mamy, korzystając z bazy. Ujmując rzecz najkrócej, dla nas najważniejsze są dane, dla MM powiązania. Dla nas zawsze rodzina, której szukamy, dla MM wartość danych dla określonej osoby rośnie nawet nie proporcjonalnie, ale pewnie wykładniczo wraz rolą tej osoby w budowanej przezeń "sieci elit". Przecież na blogu pisze on otwartym tekstem, że większość danych, które do niego docierają od genealogów, to właściwe szum informacyjny. Nie powinniśmy się na niego za to gniewać, bo ma on po prostu inne założenia celu swojej pracy.
Jeśli chcemy więc oceniać wartość pracy dr Minakowskiego, to powinniśmy to czynić wg kryteriów, jakie on sobie przyjał, a nie według innych. Auto wyścigowe, albo eleganckie nie będzie np. pakowne.
Łukasz
Nie wiem gdzie Pan zobaczył to wieszanie psów, i to w dodatku przez wszystkich, na panu Minakowskim. Znakomita większość wpisów to jedynie zwrócenie uwagi na uchybienia i braki tworzonej przez niego bazy. Doceniając ogrom wykonanej pracy, po prostu widzimy jej mankamenty, w tym brak zastrzeżenia co do "jakości" podanych w bazie informacji. Sygnalizujemy to gdyż niekiedy są one istotne, bo mocno wprowadzające w błąd, co w sytuacji traktowania tej bazy przez wielu, w tym naukowców, jako zweryfikowane źródło informacji genealogicznych ma mocno negatywne skutki (vide przykład opisany przez Tomasza Lenczewskiego w prasie).
Nie jest trafne również Pana przekonanie o istnieniu rozbieżności między tym co interesuje "zwykłych" genealogów a MJM. W obu przypadkach najważniejszymi są właśnie owe "powiązania" (czyli rodzina), a dopiero potem dalsze informacje o samych postaciach.
Nie da się zbudować owej - jak Pan napisał - "sieci elit", bez wiedzy o tym że X jest dzieckiem Y i Z, a Y bratem V, którego żoną była Q itd.
I nie sposób uznać przesyłanych mu danych wskazujących istnienie takich pokrewieństw itp. za - tak jak Pan chce - "szum informacyjny", skoro bez nich, każda osoba staje się izolowanym rekordem, a nie elementem owej sieci.
bielecki pisze: Gdyby pan Marek zgodził się dopuścić jakieś dodatkowe osoby do projektu wyłącznie z uprawnieniami do weryfikacji danych typu data, miejsce zdarzenia, czy przypisanie rekordu do rodziny, [...] Sama baza zyskałaby na jakości kontentu, co byłoby z korzyścią dla wszystkich, dla niego również. Łukasz
Ależ MJM w pewnym zakresie wprowadził taką opcję dla zarejestrowanych użytkowników, można było korygować i uzupełniać niektóre informacje, i część z tego, w czasach gdy MJM zajmował się też poprawkami, była potem wprowadzona do bazy.
Janiszewska_Janka pisze:sprawdziłam pewne znane mi dane, ale nie wiem ile osób jeszcze taką pracę wymienną wykonało. Zapewne niewiele, bo ludzie chętnie korzystają z cudzej pracy, ale sami nie kwapią się do wysiłku.
Janka
Nie niewiele, ale wręcz przeciwnie, bardzo wiele osób dostarczało uzupełnienia i poprawki do WGM, z tym że część zaprzestała to czynić, widząc że poprawki przestały być uwzględniane, a niektóre (te robione wprost w bazie), które były widoczne tylko dla wprowadzających nim zostały przez MJM zatwierdzone, wręcz zniknęły z bazy (możliwe że przy okazji jej przenosin).
Wojciech