Księga jest tak mocno sklejona, że na całej linii sklejenia po kilka liter jest niewidocznych.Ossowska_Skorek_Joanna pisze:Sławęcin, któryś z Mausolffów ze Sławęcina i chyba Anna Berend, ale tyle tego, że nie mogę wyłapać sensu tego zapisu a nawet imienia młodego (coś tam jest pokreślone).
Nie wszystko da się odczytać albo zrozumieć (tam gdzie w tłumaczeniu są nawiasy klamrowe).
Sławęcin
Roku jw., dnia 20 IX, {po ogłoszeniu} zapowiedzi w 3 niedziele podczas Mszy, ten sam, co wyżej, przewielebny ks. wikariusz zapytał [o wzajemną zgodę małżeńską] uczciwego {Jana?} Mausolffa, syna pozostałego po niegdyś Jakubie Mausolffie, zagrodniku sławęcińskim, kawalera, i cnotliwą Annę Berendt(in), córkę pozostałą po {. . .} Berendcie, dzierżawcy 4 łanów plebańskich, również w Sławęcinie, pannę, oboje więc ze wsi Sławęcin — wcześniej {jednak?} od przeszkody pokrewieństwa w stopniu czwartym dotykającym trzeciego zdyspensowanych przez prześwietnego i najprzewielebniejszego księdza Antoniego Tuszyń{skiego}, oficjała i sędziego namiestnika kamieńskiego, na mocy uprawnień przekazanych „ex audientia” Jego Świątobliwości Papieża Piusa VII dnia 13 XI 1801 najprześwietniejszemu i i najprzewielebniejszemu Franciszkowi Skarbek-Malczewskiemu, administratorowi generalnemu {. . .} jego posługi wikariusza kapitulnego gnieźnieńskiego kościoła arcybiskupiego, sobie zaś {. . .} pod dniem 19 IV 1802 w całości udzielonych, o następującej treści: „dyspensowania {w trzecim i czwartym}, równym i nierównym” (innej przeszkody kanonicznej nie wykryto) — a otrzymawszy ich wzajemną {zgodę}, przez słowa wyrażające czas teraźniejszy złączył węzłem małżeńskim w sławęcińskim kościele filialnym, w obecności {świadków}: uczciwych Andrzeja Mausolffa, sołtysa, i Pawła Mausolffa, zagrodnika, obu ze Sławęcina, a następnie pobłogosławił ich, zgodnie z obrządkiem Świętej Matki Kościoła.
