Piotr_Juszczyk pisze:Kontakty językowe oczywiście musiały następować. Im dalej jednak tym słabsze. Interesujący mnie obszar to pogranicze Polski i Śląska. Za Ukrainę w tamtym czasie uważano dość odległe tereny czyli raczej okolice Kijowa niźli Lwowa. Sosnowiec - Lwów to 400 km.
Sosnowiec- Kijów to już 900 km. Na ile znam historię to nawet dziś Ukraińcy mają problemy z własnym językiem i historią, wcześniej także je mieli. Zatem ciężko mi sobie wyobrazić silne oddziaływanie ukraińskiego na polski zwłaszcza przy tak dużej odległości. Co innego Wołyń, Lubelszczyzna. W rejonie Sosnowca mocny wpływ raczej mógłby mieć Śląsk, Niemcy, Austria.
Niemniej jak pisałem, nie znam się, więc chętnie wysłucham innych opinii.
Witam!
Nie mieszczę się ścisłe w temacie, ale występuje potrzeba skorygowania pewnych nieścisłości i błędnych poglądów.
1) Wbrew temu co się powszechnie sądzi,
w języku polskim jest sporo zapożyczeń tzw rutenizmów (łac. ruthenus =´ruski´) inaczej: ukrainizmów. Są to wyrazy, wyrażenie, konstrukcje składniowa pochodzący z języków ruskich, przede wszystkim języka staro ukraińskiego, ale też starobiałoruskiego.
Do warstwy słownej języka polskiego przeniknęły z ukraińskiego m.in. słowa: bazar, chata, chutor, sadyba, sioło, słoboda, horodyszcze, meczet, znachor, hodować, hołota, harować, rubież, odzież. Korespondencja Jana III z Marysieńką jest pełna takich i innych rutenizmów.
Rutenizmy przenikały do ogólnego języka polskiego przede wszystkim za pośrednictwem tzw.
"polszczyzny kresowej" już od XIV, XV wieku. Dużą rolę odegrała w tym wypadku polonizująca się szlachta ruska i białoruska. Do utrwalenia się rutenizmów w języku polskim w okresie międzywojennym i powojennym przyczyniły się niewątpliwie dwa ważne ośrodki - Lwów i Wilno oraz przybywający z tamtych terenów Polacy. Możemy mówić nie tylko o zapożyczeniach wyrazów lub zwrotów, wyrażeń, ale także pewnych cech fonetycznych. Za rutenizmy fonetyczne uznaje się np. przeciąganie samogłosek akcentowanych, redukcja nieakcentowanych, charakterystyczna wymowa
ł (tzw. "teatralna wymowa").
Oczywiście wpływy były wzajemne. Nawet niektórzy językoznawcy zaliczają języki ukraiński i rusiński do podgrupy zachodnio - słowiańskiej (wspólnie z polskim, czeskim i słowackim).
2)
O swojej historii Ukraińcy i Polacy wiedzą mniej więcej tyle samo, czyli (w swojej masie) za mało. A już całkiem mało o historii swoich sąsiadów.
Ale nas interesują sfery wpływów na terenach południowej Polski w przekroju historycznym. Zastanawiające są te podawane rzekome "przeszkody" liczone w setkach kilometrów od Lwowa i Kijowa. Z braku miejsca podam tylko kilka linków z mapkami w kolejności biegu historii:
Państwo Wielkomorawskie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Państwo_wielkomorawskie
Ruś Halicko –Włodzimierska w latach 1245-1349
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ru%C5%9B_H ... y%C5%84ska
Rus Karpacka
http://pl.wikipedia.org/wiki/Łemkowie
Rozmieszczenie siedzib ludności wg kryterium etnicznego na terenie Cesarstwa Austro-Węgierskiego
http://www.lib.utexas.edu/maps/historic ... y_1911.jpg
3) Już w ubiegłym roku bywały dyskusje na tym forum na temat etymologii nazwisk, z której wynikało przeświadczenie autorów zapytań, że otrzymają jednoznaczną odpowiedź na pytanie: skąd pochodzi i od kiedy ich nazwisko jest notowane.
Odpowiedzi na te pytania są udzielane w tym wątku w oparciu o słowniki etymologiczne, opracowywane w wersjach wariantowych czasem tylko, a to ze względu na ogrom materiału. Dlatego wszelkie dodatkowe, nawet niepewne warianty etymologii danego nazwiska, mogą być przydatne do indywidualizacji konkretnego przypadku.
Oczywiście bywają protesty "początkujących poszukiwaczy swoich korzeni", że nietrafnie podano etymologię, że to pochodzenie jest zbyt pospolite, nie z tego źródła pochodzi itd.
Wynika to często z
błędnego założenia, że w etymologii nazwiska jest zawarty klucz do ustalenia pochodzenia swojego rodu. Tak też jest rzeczywiście, ale w
indywidualnie opracowanej etymologii konkretnego nazwiska, opartej na badaniach dokumentów genealogicznych danego rodu.
Takie podejście przypomina próby zbudowania drzewa genealogicznego swojej rodziny w oparciu o wiadomości zaczerpnięte z herbarzy i spisów szlachty wylegitymowanej lub nie, ale dobrze byłoby jeszcze dodać herb jeden lub kilka. A dokumenty jakoś się później odszuka (lub odszukają inni i wsadzą do zbioru Metryk).