Gospel pisze:Szanowny Kolego,
Powróćmy więc do konstruktywnej merytoryki.
Zadziwiające jest, iż nazwiska podane w otrzymanym prze Ciebie akcie małżeńskim, do złudzenia przypominają te, o które się zwracałeś.
Franciszek Szymaniecki – Franciszek Szymaniak
Agnieszka Pietrak – Agnieszka Pietrzakowa z Jóźwiaków.
Należałoby zwrócić uwagę na fakt, że także nazwiska podlegały nieugiętym prawom ewolucji. Szymaniak z 1809 r. mógł się stać Szymanieckim, a Pietrzakowa, Pietrakową.
Jesli chodzi o „z Jóźwiaków” to podejrzewam, że Agnieszka była wdową po Pietrzaku. W przeciwnym razie byłaby zapisana jako Pietrzakówna. Ale mogę się mylić!
Zagadnienia które poruszyłeś nalężą do błędów często popełnianych przez młodych adeptów genealogi. Jednocześnie obraziłeś tzw.”Dobrowolskich” czyli ludzi dobrej woli, którzy poświęcaja setki, o ile nie tysiące godzin, aby nam ułatwić poszukiwania.
Wydaje mi się, że proste. „przepraszam” mogłoby zagoić otwarte rany.
Pozdro
Gospel
Wszystkiemi kończynami podpisuję się pod Twoją wypowiedzią, Gospelu!
Tak apropos wypowiedzi pana Janka (hipotetycznie, ale na bazie własnych doświadczeń). Indeksuję parafię, w której w badanym okresie (XVIII w. - późniejsze księgi spłonęły w II wojnie światowej) funkcjonuje kilkanaście rodzin o nazwiskach sugerujących wspólny rdzeń, jak i wspólne brzmienie obecnie. W obrębie
każdej z tych
kilkunastu rodzin nazwisko notowane jest, jak na epokę przystało, na
kilkanaście różnych sposobów. Oto wszystkie te formy, w porządku alfabetycznym, z pominięciem żeńskich:
Saltis
Sautis
Schautz
Scholc
Scholtz
Scholz
Schultz
Schulz
Shults
Siałtys
Siautis
Siołc
Siulc
Siułtys
Siułtysiak
Sołtys
Sołtysiak
Szałc
Szałciak
Szałcik
Szałtys
Szautz
Szolc
Szoltysek
Szoltz
Szołtys
Szołtysiak
Szulc
Szulczak
Szultz
Szułc
Szułciak
Szułcik
Szułtak
Szułtys
Szułtysiak
Osoba dysponująca pewną wiedzą z zakresu ewolucji nazwisk spostrzeże, że formy te oscylują zasadniczo wokół dwóch trzonów:
Szulc (pochodzenia germańskiego) i
Sołtys, obu zresztą wywodzących się od germańskiego
schulteize (=sołtys), przy czym z uwagi na podobieństwo fonetyczne nie sposób przeprowadzić rozgraniczenia na Szulców i Sołtysów pośród wymienionych form, a tym bardziej przestrzegać zalecanego w instrukcji indeksacji dla Geneteki „uwspółcześniania” nazwisk.
Widzę dwa wyjścia dla indeksującego:
1) ANALIZA/SYNTEZA.
Biorę te rodziny pod lupę (co w praktyce oznacza ich pełną rekonstrukcję), rozrysowuję sobie drzewko i wyciągam „średniostatystyczne” nazwisko dla każdej – tylko ono trafia do indeksu.
Wady takiego podejścia:
a) strata czasu (taka rekonstrukcja to w najlepszym przypadku naście roczników indeksacji „w plecy”),
b) indeks zostaje pozbawiony wielu z używanych w parafii archaicznych form i oboczności (dla przykładu: wyeliminowałem formę XYZ, tymczasem u jednej z rodzin akurat ta forma się utrwaliła, jej potomkowie pomstują więc na nieużyteczność Geneteki i ślą do mnie oraz do Leszka e-maile z ŻĄDANIEM natychmiastowej korekty

).
2) WIERNOŚĆ ZAPISU.
Indeksuję wszystko jak widzę. Utrwalam regionalizmy, latynizmy, „błędy ortograficzne” itp.
Wady tego rozwiązania:
a) w indeksie brak form współczesnych – jeśli się pojawiają, to bardziej przez przypadek, a już na pewno nie przy przodkach wszystkich rodzin, które obecnie je noszą.
b) brak ujednolicenia pisowni powoduje, że osoby korzystające z Geneteki zostają obciążone koniecznością sprawdzania wszystkich wariantów (silnik Geneteki przy wyłączonej opcji „wyszukiwania dokładnego” nie wyłapie nawet 10% tych niuansów – może dałoby się zaimplementować jakiegoś „soundexa” podobnego do pracującego w Poznań Project?).
Tyle moich przemyśleń. Niech to będzie przyczynek do dalszej dyskusji nad doskonaleniem naszej Geneteki.
Pozdrawiam!