Jan Żyliński - czy na pewno książę?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

anna-grażyna

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42

Post autor: anna-grażyna »

Dziwne odnoszę wrażenia czytając powyższą dyskusję.
To tak jakby z czyjejś wypowiedzi np : "Ja jestem jakimś tam człowiekiem" wybrać jedynie "Ja jestem" i poddać to rozważaniom.
Oświadczył ,że jest polskim księciem - może jest może i nie jest .
To oświadczenie w określonym miejscu i czasie miało cel nadrzędny : zwrócenie uwagi na sytuację polskich emigrantów.
Dyskusja ( o ile w ogóle jest potrzebna ) w tym przypadku powinna dotyczyć sedna sprawy a teraz odczytuję - człowiek chciał zrobić coś dobrego dla ogółu i zostaje w najlepszym wypadku ośmieszony.
To tak na marginesie abstrahując od genealogii Żylińskich kimkolwiek byli czy są.

Anna Grażyna
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Też tak myślę jak Anna Grażyna.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Sandra_Lauer

Nieaktywny
Posty: 62
Rejestracja: śr 18 lut 2015, 19:21

Post autor: Sandra_Lauer »

Ja zaś jestem zdania odmiennego.
To, że pan Żyliński wyzwał kogoś w Wielkiej Brytanii w obronie Polonii, przez co zrobiło się wokół niego głośno, to jest temat na inny portal. Tu jest portal genealogiczny i ta sprawa może być (i jest) jedynie pretekstem aby zainteresować się genealogią i właśnie tym czy:
"Jan Żyliński - czy na pewno książę?"
Wszelkie apele typu: nie ważne, czy z chłopów, czy ze szlachty, nie zajmujmy się tym, zajmijmy się wyzwaniem, są słuszne na każdym innym portalu ale nie na portalu genealogicznym.
Mnie martwi, że pytanie jest jasno postawione, a wypowiedzi są typu, że była jakaś szlachta, tu czy tam, o tym nazwisku, co nie jest dowodem, ani za, ani przeciw pochodzeniu od książąt, nie jest nawet dowodem za tym, że to w ogóle krewni Jana Żylińskiego.
Ktoś inny robi sobie kpiny i przedstawia jako dowód statystykę, podczas gdy nie chodzi o to, czy ktoś ma wśród jakichkolwiek przodków księcia czy Rzymianina, tylko czy jego rodowym przodkiem jest książę/Rzymianin. Tu statystyka nie pomoże, bo ojca ma się jednego, dziadka ojczystego też tylko jednego itd.
abstrahując od genealogii Żylińskich kimkolwiek byli czy są
Na portalu genealogicznym abstrahować od tego i prowadzić dyskusję, to tworzyć off-top, czyli wypowiadać się poza tematem.
Sandra
Awatar użytkownika
ELADAB

Sympatyk
Ekspert
Posty: 288
Rejestracja: ndz 27 lis 2011, 20:50
Lokalizacja: Naoned

Post autor: ELADAB »

"Też tak myślę jak" Sandra.

E. :k:
anna-grażyna

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42

Post autor: anna-grażyna »

Sandra_Lauer pisze:Ja zaś jestem zdania odmiennego.
To, że pan Żyliński wyzwał kogoś w Wielkiej Brytanii w obronie Polonii, przez co zrobiło się wokół niego głośno, to jest temat na inny portal. Tu jest portal genealogiczny i ta sprawa może być (i jest) jedynie pretekstem aby zainteresować się genealogią i właśnie tym czy:
"Jan Żyliński - czy na pewno książę?".....
Tak to jest forum genealogiczne i jest to właściwe miejsce do
takich rozważań ale w życiu oprócz "miejsca" bardzo ważny jest CZAS.
I tego delikatnego wyczucia brakło.

Anna Grażyna
wiwisniewski

Sympatyk
Posty: 122
Rejestracja: śr 02 kwie 2014, 17:35
Kontakt:

Post autor: wiwisniewski »

anna-grażyna pisze:Dyskusja ( o ile w ogóle jest potrzebna ) w tym przypadku powinna dotyczyć sedna sprawy a teraz odczytuję - człowiek chciał zrobić coś dobrego dla ogółu i zostaje w najlepszym wypadku ośmieszony.
Anno, ośmielę się nie zgodzić. Forum jest forum stricte genealogicznym, więc pytanie o to czy Jan Żyliński ma prawa do tytułu książęcego jest jak najbardziej zasadne.
Nikt z nas tu obecnych, nie ma możliwości ośmieszenia tego człowieka. Zrobić to mógłby jedynie on sam, gdyby uzurpował sobie tytuł do którego praw nie posiada.

Pozdrawiam serdecznie
Witold Wiśniewski
Szukam informacji o:
- Brudzew/Kiełczew Górny: Wiśniewski / Wiśniewscy
- Warszawa: Wiśniewski / Wiśniewscy | Kasprzykowski / Kasprzykowscy | Strybel | Teleżyński / Teleżyńscy;
- Andrychów (Roczyny): Mrzygłód
Ludwik_Olczyk

Nieaktywny
Ekspert
Posty: 634
Rejestracja: czw 10 mar 2011, 01:01
Lokalizacja: Łódź, Warszawa
Kontakt:

Post autor: Ludwik_Olczyk »

Stworzyłem ten wątek z myślą o weryfikacji informacji medialnej, a także o przybliżeniu dziejów tego rodu i problematyki genealogii kresowej. Uważam, że tutejsze Forum jest najlepszym miejscem do takiej dyskusji i rozważań.

Pozdrawiam serdecznie.
Wojciechowicz_Krzysztof

Sympatyk
Posty: 399
Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36

Post autor: Wojciechowicz_Krzysztof »

Odpowiedz; Robert

Angielska arystokracja istotnie ma skomplikowaną hierarchię,i stąd pochodzi błąd jaki popełnił Robert.
Randolph Churchill był tytułowany lordem, ale jak powiedziałem - grzecznościowo tak nazywano synów wyższej arystokracji.
Randolph nie był prawdziwym lordem (peer), i nie mógł zasiadać w Izbie Lordów. Całe życie spędził jako poseł w Izbie Gmin.
Był trzecim synem Duka Marlborough (drugi według starszeństwa umarł rok po jego urodzeniu).
Z kolei jego syn Winston otrzymał swój tytuł Sir dopiero w 1953 roku od królowej Elżbiety. Czyli nie był 'z urodzenia' Sir'em.

Pozdrawiam


PS Aby oszczędzić Robertowi dalszej dyskusji, akurat znalazłem w Wikipedii informacje na temat 'lordowstwa' Randolpha Churchilla.
Chyba Robert nie będzie mnie więcej pouczał o 'ogromnej literaturze, z która warto się zapoznać"! Czy 'courtesy' title nie oznacza 'grzecznościowy'?

Courtesy prefix of "Lord"
Another form of courtesy title is the honorific prefix of "Lord" before the name. This non-peerage title is accorded to younger sons of dukes and marquesses. The courtesy title is added before the person's given name and surname, as in the example of Lord Randolph Churchill, although conversational usage drops the surname on secondary reference. The title persists after the death of the holder's father, but is not inherited by any of his children. The wife of the holder is entitled to the feminine form of her husband's title, which takes the form of "Lady", followed by her husband's given and surname, as in the example of Lady Randolph Churchill. The holder is addressed as "Lord Randolph" and his wife as "Lady Randolph".


Krzysztof
Awatar użytkownika
Niewiadomski_Robert

Sympatyk
Posty: 600
Rejestracja: pn 06 maja 2013, 04:00
Lokalizacja: New York City

Post autor: Niewiadomski_Robert »

Wojciechowicz_Krzysztof pisze:
Angielska arystokracja istotnie ma skomplikowaną hierarchię,i stąd pochodzi błąd jaki popełnił Robert.
Randolph Churchill był tytułowany lordem, ale jak powiedziałem - grzecznościowo tak nazywano synów wyższej arystokracji.
Randolph nie był prawdziwym lordem (peer), i nie mógł zasiadać w Izbie Lordów. Całe życie spędził jako poseł w Izbie Gmin.
Był trzecim synem Duka Marlborough (drugi według starszeństwa umarł rok po jego urodzeniu).
Z kolei jego syn Winston otrzymał swój tytuł Sir dopiero w 1953 roku od królowej Elżbiety. Czyli nie był 'z urodzenia' Sir'em.

Pozdrawiam


PS Aby oszczędzić Robertowi dalszej dyskusji, akurat znalazłem w Wikipedii informacje na temat 'lordowstwa' Randolpha Churchilla.
Chyba Robert nie będzie mnie więcej pouczał o 'ogromnej literaturze, z która warto się zapoznać"! Czy 'courtesy' title nie oznacza 'grzecznościowy'?

Courtesy prefix of "Lord"
Another form of courtesy title is the honorific prefix of "Lord" before the name. This non-peerage title is accorded to younger sons of dukes and marquesses. The courtesy title is added before the person's given name and surname, as in the example of Lord Randolph Churchill, although conversational usage drops the surname on secondary reference. The title persists after the death of the holder's father, but is not inherited by any of his children. The wife of the holder is entitled to the feminine form of her husband's title, which takes the form of "Lady", followed by her husband's given and surname, as in the example of Lady Randolph Churchill. The holder is addressed as "Lord Randolph" and his wife as "Lady Randolph".


Krzysztof
-Krzysztofie,
Nie bylo moja intencja "pouczac"; jesli tak to odebrales, to oczywiscie bardzo Cie przepraszam. Chcialem tylko zwrocic uwage na dobor slownictwa jesli chodzi o tlumaczenia tych tytulow na jezyk Polski -bardzo latwo tu o nieporozumienia: oczywiscie masz racje, ze tzw "courtesy title" rozni sie od innych kategorii np "substantive title", ale to wcale nie oznacza, ze sa to jakies tytuly "nieprawdziwe"/ "nieautentyczne." Ktos moglby sie tym zasugerowc, i wyobrazac sobie, ze ich uzywanie jest w pewnym stopnu dowolne, co jest jednak mylne, gdyz Anglicy maja, troche skomplikowany (to prawda) system uzywania tych tytulow "by courtesy." Byc moze nie zrozumialem Twojej intencji, ale uzycei slowa "nieautentyczne" nie oddaje istoty rzeczy. Zapewne, w pewnym stopnu wynika to rowniez z tego, ze trudno znalezc cos analogicznego w polskiej historii bowiem system brytyjskich tytulow roznil sie radykalnie.
Pozdrawiam, Robert
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”