Zauważyć należy, że Wojtek Kokoszka z żoną Ewą (oboje z Galicji) i jedyni o tym nazwisku w parafii raczej przypadkowo się tam nie znaleźli. A wręcz przeciwnie chyba, jeśli był synem to ojciec Wawrzyniec musiał go ściągnąć i ewentualnie pomóc urządzić się w Majdanie; Wojtek znalazł tam pracę jako robotnik. To nie było tak, ze kto chciał i kiedy chciał przekraczał granicę i osiedlał się gdzie chciał. Wojtek miał dzieci, legalnie je zgłaszał itd.
Marianna Dul, zauważyć trzeba, zmarła przedwcześnie, dzieci, które urodziła nie dochowała, oprócz Wiktorii, tak na wprost to trosk zaznała wiele. Wawrzyniec o córkę Wiktorię po śmierci jej matki zadbał, wydając ją za mąż (1867).
Z Anną raczej wiodło mu się dobrze, mimo różnicy wieku (bo była, czy aż tak duża, ale zawsze), dzieci się chowały. Wawrzyniec ściągając do siebie syna (tak przyjmujemy ) z zoną ściągnął na siebie kłopoty. Pewnie ze strony szwagrów (braci Anny, Wojtek jest przy niej przez całe życie) lub zięcia, męża Wiktorii bo rodzina syna zaburzyła spokój w rodzinie (szeroko pojmowanej) być może z czysto ludzkiej zazdrości, może o wpływy, jakąś pomoc materialną? To i tajemnica tożsamości Wawrzyńca została ujawniona, ale w konsekwencji zapłaciła za to Anna (za sprawą swoich braci tak mi podpowiada intuicja
W jednym i drugim związku - z Anną i Marianną - Wawrzyniec był podwójnie żonaty, to wystarczyło jako zarzut, z powodu którego unieważniono jego małżeństwo z Anną. Podejrzenia moje o jeszcze jakieś związki były niesłuszne. Za co przepraszam. Ani ojciec dzieci, by je wyżywić wtedy, ani matka, na która spadały wszystkie troski i kary, nie mieli wtedy łatwo, oj nie. Ja tak to widzę.
Pozdrawiam
Teresa
