Strona 5 z 5

: śr 12 cze 2024, 15:05
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Trochę w bok, ale zahaczające o poruszony temat. Absolutnie nie w stronę medycznych porad, ale chyba warto brać pod uwagę w sytuacji, gdy wchodzimy głębiej i na dłużej w jakiś blok ciężkich tematów rodzinnych.

Pracownicy wielu instytucji związanych z martyrologią mają zapewnioną pomoc psychologiczną. Regularną, także zapobiegawczo, np techniki radzenia sobie z długim obcowaniem z drastycznymi relacjami.
To jest poważny temat. Być może najbardziej "wstydliwy" "ukryty" z zasygnalizowanych (ew. przykrytych) w wątku.
Ryzyko kontuzji fizycznej w tym hobby, nikłe...ale jakieś zagrożenia dla kondycji - jest.

Tak z okazji kilku kontaktów z ostatnich parunastu miesięcy.

: śr 12 cze 2024, 15:58
autor: marcin_kowal
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Ryzyko kontuzji fizycznej w tym hobby, nikłe...ale jakieś zagrożenia dla kondycji - jest.
Ryzyko śmierci nawet, czego jestem dowodem :) Przedzierając się w Samgorodku, przez krzaki i chaszcze wpadłem do grobu nabijajac sie na metalowy, ostro zakończony element balustrady wokół grobu. Całe szczęście "śliznął" się ten metal po żebrach i wbił w żebro. Milimetry by poszedł miedzy żebrami. Skończyło sie na przebiciu skóry, złamanym żebrze i kilku obitych następnych.
Gdzieś nawet mam film z tego upadku. Bo prócz aparatu niosłem też kamerę, którą filmowałem stan zachowania cmentarza i grobów :)

: śr 12 cze 2024, 18:25
autor: Krystyna.waw
Mistrzu Marcinie - przy twoich zmaganiach, mordędze moje pogryzienie przez komary i poparzenie pokrzywami to są błahostki.

Włodzimierz na serio, a tu śmichy, chichy. Głupawka.
Nerwowy chichot? Wentyl, rozładowanie skumulowanych emocji?