Dyskusja jest bardzo rozstrzelona. Kilka uwag. Bałbym się jakichkolwiek uogólnień i wniosków generalizujących opartych na wyrwanych przykładach. Przede wszystkim w różnych regionach mogło być różnie. Z zasady nie wypowiadam się o tych terenach na których się nie znam. Ale o Podlasiu trochę wiem stąd może ta praktyka komus sie przyda.
1.Szlachectwo a nazwisko
Na Podlasiu (tak jak pewnie na Mazowszu matecznikach drobnej szlachty), mając dosyć gruntownie rozpoznane dokumenty kilku moich parafii nie spotkałem się z sytuacją aby to samo „szlacheckie” nazwisko było noszone zarówno przez szlachtę i inne stany. Dla jasności pomijam sztuczny podział wprowadzony Heroldią. Do dziś tu wiadomo kto jest szlachtą, ma szlacheckie nazwisko a czyje nazwisko nie ze szlachty. Status majątkowy nie miał żadnego znaczenia. Nawet żebrak z tutejszym szlacheckim nazwiskiem był pisany Nobilis
Ale ta zasada dotyczy gniazdowej parafii i tuz okolicznych. Kiedy taki szlachetny opuszczał swoje gniazdo i szedł gdzieś dalej na wyrobek (a nie na własny zakupiony lub po zonie majątek) wtedy jako nieznanego pochodzenia, z reguły tracił zapisywane w dokumentach szlachectwo. Gdy trafiał do miasta, imał się np. rzemiosła i przestawał żyć z ziemi wtedy szlachectwo tracił z mocy prawa.
2. Pauperyzacja szlachty
Przedstawione przez Marka Wolińskiego wypisy z rejestru 1676 roku pokazują skalę ubóstwa szlachty. To samo było w taryfach pogłównego z roku 1662/63 i 1673/4 .Różnice są jedynie w poetyce opisów. Zamiast dominującego w 1676 „rydlem kopie” w 1663 w moich parafiach przeważa adnotacja „na ogrodzie” lub „ogród tylko robi”. Ponadto rejestr pokazują, że olbrzymia większość samodzielnie prowadziła gospodarstwo nie korzystając z pracy najemnej. Jedynie nieliczni korzystali z siły najemnej, bardzo często zubożałej szlachty, w tym krewnych. A dwory w których byli chłopi pańszczyźniani można było policzyć na palcach .W parafii Sokoły na blisko 50 rodzin Jamiołkowskich miał ich tylko jeden Andrzej Stanisława (komornik graniczny bielski 1667 r. i regent grodzki goniądzki 1668 r., vicesgerent brański 1687 r.)
Przepraszam za prywatę i przywołam przykład swoich przodków ale ilustruje dobrze jak to na służbę szła szlachta której już brakło własnej ziemi Moi Sieniutowie zaliczali się do tych zamożniejszych w swojej sokołowskiej parafii. W kolejnych taryfach zapisywano.
1663 rok Szlachetny Tomasz olim Jana Jamiołki z żoną, parobków dwóch szlachta, bronowłok szlachcic 4,15 zł
1673 rok Tomasz Sieniuta z małżonką i synem, Grzegorz synowiec, córka Krystyna, parobek Łapiński, bronowłok Wawrzyniec, dwie szlachcianki 8 osób 6,15 zł
1676 rok Szl. Tomaszowa wdowa syn i córka, parobek plebejus 4 osoby
Przy okazji wyjaśnienie. Drobnej szlachty dotyczyły dwie kategorie: „od tych którzy kilku na włoce mieszkają a sami wołmi orzą” - ci płacili 1 zł oraz „od tych którzy tylko ogród kopią i nie sieją” - 15 gr. Uwaga 1 zł to wtedy było 30 a nie 100 groszy!! (nie obowiązywał układ dziesiętny ale mendle i kopy) Od żon i dzieci miano pobierać połowę. Chłopi, czeladź i służba domowa, bez podziału na mężczyzn i kobiety płacili podatek w wysokości 1 złp rocznie. W 1676 r stawki wzrosły o 100 %
1692 rok Szl Mikołay Jamiołkowski z żoną parobkiem dziewką siostrzenicą osób 4
1712 zapisany jest już tylko szlachetny Mateusz syn Mikołaja sam
Później już są tylko taryfy podymnego
Było wiele powodów pauperyzacji
a.Wojny 1
Po wojnach na Ukrainie przyszły kolejne. Potop szwedzki, najazdy Rakoczego i Chowańskiego, III wojna północna pustoszyły Podlasie. Rozmiar strat materialnych był ogromny. Dotknęło to również parafię sokołowską, w tym Jamiołki. Regestr dwoyga podymnego cum obiuratis 1661 uchwalonych w ziemi bielskiey (AGAD ASK I 65) zawiera dosyć szczegółowe informację. Ale że długie pominę cytowanie, zamiast tego dokument Jamiolki Piotrowięta juramentum sporządzony w 1663 roku . Musiało to mieć jakiś związek z pogłównym z tego roku. Jakub niegdy Wojciecha Jamiołka przysięga za całe Jamiołki. Mówi min o zniszczonym dworze Andrzeja Stanisława Jamiołkowskiego i spalonych domach jego dwóch poddanych; stwierdza, że w Piotrowiętach na 40 domów zostało jedenaście, a w Godziebach na dziesięć zostało cztery. I to wszystko potwierdza przysięgą na krzyż.
2.Wielodzietnośc i wynikające stad podziały rodzinne.
To był – moim zdaniem – podstawowym powodem pauperyzacji. Jeśli jak w przypadku moich przodków Maciej (ur circa 1500 rok umiera w1580) obdziela pięciu synów i dwie córki Posiadaał majątek ponad 7 włok i do tego młyn (pomijam że nie wszyscy dostawali równo, były wzajemne spłaty, skomplikowany system posagów, wian i przywianków itp) to w oczywisty sposób jego spadkobiercy musieli być biedniejsi. A im dalej w latach tym gorzej . W efekcie tego rozdrobnienia w XIX wieku masowo żeniono „w zamian” czyli dla syna wybierano pannę której pole sąsiadowało. Można było wtedy zaorać dzielacą zagony miedzę.
Generalnie te rodziny gdzie było mało dzieci biedniały wolniej. Ale poza demografia były oczywiście i inne powody Tak jak współcześnie jedni w życiu bardziej zaradni, gospodarni i inni mniej. Znam liczne konkretne przypadki Jamiołkowskich (rzadkie i nie u moich Sieniutów , Ci szli stale w dół majątkowej drabiny) że rodziny nie biedniały a bogaciły się . Znakomitym interesem było np małżeństwo z dziedziczką. Majętna panna (bracia powymierali) albo majętna wdowa bez dzieci (lub nielicznymi) z poprzedniego małżeństwa to było jak teraz wygrana w toto lotku. Czy ładna albo że była duża różnica wieku? – to nie miało żadnego znaczenia.
Albo jeśli się miało krewnego proboszcza. Mam gdzieś tekst testamentu proboszcza waniewskiego bodaj z 1754 roku. Sytuacja spadkobierców tej rodziny z krza Jamiołkowskich Kowalaków znakomicie się poprawiła
3.Zastawy i utrata stanu szlacheckiego/
Tylko dygresja. Nie zamierzam kwestionować sytuacji przywołanej przez Marka Wolińskiego u Kąckich. Faktycznie paskudna. Na Podlasiu nie spotkałem się z czymś .podobnym. Zastawy były nagminne. Nie było banków, pieniądze pożyczano głównie u rodziny albo u sąsiadów. Tak o tym pisze Gloger (patrz zastaw)
http://literat.ug.edu.pl/~literat/glogers/0045.htm
Dominował zastaw antychretyczny, ten który pieniądze pożyczył korzystał z ziemi tego któremu pożyczył albo zastaw na upad przejmował ja na stałe po czasie określonym na spłatą pożyczki. Zatem dłużnik tracił z użytkowania zagony okresowo lub na stałe (po upadzie) ale nigdy wolność szlachecka .
I refleksja końcowa . Namawiam do badania dokumentów dotyczących swojej rodziny lub okolicy gdzie zamieszkiwali a nie szukanie odpowiedzi w incydentalnych rozproszonych w czasie i przestrzeni wyrwanych z własnego przodków rodzinnego kontekstu lekturach.
Pozdrawiam