: śr 22 wrz 2010, 13:49
Panie Tomku1973!
Swoim pytaniem trafia Pan w sedno sprawy. Dodałbym: i czym wtedy należy się wylegitymować?. Niektórzy członkowie ZSP sami bowiem (jak wiem z rozmowy z jednym z nich Pan Y.) mocno krytykują Heroldię, twierdząc, że właśnie wtedy było dużo nadużyć i przekłamań. Wiele tzw. "oczywistej" szlachty nie trzymało, lub już nie miało (pożary, wojny - patrz wstęp Glogera do Herbarza Kapicy Milewskiego) dokumentów. Często ich szlachectwo poświadczali sąsiedzi (patrz np. Herbarz Szlachty Prowincji Witebskiej dr. Piekosińskiego). Podczas Heroldii wiele dokumentów zaginęło i dzisiaj np. niektóre "paczki" leżą w archiwum w Petersburgu (rozmowa w ub. miesiącu z Panem Krasnołuckim z Mińska nt. rodu Lachów Szyrmów Szczerbińskich - dwie "paczki" dot. woj. mińskiego i jedna "paczka" z witebskiego). Na szczęście dobrze, że dzisiaj posiadam "resztę dokumentów rodzinnych" , bo część została w okresie Heroldii wysłana z Biura Heroldycznego Pana Kaczanowskiego w Warszawie, do zaopiniowania "oczywistego szlachectwa" w Gubernii Łomżyńskiej i stamtąd nie wróciła. Być może za udział w Powstaniu Styczniowym Franciszka Szczerbińskiego (1816-1863) - komornika Sądu Pokoju W Tykocinie (patrz - KatalogSzlachty.com) mojego pra pra dziadka.
A swoją drogą to może IPN postarałby się, by te "paczki" wróciły z tamtej strony do Polski. Skoro staramy się odrodzić tradycje szlacheckie w Polsce (ZSP). A może ZSP by o to zadbał, lub PTG?
Mimo, że jak wynika z rodzinnych dokumentów szlacheckich - mam to pochodzenie szlacheckie, to jednak dziwi mnie dzisiaj, gdy jak w post-cie na tym forum pn. Poszukuję firmy zajmującej się poszukiwaniem spadku z 20.09 - ktoś pisze: "ale proszę zwrócić sie najpierw do Pana Hrabiego X - prezesa ZSP" - z całym Szacunkiem z mojej strony dla Pana Prezesa (chyba, jest to wyjątkowa, lub stosowana zawsze forma grzecznościowa w tym związku). Reasumując - dobrze jest znać swoje korzenie, ale czy bez istnienia Związków (jak to było w socjalizmie) nie potrafimy dzisiaj zaistnieć, nawet jako potomkowie szlachty?. Choćby na forum tylko towarzyskim? Dla mnie tego typu organizacje, to dowód, że dalej tkwimy w przeszłości, ale już nie jako nowa szlachta, tylko dalej ... nie wiem jak to nazwać, napiszę więc delikatnie - stowarzyszeniowa. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów serdecznie (a miałem już się nie odzywać.. ). Jerzy Adam Szczerbiński
Swoim pytaniem trafia Pan w sedno sprawy. Dodałbym: i czym wtedy należy się wylegitymować?. Niektórzy członkowie ZSP sami bowiem (jak wiem z rozmowy z jednym z nich Pan Y.) mocno krytykują Heroldię, twierdząc, że właśnie wtedy było dużo nadużyć i przekłamań. Wiele tzw. "oczywistej" szlachty nie trzymało, lub już nie miało (pożary, wojny - patrz wstęp Glogera do Herbarza Kapicy Milewskiego) dokumentów. Często ich szlachectwo poświadczali sąsiedzi (patrz np. Herbarz Szlachty Prowincji Witebskiej dr. Piekosińskiego). Podczas Heroldii wiele dokumentów zaginęło i dzisiaj np. niektóre "paczki" leżą w archiwum w Petersburgu (rozmowa w ub. miesiącu z Panem Krasnołuckim z Mińska nt. rodu Lachów Szyrmów Szczerbińskich - dwie "paczki" dot. woj. mińskiego i jedna "paczka" z witebskiego). Na szczęście dobrze, że dzisiaj posiadam "resztę dokumentów rodzinnych" , bo część została w okresie Heroldii wysłana z Biura Heroldycznego Pana Kaczanowskiego w Warszawie, do zaopiniowania "oczywistego szlachectwa" w Gubernii Łomżyńskiej i stamtąd nie wróciła. Być może za udział w Powstaniu Styczniowym Franciszka Szczerbińskiego (1816-1863) - komornika Sądu Pokoju W Tykocinie (patrz - KatalogSzlachty.com) mojego pra pra dziadka.
A swoją drogą to może IPN postarałby się, by te "paczki" wróciły z tamtej strony do Polski. Skoro staramy się odrodzić tradycje szlacheckie w Polsce (ZSP). A może ZSP by o to zadbał, lub PTG?
Mimo, że jak wynika z rodzinnych dokumentów szlacheckich - mam to pochodzenie szlacheckie, to jednak dziwi mnie dzisiaj, gdy jak w post-cie na tym forum pn. Poszukuję firmy zajmującej się poszukiwaniem spadku z 20.09 - ktoś pisze: "ale proszę zwrócić sie najpierw do Pana Hrabiego X - prezesa ZSP" - z całym Szacunkiem z mojej strony dla Pana Prezesa (chyba, jest to wyjątkowa, lub stosowana zawsze forma grzecznościowa w tym związku). Reasumując - dobrze jest znać swoje korzenie, ale czy bez istnienia Związków (jak to było w socjalizmie) nie potrafimy dzisiaj zaistnieć, nawet jako potomkowie szlachty?. Choćby na forum tylko towarzyskim? Dla mnie tego typu organizacje, to dowód, że dalej tkwimy w przeszłości, ale już nie jako nowa szlachta, tylko dalej ... nie wiem jak to nazwać, napiszę więc delikatnie - stowarzyszeniowa. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów serdecznie (a miałem już się nie odzywać.. ). Jerzy Adam Szczerbiński
