Strona 6 z 16
: wt 06 lis 2012, 21:43
autor: Kaczmarek_Aneta
Jeśli poszukiwanie korzeni jest dla kogoś pasją, na emocje nie może zabraknąć miejsca.
Mimo, że genealogią zajmuję się już dość długo, nadal sporo czasu poświęcam na rozmyślania o przodkach, wymyślam hipotetyczne scenariusze, metryki rozkładam na czynniki pierwsze, choć myślę, że nie są to dziś tak silne odczucia, jak kilka lat temu

Jeśli dysponuję czasem i możliwościami, staram się również dotrzeć do ważnych dla moich przodków, z jakichś względów, miejsc.
http://stary.genpol.com/index.php?name= ... ght=genius
Staram się nie oceniać, a jedynie przyjąć do wiadomości utrwalone na piśmie fakty z ich życia, choć przyznam, czasem bywa to trudne.
Pozdrawiam serdecznie
Aneta
: wt 06 lis 2012, 22:16
autor: Witold_Witkowski
Zawsze Aneto wnosisz coś inspirującego, jakieś ciekawe wątki. Miejsca w których zyli nasi przodkowie pachną ich historią. Odbyłem już raz taką podróż sentymentalną, ale trwała zbyt krótko, a już wtedy znalazłem piwniczkę i drzewo, które utkwily gdzieś w pamięci mojego taty. Wszystko to czego się dowiaduję zaraz wywołuje obrazy, historia wkracza na salony.
Pozdrawiam Witek
: śr 07 lis 2012, 17:14
autor: Witold_Witkowski
Czy w aktach urodzenia XIX wiecznych zawsze była podawana informacja o chrzcie dziecka?
: czw 08 lis 2012, 19:37
autor: Kwos
Witam
Ja indeksując natknęłam się na zapis dziecka z nieprawego łoża, w którym nazwisko dziecko otrzymało od zgłasząjącego gospodarza, mimo iż nie było napisane że"spłodzone z niego" tylko że z matki. A działo się to w 1816 roku.

Pozdrawiam
Kasia
: czw 08 lis 2012, 19:52
autor: Witold_Witkowski
Dzięki Kasiu! Kolejny ciekawy przypadek. Ciekawe czy moglo być tak, ze dziecko nie dostało nazwiska - taka znajda? Ktoś podrzucił, ktoś nie mógł uznać i wychowywać, a zapis o urodzeniu powinien przecież być.
Pozdrawiam Witek
: czw 08 lis 2012, 21:18
autor: AlicjaSurmacka
Witam!
Gospodarz ( tak jak akuszerka będąca przy porodzie ) miał obowiązek zgłosić urodzenie się dziecka w jego domu.
W mojej genealogii najciekawszy przypadek mam z 1811 roku, kiedy to urodził się mój pradziadek Tomasz Marcinkiewicz zapisany jako nieślubne dziecko panny Magdaleny Sobierajczyk czyli Marcinkiewicz. Tomasz otrzymuje jakieś tam wykształcenie bowiem w dorosłym życiu jest pisarzem prowentowym i zastępcą wójta gminy. Żeni się z panną szlachetnie urodzoną Delfiną Golińską.
Mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że ojcem Tomasza był dziedzic, który być może nie miał ślubnych dzieci ale też nie mógł dać nazwiska Tomaszowi. Matka Tomasza nie wyszła za mąż i nie miała więcej dzieci.
Akt ślubu mam przepisany z mikrofilmu:
Akt ślubu Tomasza Marcinkiewicza z Delfiną Elżbietą Golińską
Wieś Karczow
Działo się w Niedośpielinie dnia dwudziestego trzeciego listopada 1843 roku o godzienie piątej po południu. Wiadomo czynimy, iż w przytomności świadków wielmożnego Stanisława Skoczyńskiego kommisarza Dóbr Sokola Góra lat 35 i urodzonego Wawrzyńca Więckowskiego ekonoma lat 45 mających we wsi Sokola Góra zamieszkałych, na dniu dzisiejszym zawarte zostało Religijne Małżeństwo między Panem Tomaszem Sobierayczykiem czyli Marcinkiewiczem kawalerem pisarzem prowentowem, synem Magdaleny Sobierajówny czyli Marcinkiewiczówny, we wsi Sokola Góra urodzonym i tamże zamieszkałym lat 31 ukończonych liczącym, a urodzoną Panną Delfiną Elżbietą Golińską we wsi Woli Jaykowskiej urodzoną, córką urodzonych Walentego i Teressy z Jabłońskich Małżonków Golińskich we wsi Karczowie na części dzierżawnej zamieszkałych lat 20 mającaj i przy rodzicach zostającą.
Małżeństwo to poprzedziły trzy zapowiedzi w dniach piątym, dwunastym i dziewiętnastym listopada roku bieżącego w Parafiach tutejszej i Wielgomłyńskiej jako zezwolenie ustne obecnych Aktowi Małżeństwa Rodziców było oświadczone. Tamowanie małżeństwa nie zaszło. Małżonkowie oświadczają, iż nie zawarli umowy przedślubnej. Akt ten stawającym został przeczytany, przez świadków i nowo zaślubionych podpisany.
A mieszane uczucia mam gdy np. umiera przy porodzie kobieta.
Kobieta - żona zmarła 27.03. po porodzie. Wdowiec już 5 .05. poślubił pannę, jak się później okazało będącą w ciąży.
10.08. umiera dziecko wdowca z nieżyjącej matki a 14.08.rodzi się kolejne dziecko- chłopiec tegoż wdowca z drugiego małżeństwa.
I co poza nazwiskiem, nie mamy wspólnych genów ani przodków ??
Alicja
: czw 08 lis 2012, 22:38
autor: Witold_Witkowski
Masz babo placek!!! Kalambury jak z powieści kryminalnej. Masz rację Alicjo z tym pańskim pochodzeniem Tomasza. Jakaś dziwna opatrzność nad nim czuwała! Chociaż taki pożytek z NN ojca. Wiem gdzie jest Niedośpielin i Sokola Góra. Pozdrawiam radomszczankę i dziękuję za mega ciekawy wpis!!!
Nieślubne dziecko
: czw 13 gru 2012, 07:42
autor: Długopis
Witam. Dziś okazało się, że jestem w prostej linii po mieczu potomkiem nieślubnego dziecka. Czy jest jakaś szansa na znalezienie ojca? Dodam, że akt urodzenia jest z 1908 roku.
Nieślubne dziecko
: czw 13 gru 2012, 08:10
autor: Krzysieksaf
Witam,
mój dziadek też był nieślubnym dzieckiem. Jego ojciec ożeniłby się z moją prababką(matką dziadka), ale wyjechał do Francji. Prababki nie przepuścili przez granicę, bo utykała na nogę. Jednak ojciec dziadka przyjeżdżał kilka razy do niego, przesyłał listy, prababcia nigdy nie kryła, że jest nieślubnym dzieckiem.
Uważam, że dałoby się znaleźć ojca. Musisz tylko popytać twojej rodziny, czy wiedzą coś na ten temat, może oni ci dadzą wskazówki i odnajdziesz go.
Pozdrawiam Krzysztof
: czw 13 gru 2012, 10:44
autor: Nastian
Nawet jeśli wywiad rodzinny nie przyniesie żadnego rezultatu, badanie Y-DNA może pomóc.
: czw 13 gru 2012, 11:52
autor: piottrek
Przodek był oddany do domu dziecka? Przeszedł przez dom podrzutków? Wychowywał go jeden z rodziców? Podaj więcej informacji.
: czw 13 gru 2012, 12:21
autor: dpawlak
Nastian, w czym może pomóc Y-Dna skoro nie wiadomo nic o ojcu?
Ma przebadać wszystkich mężczyzn w okolicy na oślep, a jeśli nie był z okolicy?
Y-DNA to można używać jak chcesz potwierdzić pokrewieństwo z kimś w linii męskiej - tak mi się przynajmniej wydaje. Sprawdzenie własnego Y-DNA jeszcze nic nie daje dopiero porównanie z czyimś. Możesz rozwinąć?
@Piottrek
Pewnie klasyczny przypadek wychowywany przez matkę, w końcu napisał dziecko nieślubne a nie porzucone, czy sierota.
: czw 13 gru 2012, 13:16
autor: Nastian
dpawlak pisze:Nastian, w czym może pomóc Y-Dna skoro nie wiadomo nic o ojcu?
W rzeczy samej:
nie wiadomo nic o ojcu.
dpawlak pisze:Sprawdzenie własnego Y-DNA jeszcze nic nie daje dopiero porównanie z czyimś. Możesz rozwinąć?
http://en.wikipedia.org/wiki/Surname_DNA_project
Wiem, że jest tu sporo genalogów podchodzących sceptycznie do genealogii genetycznej, ale osób, które poddały się takiemu badaniu przybywa i moim zdaniem za kilkanaście lat stanie ono standardem.
Pozdrawiam.
: czw 13 gru 2012, 13:48
autor: Bozenna
Kuba,
Jedyna droga to sa wspomnienia rodzinne, gdyz pewnie nie zostal zaden dokument udawadniajacy ojcostwo. Mozliwe, ze ojciec nie mogl (nie chcial) poslubic matki, ale do dziecka sie przyznawal i rodzina o tym wiedziala.
Jakie nazwisko nosilo to dziecko ? Czy nazwisko matki ? Moze zostalo rozpoznane przez ojca w pozniejszym wieku. Czasem rozpoznanie dziecka nastepowalo juz po pelnoletnosci tego dziecka.
Jesli byl to klasyczny przypadek nieslubnego dziecka urodzonego z nieznanego ojca, to niestety oficjalnie nic nie znajdziesz.
Jesli matka pozniej poslubila innego mezczyzne, ktory to dziecko wychowal, to mozesz zrobic " linie serca ", czyli linie przodkow ojczyma.
Pozdrowienia,
Bozenna
: czw 13 gru 2012, 14:18
autor: Sroczyński_Włodzimierz
tak na marginesie (dlaczego tylko margines - na końcu)
oprócz uznania - zdarzały się (wcale nie tak rzadko, jakby można było wnioskować z nieobecności tematu na forum genealogicznym) inne formy przyznania "się"
można czasem trafić na ślad dokumentacji sądowej czy urzędowej (socjalnej?) dotyczącej alimentów na nieuznane dziecko
tzn bywały sytuacje (ani konstrukcji prawnej nie przedstawię, ani linków do źródłowych) gdy mężczyzna nie "dawał nazwiska", nie było zapisu uzupełniającego w ASC, a płacił i jest ślad w dokumentacji
Może było to tylko na skutek presji, bez podstaw prawnych, "wymuszone autorytetem prawnika matki"? Pytanie otwarte jak dobrze skierowanej, teoretycznie jeśli wystarczająco silna to i na ślepo mogło zadziałać - wtedy żadną przesłanką toby nie było. Teoretyzując dalej -pomoc prawna dla dzieci i matek była z kręgów nie zawsze całkiem "oficjalnych". Czasem wręcz ze środowisk, które łatwo byłoby spacyfikować nagłaśniając takie źle skierowane żądania
niestety - dotyczy to raczej późnych lat 20 i 30. 1908..nie sądzę:( więc powyższe tylko na marginesie
PS tytuł wątku sugeruje nie "dziecko od nieznanego ojca", a dziecko od znanych rodziców, nie pozostajacych w małżeństwie - także w 1908 roku to zupełnie dwie sprawy