Umownosc w tworzeniu wywodow genealogicznych
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
grabowscy.net.pl

- Posty: 106
- Rejestracja: ndz 11 wrz 2011, 19:46
- Kontakt:
- Niewiadomski_Robert

- Posty: 600
- Rejestracja: pn 06 maja 2013, 04:00
- Lokalizacja: New York City
Szanowna/y Pani/Panie,grabowscy.net.pl pisze:W ramach upewniania sie, ze badanie Y-DNA jest niepraktyczne, poprosze o wykazanie gdzie rozumowanie p. Plewaki jest bledne:
http://plewako.pl/Y-DNA/index.html
Pozdrawiam
FJG
Przejrzalem zamieszczony link i jest dla mnie oczywiste, ze EWAFRA juz ta sprawe wyjasniala. Sprawa prezentuje sie banalnie prosto: porownano sobie Y-DNA kilku osob noszacych to samo nazwisko (dwoch bliskich "metrykalnych" krewnych i jednego dalszego) i wyszlo, ze naleza do podobnej haplogrupy (ktore to haplogrupy nie sa jednak zupelnie identyczne). Na tej podstawie stworzono hipotetyczny haplotyp domniemanego wspolnego przodka (na marginesie nie wiadomo po co; chyba po to zeby zalepic dziury w metrykalnym wywodzie jakims genetycznym dowodem). Te haplogrupy jednak i ich warianty wystepuja zapewne u jakiegos tam procenta populacji i zapene rowniez u osobnikow nie majacych "metrykalnego" przodka z w/w badanymi. Stad, aby stworzyc taki wiarygodny hipotetyczny haplotyp tego przodka, nalezaloby wykazac, ze wszyscy mezczyzni "metrykalnie" wywodacy sie od tego przodka i tylko oni i nikt inny naleza do tej absolutnie unikalnej haplogrupy. Nie wyglada na to zeby to w tym badaniu zrobiono; nie zadano sobie nawet trudu przbadania nieco wiekszej proby osobnikow o tym nazwisko ani nawet o ustalonym "metrykalnym" wspolnym pochodzeniu. Zeby jeszcze dysponowano probka DNA tego Plewaki z czasow Potopu, to bylby jakis punkt odniesienia do dyskusji. Zakladajac, ze ci testowani Plewako maja faktycznie wspolnego genetycznego przodka, skad wiadomo, ze nie byl nim jakis Kowalski, o ktorym nic nie wiadomo; badanie tego nie wylkucza bo nie ma z czym porownac, ot wymyslono sobie, ze musi nim byc ten Plewako z czasow Potopu.
Sumujac: nie wykazano, ze osoby badane naleza do jakiejs unikalnej haplogrupy typowej tylko i wylacznie dla mezczyzn noszacych to samo nazwisko; zakladajac jednak (dla zabawy), ze faktycznie ci mezczyzni maja wspolnego meskiego genetycznego przodka, nie ma zadnych podstaw do identyfikowania wspolnego genetycznego przodka tych mezczyzn jako jakiejs konkretnej osoby znanej z imienia i nazwiska; wyobrazmy sobie jednak (dla jeszcze wiekszej zabawy), ze faktycznie udalo sie zidentyfikowac unikalne dla tej grupy mezczyzn Y-DNA, nastepnie ustalic hipotetyczny haplotyp wspolnego genetycznego przodka, i ze w dodatku udalo sie bezspornie znalezc ich wspolnego "metrykalnego" przodka; co nalezaloby zrobic aby udowodnic ze ten genetyczny przodek i ten "metrykalny" to ta sama osoba? Najpewniej nalezaloby pozyskac DNA wlasnie od tego "metrykalnego" przodka w celu dokonania analizy porownawczej -ale takiego sample wlasnie nie ma bo sie go "rekonstruje." Cala ta opisana na stronie Plewakow "metoda" to jakies stawianie sprawy na glowie.
Zadny z w/w warunkow nie zostal w tych "badaniach" spelniony. To nie jest naukowe podejscie, to nabieranie ludzi. Nie wiem po co robic takie badania, nic z nich wlasciwie nie wynika - strata czasu, strata pieniedzy.
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
Pragnę zwrócić uwagę że powinniśmy tu rozważać jedynie kwestię przydatności genetyki dla genealogii zatem w odniesieniu do okresów z których mamy dokumenty papierowe. Bez tych dekumentów genetyka nic nie da. Niemniej z praktyki wiem że w kwerendach pojawia jest sporo sytuacji niejasnych i wtedy testy genetyczne moga byc przydatne ( niestety nie rozstrzygajace z powodu mozliwości złamania linii prze którąś z pra) Oczywiście mozna to zrobic tylko na podstawie próbek żyjących wspólczesnie. Ignorowanie takiej przydatności to zaprzeczenie genetyki jako nauki
Oczywiście wszelkie teoretyzowanie poprzez szukanie przodków po pieczarach a przynajmniej za czasów Mieszka nie ma sensu
Oczywiście wszelkie teoretyzowanie poprzez szukanie przodków po pieczarach a przynajmniej za czasów Mieszka nie ma sensu
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Witam ponownie, tu Robercie zgoda że przede mną dużo jeszcze pracy by się pod moim drzewkiem do 1438 r. podpisać ze na podstawie dokumentów wiarygodnych jest opracowane. Pisałem na początku ze mam szansę dojść do wyżej wymienionego roku na podstawie książek, akt po łacinie, słowników i herbarzy. Wedle takich dokumentów według mnie wiara na 90 %, tylko metrykom wierze i wywody rysowane na ten czas przez jakiegoś Sawickiego żyjący np. w 1700 r. i pisze o sobie, ojcu i dziadku, to jest jak najbardziej wiarygodne. Bo czyż ja sam nie znam swej rodziny, ojca i dziadka których pamiętam, bardzie jest już o pradziadkach o których mi mówią, a ich nie widziałem, to już nie jest takie pewne, choć może być prawdziwe.
Co do badań DNA to sam o tym myślałem, w rodzinie było takie dwa badania i wyszło ze przed rokiem tysięcznym jest dwóch osobników niby Sawickich w Italii i z drugiego i innej rodziny wyszło ze około roku 1300 jest jeden osobnik na północy Rosji. Radziłem się zawodowego Genealoga pana Zygmunta, czy DNA coś pomoże w ustaleni daleko z praprzodkami, odpowiedź była taka ; a jak Tatar zgwałcił prababkę to już nie będzie ten prawdziwy Sawicki, albo jak sąsiad zdybał babkę to też to samo, czyli wniosek taki ze nic pewnego, ale pozostają metryki i Święta Wiara - Julian
Co do badań DNA to sam o tym myślałem, w rodzinie było takie dwa badania i wyszło ze przed rokiem tysięcznym jest dwóch osobników niby Sawickich w Italii i z drugiego i innej rodziny wyszło ze około roku 1300 jest jeden osobnik na północy Rosji. Radziłem się zawodowego Genealoga pana Zygmunta, czy DNA coś pomoże w ustaleni daleko z praprzodkami, odpowiedź była taka ; a jak Tatar zgwałcił prababkę to już nie będzie ten prawdziwy Sawicki, albo jak sąsiad zdybał babkę to też to samo, czyli wniosek taki ze nic pewnego, ale pozostają metryki i Święta Wiara - Julian
- Niewiadomski_Robert

- Posty: 600
- Rejestracja: pn 06 maja 2013, 04:00
- Lokalizacja: New York City
Piszesz, ze moze to byc przydatne - jak konkretnie? Porownywanie probek obecnie zyjacych osob nic tu nie wyjasnia w kwestii czy konkretna osoba z jakiejs tam metryki to nasz genetyczny przodek bez wiarygodnej probki DNA tejze osoby. Wyobrazmy sobie jednak, ze Ci wyszlo na podstawie dokumentow i metryk, ze Twoim przodkiem byl Wladyslaw Jagiello i chcesz sobie zrobic badania genetyczne potwierdzajace, ze faktycznie biologicznie nim byl. Szczesciaz z Ciebie bo grob Jagielly sie zachowal, i (pofantazjujmy) Kard. Dziwisz pozwolil Ci zabrac kawaleczek jego paluszka do analizy porownawczej. No i zaluzmy, ze wyszlo, ze obaj nalezycie do tej samej haplogrupy z kilkoma tylko malymi roznicamy. Jaki wniosek z tego wyciagac? Na pewno nie taki, ze Ty od niego w linii prostej. Nie ma do tego podstaw. Jest mozliwe, ze i Ty i Jagiello i powiedzmy 780000 albo i 1000000 innych panow w Europie Wschodniej naleza do tej samej haplogrupy i maja genetcznego wspolnego przodka powiedzmy 1200 BCE. Co z tego wynika dla Twoich poszukiwan? Genetyka jest faktycznie przydatna w ustalaniu pokrewienstwa dla osob zyjacych ( chociaz wyniki takze nalezy traktowac w kategoriach prawdopodobienstwa) i genetycznego pokrewienstwa dosc duzych populacji ( sa duze projety tego typu np. Genoprapgic Project); nie oczekuj, ze na podstawie kilku probek sliny osob obecnie zyjacych maszyna wydrukuje ci imie i nazwisko konkretnego przodka z XV wieku...jamiolkowski_jerzy pisze:Pragnę zwrócić uwagę że powinniśmy tu rozważać jedynie kwestię przydatności genetyki dla genealogii zatem w odniesieniu do okresów z których mamy dokumenty papierowe. Bez tych dekumentów genetyka nic nie da. Niemniej z praktyki wiem że w kwerendach pojawia jest sporo sytuacji niejasnych i wtedy testy genetyczne moga byc przydatne ( niestety nie rozstrzygajace z powodu mozliwości złamania linii prze którąś z pra) Oczywiście mozna to zrobic tylko na podstawie próbek żyjących wspólczesnie. Ignorowanie takiej przydatności to zaprzeczenie genetyki jako nauki
Oczywiście wszelkie teoretyzowanie poprzez szukanie przodków po pieczarach a przynajmniej za czasów Mieszka nie ma sensu
Do Juliana:
- Ja bylbym bardziej ostrozny i nie zakladalbym, ze jak ktos rysuje sobie drzewa dziadkow itp w XVII to jest to wiarygodne zrodlo. Zozne byly powody tworeznia takich drzew i fabrykacje w tym okresia sa nagminne. Poza tym czesto pozniej w XIX w takie drzewa fabrykowano i antydatowano. Tak czy owak, informacje takie musialyby zostac zwerifikowane przez inne, bardziej wiarygodne zrodlo. Egzegeza zrodel to trudne zadanie. Zalecam ostroznosc. Z genetyka to dalbym sobie spokoj -przeczytaj powyzsza dyskusje na ten temat.Sawicki_Julian pisze:Witam ponownie, tu Robercie zgoda że przede mną dużo jeszcze pracy by się pod moim drzewkiem do 1438 r. podpisać ze na podstawie dokumentów wiarygodnych jest opracowane. Pisałem na początku ze mam szansę dojść do wyżej wymienionego roku na podstawie książek, akt po łacinie, słowników i herbarzy. Wedle takich dokumentów według mnie wiara na 90 %, tylko metrykom wierze i wywody rysowane na ten czas przez jakiegoś Sawickiego żyjący np. w 1700 r. i pisze o sobie, ojcu i dziadku, to jest jak najbardziej wiarygodne. Bo czyż ja sam nie znam swej rodziny, ojca i dziadka których pamiętam, bardzie jest już o pradziadkach o których mi mówią, a ich nie widziałem, to już nie jest takie pewne, choć może być prawdziwe.
Co do badań DNA to sam o tym myślałem, w rodzinie było takie dwa badania i wyszło ze przed rokiem tysięcznym jest dwóch osobników niby Sawickich w Italii i z drugiego i innej rodziny wyszło ze około roku 1300 jest jeden osobnik na północy Rosji. Radziłem się zawodowego Genealoga pana Zygmunta, czy DNA coś pomoże w ustaleni daleko z praprzodkami, odpowiedź była taka ; a jak Tatar zgwałcił prababkę to już nie będzie ten prawdziwy Sawicki, albo jak sąsiad zdybał babkę to też to samo, czyli wniosek taki ze nic pewnego, ale pozostają metryki i Święta Wiara - Julian
Ostatnio zmieniony sob 05 paź 2013, 21:34 przez Niewiadomski_Robert, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Worwąg_Sławomir

- Posty: 999
- Rejestracja: pn 15 lis 2010, 20:10
Miałem nie pisać, przerażony poziomem tego wątku (ignorancją piszących), ale jednak muszę - w końcu czytają to forum także osoby postronne.
Przede wszystkim, Robercie - haplogrupa a haplotyp to są dwa różne terminy - haplogrup NIE STOSUJE się do określania pokrewieństwa żyjących osób, lecz do umiejscawiania poszczególnych osobników w drzewie ludzkości - w wywodach przodków nie mają żadnego znaczenia praktycznego. Od określania pokrewieństwa są haplotypy. A porównywanie haplotypów w połączeniu z nazwiskiem w prawie 100% pozwala na udowodnienie pokrewieństwa żyjących osób i z grubsza określenie, w którym pokoleniu miały wspólnego przodka. Im więcej markerów zbadamy, tym dokładniejsze dane otrzymamy.
Przykro mi, ale negowanie powyższego świadczy wyłącznie o ignorancji piszącego.
Jeśli zaś chodzi o znaczenie praktyczne, to przytyczę taki przykład:
Załóżmy, że mamy klika żyjących linii męskich o wspólnym nazwisku, ale niestety nie jesteśmy w stanie ich powiązać z uwagi na brak źródeł pisanych. W takim przypadku porównanie YDNA osobników z poszczególnych linii pozwala w praktycznie pewny sposób potwierdzić ich pokrewieństwo (w przypadku wyniku pozytywnego), lub w przypadku negatywnym pozwala na stwierdzenie, że w którymś momencie miało miejsce przejęcie nazwiska nie w linii męskiej, ale np od teścia, od chałupy, od nieślubnego dziecka itp.
Czy nie ma to znaczenia praktycznego?
Albo: mamy ród załóżmy Potockich (z tych Potockich) z wywodem sięgającym XIV wieku, sami też się nazywamy Potoccy, ale nasz wywód się kończy w połowie XIX wieku z uwagi na brak żródeł metrykalnych. Porównując w tym przypadku haplotyp swój i "pewnego" żyjącego Potockiego znowu możemy (nie musimy) udowodnić z konkretnym umiejscowieniem w przeszłości, który Potocki mógł być naszym przodkiem, a który jego przodek już MUSIAŁ być naszym wspólnym przodkiem.
Powyższe przykłądy możnaby mnożyć, więc proszę nie pisać o "dawaniu sobie spokoju" z genetyką. Dla jednego genealogia genetyczna może miec praktyczne znaczenie, dla innego nie.
A przede wszystkim wypadałoby co nieco najpierw poczytać na ten temat, zanim się zacznie publicznie chwalić swoją ignorancją.
Zainteresowanym (jednak) tematem genealogii genetycznej, polecam znakomitą polską witrynę ks. Stanisława Pietrzaka poświęconą temu tematowi:
http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm
PS. Plewako nie "założyli dla zabawy", ale udowodnili, że mają wspólnego przodka. Oczywiście zakładanie, że to akurat ten z Potopu bez dokumentów udowadnialne nie jest. Ale też nie można tego wykluczyć.
Przede wszystkim, Robercie - haplogrupa a haplotyp to są dwa różne terminy - haplogrup NIE STOSUJE się do określania pokrewieństwa żyjących osób, lecz do umiejscawiania poszczególnych osobników w drzewie ludzkości - w wywodach przodków nie mają żadnego znaczenia praktycznego. Od określania pokrewieństwa są haplotypy. A porównywanie haplotypów w połączeniu z nazwiskiem w prawie 100% pozwala na udowodnienie pokrewieństwa żyjących osób i z grubsza określenie, w którym pokoleniu miały wspólnego przodka. Im więcej markerów zbadamy, tym dokładniejsze dane otrzymamy.
Przykro mi, ale negowanie powyższego świadczy wyłącznie o ignorancji piszącego.
Jeśli zaś chodzi o znaczenie praktyczne, to przytyczę taki przykład:
Załóżmy, że mamy klika żyjących linii męskich o wspólnym nazwisku, ale niestety nie jesteśmy w stanie ich powiązać z uwagi na brak źródeł pisanych. W takim przypadku porównanie YDNA osobników z poszczególnych linii pozwala w praktycznie pewny sposób potwierdzić ich pokrewieństwo (w przypadku wyniku pozytywnego), lub w przypadku negatywnym pozwala na stwierdzenie, że w którymś momencie miało miejsce przejęcie nazwiska nie w linii męskiej, ale np od teścia, od chałupy, od nieślubnego dziecka itp.
Czy nie ma to znaczenia praktycznego?
Albo: mamy ród załóżmy Potockich (z tych Potockich) z wywodem sięgającym XIV wieku, sami też się nazywamy Potoccy, ale nasz wywód się kończy w połowie XIX wieku z uwagi na brak żródeł metrykalnych. Porównując w tym przypadku haplotyp swój i "pewnego" żyjącego Potockiego znowu możemy (nie musimy) udowodnić z konkretnym umiejscowieniem w przeszłości, który Potocki mógł być naszym przodkiem, a który jego przodek już MUSIAŁ być naszym wspólnym przodkiem.
Powyższe przykłądy możnaby mnożyć, więc proszę nie pisać o "dawaniu sobie spokoju" z genetyką. Dla jednego genealogia genetyczna może miec praktyczne znaczenie, dla innego nie.
A przede wszystkim wypadałoby co nieco najpierw poczytać na ten temat, zanim się zacznie publicznie chwalić swoją ignorancją.
Zainteresowanym (jednak) tematem genealogii genetycznej, polecam znakomitą polską witrynę ks. Stanisława Pietrzaka poświęconą temu tematowi:
http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm
PS. Plewako nie "założyli dla zabawy", ale udowodnili, że mają wspólnego przodka. Oczywiście zakładanie, że to akurat ten z Potopu bez dokumentów udowadnialne nie jest. Ale też nie można tego wykluczyć.
Pozdrawiam
Sławek Worwąg
Sławek Worwąg
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
Do Roberta
Akurat walnął Pan kulą w płot przypisując mi mitomanię.Ani mi w głowie sny o Jagielle, stąpam twardo po ziemi .Wystarczy że potrafię doprowadzic wywody niemal wszystkich Jamiołkowskich urodzonycyh kiedykolwiek(przed XX wiekiem) w Jamiołkach do ich najstarszych przodków (nie żadengo bajkowego jednego) zapisanych w Spisie szlachty z 1528 roku (niekiedy udaje mi się taki wywod pociagnąc nawet dalej) Źe tak jest polecam chocby przerzucenie tekstu mojego autorstwa częś ć" wywody rodowe". Niech Pan zauważy że rogramowo rezygnuje z herbarzy, wprost przeciwnie obalam zawarte w nich mity a jest ichtam sporo. Aby nie było że zmyślam z sufitu wymieniam w przypisach źródła dokumentalne. Tylko niektóre bo gdyby wszystkie to to opracowanie składałoby się z przypisów.
http://www.sokoly.pl/180-jamiolkowscy
A do czego mi tu genetyka? Między innymi aby znaleźć potwierdzenie wynikajacych z dokumentów hipotez o różnicy pomiędzy poszczegolnymi krzami Jamiołkowskic .Albo odwrotnie celem potwierdzenia hipotetycznego dokumentalnego pokrewieństwa. I właśnie genetyka bywa tu jedyną przydatna metodą weryfikacji. Pyta Pan o konkrety, prosze bardzo np kierz Wardaszków (z najstarszych dokumentów wynika że sa herbu Prus) ma inną haplogrupe niz Raliki niewątplwe Godziemby. Jeszcze inną mają moje Sieniuty (dotąd herbu nieznanego). O potwierdzonym welopokoleniowym krewnym juz wspominałem wcześniej.
Gdyby mnie byłóo stac to testów tych bym zrobił więcej. Niestety testy są drogie. Zdecydowanie więcej testów zrobil Pan Łapiński i jemu jakos genealogia tez sprawdza sie z genetyka.
Oczywiście nie ma sensu robic testów byle nazwisko było to same, natomiast warto to czynić dobierajc świadomie do testowania tych których rodowe pochodzenie warto zweryfikować.
Dla mnie ta ka metoda jest przydatna a Pan niech sobie teoretyzuje.
Akurat walnął Pan kulą w płot przypisując mi mitomanię.Ani mi w głowie sny o Jagielle, stąpam twardo po ziemi .Wystarczy że potrafię doprowadzic wywody niemal wszystkich Jamiołkowskich urodzonycyh kiedykolwiek(przed XX wiekiem) w Jamiołkach do ich najstarszych przodków (nie żadengo bajkowego jednego) zapisanych w Spisie szlachty z 1528 roku (niekiedy udaje mi się taki wywod pociagnąc nawet dalej) Źe tak jest polecam chocby przerzucenie tekstu mojego autorstwa częś ć" wywody rodowe". Niech Pan zauważy że rogramowo rezygnuje z herbarzy, wprost przeciwnie obalam zawarte w nich mity a jest ichtam sporo. Aby nie było że zmyślam z sufitu wymieniam w przypisach źródła dokumentalne. Tylko niektóre bo gdyby wszystkie to to opracowanie składałoby się z przypisów.
http://www.sokoly.pl/180-jamiolkowscy
A do czego mi tu genetyka? Między innymi aby znaleźć potwierdzenie wynikajacych z dokumentów hipotez o różnicy pomiędzy poszczegolnymi krzami Jamiołkowskic .Albo odwrotnie celem potwierdzenia hipotetycznego dokumentalnego pokrewieństwa. I właśnie genetyka bywa tu jedyną przydatna metodą weryfikacji. Pyta Pan o konkrety, prosze bardzo np kierz Wardaszków (z najstarszych dokumentów wynika że sa herbu Prus) ma inną haplogrupe niz Raliki niewątplwe Godziemby. Jeszcze inną mają moje Sieniuty (dotąd herbu nieznanego). O potwierdzonym welopokoleniowym krewnym juz wspominałem wcześniej.
Gdyby mnie byłóo stac to testów tych bym zrobił więcej. Niestety testy są drogie. Zdecydowanie więcej testów zrobil Pan Łapiński i jemu jakos genealogia tez sprawdza sie z genetyka.
Oczywiście nie ma sensu robic testów byle nazwisko było to same, natomiast warto to czynić dobierajc świadomie do testowania tych których rodowe pochodzenie warto zweryfikować.
Dla mnie ta ka metoda jest przydatna a Pan niech sobie teoretyzuje.
- Niewiadomski_Robert

- Posty: 600
- Rejestracja: pn 06 maja 2013, 04:00
- Lokalizacja: New York City
Szanowny Panie,Worwąg_Sławomir pisze:Miałem nie pisać, przerażony poziomem tego wątku (ignorancją piszących), ale jednak muszę - w końcu czytają to forum także osoby postronne.
Przede wszystkim, Robercie - haplogrupa a haplotyp to są dwa różne terminy - haplogrup NIE STOSUJE się do określania pokrewieństwa żyjących osób, lecz do umiejscawiania poszczególnych osobników w drzewie ludzkości - w wywodach przodków nie mają żadnego znaczenia praktycznego. Od określania pokrewieństwa są haplotypy. A porównywanie haplotypów w połączeniu z nazwiskiem w prawie 100% pozwala na udowodnienie pokrewieństwa żyjących osób i z grubsza określenie, w którym pokoleniu miały wspólnego przodka. Im więcej markerów zbadamy, tym dokładniejsze dane otrzymamy.
Przykro mi, ale negowanie powyższego świadczy wyłącznie o ignorancji piszącego.
Jeśli zaś chodzi o znaczenie praktyczne, to przytyczę taki przykład:
Załóżmy, że mamy klika żyjących linii męskich o wspólnym nazwisku, ale niestety nie jesteśmy w stanie ich powiązać z uwagi na brak źródeł pisanych. W takim przypadku porównanie YDNA osobników z poszczególnych linii pozwala w praktycznie pewny sposób potwierdzić ich pokrewieństwo (w przypadku wyniku pozytywnego), lub w przypadku negatywnym pozwala na stwierdzenie, że w którymś momencie miało miejsce przejęcie nazwiska nie w linii męskiej, ale np od teścia, od chałupy, od nieślubnego dziecka itp.
Czy nie ma to znaczenia praktycznego?
Albo: mamy ród załóżmy Potockich (z tych Potockich) z wywodem sięgającym XIV wieku, sami też się nazywamy Potoccy, ale nasz wywód się kończy w połowie XIX wieku z uwagi na brak żródeł metrykalnych. Porównując w tym przypadku haplotyp swój i "pewnego" żyjącego Potockiego znowu możemy (nie musimy) udowodnić z konkretnym umiejscowieniem w przeszłości, który Potocki mógł być naszym przodkiem, a który jego przodek już MUSIAŁ być naszym wspólnym przodkiem.
Powyższe przykłądy możnaby mnożyć, więc proszę nie pisać o "dawaniu sobie spokoju" z genetyką. Dla jednego genealogia genetyczna może miec praktyczne znaczenie, dla innego nie.
A przede wszystkim wypadałoby co nieco najpierw poczytać na ten temat, zanim się zacznie publicznie chwalić swoją ignorancją.
Zainteresowanym (jednak) tematem genealogii genetycznej, polecam znakomitą polską witrynę ks. Stanisława Pietrzaka poświęconą temu tematowi:
http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm
PS. Plewako nie "założyli dla zabawy", ale udowodnili, że mają wspólnego przodka. Oczywiście zakładanie, że to akurat ten z Potopu bez dokumentów udowadnialne nie jest. Ale też nie można tego wykluczyć.
Przede wszystkim bardzo prosze o uwazne czytanie ze zrozumieniem tych postow. Prosze rownez wyciszyc swoje emocje. Odnosi sie Pan do mnie w swojej wypowiedzi w sposob bardzo nielegancki i, niestety, nie najlepiej to o Panu swiadczy. Nie jestem zainteresowany obrzucaniem sie epitetami ale merytoryczna dyskusja. Bardzo chetnie odniose sie do pana przykladow, ale prosze o porzadne argumenty. Te, ktore pan przytacza sa niepowazne: wyobrazmy sobie, ze w przykladzie z Potockim wyszlo ze haplotypy sa rozne. Skad, na przyklad wiadomo, ze ten "pewny" Potocki , z ktorym chce pan porownywac haplotyp pochodzil biologicznie od hetmana z XV wieku a nie od jakiegos lokaja zyjacego w XVII? Nie mozna wykluczyc. A ten inny Potocki, ktoremu sie wywod urywa na XIX w faktycznie pochodzil od hetmana z XV w. Z badania wyszlo jednak, ze on nie z "tych." Albo wyobrazmy sobie, ze wyniki sie zgadzaja z tym "pewnym" Potockim ale nie zgadzaja sie z innymi mezczyznami z rodziny tego "pewnego", w zwiazku z tym skad wiadomo z czym porownywac. Wywod "metrykalny" nie musi przeciez byc identyczny z biologicznym zwlaszcza w liniach ojcowskich. Mozna jeszcze wyobrazich sobie wiele takich scenariuszy. W niektorych genealogicznych przypadkach genetyka faktycznie jest przydatna ale nie w tych, ktore pan przytacza.
Do jamiolkowski_jerzy
Drogi Panie,jamiolkowski_jerzy pisze:Do Roberta
Akurat walnął Pan kulą w płot przypisując mi mitomanię.Ani mi w głowie sny o Jagielle, stąpam twardo po ziemi .Wystarczy że potrafię doprowadzic wywody niemal wszystkich Jamiołkowskich urodzonycyh kiedykolwiek(przed XX wiekiem) w Jamiołkach do ich najstarszych przodków (nie żadengo bajkowego jednego) zapisanych w Spisie szlachty z 1528 roku (niekiedy udaje mi się taki wywod pociagnąc nawet dalej) Źe tak jest polecam chocby przerzucenie tekstu mojego autorstwa częś ć" wywody rodowe". Niech Pan zauważy że rogramowo rezygnuje z herbarzy, wprost przeciwnie obalam zawarte w nich mity a jest ichtam sporo. Aby nie było że zmyślam z sufitu wymieniam w przypisach źródła dokumentalne. Tylko niektóre bo gdyby wszystkie to to opracowanie składałoby się z przypisów.
http://www.sokoly.pl/180-jamiolkowscy
A do czego mi tu genetyka? Między innymi aby znaleźć potwierdzenie wynikajacych z dokumentów hipotez o różnicy pomiędzy poszczegolnymi krzami Jamiołkowskic .Albo odwrotnie celem potwierdzenia hipotetycznego dokumentalnego pokrewieństwa. I właśnie genetyka bywa tu jedyną przydatna metodą weryfikacji. Pyta Pan o konkrety, prosze bardzo np kierz Wardaszków (z najstarszych dokumentów wynika że sa herbu Prus) ma inną haplogrupe niz Raliki niewątplwe Godziemby. Jeszcze inną mają moje Sieniuty (dotąd herbu nieznanego). O potwierdzonym welopokoleniowym krewnym juz wspominałem wcześniej.
Gdyby mnie byłóo stac to testów tych bym zrobił więcej. Niestety testy są drogie. Zdecydowanie więcej testów zrobil Pan Łapiński i jemu jakos genealogia tez sprawdza sie z genetyka.
Oczywiście nie ma sensu robic testów byle nazwisko było to same, natomiast warto to czynić dobierajc świadomie do testowania tych których rodowe pochodzenie warto zweryfikować.
Dla mnie ta ka metoda jest przydatna a Pan niech sobie teoretyzuje.
Daleki jestem od przypisywania Panu mitomanii bo, szczerze mowiac, nic o Panu nie wiem, postow Pana ani badan nie sledzilem. Przykladu z Jagiella uzylem troche dla zabawy w celach ilustracyjnych. Skad to przewrazliwienie? Sceptyczny jestem jesli chodzi o te badania, ktore Pan wyzej wspomina, chociaz moglbym podyskutowac gdyby je Pan szczegolowo opisal.
-
grabowscy.net.pl

- Posty: 106
- Rejestracja: ndz 11 wrz 2011, 19:46
- Kontakt:
-
Worwąg_Sławomir

- Posty: 999
- Rejestracja: pn 15 lis 2010, 20:10
Przepraszam, że zniżyłem się do Pańskiego poziomu, z jakim potraktował Pan mieszając z błotem witrynę Plewako, Pana argumenty niestety świadczą o nierozumieniu przez Pana zasad genetyki. Cytuję: "porownano sobie Y-DNA kilku osob noszacych to samo nazwisko (dwoch bliskich "metrykalnych" krewnych i jednego dalszego) i wyszlo, ze naleza do podobnej haplogrupy (ktore to haplogrupy nie sa jednak zupelnie identyczne)".
Powyższe zdanie świadczy o tym, że niestety nie wie Pan o czym pisze - z powyższego zdania wynika, że dla Pana identyczny wynik haplotypów (zakładam, że z haplogrupą to było przejęzyczenie), miałby jakąś wartość - otóż jest przeciwnie - to właśnie te drobne różnice w haplotypach niosą największą wartość informacyjną w genealogii genetycznej.
Nie będę dłużej kontynuował dłużej tej dyskusji - nie może być ona merytoryczna, jeśli nie wszyscy dyskutanci dysponują choćby elementarną wiedzą na temat, w którym się wypowiadają.
Powyższe zdanie świadczy o tym, że niestety nie wie Pan o czym pisze - z powyższego zdania wynika, że dla Pana identyczny wynik haplotypów (zakładam, że z haplogrupą to było przejęzyczenie), miałby jakąś wartość - otóż jest przeciwnie - to właśnie te drobne różnice w haplotypach niosą największą wartość informacyjną w genealogii genetycznej.
Nie będę dłużej kontynuował dłużej tej dyskusji - nie może być ona merytoryczna, jeśli nie wszyscy dyskutanci dysponują choćby elementarną wiedzą na temat, w którym się wypowiadają.
Ostatnio zmieniony sob 05 paź 2013, 22:00 przez Worwąg_Sławomir, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam
Sławek Worwąg
Sławek Worwąg
- Niewiadomski_Robert

- Posty: 600
- Rejestracja: pn 06 maja 2013, 04:00
- Lokalizacja: New York City
jak? przepraszam, musialem przeoczyc.grabowscy.net.pl pisze:Niewiadomski_Robert pisze:Skad, na przyklad wiadomo, ze ten "pewny" Potocki , z ktorym chce pan porownywac haplotyp pochodzil biologicznie od hetmana z XV wieku a nie od jakiegos lokaja zyjacego w XVII? Nie mozna wykluczyc.
Mozna. Pisalem jak sie to robi.
Pozdrawiam
FJG
-
grabowscy.net.pl

- Posty: 106
- Rejestracja: ndz 11 wrz 2011, 19:46
- Kontakt:
- Niewiadomski_Robert

- Posty: 600
- Rejestracja: pn 06 maja 2013, 04:00
- Lokalizacja: New York City
zakladajac, ze taka idealna sytuacja opisana powyzem ma miejsce: przebadano wszystkim "metrykalnych" meskich potomkow osobnika X zyjacego w XV wieku i wszyscy faktycznie maja Y-DNA wskazujace na wspolnego biologicznego przodka, skad wiadomo, ze osobnik X nie byl bezplodny a biologicznym ojcem jego dzieci nie byl zaufany lokaj albo wieloletni "przyjaciel" jego zony?
-
grabowscy.net.pl

- Posty: 106
- Rejestracja: ndz 11 wrz 2011, 19:46
- Kontakt: