Miałem nie pisać, przerażony poziomem tego wątku (ignorancją piszących), ale jednak muszę - w końcu czytają to forum także osoby postronne.
Przede wszystkim, Robercie - haplogrupa a haplotyp to są dwa różne terminy - haplogrup NIE STOSUJE się do określania pokrewieństwa żyjących osób, lecz do umiejscawiania poszczególnych osobników w drzewie ludzkości - w wywodach przodków nie mają żadnego znaczenia praktycznego. Od określania pokrewieństwa są haplotypy. A porównywanie haplotypów w połączeniu z nazwiskiem w prawie 100% pozwala na udowodnienie pokrewieństwa żyjących osób i z grubsza określenie, w którym pokoleniu miały wspólnego przodka. Im więcej markerów zbadamy, tym dokładniejsze dane otrzymamy.
Przykro mi, ale negowanie powyższego świadczy wyłącznie o ignorancji piszącego.
Jeśli zaś chodzi o znaczenie praktyczne, to przytyczę taki przykład:
Załóżmy, że mamy klika żyjących linii męskich o wspólnym nazwisku, ale niestety nie jesteśmy w stanie ich powiązać z uwagi na brak źródeł pisanych. W takim przypadku porównanie YDNA osobników z poszczególnych linii pozwala w praktycznie pewny sposób potwierdzić ich pokrewieństwo (w przypadku wyniku pozytywnego), lub w przypadku negatywnym pozwala na stwierdzenie, że w którymś momencie miało miejsce przejęcie nazwiska nie w linii męskiej, ale np od teścia, od chałupy, od nieślubnego dziecka itp.
Czy nie ma to znaczenia praktycznego?
Albo: mamy ród załóżmy Potockich (z tych Potockich) z wywodem sięgającym XIV wieku, sami też się nazywamy Potoccy, ale nasz wywód się kończy w połowie XIX wieku z uwagi na brak żródeł metrykalnych. Porównując w tym przypadku haplotyp swój i "pewnego" żyjącego Potockiego znowu możemy (nie musimy) udowodnić z konkretnym umiejscowieniem w przeszłości, który Potocki mógł być naszym przodkiem, a który jego przodek już MUSIAŁ być naszym wspólnym przodkiem.
Powyższe przykłądy możnaby mnożyć, więc proszę nie pisać o "dawaniu sobie spokoju" z genetyką. Dla jednego genealogia genetyczna może miec praktyczne znaczenie, dla innego nie.
A przede wszystkim wypadałoby co nieco najpierw poczytać na ten temat, zanim się zacznie publicznie chwalić swoją ignorancją.
Zainteresowanym (jednak) tematem genealogii genetycznej, polecam znakomitą polską witrynę ks. Stanisława Pietrzaka poświęconą temu tematowi:
http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm
PS. Plewako nie "założyli dla zabawy", ale udowodnili, że mają wspólnego przodka. Oczywiście zakładanie, że to akurat ten z Potopu bez dokumentów udowadnialne nie jest. Ale też nie można tego wykluczyć.