Strona 6 z 6
: sob 29 sie 2020, 14:53
autor: henryk22
ChłopZMazur pisze:
Pańszczyzna nie oznaczała że ktos nie ma własnosci. Jak Rosyjski chlop znbudowal sobie chałupe to byla jego. Jak kupil krowe to byla kego. Robicie z tych chlopow jakis półgłów. Poza tym panszczyzne chlopi roblili dla siebie i pana bo caly majatek byl dzielony w kształcie szachownicy zeby chlopi obrabiali swoje poletka i pańskie kazdego dnia. Oto cala filozofia.
Poddaństwo chłopów nie wynikało z tego, że chłop był "półgłowem", bo tego nikt nie sprawdzał, tylko z tego, że takie było prawo. Jak było za Mieszka I nie wiadomo, natomiast od XVI wieku w Polsce utrwaliło się całkowite poddaństwo, właściciel mógł poddanego sprzedać (nawet bez ziemi), dowolnie karać. Dopiero w 1768 odebrano właścicielom prawo karania poddanych śmiercią, ale to w praktyce niczego nie zmieniało, bo nie było przeciwwskazań np. do pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Później było różnie, zależnie od zaboru. Na Lubelszczyźnie, która weszła do zaboru austriackiego, poddaństwo zostało złagodzone. Natomiast w Księstwie Warszawskim (1810) podasństwo osobiste zostało zniesione. Chłop uzyskał prawo wyprowadzenia się ze wsi, choć nadal nie był właścicielem ziemi i odrabiał pańszczyznę, najczęściej nie miał też własnych wołów, choć mógł mieć krowę, niekiedy i konia. Potem (już za cara) władza wprowadziła ograniczenia pańszczyzny, a ostatecznie w 1864 chłopi uzyskali ziemię na własność. Tak więc: pańszczyzna i poddaństwo to nie to samo, choć przez wieki występowało łącznie.
Henryk
: sob 29 sie 2020, 15:12
autor: Sroczyński_Włodzimierz
nie car a Rząd Narodowy zniósł
statystyki ile przed "zniesieniem pańszczyzny" % użytkowników opłacało pracą też były...
: sob 29 sie 2020, 15:34
autor: ChłopZMazur
henryk22 pisze:ChłopZMazur pisze:
Pańszczyzna nie oznaczała że ktos nie ma własnosci. Jak Rosyjski chlop znbudowal sobie chałupe to byla jego. Jak kupil krowe to byla kego. Robicie z tych chlopow jakis półgłów. Poza tym panszczyzne chlopi roblili dla siebie i pana bo caly majatek byl dzielony w kształcie szachownicy zeby chlopi obrabiali swoje poletka i pańskie kazdego dnia. Oto cala filozofia.
Poddaństwo chłopów nie wynikało z tego, że chłop był "półgłowem", bo tego nikt nie sprawdzał, tylko z tego, że takie było prawo. Jak było za Mieszka I nie wiadomo, natomiast od XVI wieku w Polsce utrwaliło się całkowite poddaństwo, właściciel mógł poddanego sprzedać (nawet bez ziemi), dowolnie karać. Dopiero w 1768 odebrano właścicielom prawo karania poddanych śmiercią, ale to w praktyce niczego nie zmieniało, bo nie było przeciwwskazań np. do pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Później było różnie, zależnie od zaboru. Na Lubelszczyźnie, która weszła do zaboru austriackiego, poddaństwo zostało złagodzone. Natomiast w Księstwie Warszawskim (1810) podasństwo osobiste zostało zniesione. Chłop uzyskał prawo wyprowadzenia się ze wsi, choć nadal nie był właścicielem ziemi i odrabiał pańszczyznę, najczęściej nie miał też własnych wołów, choć mógł mieć krowę, niekiedy i konia. Potem (już za cara) władza wprowadziła ograniczenia pańszczyzny, a ostatecznie w 1864 chłopi uzyskali ziemię na własność. Tak więc: pańszczyzna i poddaństwo to nie to samo, choć przez wieki występowało łącznie.
Henryk
^^^^PODDAŃSTWO TO MASZ NAWET DZISIAJ W KSIĘSTWIE LIECHTENSTEIN, BO JEST KSIĄŻE I JEGO PODDANI I WCALE NIE SĄ TACY BIEDNI. ŻYJESZ PROPAGANDĄ KOMUNY. Chłopi jeździli do miast na targi i jarmarki, więc mogli opuszczać wieś. W żadnych księgach ziemskich i sądowych nie ma odnotowanej transakcji jak król albo książę handluje chłopami czy mieszczanami. W księgach ziemskich są za to odnotowane transakcje jak chłopi kupowali i sprzedawali swoje chaty, budynki gospodarcze, sprzęty rolnicze oraz gunty rolne.
Pan feudalny (książe, hrabia, baron) był jedynie urzędnikiem państwowym i właścicielem urzędu terytorialnego w obrębie danego powiatu, gminy, wsi, miasta itp., a nie że był autentycznym właścicielem wsi, miasta, konia który chłop sobie kupił za własne pieniądze, albo chłopskiej chaty za którą chłop opłacił cieślę i wszystkie materiały. Pokolenie PRL żyje w jakimś Matrixie i mają maniakalną obsesję na punkcie robienia z dawnych rolników niewolników. Bo nie było słowa TOWARZYSZ a poddany, więc musiał być niewolnikiem. Wszystkie podatki są formą przymusowej pracy na państwo, więc dzisiaj też jest pańszczyzna, a szlachtę jako urzędników państwowych i żołnierzy zastąpiono biurokracją.
Jak dowidujemy się z uchwały stanów górno- i dolno-śląskich z 1 X 1652
"kmiecie, zagrodnicy i im podobni poddani uznawani są za ludzi wolnych, stąd więc posiadają swoje gospodarstwa na własność i dziedziczenie, mogą je z korzyścią sprzedawać, zamieniać i dysponować nimi tam inter vivos quam mortis causa tak jak całym swym pozostałym majątkiem, zawierać umowy nie tylko z innymi ludźmi, lecz również ze swymi własnymi panami. ich chociaż są oni obowiązani pełnić panom ze swych gospodarstw pańszczyzny i służyć, nie ujmuje im to nic z ich wolności... "
Źródło - Die Vererbung das ländlichen Grundbesitzes im Königreich Preussen, Bd. IV, Provinz Schlesien von G. Doye, s. 24
: sob 29 sie 2020, 16:39
autor: jamiolkowski_jerzy
Dyskusja o wszystkim bez osadzenia w konkretnym czasie i przestrzeni (miejscu) jest bez sensu. bo różne mogło to normować prawo. Jeśli mamy dyskutować co systemie feudalnym a nie kapitalizmie oraz o własności ziemi a nie ruchomosci to najogólniej mieliśmy wtedy do czynienia z dwoma formami własnosci
1/ Allodium Była to ziemia stanowiąca nieograniczoną własność, wolną od zobowiązań i ciężarów feudalnych. . Nazywana również własnością bezwarunkową oraz własnością dziedziczną. W Polsce ta forma była dominujaca bo była w interesie szlachty
2/Lenno to forma własności dominująca w Europie zachodniej , za wikipedia Lenno (łac. feudum) – w ustroju lennym dobro będące przedmiotem kontraktu lennego, tj. nadawane przez seniora wasalowi w użytkowanie i pobieranie części pożytków w zamian za wsparcie militarne lub finansowe. Później przez lenno rozumiano całość stosunków pomiędzy seniorem a wasalem typowych dla feudalizmu. W Europie instytucja ta wywodzi się z połączenia wczesnośredniowiecznych beneficjum i komendacji
W Polsce tez występowało. Prawo magdeburskie było najogólniej jego wyrazem. Można znaleźć różne modyfikacje , nie zmienia to faktu że dominowało alodium. Śląsk który przywołujesz chłopie z Mazur to jednak nie była rzeczywistość normowana polskim (wyrosłym z rzymskiego -"prawo rzymskie matką alodiów") prawem
: ndz 30 sie 2020, 10:47
autor: jamiolkowski_jerzy
Uznałem,że warto napisać mimo perturbacii i zamknicia? wątku
W ramach tego zamkniętego miało byc tak. Może zsbrakanąc kontekstów.
Dalej przeważają jednostronne argumenty powstałe w wyniku wybranych lektur. To i ja pojadę w tym samym stylu .Będzie o historii moich rodzin, po mieczu szlacheckiej po kądzieli chłopskiej. I o biedzie bo zdaje się teraz jest o tym .Przodkowie obu moich rodzin zapisani są w taryfach podatkowych XVII wieku , a tej po mieczu nawet XVI. Szlachecka była w posiadaniu około 7 włók i młyna wodnego, mili w różnym czasie różną ilość w XVII najemnych parobków (średnio chyba 2) i tu uwaga najczęściej ze szlachty .W XVI mieli chyba nawet poddanego pańszczyźnianego. Tak by wynikało z dokumentu 1591 Dziki protestatio. Dziki to „nazwisko” podanego (subditis) mojego Jakuba. Subditis skarżył się do sądu grodzkiego, niejako w imieniu Jakuba. Na Jakuba napadli bowiem ludzie Macieja po Leonardzie z Godzieb i przy okazji chyba poturbowali a może i zabili (tu nie do końca z tekstu dokumentu jasne) żonę Dzikiego .Przy okazji informacja nie bez związku tym wątkiem, Zapisy o chłopach znaleźć można jedynie w księgach grodzkich (mogli występować tylko w sprawach karnych to taki przyczynek do kwestii wolności,w tym sensie byli wolni, mogli dochodzić swoich praw) . W ziemskich takich zapisów o chłlopach się nie znajdzie . Czemu? ano dlatego że nie mieli własności.
Moja chłopska pańszczyżniana rodzina ma w XVII wieku w różnym czasie albo półwłóczek albo i włóke (takie w tej wsi były przydziały ziemi, ale Na Boga to nie była ich własność ) i jednego służącego. Nie wiem ile dni pańszczyzny obrabiali (dzieci we wszystkich pokoleniach było zawsze dużo to najpewniej bez większych problemów z pańszczyzną sobie radzili. To co zbierali z nadanego półwłóczka (włóki) było ich. Niestety nie wiem jakie były inne rzeczowe obciąźenia oprócz pańszczyzny. Jakieś, zapewne były. W taryfach pogłównego parafii juchnowieckiej znajdowałem takich włościan którzy mieli i dwóch służących.
Przejrzałem mnóstwo dokumentów dotyczących moich parafii po mieczu (Sokoły) a po kądzieli (Juchnowiec), W tej parafii kilka wsi było własnością Włoszków. Z końcem XVI wieku już mocno zbiedniałych. Zwolennikom jednostronnych ocen dedykuje dokument z 1675 roku (KGB Mińsk 1708_1_171 skan 148) Masiel obligatio w którym Hieronim Włoszek zastawia za 250 złotych, na 3 lata, swoje dobra na Woli Juchnowskiej... uczciwemu Grzegorzowi Masielowi, poddanemu Kurzenieckiego z Juchnowca; chodzi o 25 zagonów we włóce Wierciołkowskiej, ale w kilku miejscach. Dalej pisze się, aby dzierżawca dbał o chłopów, sądził ich i bronił oraz płacił z dóbr podatki i wyprawiał pospolite ruszenie. 250 złotych to były wtedy duże pieniądze.. Czy z tego dokumentu można wysnuć wniosek, że chłopi byli bogatsi. Czy Masiel Był właścicielem ziemi, Nie!! był poddanym Kurzenieckiego. Czy był bogaty? ano był. Miał młyn , mógł mieć.
Czy z opisu sytuacji w pojedynczych parafiach okolicach można wyciągać wnioski dla całej Polski. Nie.
Inaczej było w Wielkopolsce ,inaczej w Małopolsce i gdziekolwiek Indziej. Różnie w różnych kategoriach własności.
: ndz 30 sie 2020, 16:02
autor: henryk22
Warto dodać, co o wolności chłopskiej sądzili ówcześni ludzie. Polecam "Gospodarstwo" Anzelma Gostomskiego (1588), wielokrotnie wydawany podręcznik wzorowego gospodarowania. Wybrałem drobne tylko wypisy:
z listu trzeciego:
Kmieć naprzód posłuszeństwo panu powinien … Gdy nie posłucha, dom mu zamknąć: gdzie nie wynidzie, chłostę, cztery plagi przez gołe ciało, i znowu odrobić kazać.
Kmieć tak się ma jeden na drugiego doględać z pilnością, żeby wszyscy panu robili i ma opowiedzieć sąsiad przed urzędnikiem na sąsiada, gdzieby nie robił.
Kmieć kart ma nie grywać: a urzędnik ma tego dojźrzeć i karać, aby łotrostwa nie patrzyli.
Kmiecie, aby w miasteczkach przyległych na noc nie bywali, gdy na targ jeżdżą.
Kmiecia ubogiego próżnującego gdy zastanie urzędnik, ma mu kazać robić do dworu, choćby odrobił, aby go tym wciągał w robotę.
Kmiotkom ma urzędnik ukazać, jako się mają budować: a żadny nowego budowania nie ma stawić, aż z wiadomością jego.
Kmieć jeden u drugiego rolej nie ma kupować: który kupi, zboże niech straci i winę da: a on panu pieniądze da i winę też da, co sprzedał.
Kmieć do pana nie ma chodzić, aż się opowie włodarzowi, włodarz panu: dla tego, aby darmo nie czekał, abo żeby dwa razy nie chodził.
Kmieć, co u urzędnika rolej kupi, kiedy się pan tego dowie, cokolwiek z niej zebrał, by też i przez dziesięć lat, ma to panu wrócić i kmieć także panu ma zapłacić: albo kiedy urzędnik daje kmieciowi pańską rolą.
Kmieć, który się na zimę nie poprawi, o Bożym Narodzeniu, w nawiętszy mróz uczynić mu dziurkę taką, coby u sąsiada lata doczekał.
Włodarz i urzędnik nie ma tego czynić ani mówić: Wygnałem chłopy na robotę: - ale wczas z wieczora nakazać. A rano wstawszy, przez wieś idąc zawołać: Wychodź, wyjeżdżaj! – Który nie posłucha, zaraz karać.
Z listu szesnastego
Włodarz, który załże, tego karać, a którego trzykroć skarawszy o łeż, czwarty raz na szubienicę.
Wymówkę słuszną od kmiecia, że nie może wyniść, przyjąć, a drugi raz doświadczywszy się nie tylko aby wiarę miał mieć, ale go zaraz na praszczęta puścić i kazać wszystkim chłopom po trzykroć zaciąć.
A jest tych zaleceń znacznie więcej, jak widać chłop całkowicie do dyspozycji właściciela, którego władza nad chłopem była nieograniczona.
Pozdrawiam
Henryk
: wt 22 wrz 2020, 14:02
autor: Krzysztof29
Oto dokument mówiący o tym jak przedstawiały się stosunki własnościowe po uwłaszczeniu chłopów w 1864 r. Przy okazji widać też tutaj jak wyglądało to przed uwłaszczeniem:
Pismem z 29.12.1865/10.01.1866 włościanie zaskarżyli dziedzica Łojek Otto Kunerta o to, że ich oszukał: „Stosownie do odrabianej pańszczyzny dwa dni tygodniowo, a potem płaconego czynszu 32 ruble i 50 kopiejek rocznie z osady, dziedzic zapewnił iż mamy stosowną ilość gruntu, a obecnie przekonaliśmy się że zostaliśmy przez dziedzica oszukani, gdyż mamy tylko najwyżej 9 mórg gruntu, a dziedzic nie tylko że nas włościan oszukał, ale nawet władzę urzędującą w błąd wprowadził podając do tabeli likwidacyjnej, że każda osada ma 16 mórg stosownie do odrabianej pańszczyzny. Przed 8 laty dziedzic odebrał niektórym włościanom część ich gruntów i utworzył z nich nowy folwark, który wydzierżawia ciągnąc z tych gruntów korzyści bez opłacania nawet podatków skarbowych, albowiem grunta jako do włościan należące opłacają dotychczas z tych gruntów wszelkie podatki. W niektórych działach włościańskich znajdują się zarośla, które stosownie do decyzji Komisarza do spraw włościan dozwolone było takowy wycinać, lecz dziedzic mylnie przedstawiwszy okoliczność tę Komisarzowi wyłudził przeciwną decyzję wzbraniającą wycinać zarośla z ich działów, a to bez poprzedniego przekonania się o prawdzie, a dziedzic korzystając z odwołania pierwszej decyzji spieszy się ile może i wycina zarośla z gromadzkich działów i na plac zwozi. Ponieważ włościanom wsi Łojki służy do posuszu prawo i do drzewa na reparację chałup do czego dziedzic dotychczas nie zastosował, a obecnie sprzedał resztę lasu do wycinania i tak włościanom nawet za pieniądze z trudnością przyjdzie dostać kawałka drzewa, a chałupy nasze walą się. Dziedzic zamierza odebrać osadę Bermanowi którą tenże przed laty siedmiu objął w posiadanie za zgodą i zezwoleniem całej gromady i z której najregularniej płaci podatki i na tejże osadzie jego Najwyższy Ukaz zastał i takową dziedzic chce przyłączyć do dworu, a osada ta nawet gdyby nie miała właściciela powinna z mocy prawa należeć do gromady. Gromada błaga, aby śledztwo zjechało dla przekonania się ile mniej mamy gruntu jak dziedzic podał do tabeli likwidacyjnej i odbiera za takowy niesłusznie wynagrodzenie od rządu, a my włościanie opłacać mu musimy podatki z gruntu, którego wcale nie posiadamy, aby grunta nam zabrane z których dziedzic nowy folwark założył i z których gromada podatków opłaca i powinności odbywa były nam wrócone, aby włościanom dozwolone było wycinać zarośla z ich osad, a dziedzica za wycięcie zarośli skazać na wynagrodzenie, aby zabronić dziedzicowi wycinania reszty lasu, aby pustka po Mikołaju Chłądzie pozostała w posiadaniu obecnego posiadacza Bermana, który takową od lat siedmiu ma w posiadaniu.” Brak informacji jak załatwiono tę sprawę.
30.07.1871 r. Emilia Kunert wdowa z dziećmi i obywatelka ziemska z Łojek złożyła prośbę o oddzielenie włościan od dóbr dworskich, gdyż teraz ziemie dworskie i chłopskie są zupełnie pomieszane co utrudnia gospodarkę. Prosiła też o zniesienie służebności.
9.07.1875 r. Prośba właściciela dóbr Łojki Władysława Borowskiego o zatwierdzenie dobrowolnej umowy z włościanami wsi Łojki w której nie tylko chodziło o zniesienie serwitutów, ale i o zamianę gruntów. Umowę zatwierdzono. (Archiwum Państwowe w Łodzi, Urząd gubernialny do spraw włościańskich, sygn. 1247). Dobra Łojki położone były w pobliżu Częstochowy.
Z powyższego widać, że przed 1864 r. dziedzic robił z gruntami chłopskimi co chciał, odbierał ziemię, zakładał na tym gruncie nowy folwark, decydował kto obejmie opuszczoną chłopską osadę, a mógł ją również przyłączyć do gruntów dworskich. Już po uwłaszczeniu w 1864 r. stosunki własnościowe są odmienne. Dziedzic musi mieć zgodę chłopów zatwierdzoną przez władze na wszelkie zamiany gruntów.
Kolejny dokument cytowany poniżej pokazuje stosunek władz do posiadania przez chłopów ziemi przed 1864 r.:
Do Ministerium Rolnictwa: Prośba mieszkańców wsi i gminy Kuźniczka, powiatu częstochowskiego niżej podpisanych:
„Pomiędzy 1845 a 1855 wieś nasza była ukolonizowana i zrobione były plany z tym że każda osada miała 12 mórg i więcej i takowymi korzystaliśmy około 5 lat. Ponieważ nadane nam grunta łączyły się z gruntami majątku Lutrowskie, obecnie majorat, majątek ten z jakiej przyczyny i na jakiej podstawie pomiędzy 1856 a 1860 rokiem sprowadził geometrę i wszystkim nam w poprzek w równej linii obciął z każdej osady od 1 i pół do 3 mórg, tak że nam zostały osady po 9 mórg z prętami, a odcięte pozłączyli do powiedzienego majątku. Na takie obcięcie nam gruntów około 40 lat temu nazad podawaliśmy prośbę do rządu rosyjskiego, który chociaż majątek ten był już majoratem, wydelegował geometrę i takowy po zrównaniu pierwszych planów z planami porobionymi oświadczył że tak jest i dał nam informacje co potrzeba przedstawić, lecz tego wieś nie zrobiła i tak do dnia dzisiejszego pozostało, a ponieważ powiedziane osady nasze składają się z tak małej ilości gruntu, bo w takowych jest w każdej najmniej nieużytku 3 morgi, niewystarczają na wyżywienie nas rodzin, która każda składa się najmniej od 10 do 18 osób, to prosimy Ministerium Rolnictwa i Dóbr Państwa o wydanie rozporządzenia, żeby zabrane nam w 1856 a 1860 r. kawałki gruntu, a przyłączone do folwarku Lutrowskie obecnie majorat Zajączki były odcięte od tegoż folwarku i oddane nam jako nieprawnie zabrane. W razie potrzeby możemy udowodnić świadkami, którzy dobrze pamiętają że tak było jak w prośbie niniejszej wymieniono. Wieś Kuźniczka 22 maja 1919 r.” Pod prośbą kilkadziesiąt podpisów.
Zarząd Okręgowy Dóbr Państwowych w Warszawie do Głównego Zarządu Dóbr Państwowych w Warszawie w dniu 19 grudnia 1919 r. pisał: „Załączając przy niniejszym podanie mieszkańców wsi i gminy Kuźniczka, pow. częstochowskiego Zarząd Okręgowy Dóbr Państwowych w Warszawie donosi, że prośba petentów, jako nie mająca na swe poparcie podstaw prawnych na uwzględnienie nie zasługuje. Pretensje petentów dotyczą lat 1856 – 1860, kiedy włościanie nie byli właścicielami ziemi. Prawo własności przyznano im po r. 1863, a przestrzeń władania ustalono w tabelach likwidacyjnych i mapach powiatowych robionych po r. 1863. Wobec tego żadne pomiary prywatne z przed roku 1863 dowodem ustosunkowania praw być nie mogą”.
W dniu 12 lutego 1920 r. Główny Zarząd Dóbr Państwowych przesłał pismo do wójta gm. Kuźniczka pow. częstochowskiego: „Główny Zarząd Dóbr Państwowych poleca zakomunikować Fr. Stasiakowi, Janowi Trepce, Pawłowi Wojszczykowi i innym, że prośba ich o zwrot rzekomo nieprawnie zagarniętej ziemi w majoracie Zajączki jako niemająca na swe poparcie podstaw prawnych uwzględnioną być nie może”.
Brak jest jakichkolwiek następnych dokumentów w tej sprawie, co by świadczyło, że chłopi raczej nie odwoływali się od tej decyzji. W 1924 r. folwark Lutrowskie został przekazany do parcelacji. (Archiwum Akt Nowych, Ministerstwo Rolnictwa i Reform Rolnych, sygn. 2579)
(Majorat Zajączki: folwark Zajączki, folwark Kuźniczka, folwark Lutrowskie, folwark Panki z częścią folwarku Żerdzina w powiecie częstochowskim, folwark Pajęczno, folwark Barany w powiecie radomszczańskim, folwark Cieciułów, folwark Czastary, folwark Przybory w powiecie wieluńskim. Nadany 25 kwietnia 1866 r. Leonowi Gieczewiczowi, po nim dziedziczyła jego córka Leonia Gieczewicz, a następnie Konstanty Gieczewicz syn Stanisława. Na mocy ustawy z 25 lipca 1919 r. majoraty przeszły na własnośc Skarbu Państwa. Przed 1866 r. wsie wchodzące w skład tego majoratu należały do rządu, czyli były państwowe, a w okresie I RP były to królewszczyzny)
Z powyższych przykładów widać, że chłopi przed uwłaszczeniem w 1864 r. nie byli właścicielami ziemi. Nie miało znaczenia czy były to dobra państwowe czy prywatne. Było to również oczywiste dla władz państwowych, które w 1919 r. wyraźnie stwierdziły, że włościanie z mocy prawa przed rokiem 1863 nie byli właścicielami ziemi. Co prawda były wybraniectwa, ale była to raczej forma wieczystej dzierżawy, a nie własności. Oczywiście mówi się o tym, że to Rząd Narodowy w 1863 r. zniósł pańszczyznę i nadał prawo własności gruntów, ale w praktyce nie miało to znaczenia, gdyż władza tego Rządu była czysto teoretyczna. Niestety, ale władzę na tym terenie sprawowały władze rosyjskie i to one miały możliwość egzekwowania prawa.