ale tu chodzi o akt zgonu, a nie urodzenia. Zglaszajacy nie znal nazwiska zmarlej (i byc moze nikt z otoczenia). Np. samotna zebraczka, wyrobnica itp., ktora przyjechala z dalekich stron, dla wszystkich byla po prostu Jóźką.
Witam!
W tym przypadku nie mogła to być ani żebraczka ani wyrobnica, bo przeżyła tylko 9 miesięcy.
W większości przypadków przy aktach zgonu dzieci "Dzieciątkowych" wpisywane jest nazwisko. Indeksując Rembertów natrafiłam na - nieliczne co prawda - przypadki podawania tylko imienia przy zgonach i to dzieci kilkutygodniowych. Z tego co wiem, dzieci te były oznaczane łańcuszkami z numerami.
W jednej z warszawskich parafii - jak znajdę to podam link - w skorowidzach jest cała masa dzieci "без фамилии", więc coś jest na rzeczy.
Pozdrawiam
Dorota
Dzień dobry!
Jestem właśnie po lekturze książki Tomasza Wiślicza: "Upodobanie, małżeństwo i związki nieformalne na wsi polskiej XVII-XVIII wieku".
i brak mi wszystkich przykładów ostracyzmu i szykan kobiet z nieślubnym dzieckiem a także nie wyobrażam sobie jeszcze losu tego dziecka aż do jego ślubu w XIX wieku. Mozna prosić o te przykłady?
Prosi:
Krzycho z Koszalina
Witam, pamiętam jak takie dziecko w latach 60-tych bez znanego ojca miało przechlapane wśród rówieśników, było mu mówione, np. twój tata utopił się w maślance, to nic śmiesznego, tak było na wsi, a ksiądz miał surowe zdanie o takich paniach ; pozdrawiam - Julian
Zajmując się indeksacją róźnych parafii bardzo często napotykam na nieślubne dzieci, czasami jest ich spora ilość. Na pewno nie miały łatwego życia panny z dzieckiem, ani też same te dzieci. Ja spotkałam się z określeniem "wypierdek" - AUTENTYCZNE!!!. Znane z dokumentów są też przypadki, że takie dziecko nie miało nazwiska, zresztą chyba wedle jakiś przepisów do nazwiska nie miały prawa. Zetknęłam się z akte słubu, sam początek XIX wieku, gdzie pan młody miał tylko imię.
A przy okazji mam pytanie, może ktoś się orientuje, jak wyglądało przysposobienie nieślubnego dziecka, bo mam taki przypadek w rodzinie. Wiem, że chyba nawet nie był chrzczony w kościele, bo ksiądz odmówił udzielenia tego sakramentu. Ale został przysposobiony przez rodzinę, które go wychowywała i nadali mu swoje nazwisko. Gdzie można szukać takich dokumentów. Dotyczy to okolic Łodzi lata 70-te XIX wieku.
Witam
Jeśli znany był ojciec dziecka, ale rodzice nie mieli ślubu ,to jak wyglądał wpis w metryce urodzenia w latach 1860 w Galicji w kościele rzymskokatolickim?
Jurek
Witam!
Prezentuję przypadek z mojej rodziny, a rzecz dzieje się w dawnym mieście Brdów http://szukajwarchiwach.pl/54/731/0/6.1 ... -acZcKUaNQ
akt numer 64 - ważna po lekturze dokumentu jest adnotacja po lewej stronie.
Pozdrawiam, Marcin!
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
Marcin_Piotr_Zając pisze:Witam!
Prezentuję przypadek z mojej rodziny, a rzecz dzieje się w dawnym mieście Brdów http://szukajwarchiwach.pl/54/731/0/6.1 ... -acZcKUaNQ
akt numer 64 - ważna po lekturze dokumentu jest adnotacja po lewej stronie.
Pozdrawiam, Marcin!
Podobna sytuacja przydarzyła się i moim przodkom, z tą wszelako różnicą, że przy tak samo formułowanym akcie metrykalnym brak jakiejkolwiek adnotacji i tylko w spisie noworodek figuruje pod nazwiskiem zgłaszającego. Nie mam przy tym żadnej wiedzy na ten temat, czy do momentu ślubu swej matki (z kimś zupełnie innym) chłopiec nosił nazwisko matki, czy też owego (domyślnego!) biologicznego ojca. Dodam, że wiedza na ten temat zupełnie nie funkcjonowała w mojej rodzinnej tradycji i pozyskałem ją dopiero dzięki Genetece (chwała tej incjatywie!).
Jak zrozumieć wpis z metryki ślubu:
Joachim Wilk vel Podwiązka włościanin z Opatkowic urodzony 1816 lat itd z ojca Michała Podwiązki itd
Dlaczego jest napisane vel Wilk?
Były także inne śluby Joachima /cztery/ lecz vel Wilk nie powtarza sie nigdzie.
Michał jego ojciec, był tylko Podwiązka, a dzieci Joachima - było ich więcej niż sporo, zawsze nosiły nazwisko Podwiązka.
Vel Wilk - jak to rozgryźć?
Pozdrawiam
Na pytanie Daniela nie odpowiem, ale ja w swojej rodzinie też miałam przypadek narodzenia dziecka nieślubnego, które zostało uznane przez ojca i nosiło jego nazwisko. Aktu urodzenia niestety nie ma (brak rocznika w parafii - a szkoda, bo ciekawa jestem zapisu), mam natomiast akt zgonu, gdzie dziecko figuruje właśnie pod nazwiskiem ojca, ale jest wyraźnie napisane że rodzice nie są małżeństwem, a dziecko miało chyba ze dwa lata. Nota bene potem ta para wzięła ślub i doczekali się potomstwa.
janus_daniel pisze:Jak zrozumieć wpis z metryki ślubu:
Joachim Wilk vel Podwiązka włościanin z Opatkowic urodzony 1816 lat itd z ojca Michała Podwiązki itd
Dlaczego jest napisane vel Wilk?
Były także inne śluby Joachima /cztery/ lecz vel Wilk nie powtarza sie nigdzie.
Michał jego ojciec, był tylko Podwiązka, a dzieci Joachima - było ich więcej niż sporo, zawsze nosiły nazwisko Podwiązka. Vel Wilk - jak to rozgryźć?
Pozdrawiam
Zapisano nie vel Wilk, tylko vel Podwiązka
Ta rodzina została przy nazwisku Podwiązka.
Wg mnie aby znaleźć odpowiedz należy przejrzeć wcześniejsze XVII-XVIIIw księgi metrykalne, może znajdziesz więcej zapisów o rodzinach noszących nazwisko Wilk, Podwiązka, Wilk zwany Podwiązka lub odwrotnie i coś więcej będziesz wiedział o tych rodzinach, może mieszkali w tej samej wsi.
Tak masz rację- vel Podwiązka. Gdzie szukać dokumentów z przed 1811 roku?
Czy to może świadczyć, że Joachim jest uznanym dzieckiem Podwiązki,czy nawet biologicznym, które urodziło się przed ślubem w rodzinie Wilków? W domyśle może być dziecko Wilka uznane przez Podwiązkę?
Od tego roku mam wszystkie skany gdzie pojawia sie nazwisko Podwiązka do roku 1911 z tym, że jest potworna dzura miedzy rokiem 1811 do 1833 mimo, że dokumenty znależione w AP Kraków /dla Proszowic/ są kompletne.
Przecież rodzina nie wyparowała w niebyt?
Pozdrawiam Daniel