fragment O K
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
- A.Michałowski

- Posty: 955
- Rejestracja: sob 19 kwie 2008, 07:23
- Lokalizacja: województwo śląskie
fragment O K
Witam,
Czy ktoś rozgryzie o co tu chodzi ....?
https://naforum.zapodaj.net/7273fef27b9a.png.html
moderacja (elgra)
Zgodnie z Regulaminem przeniosłam do tłumaczenie z j. niemieckiego
Czy ktoś rozgryzie o co tu chodzi ....?
https://naforum.zapodaj.net/7273fef27b9a.png.html
moderacja (elgra)
Zgodnie z Regulaminem przeniosłam do tłumaczenie z j. niemieckiego
Ostatnio zmieniony ndz 26 wrz 2021, 11:26 przez A.Michałowski, łącznie zmieniany 1 raz.
fragment
Urwane zdania i do tego bez kontekstu, więc będę improwizował.
Jest mowa o udzieleniu zwolnienia od oneribus publicis personalibus [jakieś obciążenie fiskalne?] w akcie łaski. Obietnica nie mogła być dotrzymana, gdyż gdy książę zasięga informacji o nim [o kimś niewiadomym] 9 lipca 1764 r., okazuje się, że wcale nie prowadzi fabryki, a jedynie handluje "rurkami" [to mogą być jakieś krzewy, byliny, albo cokolwiek inne] z Amsterdamu i Roterdamu oraz kijami [podobnie jak z "rurkami" - to może być trzcina, krzew - cokolwiek] z Poczdamu, a także - bez koncesji - zagranicznym tytoniem do palenia i tabaką oraz cytrynami. "Ładowacz" lub "przewoźnik beczek wina" [nie znam polskiego odpowiednika] później nie wysyłał "lakierowanego towaru", pozwolono na handel tzw. "kijami", i zna się na hiszpańskich "rurkach" ku zadowoleniu ludności.
Nie wiem czy to co napisałem ma sens.
Jest mowa o udzieleniu zwolnienia od oneribus publicis personalibus [jakieś obciążenie fiskalne?] w akcie łaski. Obietnica nie mogła być dotrzymana, gdyż gdy książę zasięga informacji o nim [o kimś niewiadomym] 9 lipca 1764 r., okazuje się, że wcale nie prowadzi fabryki, a jedynie handluje "rurkami" [to mogą być jakieś krzewy, byliny, albo cokolwiek inne] z Amsterdamu i Roterdamu oraz kijami [podobnie jak z "rurkami" - to może być trzcina, krzew - cokolwiek] z Poczdamu, a także - bez koncesji - zagranicznym tytoniem do palenia i tabaką oraz cytrynami. "Ładowacz" lub "przewoźnik beczek wina" [nie znam polskiego odpowiednika] później nie wysyłał "lakierowanego towaru", pozwolono na handel tzw. "kijami", i zna się na hiszpańskich "rurkach" ku zadowoleniu ludności.
Nie wiem czy to co napisałem ma sens.
Łukasz
- A.Michałowski

- Posty: 955
- Rejestracja: sob 19 kwie 2008, 07:23
- Lokalizacja: województwo śląskie
fragment
Ten fragment, jest częścią strony na, której jest wymieniony między innymi,Johann Ernst Abraham Weinzieher jest ,nieco wyrwany z kontekstu...Może całość dałaby jakiś obraz jego sprawy...??
https://naforum.zapodaj.net/55b87a4d9fcc.png.html
Pozdrawiam,
Aleks.
https://naforum.zapodaj.net/55b87a4d9fcc.png.html
Pozdrawiam,
Aleks.
- A.Michałowski

- Posty: 955
- Rejestracja: sob 19 kwie 2008, 07:23
- Lokalizacja: województwo śląskie
Lakierowany* towar był popularnym artykułem w 18 wieku i dobry z tego był pieniądz. Z tego powodu Weinzieher prosi o koncesję na uruchomienie fabryki lakierowanych dzieł, także na handel hiszpańskimi lufami**.
Od 18 lat wystawia na targach lakierowane tabakierki i laski do chodzenia.
Jego prośba odnośnie fabryki zostaje spełniona.
Na jego prośbę dostaje 3 letnie zwolnienie od oneribus publicis personalibus, po tym jak kupił dom.
Weinzieher nie dotrzymał swojej obietnicy. Wyszło to na jaw, gdy książę dopytał o niego - okazało się, że zamiast prowadzić fabrykę, jedynie handluje lufami z Amsterdamu i Roterdamu oraz laskami do chodzenia z Poczdamu, a także - bez koncesji - zagranicznym tytoniem do palenia i tabaką oraz cytrynami.
Weinzieher nie wyrabiał potem lakierowanego towaru, zostawiono mu handel laskami, i potrafił dobrze lakierować hiszpańskie lufy ku zadowoleniu ludności.
*zdobienie laką
**chyba chodzi o lufy
Od 18 lat wystawia na targach lakierowane tabakierki i laski do chodzenia.
Jego prośba odnośnie fabryki zostaje spełniona.
Na jego prośbę dostaje 3 letnie zwolnienie od oneribus publicis personalibus, po tym jak kupił dom.
Weinzieher nie dotrzymał swojej obietnicy. Wyszło to na jaw, gdy książę dopytał o niego - okazało się, że zamiast prowadzić fabrykę, jedynie handluje lufami z Amsterdamu i Roterdamu oraz laskami do chodzenia z Poczdamu, a także - bez koncesji - zagranicznym tytoniem do palenia i tabaką oraz cytrynami.
Weinzieher nie wyrabiał potem lakierowanego towaru, zostawiono mu handel laskami, i potrafił dobrze lakierować hiszpańskie lufy ku zadowoleniu ludności.
*zdobienie laką
**chyba chodzi o lufy
Łukasz
- A.Michałowski

- Posty: 955
- Rejestracja: sob 19 kwie 2008, 07:23
- Lokalizacja: województwo śląskie