Istniejący akt zgonu dziecka i brak jego aktu urodzenia
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Slawinski_Jerzy

- Posty: 972
- Rejestracja: śr 22 lut 2012, 22:41
- Lokalizacja: Warszawa
Istniejący akt zgonu dziecka i brak jego aktu urodzenia
Dobry Wieczór
Mam taką oto zagwozdkę: w jednej z warszawskich parafii znalazłem akt zgonu dziecka, które jak podano w tym akcie miało w chwili śmierci 2 miesiące. Jego rodzice mieszkali na terenie tej parafii już od kilku lat gdyż tam rodziło się wcześniejsze rodzeństwo zmarłego dziecka. Akt wystawiony został w styczniu 1910 czyli urodzenie powinno nastąpić pod koniec (w drugiej połowie) 1909. Przeszukałem księgę urodzeń za 1909 i kilka lat do tyłu dla pewności także, ale niestety nie odnalazłem tam aktu urodzenia.
Mam w związku z tym pytanie: czy mogło zdarzyć się, że akt urodzenia nie został spisany (np. nie zdążono go spisać, opóźnienia jak wiadomo zdarzały się i to chyba dość często), dziecko zmarło po dwóch miesiącach i spisano jedynie jego akt zgonu (bez uprzedniego sporządzenia aktu urodzenia)? Czy taka praktyka mogła w ogóle wystąpić? Pytam, gdyż jak dotąd nie spotkałem się w swej rodzinnej genealogii z takim wypadkiem.
Oto link do aktu zgonu, o którym piszę:
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... =599&y=285
Warszawa, parafia Narodzenia NMP, akt numer 28, zmarła to Józefa Helena Chabalewska.
Aktu jej urodzenia w tej parafii nie ma (albo go "diabeł ogonem nakrył" i mimo kilkukrotnego i jak sądzę wnikliwego przeszukania wymyka się jakoś mojej uwadze).
Dodam jeszcze tylko, że inne dzieci tej pary rodziły się w 1907, 1905 i 1903 w tej samej parafii, więc nie ma raczej możliwości "wciśnięcia" między nich jeszcze jednego potomka (a zatem urodzenie Józefy musiało nastąpić rzeczywiście około 1909). Wątpliwe jest także, iż akt został spisany w innej parafii (chyba, że rodzice wyprowadzili się na okres roku-dwóch co jest oczywiście możliwe, ale dość mało prawdopodobne).
pozdrawiam serdecznie
Jerzy
Mam taką oto zagwozdkę: w jednej z warszawskich parafii znalazłem akt zgonu dziecka, które jak podano w tym akcie miało w chwili śmierci 2 miesiące. Jego rodzice mieszkali na terenie tej parafii już od kilku lat gdyż tam rodziło się wcześniejsze rodzeństwo zmarłego dziecka. Akt wystawiony został w styczniu 1910 czyli urodzenie powinno nastąpić pod koniec (w drugiej połowie) 1909. Przeszukałem księgę urodzeń za 1909 i kilka lat do tyłu dla pewności także, ale niestety nie odnalazłem tam aktu urodzenia.
Mam w związku z tym pytanie: czy mogło zdarzyć się, że akt urodzenia nie został spisany (np. nie zdążono go spisać, opóźnienia jak wiadomo zdarzały się i to chyba dość często), dziecko zmarło po dwóch miesiącach i spisano jedynie jego akt zgonu (bez uprzedniego sporządzenia aktu urodzenia)? Czy taka praktyka mogła w ogóle wystąpić? Pytam, gdyż jak dotąd nie spotkałem się w swej rodzinnej genealogii z takim wypadkiem.
Oto link do aktu zgonu, o którym piszę:
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... =599&y=285
Warszawa, parafia Narodzenia NMP, akt numer 28, zmarła to Józefa Helena Chabalewska.
Aktu jej urodzenia w tej parafii nie ma (albo go "diabeł ogonem nakrył" i mimo kilkukrotnego i jak sądzę wnikliwego przeszukania wymyka się jakoś mojej uwadze).
Dodam jeszcze tylko, że inne dzieci tej pary rodziły się w 1907, 1905 i 1903 w tej samej parafii, więc nie ma raczej możliwości "wciśnięcia" między nich jeszcze jednego potomka (a zatem urodzenie Józefy musiało nastąpić rzeczywiście około 1909). Wątpliwe jest także, iż akt został spisany w innej parafii (chyba, że rodzice wyprowadzili się na okres roku-dwóch co jest oczywiście możliwe, ale dość mało prawdopodobne).
pozdrawiam serdecznie
Jerzy
Istniejący akt zgonu dziecka i brak jego aktu urodzenia
Z pewnością nie jest to przypadek odosobniony. W moim drzewie mam kilka takich sytuacji. Pozdrawiam Jarek Janowski
-
Slawinski_Jerzy

- Posty: 972
- Rejestracja: śr 22 lut 2012, 22:41
- Lokalizacja: Warszawa
Jest też możliwość, że akt urodzenia był błędnie spisany. Znalazłem przypadek, że poprawne było tylko imię dziecka i nazwisko panieńskie matki, zachował się jednak alegat, na którym wszystko było już poprawione. Zdarzało się też, że na oryginale księgi w parafii dokonywano poprawek, a kopia przekazana wcześniej do urzędu pozostawała z błędem.
Henryk
Henryk
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1834
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Ja jednak sprawdziłabym inne parafie. Mam taką sytuację, że dzieci moich prapradziadków rodziły się w Warszawie i były chrzczone u Św. Krzyża. A moja prababcia ma we wszystkich posiadanych przeze mnie dokumentach podane iż urodziła się w 1851 r. w Warszawie i wszędzie jest podana ta sama dokładna data.
A u Św. Krzyża aktu urodzenia nie ma. Sprawdziłam inne warszawskie parafie. Też nie ma.
Całkiem przypadkiem dowiedziałam się (i mam już akt chrztu), że prababcia została ochrzczona w ...Tuliszkowie w 1852 r. Jakież było moje zaskoczenie! Czemuż akurat tam???
Otóż chrzcił ją brat jej matki, który w tym Tuliszkowie był proboszczem.
A więc należy sprawdzić takie powiązania. Może w miejscowości dziadków lub chrzestnych? Może też mieli księdza w rodzinie? Albo coś w tym stylu?
A u Św. Krzyża aktu urodzenia nie ma. Sprawdziłam inne warszawskie parafie. Też nie ma.
Całkiem przypadkiem dowiedziałam się (i mam już akt chrztu), że prababcia została ochrzczona w ...Tuliszkowie w 1852 r. Jakież było moje zaskoczenie! Czemuż akurat tam???
Otóż chrzcił ją brat jej matki, który w tym Tuliszkowie był proboszczem.
A więc należy sprawdzić takie powiązania. Może w miejscowości dziadków lub chrzestnych? Może też mieli księdza w rodzinie? Albo coś w tym stylu?
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
- Krystyna.waw

- Posty: 5528
- Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
-
Slawinski_Jerzy

- Posty: 972
- Rejestracja: śr 22 lut 2012, 22:41
- Lokalizacja: Warszawa
Bardzo dziękuję za wszystkie głosy w dyskusji.
Jeżeli chodzi o rozwiązanie tej zagadki to jednak - w świetle podanych potwierdzających analogicznych przypadków - skłaniam się jednak ku wersji, iż akt urodzenia zwyczajnie nie został spisany (może rodzice po prostu spóźnili się i nie zdążyli zadbać o jego sporządzenie, może coś innego stanęło na przeszkodzie), dziecko tymczasem dość szybko zmarło i wystawiono już tylko akt zgonu, nie bawiąc się w spisywanie brakującego aktu urodzenia.
pozdrawiam serdecznie
Jerzy
Jeżeli chodzi o rozwiązanie tej zagadki to jednak - w świetle podanych potwierdzających analogicznych przypadków - skłaniam się jednak ku wersji, iż akt urodzenia zwyczajnie nie został spisany (może rodzice po prostu spóźnili się i nie zdążyli zadbać o jego sporządzenie, może coś innego stanęło na przeszkodzie), dziecko tymczasem dość szybko zmarło i wystawiono już tylko akt zgonu, nie bawiąc się w spisywanie brakującego aktu urodzenia.
pozdrawiam serdecznie
Jerzy
-
Janiszewska_Janka

- Posty: 1130
- Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
- Otrzymał podziękowania: 2 times
Przepraszam, już milczę
Ostatnio zmieniony sob 19 lut 2022, 16:26 przez Janiszewska_Janka, łącznie zmieniany 1 raz.
Dziecko mogło też być:
1) ochrzczone tylko z wody i niezapisane do księgi;
2) ochrzczone w innej parafii (bo np. matka rodziła je w szpitalu).
1) ochrzczone tylko z wody i niezapisane do księgi;
2) ochrzczone w innej parafii (bo np. matka rodziła je w szpitalu).
Pozdrawiam
Andrzej
PS. Na znak, że moje tłumaczenie zostało zaakceptowane, proszę edytować pierwszy post, dopisując w temacie – OK (dotyczy działu tłumaczeń).
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic-t-59525.phtml
Andrzej
PS. Na znak, że moje tłumaczenie zostało zaakceptowane, proszę edytować pierwszy post, dopisując w temacie – OK (dotyczy działu tłumaczeń).
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic-t-59525.phtml
-
Slawinski_Jerzy

- Posty: 972
- Rejestracja: śr 22 lut 2012, 22:41
- Lokalizacja: Warszawa
Bardzo dziękuję za sugestie i podpowiedzi.
Hipotezę o urodzeniu w szpitalu bądź w innej parafii raczej (na razie) odrzucam - tak jak pisałem wszystkie inne dzieci tej pary (a było ich pięcioro) rodziły się zwyczajnie w domach i w tej jednej parafii, więc zapewne tak samo było i w tym przypadku. Wobec braku jednoznacznych dowodów oraz istnieniu analogicznych sytuacji, przyjmuję zatem wersję o niesporządzeniu aktu urodzenia przed zgonem dziecka.
Napisałem, o niecałkowitym odrzuceniu hipotezy o narodzeniu dziecka w innej parafii - oczywiście ludzie w tamtych czasach zmieniali często miejsce zamieszkania, przenosili się z jednej ulicy na inną i z terenu jednej parafii do innej, więc pozostaje jakiś cień szansy, że z jakiegoś powodu mogło tak się zdarzyć i w tym przypadku.
Potwierdza to pewien inny przykład rodzinny: B. S. urodził się w 1888 w jednej parafii, a jego rodzeństwo rodziło się w 1886 (i zmarło w 1887) oraz w 1890 w zupełnie innej parafii (co ciekawe tej samej zarówno przed jak i po tej, w której urodził się B. S.). Wynika zatem z tego, że jego rodzice przenieśli się na około 2 lata do innej parafii (i na jej obszarze zdążył się urodzić B. S. - jest to zatem jedyny ślad pobytu tej rodziny na terenie ów parafii!), po czym wrócili z powrotem do tej pierwotnej. Tak więc jak widać niczego nie można na 100% wykluczyć.
pozdrawiam serdecznie
Jerzy
Hipotezę o urodzeniu w szpitalu bądź w innej parafii raczej (na razie) odrzucam - tak jak pisałem wszystkie inne dzieci tej pary (a było ich pięcioro) rodziły się zwyczajnie w domach i w tej jednej parafii, więc zapewne tak samo było i w tym przypadku. Wobec braku jednoznacznych dowodów oraz istnieniu analogicznych sytuacji, przyjmuję zatem wersję o niesporządzeniu aktu urodzenia przed zgonem dziecka.
Napisałem, o niecałkowitym odrzuceniu hipotezy o narodzeniu dziecka w innej parafii - oczywiście ludzie w tamtych czasach zmieniali często miejsce zamieszkania, przenosili się z jednej ulicy na inną i z terenu jednej parafii do innej, więc pozostaje jakiś cień szansy, że z jakiegoś powodu mogło tak się zdarzyć i w tym przypadku.
Potwierdza to pewien inny przykład rodzinny: B. S. urodził się w 1888 w jednej parafii, a jego rodzeństwo rodziło się w 1886 (i zmarło w 1887) oraz w 1890 w zupełnie innej parafii (co ciekawe tej samej zarówno przed jak i po tej, w której urodził się B. S.). Wynika zatem z tego, że jego rodzice przenieśli się na około 2 lata do innej parafii (i na jej obszarze zdążył się urodzić B. S. - jest to zatem jedyny ślad pobytu tej rodziny na terenie ów parafii!), po czym wrócili z powrotem do tej pierwotnej. Tak więc jak widać niczego nie można na 100% wykluczyć.
pozdrawiam serdecznie
Jerzy
U mnie się zdarzyło nawet, że dziecko żyjące 3 miesiące dostało inne imię, nie pamiętam czy zgon zgłaszał ojciec. Ale przy urodzeniu jest, że urodziła się z takich i takich rodziców Agnieszka, a własnie te 3 miesiące później przy tych samych danych rodziców umiera Łucja. Przejrzałam wszystkie dzieci rodzące się w parafii i to musi być ta sama osoba.
Także trzeba przerobić co się da, nawet pobliskie parafie, jeśli chce się mieć pewność. Jednak możliwe jest, że tego zgłoszenia o urodzeniu brakło, dziecko ochrzczono z wody, bo nie miało szans, przeżyło 2 miesiące, ale o poinformowaniu księdza zapomnieli.
Dodam jeszcze kolejny przykład ze swojego drzewa: w 1900 roku rodzi się Stanisław, ale zgłoszone urodzenie jest dopiero w 1903 roku, jakieś dwa miesiące przed narodzinami kolejnego dziecka (czyli obydwaj bracia mają zapis o swoim urodzeniu w 1903 roku). Dlaczego? Nie wiem....
Także trzeba przerobić co się da, nawet pobliskie parafie, jeśli chce się mieć pewność. Jednak możliwe jest, że tego zgłoszenia o urodzeniu brakło, dziecko ochrzczono z wody, bo nie miało szans, przeżyło 2 miesiące, ale o poinformowaniu księdza zapomnieli.
Dodam jeszcze kolejny przykład ze swojego drzewa: w 1900 roku rodzi się Stanisław, ale zgłoszone urodzenie jest dopiero w 1903 roku, jakieś dwa miesiące przed narodzinami kolejnego dziecka (czyli obydwaj bracia mają zapis o swoim urodzeniu w 1903 roku). Dlaczego? Nie wiem....
Magdalena Szczodra
-
Slawinski_Jerzy

- Posty: 972
- Rejestracja: śr 22 lut 2012, 22:41
- Lokalizacja: Warszawa
Opóźnienia w sporządzeniu aktu urodzenia zdarzały się często - w swojej rodzinie mam takie przypadki, że akt sporządzony był po 3, 4, a nawet po 7 latach od urodzenia dziecka. Ciężko teraz ustalić (a w zasadzie nie jest to już możliwe) jaki był powód takich sytuacji.
Jeżeli chodzi natomiast o ten "zaginiony" akt urodzenia, którego dotyczy wątek to nie pozostaje nic innego jak tylko przejrzeć urodzenia z jak największej ilości warszawskich parafii za rok 1909 i sprawdzić czy akt nie został przypadkiem wystawiony w którejkolwiek z nich. Na początek trzeba będzie wykluczyć te, które zostały już zindeksowane.
Jestem jednak dość mocno przeświadczony, że aktu po prostu nie zdążono sporządzić przed zgonem dziecka, a jego rodzice nie ruszali się jednak nigdzie poza swoją parafię Narodzenia NMP. To byłoby chyba najbardziej sensowne i jednocześnie najprostsze rozwiązanie tej zagadki.
pozdrawiam serdecznie
Jerzy
Jeżeli chodzi natomiast o ten "zaginiony" akt urodzenia, którego dotyczy wątek to nie pozostaje nic innego jak tylko przejrzeć urodzenia z jak największej ilości warszawskich parafii za rok 1909 i sprawdzić czy akt nie został przypadkiem wystawiony w którejkolwiek z nich. Na początek trzeba będzie wykluczyć te, które zostały już zindeksowane.
Jestem jednak dość mocno przeświadczony, że aktu po prostu nie zdążono sporządzić przed zgonem dziecka, a jego rodzice nie ruszali się jednak nigdzie poza swoją parafię Narodzenia NMP. To byłoby chyba najbardziej sensowne i jednocześnie najprostsze rozwiązanie tej zagadki.
pozdrawiam serdecznie
Jerzy