MatjaszZeZboisk pisze:AdamKolacz pisze:Proszę o polecenie literatury, czyli książek/publikacji/opracowań na temat życia codziennego naszych chłopskich przodków na polskiej wsi na przestrzeni wieków XVII - XIX.
Jestem po lekturze książki "Pańszczyzna" Kamila Janickiego i chciałbym zgłębić ten temat z innego punktu widzenia.
Adam
Zamiast czytać książki fantazy jakiegoś Janickiego, Leszczyńskiego, Pobłockiego, Ruszera, czy innych wykolejonych fantastów działających w Gazecie Wyborczej, Krytyce Politycznej czy innym OKOpress, polecam poczytać konkretne źródła takie jak księgi wiejskiej sądowe "gromadzkie" np. księga gromadzka wsi Siary
https://szkicdomonografiisiar.pl/2018/0 ... siary/amp/ w której mieszkańcy wsi mówią swoim własnym głosem, odnotowane są różne sprawy, testamenty, transakcje domami i gruntami pomiędzy samymi kmieciami, zagrodnikami i innymi poddanymi, albo pomiędzy nimi, a panem wsi. Polecam też chociażby książkę na takich księgach bazującą np. "Chłopi i pieniądze na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych" dr. hab. Piotra Guzowskiego
https://www.academia.edu/39124990/Ch%C5 ... 5%BCytnych - lepsze to niż jakieś emocjonalne wynurzenia i przesadne baśnie o "chłopo-niewolnikach" uciskanych przez feudalnych panów Nazguli i złego króla Saurona. Baśnie, które swym poziomem debilizmu drównują mitom o jakiejś Wielkiej Lechii. Oczywiście szacunek dla Tolkiena, nie chciałem go tutaj obrażać.
Ja natomiast polecam poradnik Anzelma Gostomskiego "Gospodarstwo" z 1588 r. Nie był to dziennikarz "Gazety Wyborczej", nie pisał też o Wielkiej Lechii. Oto trochę cytatów.
List trzeci
Kmieć naprzód posłuszeństwo panu powinien … Gdy nie posłucha, dom mu zamknąć: gdzie nie wynidzie, chłostę, cztery plagi przez gołe ciało, i znowu odrobić kazać.
Kmieć tak się ma jeden na drugiego doględać z pilnością, żeby wszyscy panu robili i ma opowiedzieć sąsiad przed urzędnikiem na sąsiada, gdzieby nie robił.
Kmieć kart ma nie grywać: a urzędnik ma tego dojźrzeć i karać, aby łotrostwa nie patrzyli.
Kmiecie, aby w miasteczkach przyległych na noc nie bywali, gdy na targ jeżdżą.
Kmiecia ubogiego próżnującego gdy zastanie urzędnik, ma mu kazać robić do dworu, choćby odrobił, aby go tym wciągał w robotę.
Kmiotkom ma urzędnik ukazać, jako się mają budować: a żadny nowego budowania nie ma stawić, aż z wiadomością jego.
Kmieć jeden u drugiego rolej nie ma kupować: który kupi, zboże niech straci i winę da: a on panu pieniądze da i winę też da, co sprzedał.
Kmieć do pana nie ma chodzić, aż się opowie włodarzowi, włodarz panu: dla tego, aby darmo nie czekał, abo żeby dwa razy nie chodził.
Kmieć, co u urzędnika rolej kupi, kiedy się pan tego dowie, cokolwiek z niej zebrał, by też i przez dziesięć lat, ma to panu wrócić i kmieć także panu ma zapłacić: albo kiedy urzędnik daje kmieciowi pańską rolą.
Kmieć, który się na zimę nie poprawi, o Bożym Narodzeniu, w nawiętszy mróz uczynić mu dziurkę taką, coby u sąsiada lata doczekał.
Włodarz i urzędnik nie ma tego czynić ani mówić: Wygnałem chłopy na robotę: - ale wczas z wieczora nakazać. A rano wstawszy, przez wieś idąc zawołać: Wychodź, wyjeżdżaj! – Który nie posłucha, zaraz karać.
List szesnasty
Włodarz, który załże, tego karać, a którego trzykroć skarawszy o łeż, czwarty raz na szubienicę.
Wymówkę słuszną od kmiecia, że nie może wyniść, przyjąć, a drugi raz doświadczywszy się nie tylko aby wiarę miał mieć, ale go zaraz na praszczęta puścić i kazać wszystkim chłopom po trzykroć zaciąć.
Henryk