Inspirujące znalezisko
: pn 07 mar 2022, 18:27
Dobry wieczór Forumowicze,
dziś wybrałam się na parafialny cmentarz w moich rodzinnych stronach. Mała miejscowość na krańcu Polski - nazywa się Górecko Kościelne. Z moich doświadczeń podczas odczytywania metryk wynikało, że od pokoleń teren wioski i pobliskich miejscowości zamieszkiwali włościanie, ubogie chłopstwo przywiązane do ziemi.
Od dziecka moją uwagę zwracał grób znajdujący się obok grobu moich pradziadków - wielka żeliwna płyta niewiele wystająca nad ziemię, ale niespecjalnie się wczytywałam.
Dziś przystanęłam i zaczęłam się zastanawiać kim była owa Pelagia Walentyna z Wrześniewskich Zalewska. Imiona mało spotykane wśród chłopstwa na moim terenie, a i płyta nagrobna wyjątkowa. Na grobie jest podana konkretna data urodzenia (9 marca 1822) oraz data śmierci (7 marca 1904). Mam ciary na całym ciele bo właśnie zdałam sobie sprawę, że dziś 7 marca...
Czy znalazłam się tam przez przypadek? Nie sądzę... Może to znak, że powinnam odkryć historię tej Pani?
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ udało mi się znaleźć akt małżeństwa Pelagii Wrześniewskiej z Janem Zalewskim na Lubgens. No i w związku z tym, że moja cała familia to biedne włościaństwo, to byłam pod wielkim wrażeniem tego dokumentu bo w swojej genealogii się z czymś takim nie spotkałam. Ci państwo to nie mógł być byle kto.
Podaję link do metryki: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... b6628fc2c6.
A dla osób, które nie mają ochoty czytać streszczam:
Ślub: Łęczna, 18 lutego 1844
Świadkowie: Augustyn Marenicz, BURMISTRZ ŁĘCZNEJ i Wojciech Ostrowiecki, NAUCZYCIEL SZKOŁY ELEMENTARNEJ
Pan Młody: Jan Zalewski, kawaler ekonomiczny (?) miasta Łęcznej, w Łęcznej zamieszkały, urodzony w mieście Staszewie Guberni Sandomierskiej, syn Franciszka i Franciszki z Barabaszów dzierżawców młynów, lat 28
Panna Młoda: Pelagia Wrześniewska, córka Józefa i Salomei Wrześniewskich, dzierżawców probostwa łęczyńskiego, w Łęcznej zamieszkała, lat 22, w mieście Sandomierzu guberni tegoż mienia zrodzona.
Zastanawiam się skąd grób tej kobiety wziął się w małej wiosce, nie ma tu jej męża, dzieci, leży sama. Aktu urodzenia ani aktu zgonu nie udało mi się znaleźć.
Tak jak wcześniej napisałam cała moja rodzina to było ubogie włościaństwo i głównie tacy ludzie te tereny zamieszkiwali, dlatego niezwykle intrygujące wydaje mi się, że ktoś tak wysokiego stanu leży na moim parafialnym cmentarzu. Biorąc pod uwagę to, że w mojej rodzinie dopiero pokolenie pradziadków umiało pisać, to niebywałe wrażenie robi na mnie fakt, że ta kobieta w 1844 roku pięknie się podpisała na akcie małżeństwa, a świadkiem na jej ślubie był sam Burmistrz Łęcznej.
Bardzo mnie zainspirowało to do tego, żeby może dalej pogrzebać w historii życia Pelagii. Postanowiłam się tym podzielić bo historia wydaje mi się dość ciekawa.
Pozdrawiam serdecznie, Angelika
dziś wybrałam się na parafialny cmentarz w moich rodzinnych stronach. Mała miejscowość na krańcu Polski - nazywa się Górecko Kościelne. Z moich doświadczeń podczas odczytywania metryk wynikało, że od pokoleń teren wioski i pobliskich miejscowości zamieszkiwali włościanie, ubogie chłopstwo przywiązane do ziemi.
Od dziecka moją uwagę zwracał grób znajdujący się obok grobu moich pradziadków - wielka żeliwna płyta niewiele wystająca nad ziemię, ale niespecjalnie się wczytywałam.
Dziś przystanęłam i zaczęłam się zastanawiać kim była owa Pelagia Walentyna z Wrześniewskich Zalewska. Imiona mało spotykane wśród chłopstwa na moim terenie, a i płyta nagrobna wyjątkowa. Na grobie jest podana konkretna data urodzenia (9 marca 1822) oraz data śmierci (7 marca 1904). Mam ciary na całym ciele bo właśnie zdałam sobie sprawę, że dziś 7 marca...
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ udało mi się znaleźć akt małżeństwa Pelagii Wrześniewskiej z Janem Zalewskim na Lubgens. No i w związku z tym, że moja cała familia to biedne włościaństwo, to byłam pod wielkim wrażeniem tego dokumentu bo w swojej genealogii się z czymś takim nie spotkałam. Ci państwo to nie mógł być byle kto.
Podaję link do metryki: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... b6628fc2c6.
A dla osób, które nie mają ochoty czytać streszczam:
Ślub: Łęczna, 18 lutego 1844
Świadkowie: Augustyn Marenicz, BURMISTRZ ŁĘCZNEJ i Wojciech Ostrowiecki, NAUCZYCIEL SZKOŁY ELEMENTARNEJ
Pan Młody: Jan Zalewski, kawaler ekonomiczny (?) miasta Łęcznej, w Łęcznej zamieszkały, urodzony w mieście Staszewie Guberni Sandomierskiej, syn Franciszka i Franciszki z Barabaszów dzierżawców młynów, lat 28
Panna Młoda: Pelagia Wrześniewska, córka Józefa i Salomei Wrześniewskich, dzierżawców probostwa łęczyńskiego, w Łęcznej zamieszkała, lat 22, w mieście Sandomierzu guberni tegoż mienia zrodzona.
Zastanawiam się skąd grób tej kobiety wziął się w małej wiosce, nie ma tu jej męża, dzieci, leży sama. Aktu urodzenia ani aktu zgonu nie udało mi się znaleźć.
Tak jak wcześniej napisałam cała moja rodzina to było ubogie włościaństwo i głównie tacy ludzie te tereny zamieszkiwali, dlatego niezwykle intrygujące wydaje mi się, że ktoś tak wysokiego stanu leży na moim parafialnym cmentarzu. Biorąc pod uwagę to, że w mojej rodzinie dopiero pokolenie pradziadków umiało pisać, to niebywałe wrażenie robi na mnie fakt, że ta kobieta w 1844 roku pięknie się podpisała na akcie małżeństwa, a świadkiem na jej ślubie był sam Burmistrz Łęcznej.
Bardzo mnie zainspirowało to do tego, żeby może dalej pogrzebać w historii życia Pelagii. Postanowiłam się tym podzielić bo historia wydaje mi się dość ciekawa.
Pozdrawiam serdecznie, Angelika