Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Cześć!
Czy u Was w ramach rodzinnych doświadczeń, opowieści o bliskich lub ich najbliższych znajomych, otoczenia , sąsiadów, koleżeństwa z ławy szkolnej przewijały się realne osobiste doświadczenia cywilów dotyczące powojennych przypadków utraty zdrowia (lub gorzej) w związku z minami, niewybuchami, niewypałami i innym tego typu obciążeniami wojną?
Głównie chodzi mi o II Wojnę, ale nie tylko.

Wiem, że świadomość zagrożenia (chociażby z mediów, systemu edukacji) była istotna, ale chodzi mi o realne przypadki. Zdarzenia, które miałby negatywne konsekwencji inne niż zamknięcie pewne obszaru, ewakuacja, widok patrolu minerskiego etc.

Jeśli możecie, to wpiszcie gdzie i kiedy, bez drastycznych opisów.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Ochalek_Adrian

Członek PTG
Ekspert
Posty: 33
Rejestracja: ndz 17 kwie 2022, 21:31
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 4 times
Kontakt:

Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Post autor: Ochalek_Adrian »

Mój pradziadek zginął w 1946 od wybuchu miny w lesie w Lublicy. Osierocił siódemkę dzieci i żonę w zaawansowanej ciąży. Szczegóły jak go znaleziono pominę, napiszę tylko że makabra.
Awatar użytkownika
pdanielak

Sympatyk
Posty: 411
Rejestracja: wt 18 wrz 2018, 10:45
Lokalizacja: Gdynia

Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Post autor: pdanielak »

Pradziadek mojej zony latem 1945 wygrzebał w polu jakas mone i zginał na miejscu. Okolice Ćmeilowa woj. swietokrzyskie.

Moj pradziadek jak wrócił do swego rodzinnego domu i zobaczył co "bratnia" armia ze wschodu z nim zrobiła to zaniemógł i miesiac pożniej zmarl. Okolice Opatowa.

Piotr
swigut

Sympatyk
Posty: 116
Rejestracja: ndz 08 maja 2022, 20:12

Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Post autor: swigut »

W Nowym Sączu o ile się nie mylę był przypadek chłopców, którzy znaleźli pocisk moździerzowy i zabrali go do komunikacji miejskiej, wybuchł w autobusie pełnym ludzi, chyba nikt nie przeżył.
Kuzyn dalszy zginął bawiąc się wraz z kolegami w rzucanie granatami, zdaje się trafił na jakiś z zerowym opóźnieniem.

Tomek
Poska38

Sympatyk
Posty: 176
Rejestracja: sob 22 mar 2008, 21:14

Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Post autor: Poska38 »

W naszej miejscowości Reńska Wieś k/Nysy 19.08 1945 od rozbierania niewybuchu zginęło 4 chłopców
Władysław D.ur .1937
Adam Ł. ur. 1931
Zenek K. ur.1933
Czesław P. ur.1932 wszyscy pochowani w jednym grobie .
Jan C.jr
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

nawet uwzględniając standardową pasywność - nie za dużo tych bliskich, znanych
niewątpliwie to tragedie, ale skala zaskakująco niewielka
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
slawek_krakow

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
Lokalizacja: Kraków

Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Post autor: slawek_krakow »

Sroczyński_Włodzimierz pisze:nawet uwzględniając standardową pasywność - nie za dużo tych bliskich, znanych
niewątpliwie to tragedie, ale skala zaskakująco niewielka
To już prawie sto lat...

Nieopodal grobu mojej cioci na cmentarzu w Zielonkach kilkuletni chłopiec, postrzelony śmiertelnie przez kolegę w trakcie zabawy znalezioną bronią, bodaj 1948 rok.
Na Prądniku Białym również chłopiec, kolega wujka, w trakcie zabawy znalezionym granatem.
W Bronowicach gdzie wychował się mój tata, co najmniej kilka różnych wypadków poranień, poparzeń, utraty kończyn, również zgonów. Zapewne znaleziska po styczniowej ofensywie. Dużo ich poniewirało się między innymi w okolicach Pasternika, gdzie zresztą w latach późniejszych powstał poligon.

Może nie do końca w temacie. Rodzinna wieś mojego teścia, która spłonęła na początku lat sześćdziesiątych. Tradycyjna zabudowa, strzecha w strzechę. Strażacy bali się gasić ze względu na te strzechy właśnie, w których to zapobiegliwi chłopi poukrywali co tam kto miał uzbierane w czasach wojny w tym narzędzi niekoniecznie w gospodarstwie przydatnych. Podobnież kanonada niemal jak na Sylwestra. Nie mam informacji czy toś ucierpiał.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Powojenne: niewybuchy i podobne - rodzinne historie

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

prawda - relatywnie dawno

Ale świadomość zdarzeń i ze znacznie odleglejszych bywa mocno osadzona

ale może to niekoniecznie świadomość z pamięci najbliższych, przekazów bezpośrednich,rodzinnych, a"wspomnienia" po literaturze, filmie, mediach, szkole i innych masowych.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Jan.Ejzert

Sympatyk
Adept
Posty: 924
Rejestracja: pt 25 mar 2011, 17:06
Lokalizacja: woj. łódzkie

Post autor: Jan.Ejzert »

Moim wychowawcą w internacie był pan bez obu rąk. Stracił je zaraz po wojnie gdy rozbrajali jakiś niewybuch. Mimo tak znacznego kalectwa był bardzo dzielny. Narzędzia były zaopatrzone w specjalne uchwyty. Pracował na działce, jeździł na rowerze.
W mojej pracy pracował mężczyzna bez prawej ręki i bez oka. Podobno na rybach rozbrajali granat, który eksplodował. Człowiek ten pracował na różnych stanowiskach. Pisał lewą ręką.
Pozdrawiam,
Czarek

Wesołowscy, Flatt, Zamojscy, Grochowscy, Ślascy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”