Strona 1 z 1

"Gdzieś na dnie wielkiej szafy...".

: pt 24 cze 2022, 10:54
autor: slawek_krakow
Witam

No dobra, szafa nie tak wielka, a na dnie bynajmniej nie ostry nóż, jak w piosence Jerzego Porębskiego, tylko pamiątki rodzinne. W tym rzecz, że nie po mojej rodzinie... Ad rem.
Niemal ćwierć wieku temu, w roku 2000, umiera w Krakowie Helena Balicka de domo Backer, wdowa po zmarłym w 1977 roku inżynierze Jerzym Balickim. Małżeństwo bezdzietne. Byliśmy z żoną znajomymi Pani Heleny, w miarę możliwości i czasu wspierając ją w samotnej starości i niełatwej chorobie, która w konsekwencji zamknęła jej oczy na zawsze. Pogrzeb był skromny, kilkoro sąsiadów i dwie osoby z rodziny. Siostra mieszkająca w Jeleniej Górze, oraz stryjeczny brat z Dęblina. Pani Helena nie pozostawiła po sobie żadnego znaczącego majątku. Mieszkanie należało do PKP, pracownikiem których był zarówno jej mąż, jak i ojciec. Siostra zabrała trochę biżuterii oraz kilka mebli. Kuzyn z Dęblina parę rodzinnych fotografii. Całą resztą, która w sumie przypominała śmietnik, nie byli kompletnie zainteresowani w tym również pamiątkami rodzinnymi, których ja osobiście nie miałem serca skazywać na miejskie składowisko odpadów i tak trafiły do mojej szafy. Są tam rzeczy przeróżne - dodam, rodzina Backerów o niemieckich korzeniach, pochodziła z Kałusza i Stanisławowa, natomiast Jerzy Balicki urodził się we Lwowie - a wśród nich: fotografie, świadectwa gimnazjalne, odpisy aktów urodzenia, dyplomy cechowe, świadectwa kwalifikacji zawodowych, życiorysy, szkice przedstawiające drzewa genealogiczne, dyplomy odznaczeń wojskowych (w tym wystawione przez samego Kaisera - ojciec Pani Heleny służył podczas Wielkiej Wojny jako ogniomistrz w 31 pułku armat polowych), książeczki wojskowe, legitymacje służbowe, etc Prócz tego cała masa papierów dokumentujących życie codzienne, w tym listy wysyłane przez Panią Helenę do, wówczas jeszcze nie męża, Pana Jerzego przebywającego w Stalagu XX A oraz do własnego ojca, przebywającego od 1941 w KL Auschwitz.
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co z tym wszystkim zrobić. Sam powoli zbliżam się do wieku, w którym należałoby przyspieszyć z porządkowaniem niektórych rzeczy, a mam wrażenie, że jeśli nadal te dokumenty będą spoczywały na dnie mojej szafy, to w konsekwencji doczekają się losu, przed jakim je uchroniłem ponad dwadzieścia lat temu.
Jestem świadom, że część tych papierów posiada wartość kolekcjonerską. W teorii mógłbym je spieniężyć. Jednak ten zbiór stanowi dla mnie całość, zapis losów jednej z rodzin w tej wielkiej galaktyce. Z tych samych powodów nie chciałbym przekazywać ich archiwom czy muzeom. Przypuszczam, że takie listy do i z Oświęcimia muzeum obozu pewnie chętnie by przyjęło, natomiast i tak trafiłyby do anonimowego pudełka, i świat o nich by zapomniał.
Póki co digitalizuje to powoli, a materiału jest niemało i staram sensownie archiwizować. Niestety kosztem czasu, którego wciąż brakuje, a który mógłbym poświęcić na sprawy bliższe mi rodzinnie. Postaram się również w najbliższym czasie, przynajmniej najcenniejsze z tych rzeczy, zabezpieczyć przed działaniem zęba czasu. Ale co robić z całością kompletnie nie mam pomysłu. Może Wy coś podpowiecie?

P.S. Jak to jest, że człowiek dałby się pokroić, za garść rodzinnych papierów, a tu ze dwadzieścia kilo celulozy i nikt nie jest zainteresowany...

: pt 24 cze 2022, 11:01
autor: Sroczyński_Włodzimierz
"Jednak ten zbiór stanowi dla mnie całość, zapis losów jednej z rodzin w tej wielkiej galaktyce. Z tych samych powodów nie chciałbym przekazywać ich archiwom czy muzeom."

Nie widzę konfliktu.
Z przekazaniem do APu mogą być inne problemy (kwestia udokumentowania pochodzenia, podkładki od siostry z Jeleniej Góry, ew. rodzeństwa lub zstępnych Jerzego), ale utrzymanie jako zwartego zbioru - nie.
Plus możliwość otrzymania kopii cyfrowych.

P.S. przykłady zwartych zbiorów w ANK - zespoły (!) 673 i dalsze, zwarte na poziomie jednostki - 645

: pt 24 cze 2022, 11:13
autor: slawek_krakow
Sroczyński_Włodzimierz pisze:"Jednak ten zbiór stanowi dla mnie całość, zapis losów jednej z rodzin w tej wielkiej galaktyce. Z tych samych powodów nie chciałbym przekazywać ich archiwom czy muzeom."

Nie widzę konfliktu.
Z przekazaniem do APu mogą być inne problemy (kwestia udokumentowania pochodzenia, podkładki od siostry z Jeleniej Góry, ew. rodzeństwa lub zstępnych Jerzego), ale utrzymanie jako zwartego zbioru - nie.
Plus możliwość otrzymania kopii cyfrowych.
Jest to jakiś pomysł. Z podkładką może być gorzej. Z siostrą Pani Heleny, Aliną, utrzymywałem jakiś czas kontakt. Zresztą transportowaliśmy jej te meble do Jeleniej Góry. Natomiast to osoba już nieżyjąca. Pozostawiła po sobie z tego co pamiętam dwie córki, przy czym relacje rodzinne były tam dość... nazwijmy, trudne. Jerzy Balicki nie miał rodzeństwa. Matka zmarła kiedy miał kilka lat, tak zresztą trafił ze Lwowa do Krakowa, gdzie opieką nad nim zajęła się babcia. Dalszej jego rodziny nie znam. Najbardziej sensownie wyglądała sprawa z bratem stryjecznym. Źle tam w poście napisałem, nie był z Dęblina tylko Mielca. To ten https://listakrzystka.pl/becker-stanislaw-roman/. Nazwisko nieco w innym brzmieniu, ponoć Anglicy zmienili. Powinno być Backer (a z umlautem). Też już nie żyje. Próbowałem kilka lat temu ustalić czy nie zostawił po sobie jakiejś rodziny, ale bez skutków.

: pt 24 cze 2022, 11:19
autor: Sroczyński_Włodzimierz
W praktyce (ale to na podstawie AAN) wystarczała np korespondencja, w której spadkobiercy wspominają "a papiery to Panu zostawiamy", krótka notka etc
To nie jest przecież kwestia praw do publikacji wspomnień czy własności kolekcji obrazów.
Na pewno ANK pomogłoby i tę kwestię ogarnąć. Od dłuższego czasu instytucje porządkują kwestie formalne i "depozyt" jako domyślny chyba już nie działa.
ANK bo blisko, ale też i np. AAN.

: pt 24 cze 2022, 11:37
autor: slawek_krakow
Sroczyński_Włodzimierz pisze:W praktyce (ale to na podstawie AAN) wystarczała np korespondencja, w której spadkobiercy wspominają "a papiery to Panu zostawiamy", krótka notka etc
To nie jest przecież kwestia praw do publikacji wspomnień czy własności kolekcji obrazów.
Na pewno ANK pomogłoby i tę kwestię ogarnąć. Od dłuższego czasu instytucje porządkują kwestie formalne i "depozyt" jako domyślny chyba już nie działa.
ANK bo blisko, ale też i np. AAN.
Rozważę to. Niemniej i tak na "wszelki wypadek" najpierw wszystko zeskanuje. Archiwa płoną, grzyb w piwnicach, strzeżonego Pan Bóg strzeże. Niezależnie od tego spróbuje może przez jakieś organizacje kombatanckie, albo mieleckich entuzjastów historii ustalić, czy aby ten brat stryjeczny spadkobierców po sobie nie pozostawił.

: pt 24 cze 2022, 12:11
autor: Sroczyński_Włodzimierz
My chyba możemy jedynie próbować pomóc w opisie lub dociekaniu co, skąd, jak.

Piszesz, że Miejsce Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau. Były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady pewnie chętnie zajęłoby się listami i są minusy takiego rozwiązania (z czym się zgadzam się), ale można byłoby zrównoważyć brak plusów (wynikający z odrzucenia tej możliwości). Np: wydaje się, że Muzeum ma szansę , na podstawie doświadczeń z analogicznymi, opisać drogę listu wysłanego do KL. Jak znalazł się "z powrotem" w rodzinie? Przesłany przez KL z rzeczami osobistymi? Jeśli ojcem Haliny był Franciszek - to zginął we wrześniu 1942 jako więzień KL.
itd

: pt 24 cze 2022, 12:48
autor: Richard1

: pt 24 cze 2022, 17:58
autor: slawek_krakow
Sroczyński_Włodzimierz pisze:My chyba możemy jedynie próbować pomóc w opisie lub dociekaniu co, skąd, jak.

Piszesz, że Miejsce Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau. Były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady pewnie chętnie zajęłoby się listami i są minusy takiego rozwiązania (z czym się zgadzam się), ale można byłoby zrównoważyć brak plusów (wynikający z odrzucenia tej możliwości). Np: wydaje się, że Muzeum ma szansę , na podstawie doświadczeń z analogicznymi, opisać drogę listu wysłanego do KL. Jak znalazł się "z powrotem" w rodzinie? Przesłany przez KL z rzeczami osobistymi? Jeśli ojcem Haliny był Franciszek - to zginął we wrześniu 1942 jako więzień KL.
itd
Tak, to ten Franciszek. Korespondencja to kartki z Aushwitz pisane odręcznie przez Franciszka wyłącznie w języku niemieckim, adresowane do jego żony. Natomiast te do obozu są pisane ręką Pani Heleny tak jakby w dwóch wersjach polsko i niemieckojęzycznej, przy czym dodatkowo wersja polska przepisana jest maszynowo. Te nie posiadają kopert.
Franciszek Backer przed wojna był maszynistą kolejowym drugiej klasy i członkiem zarządu okręgowego związku zawodowego. Pracował w lokomotywowni Kraków byłych Kolei Wschodnich. Jeśli wierzyć kilku wersjom życiorysu spisanego już po wojnie, zapewne przez zięcia, w latach wojny zaangażował się w pracę konspiracyjnej komórki PPS, będąc zastępcą jej dowódcy, jakiegoś trudnego do zidentyfikowania inż. Jasińskiego. W tle pojawia się również podległość tej komórki strukturom ZWZ. Z tę działalność został wraz z całą rodziną aresztowany wiosną 1941 i osadzony w więzieniu przy ulicy Montelupich, później przewieziony do Oświęcimia i tam rozstrzelany pod ścianą straceń w 1942. Jak wspomniałem większość korespondencji w języku niemieckim, zresztą wątek niemieckiego pochodzenia wciąż się w niej pojawia. Jakieś ciotki z Niemiec wysyłają co miesiąc pieniądze do obozu. Prócz tego rodzina z Rzeszy wciąż podejmuje próby interweniowania w jego sprawie u wysoko postawionych znajomych (mniej więcej w ten sposób relacjonuje ojcu Pani Helena). W tych pisanych po wojnie życiorysach mowa jest również o odmowie podpisania niemieckiej listy narodowościowej co rzekomo pomóc miało w uwolnieniu. Być może to tylko powojenna narracja.
Wydaje mi się, że akurat listy będące w posiadaniu Franciszka, mogły zostać wydane rodzinie, choć zastanawia mnie brak kopert, czy jakiś stempli. Nie wiem czy Niemcy praktykowali takie oddawanie rzeczy osobistych. Natomiast raczej nie były wydane po wojnie przez muzeum. Korespondencja z muzeum tez jest, ale w innej teczce. Jakieś kopie dokumentów plus kilka próśb o wypełnienie ankiety.

: sob 25 cze 2022, 07:45
autor: Małgorzata_Kulwieć
A może w "ciut" dalszej rodzinie jest ktoś, kto z pasją zajmuje się genealogią tych rodzin i dla niego te dokumenty skarb by stanowiły!?
Może trzeba poszukać, nawet tu u nas, zmienić np. tytuł wątku żeby zainteresowana osoba trafiła!?

: sob 25 cze 2022, 08:22
autor: Łazarz_Krzysztof
Jest w Oswięcimiu pasjonat Pan Mirosław Ganobis , można go odszukać na Fb , może byłby zainteresowany tym zbiorem

: sob 25 cze 2022, 11:03
autor: krakers
Małgorzata_Kulwieć pisze:A może w "ciut" dalszej rodzinie jest ktoś, kto z pasją zajmuje się genealogią tych rodzin i dla niego te dokumenty skarb by stanowiły!?
Może trzeba poszukać, nawet tu u nas, zmienić np. tytuł wątku żeby zainteresowana osoba trafiła!?

Ja też tak pomyślałam. Moim zdaniem Małgorzta ma świetny pomysł. Może zatytułować watek: Jan i Helena Baliccy a ten zostawic do porad.
Szukając na Genealogach czegoś o Balickich chyba bym ominęła "Gdzieś na dnie wielkiej szafy".
Jak Sławek napisał, osobiście dałabym sie pokroić za garść rodzinnych papierów a tu do takich skarbów nie ma chętnych...

: sob 25 cze 2022, 14:53
autor: slawek_krakow
krakers pisze:
Małgorzata_Kulwieć pisze:A może w "ciut" dalszej rodzinie jest ktoś, kto z pasją zajmuje się genealogią tych rodzin i dla niego te dokumenty skarb by stanowiły!?
Może trzeba poszukać, nawet tu u nas, zmienić np. tytuł wątku żeby zainteresowana osoba trafiła!?

Ja też tak pomyślałam. Moim zdaniem Małgorzta ma świetny pomysł. Może zatytułować watek: Jan i Helena Baliccy a ten zostawic do porad.
Szukając na Genealogach czegoś o Balickich chyba bym ominęła "Gdzieś na dnie wielkiej szafy".
Jak Sławek napisał, osobiście dałabym sie pokroić za garść rodzinnych papierów a tu do takich skarbów nie ma chętnych...
Tak, to bardzo dobry pomysł. Szczególnie, że wśród tych dokumentów jest również skoroszyt z zapiskami o charakterze genealogicznym pisany ręką Jerzego Balickiego w tym wywód przodków. Rodzina Balickich pochodziła z Kielc i okolic, choć akurat rodzice Jerzego brali ślub we Lwowie i on sam właśnie we Lwowie się urodził. Prócz tego skoroszytu jest kilka kartek z próbami rozrysowania drzewa Backerów oraz kilka innych dokumentów sugerujących koligacje rodzinne.
Postaram się zeskanować to w najbliższym tygodniu i wtedy podam link do skanów oraz zmienię tytuł wątku. Napewno pojawi się wiele nowych nazwisk więc bardzo możliwe, że ktoś z uczestników forum będzie zainteresowany.

: pn 27 cze 2022, 07:17
autor: Tadeusz_Wysocki
To kolejny niezwykły wpis tu na naszym forum. Sławku drogi, coś tam siedzi w twoim sercu dobrego, drganie o ratunek dla pamięci o innych i mocowanie się z przemijaniem. Niesamowita jest sama ta twoja historia o ratowaniu przed zapomnieniem okruchów pamięci po Pani Helenie Balickiej. Przecież i ona miała swoje życie bogate, swoje pragnienia i chwile w życiu niezwykłe. Jakiś los i zgoda opatrzności zostawiły tobie po Panie Helenie rodzinne pamiątki. Co z nimi zrobić? Przekazać do jakiegoś muzeum, organizacji? Tam podlegną ocenie archiwistów, czy urzędników i zapadną w niepamięć, tak jak ładnie powiedziałeś, w jakiś "pudełkach".
Ale jest przecież wirtualna galeria GA.PA, strefa całkowicie wolna od ocen i cenzurowania innych w momencie umieszczania swojego eksponatu - tu możesz umieścić skany czy fotografie wybranych przez siebie pamiątek Pani Heleny, tylko proszę nie bardzo osobistych, ale oddających coś z życia Pani Heleny i jej rodziny, ich przeżyć. Wybierz coś cennego dla naszej zbiorowej pamięci i wyobraźni. Nie znamy w szczegółach tego twojego zbioru Pani Heleny, ale na przykład to drzewo genealogiczne byłoby cenne dla innych w ich poszukiwaniach historii rodzin (są inne drzewa / drzewka genealogiczne umieszczone w galerii GA.PA i są bardzo wartościowe dla innych. Czy możesz to zrobić nie będąc "właścicielem" tych pamiątek? Ależ jesteś ich depozytariuszem, a i wiek pamiątek wystarczy. Tak chciał los i Pani Helena. Tak więc, dla uszanowania pamięci po Pani Helenie, umieść proszę wybrane pamiątki w galerii GA.PA - to ponad 20 lat temu stworzona strefa wolna od oceny urzędników czy władzy, wirtualna galeria naszej zbiorowej pamięci i wyobraźni. A więc pamiątki po Pani Helenie wirtualnie zostaną "na wieki" (a tak z uśmiechem, pytanie egzystencjalne - z tą naszą rzeczywistością, to w którym miejscu jesteśmy w tym czasie "od nieskończoności do nieskończoności"? :) - w galerii GA.PA, fizycznie zostają u ciebie, a zbiór ten możesz przekazać do wybranych instytucji. W GA.PA będziesz twórcą swojego eksponatu i będziesz mógł o każdym czasie i w każdym miejscu zmieniać jego zawartość, gdyby to było konieczne (są w GA.PA zbudowane też te dodatkowe funkcje), z jego przeszłości tworzyć jego teraźniejszość i przyszłość. Poniżej link do GA.PA. Sławku, czas biegnie nieubłaganie, Sławku - zapraszamy ciebie i innych, którzy uwierzą, że trafne jest zdanie z home galerii GA.PA, że "Sens życia i rzecz cała polega ma dzieleniu się pamięcią z innymi"

www.narodowa.pl
https://narodowa.pl/

________________________
Tadeusz

: wt 28 cze 2022, 19:32
autor: Tadeusz_Wysocki
Witaj Sławku,
Mam na dziś taką wiadomość - "aniołki prawne" galerii GA.PA zwróciły mi uwagę, że cierpliwie opracowywane Regulamin i Polityka Prywatności galerii GA.PA dopuszczają wirtualne umieszczanie jako eksponatów "swoich pamiątek i wspomnień", w znaczeniu swoich jako różnie prawnie dopuszczalnych (a są tu różne rozwiązania, temat nie do poruszenia tu na forum w kilku słowach). W twoim przypadku widzimy, że trudno będzie tak na szybko zdobyć odpowiednie zgody od rodziny - życzymy, żebyś to zdobył. Ale żywi nie traćmy nadziei. Widać jak bardzo chcesz uszanować pamięć po Pani Helenie. Proponuję na dziś, abyś w GA.PA umieścił Wspomnienie o Pani Helenie. Tak pięknie piszesz, przekaż do galerii GA.PA swój okruch pamięci, jak to czynią inni serdeczni.

Pozdrawiam,

_________________
Tadeusz
www.narodowa.pl
https://narodowa.pl/