Weronika Kraska zd. Miśkiewicz, zginęła w Oświęcimiu 1942
: wt 26 lip 2022, 15:07
Szanowne i Szanowni!
Szukam jakichkolwiek informacji, czy połączeń geneaologicznych, czy kontaktu z rodziną kobiety o imieniu Weronika KRASKA (z domu MIŚKIEWICZ).
Jest to siostra mojego dziadka, która wedle moich danych zginęła w Oświcimiu 8 października 1942 r. (miała wtedy 33 lata). Niestety u mnie w domu nikt jej nie znał. Ja dziadka nie znałem a on swoim dzieciom nie bardzo coś opowiadał. Niestety.
Informacje o jej śmierci i wpisania aktu śmierci "na żądanie żandarmerii niemieckiej" (sic)" pochodzi stąd
https://www.familysearch.org/ark:/61903 ... 79-7?i=191
(akta stanu cywilnego parafii Prawno; nr aktu: 49). Urodziła się i mieszkała w Mazanowie w tejże parafii. Urodziła się w 1909 r. Jej rodzice to Walenty Miśkiewicz i Helena Gąsior. Odwowiała w tym 1942 r. męża: Wojciech Kraska.
Nie ma natomiast w wyszukiwarce więźniów Oświęcima o żadnej Weronice Krasce.
HIPOTEZA:
Jest trochę informacji o Weronice Krasce:
http://www.ravensbruck.pl/pl/operacje-d ... e-biogramy
Ale według tych danych zginęła ona z obozie w Ravensbruck. I pochodziła z Lubelszczyzny, pewnie przywieziona transportem z Lublina 23.09.1941 r. w Książce Kobiety z Ravensbruck napisanej przez: Sarah-Helm jest nawet opis jej śmierci. W tej książce jest informacja, że umierając mówiła o dwójce dzieci. Nie mam żadnej pewności, że to ona. W innych dokumentach jest informacja, że była powiązana z Chełm l i miała ok. 31 lat. Ta z Ravensbrucka zginęła wedle danych 7 października 1942 r. (więc różnica by była jednego dnia, chociaż w różnych opisach współwięzniarek ta data się różni o dzień czy dwa, choć jeśli juz to wcześniej, bo operacje miała mieć 30.09.1942 r.
Na tej stronie można też znaleźć dokumenty o Weronice Krasce :
https://collections.arolsen-archives.org/
Tropy:
- w akcie z Prawna, jest że była "robotnicą" [!], co mogłoby ewentualnie sugerować, że mieszkała potem w mieście. Ale też pytanie co to znaczy w 1942 na wsi, że zapisuje się, że była robotnicą [?]
- odwowiała: Wojciech Kraska, musiał żyć w X 1942 r.
- jeśli to ta z Ravensbruck to miała ona dwójkę dzieci.
- brak w regestrach lubelskich ślubu z tym Kraską, generalnie nie bardzo widzę to nazwisko w okolicy. Jest chyba jedno nazwisko Kraska w Prawnie, ale z połowy XIX wieku. Więc jest szanse że Wojciech Kraska pochodził z innej miejscowości, życzeniowo z okolic Chełma, ale nic o nim nie znalazłem.
Tu link do strony o lubelskich metrykach:
https://regestry.lubgens.eu/news.php
Napisałem niedawno do Muzeum w Oświęcimiu, czy oni może mają jakieś informacje, których nie ma na stronie. Ale czeka się 7 tygodni na odpowiedź i marne szanse na to,że coś mają. Dlatego postanowiłem spróbować tu.
Jaka jest szansa według Państwa, że to jednak ta Weronika z Ravensbrucka? Czy ktoś miał podobne dane w metrykach, że na żądanie żandarmerii niemieckiej kazano wpisać jakiś akt śmierci. Z tego faktu też wynika, że na pewno oni znali miejsce jej urodzenia, skoro wiedzieli gdzie posłać. A danych o tym, nie ma w dokumentach o Weronice Krasce [tych z tej wyszukwiarki:https://collections.arolsen-archives.org/]
Jeżeli to inna Kraska, dokumenty też mogły po prostu zaginąć (wiadomo, że Niemcy palili dokumentacje). Ale może ktoś ma jakieś inne pomysły? Albo może ktoś zna jakiś Krasków z taką historią rodzinną.
Zapraszam do dyskusji i pozdrawiam serdecznie
Radek M
Szukam jakichkolwiek informacji, czy połączeń geneaologicznych, czy kontaktu z rodziną kobiety o imieniu Weronika KRASKA (z domu MIŚKIEWICZ).
Jest to siostra mojego dziadka, która wedle moich danych zginęła w Oświcimiu 8 października 1942 r. (miała wtedy 33 lata). Niestety u mnie w domu nikt jej nie znał. Ja dziadka nie znałem a on swoim dzieciom nie bardzo coś opowiadał. Niestety.
Informacje o jej śmierci i wpisania aktu śmierci "na żądanie żandarmerii niemieckiej" (sic)" pochodzi stąd
https://www.familysearch.org/ark:/61903 ... 79-7?i=191
(akta stanu cywilnego parafii Prawno; nr aktu: 49). Urodziła się i mieszkała w Mazanowie w tejże parafii. Urodziła się w 1909 r. Jej rodzice to Walenty Miśkiewicz i Helena Gąsior. Odwowiała w tym 1942 r. męża: Wojciech Kraska.
Nie ma natomiast w wyszukiwarce więźniów Oświęcima o żadnej Weronice Krasce.
HIPOTEZA:
Jest trochę informacji o Weronice Krasce:
http://www.ravensbruck.pl/pl/operacje-d ... e-biogramy
Ale według tych danych zginęła ona z obozie w Ravensbruck. I pochodziła z Lubelszczyzny, pewnie przywieziona transportem z Lublina 23.09.1941 r. w Książce Kobiety z Ravensbruck napisanej przez: Sarah-Helm jest nawet opis jej śmierci. W tej książce jest informacja, że umierając mówiła o dwójce dzieci. Nie mam żadnej pewności, że to ona. W innych dokumentach jest informacja, że była powiązana z Chełm l i miała ok. 31 lat. Ta z Ravensbrucka zginęła wedle danych 7 października 1942 r. (więc różnica by była jednego dnia, chociaż w różnych opisach współwięzniarek ta data się różni o dzień czy dwa, choć jeśli juz to wcześniej, bo operacje miała mieć 30.09.1942 r.
Na tej stronie można też znaleźć dokumenty o Weronice Krasce :
https://collections.arolsen-archives.org/
Tropy:
- w akcie z Prawna, jest że była "robotnicą" [!], co mogłoby ewentualnie sugerować, że mieszkała potem w mieście. Ale też pytanie co to znaczy w 1942 na wsi, że zapisuje się, że była robotnicą [?]
- odwowiała: Wojciech Kraska, musiał żyć w X 1942 r.
- jeśli to ta z Ravensbruck to miała ona dwójkę dzieci.
- brak w regestrach lubelskich ślubu z tym Kraską, generalnie nie bardzo widzę to nazwisko w okolicy. Jest chyba jedno nazwisko Kraska w Prawnie, ale z połowy XIX wieku. Więc jest szanse że Wojciech Kraska pochodził z innej miejscowości, życzeniowo z okolic Chełma, ale nic o nim nie znalazłem.
Tu link do strony o lubelskich metrykach:
https://regestry.lubgens.eu/news.php
Napisałem niedawno do Muzeum w Oświęcimiu, czy oni może mają jakieś informacje, których nie ma na stronie. Ale czeka się 7 tygodni na odpowiedź i marne szanse na to,że coś mają. Dlatego postanowiłem spróbować tu.
Jaka jest szansa według Państwa, że to jednak ta Weronika z Ravensbrucka? Czy ktoś miał podobne dane w metrykach, że na żądanie żandarmerii niemieckiej kazano wpisać jakiś akt śmierci. Z tego faktu też wynika, że na pewno oni znali miejsce jej urodzenia, skoro wiedzieli gdzie posłać. A danych o tym, nie ma w dokumentach o Weronice Krasce [tych z tej wyszukwiarki:https://collections.arolsen-archives.org/]
Jeżeli to inna Kraska, dokumenty też mogły po prostu zaginąć (wiadomo, że Niemcy palili dokumentacje). Ale może ktoś ma jakieś inne pomysły? Albo może ktoś zna jakiś Krasków z taką historią rodzinną.
Zapraszam do dyskusji i pozdrawiam serdecznie
Radek M