Sierociniec/okno życia: martwy punkt w drzewie (Kraków 1853)
: sob 06 sie 2022, 15:21
Cześć. Od wielu lat szukam danych nt. mojej prapraprababki, Julianny, która w 1853 roku w Krakowie oddała noworodka do przytułku (Szpital św. Łazarza). A może i nie oddała i źle interpretuję całą sytuację? Pisarz (dziecko okazał do chrztu furtian Szpitala św. Łazarza) opisał ją wówczas jako 20-letnią służącą, stanu wolnego, nawet "rodem z Krakowa".
Co ciekawe, Julianna nie została uwzględniona w spisach powszechnych mieszkańców Krakowa sporządzonych w 1850 roku i 1857 roku (trzeba wziąć poprawkę na to, że w 1850 roku był tam wielki pożar i może to jakoś sprawiło, że Julianna trafiła do Krakowa). Poszukiwanie aktu urodzenia Julianny w parafiach krakowskich i podkrakowskich (oraz wszystkich innych dostępnych przez genetekę) około 1833 roku nie przyniosło skutku. Podobnie podchody pod ewentualny jej akt ślubu po 1853 roku.
Owo dziecko, Marianna, było moją praprababką, która ostatecznie całkiem nieźle sobie poradziła, dożyła 80 lat i zmarła w Sosnowcu. Wyszła za mąż w 1882 roku w Luborzycy za młodszego o 7 lat Marcina Waligórskiego (jego ojciec również był nieznany). Trudno powiedzieć, dlaczego w tej parafii odbył się ślub, ale pochodzą z niej także inni moi przodkowie i mam ją "przetrzepaną" na wszystkie sposoby - w niej nie kryje się rozwiązanie zagadki. Matka Marianny (czyli tajemnicza Julianna) została na okoliczność jej ślubu opisana jako nieżyjąca, ale trudno powiedzieć czy można dać temu wiarę i czy istniał jakiś kontakt pomiędzy nimi. Może ktoś podpowie? Alegatów z tego rocznika brak.
Jeden jeszcze fakt z dziejów Marianny może być istotny. Przez całe życie miała źle podawany wiek we wszystkich metrykach (ślub, urodzenia dzieci). "Odmładzano" ją o kilka lat, być może dlatego że jej mąż był 7 lat młodszy. Dopiero w akcie zgonu jej wiek został wskazany z doskonałą precyzją i wówczas pojawiło się także inne nazwisko rodowe (nie Rydzik czy Rydzyk, ale Rejczyk). Dopuszczam więc możliwość, że ktoś w 1933 roku zrobił już porządny research jej osoby.
Jako ciekawą, choć pewnie nieistotną poszlakę, mogę dodać że w 1856 roku w Krakowie-Wesołej (nr 282) miało miejsce urodzenia Jakuba Jędrzeja RYDZKIEGO, nieślubnego syna 20-letniej Marianny Rydzkiej, także służącej.
Dodam, że w rodzinie (choć nie z całą mam kontakt) żadne przekazy ani opowieści na jej temat nie zachowały się. W metrykach dotyczących Marianny nie pojawiał się także nigdy nikt kto mógłby być jej krewnym.
Zastanawiam się czy dalsze poszukiwania mają sens. Czy nawet gdybym odnalazł jakieś urodzenie - dajmy na to - Julii Rydzoń - 100 kilometrów od Krakowa w 1833 roku, która powiedzmy w 1855 roku w jeszcze innej wsi nieopodal bierze ślub, to czy można by było z sensownym prawdopodobieństwem założyć że to ona... Raczej nie. Po jakie źródła jeszcze można sięgnąć? Jakie dane mogły zachować się w samym Szpitalu św. Łazarza o tym dziecku i jego matce? A może po prostu ktoś z Was ma jakiś genialny pomysł, na który ja nie wpadłem?
*
Foto:
Akt chrztu Marianny Waligórskiej ze Szpitala św. Łazarza w Krakowie.
https://photos.app.goo.gl/eifPUtjWHzPMndBE7
Załączam także jej akt ślubu (parafia Luborzyca):
https://photos.app.goo.gl/RnB6NsWtaTAj2TJH7
Co ciekawe, Julianna nie została uwzględniona w spisach powszechnych mieszkańców Krakowa sporządzonych w 1850 roku i 1857 roku (trzeba wziąć poprawkę na to, że w 1850 roku był tam wielki pożar i może to jakoś sprawiło, że Julianna trafiła do Krakowa). Poszukiwanie aktu urodzenia Julianny w parafiach krakowskich i podkrakowskich (oraz wszystkich innych dostępnych przez genetekę) około 1833 roku nie przyniosło skutku. Podobnie podchody pod ewentualny jej akt ślubu po 1853 roku.
Owo dziecko, Marianna, było moją praprababką, która ostatecznie całkiem nieźle sobie poradziła, dożyła 80 lat i zmarła w Sosnowcu. Wyszła za mąż w 1882 roku w Luborzycy za młodszego o 7 lat Marcina Waligórskiego (jego ojciec również był nieznany). Trudno powiedzieć, dlaczego w tej parafii odbył się ślub, ale pochodzą z niej także inni moi przodkowie i mam ją "przetrzepaną" na wszystkie sposoby - w niej nie kryje się rozwiązanie zagadki. Matka Marianny (czyli tajemnicza Julianna) została na okoliczność jej ślubu opisana jako nieżyjąca, ale trudno powiedzieć czy można dać temu wiarę i czy istniał jakiś kontakt pomiędzy nimi. Może ktoś podpowie? Alegatów z tego rocznika brak.
Jeden jeszcze fakt z dziejów Marianny może być istotny. Przez całe życie miała źle podawany wiek we wszystkich metrykach (ślub, urodzenia dzieci). "Odmładzano" ją o kilka lat, być może dlatego że jej mąż był 7 lat młodszy. Dopiero w akcie zgonu jej wiek został wskazany z doskonałą precyzją i wówczas pojawiło się także inne nazwisko rodowe (nie Rydzik czy Rydzyk, ale Rejczyk). Dopuszczam więc możliwość, że ktoś w 1933 roku zrobił już porządny research jej osoby.
Jako ciekawą, choć pewnie nieistotną poszlakę, mogę dodać że w 1856 roku w Krakowie-Wesołej (nr 282) miało miejsce urodzenia Jakuba Jędrzeja RYDZKIEGO, nieślubnego syna 20-letniej Marianny Rydzkiej, także służącej.
Dodam, że w rodzinie (choć nie z całą mam kontakt) żadne przekazy ani opowieści na jej temat nie zachowały się. W metrykach dotyczących Marianny nie pojawiał się także nigdy nikt kto mógłby być jej krewnym.
Zastanawiam się czy dalsze poszukiwania mają sens. Czy nawet gdybym odnalazł jakieś urodzenie - dajmy na to - Julii Rydzoń - 100 kilometrów od Krakowa w 1833 roku, która powiedzmy w 1855 roku w jeszcze innej wsi nieopodal bierze ślub, to czy można by było z sensownym prawdopodobieństwem założyć że to ona... Raczej nie. Po jakie źródła jeszcze można sięgnąć? Jakie dane mogły zachować się w samym Szpitalu św. Łazarza o tym dziecku i jego matce? A może po prostu ktoś z Was ma jakiś genialny pomysł, na który ja nie wpadłem?
*
Foto:
Akt chrztu Marianny Waligórskiej ze Szpitala św. Łazarza w Krakowie.
https://photos.app.goo.gl/eifPUtjWHzPMndBE7
Załączam także jej akt ślubu (parafia Luborzyca):
https://photos.app.goo.gl/RnB6NsWtaTAj2TJH7