W czasie moich poszukiwań, gdy nie udaje mi się inaczej namierzyć dalszej rodziny, odwiedzam groby dalekich krewnych. Nie wszyscy mają internet i funkcjonują w sieci, szczególnie starsi, za to oni częściej bywają na cmentarzach. Zostawiam im na grobach krótkie listy, z prośbą o kontakt. Ot na przykład ostatnio na grobach wnuków mojego prą prą dziadka z jego I małżeństwa. Liczę na to że trafię na osoby, które będą wiedziały więcej niż ja...
Już kilka osób się do mnie odezwało, ale tylko raz zaowocowało to informacjami, których poszukiwałam. Niestety w pozostałych przypadkach przepływ informacji mógł być tylko w jedną stronę - ja byłam dawcą Ale i tak miło poznać spokrewnionych, dowiedzieć się cokolwiek, kim są, gdzie żyją...
Rok temu byłam na poszukiwania po cmentarzu w stronach rodzinnych moich dziadków. Wcześniej bywałam na grobie pradziadków czy też rodzeństw dziadków... a Rok temu wzięłam ze sobą aparat i( jest to maleński wiejski cmentarz) idąc alejka po alejce pstrykałam zdjecia grobom których nazwiska gdzies tam sie w drzewie przewinęły. Potem w domu sprawdzałam, które faktycznie "nasze", pouzupełniałam też informacje w drzewie, których mi było brak, jak daty śmierci itd. Znalazłam groby rodzeństw pradziadków, ich dzieci itd W tym roku pojechałam ponownie z wydrukowanymi i zalaminowanymi kartkami, w których w kilku słowach opisałam kim jestem, czego szukam, czemu zostawiłam kartkę, a na drugiej stronie minimalistyczne "drzewo" ukazujące nasze pokrewieństwo. Na każdym z grobów, gdzie szukam kontaktu zostawiłam kartkę przystawiona zniczem.
I teraz czekam... mam nadzieję że będzie odzew, bo groby mniej lub bardziej zadbane, znicza wypalone ale nie stojące tam Bóg wie ile, raczej takie odwiedzane nie rzadziej niż 2 razy w roku. Przy okazji obfotografowaliśmy z dziecmi czesc cmentarza, której zeszłym razem nie tknęłam, bo wygonił mnie deszcz. Teraz siedzę nad zdięciami, i znów szukam swoich, by przygotować kolejne kartki.
Ważne jednak, by w treści kartki zaznaczyc, że nie chodzi o zadne spadki, dobra materialne itd, a raczej o wspomnienia, jakieś zdjęcia czy informacje.
Ostatnio na cmentarzu widziałam kartkę pod zniczem i tak sobie pomyślałam, że na pewno ktoś szuka kontaktu, tak , jak i ja w ubiegłym roku.
Za pośrednictwem koleżanki genealog Pani Iwony Sudnik , wysłałam prośbę do Baranowicz do Pani Danusi V. , aby na konkretnym grobie starego polskiego katolickiego cmentarza zostawiła prośbę o kontakt.
Miałam to szczęście, że po tygodniu odezwał się z Mińska prawnuk pochowanego , udało mi się też nawiązać kontakt z prawnukiem z Polski.
Potwierdziło to moje domniemanie, że jedna z moich tajemniczych prababek była ciotką Pawła Orzelskiego z Baranowicz, a jego ojciec jej starszym bratem.
Dowiedziałam się, że ów Paweł miał sześcioro dzieci, z których czwórka znalazła się po wojnie w Polsce.
Jednak nie udało mi się zdobyć żadnych starych zdjęć , a i wspomnień też nie było żadnych, jak i nie nawiązałam kontaktu z innymi prawnukami.
Próbowałam przez FB, ale albo zły adres, albo brak odzewu.
A ,że mnie całkiem niedawno udało się rozwikłać tajemnicę pochodzenia tej rodziny, opisałam ją i przekazałam młodszemu pokoleniu.
Tak , więc proszę nie tracić nadziei, zostawiać wiadomości i...czekać.
Pozdrawiam,
Julia.
Julio - super, że udało się dowiedzieć czegoś Tak jak piszesz, trzeba działać i nie tracić nadziei na więcej
Xena - świetny pomysł z podstawowymi drzewami na odwrocie. I rzeczywiście warto zaznaczyć, że nie chodzi o żadne roszczenia. Ja do tej pory po prostu pisałam, że prowadzę poszukiwania genealogiczne.
Dzięki tej metodzie udało mi się odnaleźć potomków pewnego Amerykanina, który mnie o to prosił. Tak więc to działa, warto zostawiać takie karteczki na grobie.
Pozdrawiam
Józek