Mój prapradziadek miał taki dopisek na akcie zgonu syna w 1890 roku.
Jak rozumiem-współwłaściciel czegoś, właściciel częściowy?
Czy to jakiś zubożały szlachetka?
Przy chrzcie córki 3 miesiące później już nie ma nic, aktów innych dzieci nie mogę znaleźć bo nie ma ksiąg, poza tym najwyraźniej często się przeprowadzał.
Nie rozumiem do czego to określenie się odnosi, jestem pewna, że był chłopem.
Katarzyna W.
Proprietarius partis
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Andrzej75

- Posty: 15148
- Rejestracja: ndz 03 lip 2016, 00:25
- Lokalizacja: Wrocław
- Otrzymał podziękowania: 3 times
I po tym „proprietarius partis” nie ma dalszego ciągu? Bo samo to określenie znaczy dosłownie ‘właściciel części’ — tylko nie wiadomo czego.
Najlepiej byłoby zamieścić link do aktu albo jego zdjęcie.
Wydaje mi się, że takie określenie stosowano do właścicieli części wsi (którzy niekoniecznie musieli mieć pochodzenie szlacheckie).
Najlepiej byłoby zamieścić link do aktu albo jego zdjęcie.
Wydaje mi się, że takie określenie stosowano do właścicieli części wsi (którzy niekoniecznie musieli mieć pochodzenie szlacheckie).
Pozdrawiam
Andrzej
PS. Na znak, że moje tłumaczenie zostało zaakceptowane, proszę edytować pierwszy post, dopisując w temacie – OK (dotyczy działu tłumaczeń).
https://forum.genealodzy.pl/viewtopic.php?t=114043
Andrzej
PS. Na znak, że moje tłumaczenie zostało zaakceptowane, proszę edytować pierwszy post, dopisując w temacie – OK (dotyczy działu tłumaczeń).
https://forum.genealodzy.pl/viewtopic.php?t=114043
Właściwie pomyliłam kolejność. 31 maja umiera syn i przy ojcu jest tylko dopisek agr. czyli chłop. 19 lipca tego samego roku rodzi się córka i jest wpis w rubryce ojca " Sebastianus Kielbicki, proprietarius partis, fil.Jacobi et Sophia Góra". To wszystko.
To ostatni ślad jego istnienia na jaki natrafiłam, nie mogę z niczym porównać. 3 lata wcześniej, kiedy rodził się syn mieszkali gdzie indziej, ale oczywiście nie ma ksiąg. Jak to na Podkarpaciu.
To ostatni ślad jego istnienia na jaki natrafiłam, nie mogę z niczym porównać. 3 lata wcześniej, kiedy rodził się syn mieszkali gdzie indziej, ale oczywiście nie ma ksiąg. Jak to na Podkarpaciu.