O przewadze kwerend w archiwach nad internetem
: śr 19 paź 2022, 13:01
Jestem przedstawicielem starego pokolenia genealogów i z pewnym –nazwijmy to - zakłopotaniem obserwuję współczesne, postępujące tendencje do pomijania zasobów archiwalnych w kwerendach genealogicznych. W krańcowej wersji jest to radykalny wariant czyli „to czego nie ma w internecie nie istnieje”. Dla jasności w pełni doceniam dobrodziejstwa sieci ale sporo jeszcze lat minie zanim wszystko zostanie zdigitalizowane i na dodatek zindeksowane.
Dla przykładu – w internecie (pomijając moje opracowanie, które w sieci zawiesiłem) mój ojciec byłby anonimem. Podobnie jak inni członkowie rodziny. Tymczasem w archiwach można znaleźć o nim całkiem sporo informacji (ustalenia z kwerend sprzed wielu , wielu lat).
Ojciec urodził się w 1921 roku., o szkole podstawowej nie nalazłem niestety niczego ale z dalszych lat są dokumenty. Tytułem zachęty do bywania w archiwach przedstawiam ich opis (nie widzę sensu wklejania samych dokumentów, byłoby ich zbyt wiele)
W 1937 roku podjął naukę w Państwowej Średniej Szkole Ogrodniczej w Ursynowie. Po ukończeniu dwóch klas wojna przerwała naukę. Ojciec - zdając stosowny egzamin - szkołę skończył już po wojnie, we wrześniu 1946 roku i uzyskał tytuł technika ogrodnictwa.
Po wojnie wprowadzał w Juchnowcu (i nie tylko) reformę rolną, będąc sekretarzem gminnego komitetu reformy, a od stycznia 1945 roku podjął pracę w Państwowym Inspektoracie Oświaty Rolniczej w Białymstoku jako inspektor; był także nauczycielem w Juchnowszczyźnie.
Ojciec był działaczem Zarządu Wojewódzkiego Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici" (ze znanych mi działaczy działali tam Jakub Antoniuk i Sergiusz Niezniczenko). Do „Wici" wstąpił jeszcze w 1939 roku w Warszawie. Co najmniej do 15 maja 1947 r. był kierownikiem organizacyjnym w „Wiciach" , o czym świadczy znalezione przeze mnie w Archiwum Państwowym w Białymstoku podanie o zwolnienie z tego stanowiska.
Najprawdopodobniej rezygnacja związana była z objęciem przez niego stanowiska dyrektora spółdzielni ogrodniczej, a następnie dyrektora białostockiej Centrali Spółdzielni Ogrodniczej. Nie do końca jest jasne czy tym dyrektorem w ogóle był. Nie zachowały się bowiem dokumenty tej spółdzielni. Niemniej dyrektorowanie ojca sugerują dokumenty pośrednie. Pierwszym do którego dotarłem jest pismo, które 3 listopada 1956 roku do Naczelnego Komitetu Wykonawczego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego wystosował Jakub Antoniuk były prezes zarządu Wojewódzkiego Stronnictwa Ludowego i Komendant Okręgu Batalionów Chłopskich.
Opisuje wykluczenie ze Stronnictwa Ludowego (legalnego , nie „mikołajczykowskiego”), 3 listopada 1948 roku, 23 czołowych działaczy (w tym ojca i samego siebie) pod zarzutem, że „wykazali się odchyleniami prawicowymi, nieróbstwem, nadużywaniem alkoholu", „współpracą z bandami, nadużyciami, rozbijacką robotą, szeptaną propagandą, gomółkowszczyzną itd".
Inne dokumenty w tej sprawie świadczą o przynależności do SL, jednak w jego późniejszym świadectwie pracy ojciec napisał tylko, że należał do SD (od 1949 roku). Czyżby wolał w ankietach personalnych nie ujawniać wcześniejszej partyjnej przynależności?. Szczególnie w kontekście zdarzeń o których za chwilę; tamte czasy byłe nazbyt trudne i skomplikowane, aby teraz to rozstrzygać.
Podobnie tajemnicza jest sprawa jego dyrektorowania. Wraz z wykluczeniem z SL występowano do instytucji zatrudniających „o zwolnienie z zajmowanych stanowisk", a ojciec tytułowany jest dyrektorem. Podobnie, jak w innym dokumencie odnalezionym przeze mnie w IPN, tym razem autorstwa Urzędu Bezpieczeństwa. Nieprawdopodobne, aby UB nie miało wiedzy kogo szykanuje.
Tymczasem w świadectwie pracy ojca z 1950 roku figuruje jako tylko instruktor. Prawdopodobnie skutkiem ubeckiej interwencji ojciec przestał być dyrektorem a nadal, z łaski władzy, pracował w Centrali jako instruktor, bo potrzebna tam była jego wiedza.
W IPN udało się odszukać ślad pobytu ojca w więzieniu. Jest nim dokument „Rejestr osób skazanych przez władze sądowe i prokuratorskie Wydz. Śledczego WUBP w Białymstoku” . Wśród wielu innych spraw i nazwisk wymienieni są oskarżeni w sprawie 270/50 osądzonej przez Sąd Okręgowy w Białymstoku 13 lipca 1950 roku. Sądzonych było 14 osób, z czego 10 uniewinniono. Udało mi się trafić repertorium na podstawie którego można zrekonstruować przebieg zdarzeń sądowych.
Rewizję złożył Prokurator miasta i powiatu , 22.II.1951, 28.III.51, 9.VIII.52
19.III.51 akta wysłano do prokuratury Miasta i powiatu Białystok na wskutek zapowiedzianej rewizji; 27.III.51 akta zwrócono.
Jamiołkowski Heronim art 286 par 2 kk
13.VII 51 Na mocy art 286 par 2 kk skazać go na kare 9 -cy więzienia. Na mocy art 58 kk zaliczyć okres tymczasowego aresztu od d.27.I.50 do 13.IV 50, na mocy art 61 kk wykonanie orzeczonej kary zawiesić oskarżonemu na okres lat 2. Zwolnić go od opłaty sądowej. Kosztami postępowania sądowego obciążyć Skarb Państwa.
Wymienieni są trzej pozostali współoskarżeni (informacje o nich tu pomijam):. Wobec nich także zastosowano te same ustalenia z 13.VII 51 jak wobec ojca.
Akta sądowe niestety nie zachowały się (uległy zniszczeniu w 1987 roku). Stąd sprawę znam tylko z opowiadań matki. Z obecnej perspektywy powody aresztowania brzmią jak tragifarsa. Wysłano do Nowej Soli 12 ton cebuli bez skrzynek a ta przemarzła. Uznano, że to sabotaż. Ojcu zarzucono brak nadzoru. Sąd szczęśliwie ojca uniewinnił, a miał nawet podobno w ersji matki uznać, że ojciec działał dla dobra zakładu nie dopuszczając do jeszcze większych strat. Niemniej na wolność Cheronim (?! tak „inteligentnie” zapisano jego imię) Jamiołkowski wyszedł w kwietniu 1950 roku (czyli przed rozprawą sądową ?) z „wilczym biletem”, psychicznie pokiereszowany tym bardziej, że sprawa ciągnęła się jeszcze ponad rok. Mimo, że miałem zaledwie trzy lata swoją pierwszą w życiu wizytę w więzieniu na Kopernika mam żywo w pamięci.
Ojciec degradacji z oczywistych powodów wolał nie ujawniać. W czerwcu 1950 roku czerwca znalazł pracę referenta w Centrali Krajowych Surowców Włókienniczych, aby od połowy września 1950 roku ostatecznie trafić do PSS, o czym świadczy min. zapis protokołu Zarządu nr 34/198 z 19.09.1950: ....5./Zleca Działowi Personalnemu w związku z akcją ziemniaczaną zaangażować specjalistę ob. Jemiołkowskiego Heronima na stanowisko st. ref. z dniem 16.09.50. Zakres czynności w pkt.15, ...Cytuję dalej: „15./ w referacie warzywno - owocowym dział art. spożywczych w wydziale handlowym ustanowić etat st. referenta. Do obowiązków wymienionego należy organizowanie i nadzorowanie pracy całego referatu owocowo warzywnego, który zakres działania jest określony w ustalonym podziale pracy ze szczególnym uwzględnieniem organizowania i kontrolowania akcji ziemniaczanej na terenie Spółdzielni".
Wkrótce ojciec został inspektorem handlowym. Z zapisów archiwalnych wynika, że bywał zarówno nagradzany, np. 150 zł za „wyróżniającą się pracę przy tegorocznej akcji ziemniaczanej" [Protokół zarządu z 2.01.1952r.], ale także podpadł za picie wódki w pracy, przez co za karę przez miesiąc miał wstrzymane przeszeregowanie do wyższej grupy. Był powoływany do różnego rodzaju komisji zakładowych, a także wytypowany 17.02 1953r. na wyjazdowy kurs „dla pracowników do opracowywania cyklów gospodarczych w sprawozdawczości". Po jego śmierci decyzją Zarządu [41/402 z 19.12.1953 r.] matce została wypłacona odprawa pośmiertna w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia.
Korzystając z archiwów podobne informacje (czasem nawet więcej) „pozyskałem” o wielu innych osobach, nie tylko bliskiej rodziny.. Niech to posłuży jako zachęta do korzystania z zasobów archiwów. Czasochłonne ale warto
Dla przykładu – w internecie (pomijając moje opracowanie, które w sieci zawiesiłem) mój ojciec byłby anonimem. Podobnie jak inni członkowie rodziny. Tymczasem w archiwach można znaleźć o nim całkiem sporo informacji (ustalenia z kwerend sprzed wielu , wielu lat).
Ojciec urodził się w 1921 roku., o szkole podstawowej nie nalazłem niestety niczego ale z dalszych lat są dokumenty. Tytułem zachęty do bywania w archiwach przedstawiam ich opis (nie widzę sensu wklejania samych dokumentów, byłoby ich zbyt wiele)
W 1937 roku podjął naukę w Państwowej Średniej Szkole Ogrodniczej w Ursynowie. Po ukończeniu dwóch klas wojna przerwała naukę. Ojciec - zdając stosowny egzamin - szkołę skończył już po wojnie, we wrześniu 1946 roku i uzyskał tytuł technika ogrodnictwa.
Po wojnie wprowadzał w Juchnowcu (i nie tylko) reformę rolną, będąc sekretarzem gminnego komitetu reformy, a od stycznia 1945 roku podjął pracę w Państwowym Inspektoracie Oświaty Rolniczej w Białymstoku jako inspektor; był także nauczycielem w Juchnowszczyźnie.
Ojciec był działaczem Zarządu Wojewódzkiego Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici" (ze znanych mi działaczy działali tam Jakub Antoniuk i Sergiusz Niezniczenko). Do „Wici" wstąpił jeszcze w 1939 roku w Warszawie. Co najmniej do 15 maja 1947 r. był kierownikiem organizacyjnym w „Wiciach" , o czym świadczy znalezione przeze mnie w Archiwum Państwowym w Białymstoku podanie o zwolnienie z tego stanowiska.
Najprawdopodobniej rezygnacja związana była z objęciem przez niego stanowiska dyrektora spółdzielni ogrodniczej, a następnie dyrektora białostockiej Centrali Spółdzielni Ogrodniczej. Nie do końca jest jasne czy tym dyrektorem w ogóle był. Nie zachowały się bowiem dokumenty tej spółdzielni. Niemniej dyrektorowanie ojca sugerują dokumenty pośrednie. Pierwszym do którego dotarłem jest pismo, które 3 listopada 1956 roku do Naczelnego Komitetu Wykonawczego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego wystosował Jakub Antoniuk były prezes zarządu Wojewódzkiego Stronnictwa Ludowego i Komendant Okręgu Batalionów Chłopskich.
Opisuje wykluczenie ze Stronnictwa Ludowego (legalnego , nie „mikołajczykowskiego”), 3 listopada 1948 roku, 23 czołowych działaczy (w tym ojca i samego siebie) pod zarzutem, że „wykazali się odchyleniami prawicowymi, nieróbstwem, nadużywaniem alkoholu", „współpracą z bandami, nadużyciami, rozbijacką robotą, szeptaną propagandą, gomółkowszczyzną itd".
Inne dokumenty w tej sprawie świadczą o przynależności do SL, jednak w jego późniejszym świadectwie pracy ojciec napisał tylko, że należał do SD (od 1949 roku). Czyżby wolał w ankietach personalnych nie ujawniać wcześniejszej partyjnej przynależności?. Szczególnie w kontekście zdarzeń o których za chwilę; tamte czasy byłe nazbyt trudne i skomplikowane, aby teraz to rozstrzygać.
Podobnie tajemnicza jest sprawa jego dyrektorowania. Wraz z wykluczeniem z SL występowano do instytucji zatrudniających „o zwolnienie z zajmowanych stanowisk", a ojciec tytułowany jest dyrektorem. Podobnie, jak w innym dokumencie odnalezionym przeze mnie w IPN, tym razem autorstwa Urzędu Bezpieczeństwa. Nieprawdopodobne, aby UB nie miało wiedzy kogo szykanuje.
Tymczasem w świadectwie pracy ojca z 1950 roku figuruje jako tylko instruktor. Prawdopodobnie skutkiem ubeckiej interwencji ojciec przestał być dyrektorem a nadal, z łaski władzy, pracował w Centrali jako instruktor, bo potrzebna tam była jego wiedza.
W IPN udało się odszukać ślad pobytu ojca w więzieniu. Jest nim dokument „Rejestr osób skazanych przez władze sądowe i prokuratorskie Wydz. Śledczego WUBP w Białymstoku” . Wśród wielu innych spraw i nazwisk wymienieni są oskarżeni w sprawie 270/50 osądzonej przez Sąd Okręgowy w Białymstoku 13 lipca 1950 roku. Sądzonych było 14 osób, z czego 10 uniewinniono. Udało mi się trafić repertorium na podstawie którego można zrekonstruować przebieg zdarzeń sądowych.
Rewizję złożył Prokurator miasta i powiatu , 22.II.1951, 28.III.51, 9.VIII.52
19.III.51 akta wysłano do prokuratury Miasta i powiatu Białystok na wskutek zapowiedzianej rewizji; 27.III.51 akta zwrócono.
Jamiołkowski Heronim art 286 par 2 kk
13.VII 51 Na mocy art 286 par 2 kk skazać go na kare 9 -cy więzienia. Na mocy art 58 kk zaliczyć okres tymczasowego aresztu od d.27.I.50 do 13.IV 50, na mocy art 61 kk wykonanie orzeczonej kary zawiesić oskarżonemu na okres lat 2. Zwolnić go od opłaty sądowej. Kosztami postępowania sądowego obciążyć Skarb Państwa.
Wymienieni są trzej pozostali współoskarżeni (informacje o nich tu pomijam):. Wobec nich także zastosowano te same ustalenia z 13.VII 51 jak wobec ojca.
Akta sądowe niestety nie zachowały się (uległy zniszczeniu w 1987 roku). Stąd sprawę znam tylko z opowiadań matki. Z obecnej perspektywy powody aresztowania brzmią jak tragifarsa. Wysłano do Nowej Soli 12 ton cebuli bez skrzynek a ta przemarzła. Uznano, że to sabotaż. Ojcu zarzucono brak nadzoru. Sąd szczęśliwie ojca uniewinnił, a miał nawet podobno w ersji matki uznać, że ojciec działał dla dobra zakładu nie dopuszczając do jeszcze większych strat. Niemniej na wolność Cheronim (?! tak „inteligentnie” zapisano jego imię) Jamiołkowski wyszedł w kwietniu 1950 roku (czyli przed rozprawą sądową ?) z „wilczym biletem”, psychicznie pokiereszowany tym bardziej, że sprawa ciągnęła się jeszcze ponad rok. Mimo, że miałem zaledwie trzy lata swoją pierwszą w życiu wizytę w więzieniu na Kopernika mam żywo w pamięci.
Ojciec degradacji z oczywistych powodów wolał nie ujawniać. W czerwcu 1950 roku czerwca znalazł pracę referenta w Centrali Krajowych Surowców Włókienniczych, aby od połowy września 1950 roku ostatecznie trafić do PSS, o czym świadczy min. zapis protokołu Zarządu nr 34/198 z 19.09.1950: ....5./Zleca Działowi Personalnemu w związku z akcją ziemniaczaną zaangażować specjalistę ob. Jemiołkowskiego Heronima na stanowisko st. ref. z dniem 16.09.50. Zakres czynności w pkt.15, ...Cytuję dalej: „15./ w referacie warzywno - owocowym dział art. spożywczych w wydziale handlowym ustanowić etat st. referenta. Do obowiązków wymienionego należy organizowanie i nadzorowanie pracy całego referatu owocowo warzywnego, który zakres działania jest określony w ustalonym podziale pracy ze szczególnym uwzględnieniem organizowania i kontrolowania akcji ziemniaczanej na terenie Spółdzielni".
Wkrótce ojciec został inspektorem handlowym. Z zapisów archiwalnych wynika, że bywał zarówno nagradzany, np. 150 zł za „wyróżniającą się pracę przy tegorocznej akcji ziemniaczanej" [Protokół zarządu z 2.01.1952r.], ale także podpadł za picie wódki w pracy, przez co za karę przez miesiąc miał wstrzymane przeszeregowanie do wyższej grupy. Był powoływany do różnego rodzaju komisji zakładowych, a także wytypowany 17.02 1953r. na wyjazdowy kurs „dla pracowników do opracowywania cyklów gospodarczych w sprawozdawczości". Po jego śmierci decyzją Zarządu [41/402 z 19.12.1953 r.] matce została wypłacona odprawa pośmiertna w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia.
Korzystając z archiwów podobne informacje (czasem nawet więcej) „pozyskałem” o wielu innych osobach, nie tylko bliskiej rodziny.. Niech to posłuży jako zachęta do korzystania z zasobów archiwów. Czasochłonne ale warto