Jak ruszyć dalej - Grulich- Cemor -Cieszyn
: czw 26 sty 2023, 10:58
Witam
Od dłuższego czasu próbuję odkryć przodków ze strony mojej matki. Jest to trudne, gdyż w jej rodzinie nie zostało wiele pamiątek, ona sama też nigdy nie pytała, a jedyne informacje są niekompletne i bardziej to jakieś fragmenty wspomnień. Może bardziej doświadczeni genealodzy poradzą mi jak to ugryźć?
Poszukuję rodziny babki Stefani Grulich z Cieszyna.
Posiadam akt zgonu, w którym figurują rodzice Franciszek Grulich i Zuzanna Cemor
O Franciszku, nie znam żadnych informacji ani dat urodzenia czy zgonu, nawet nie wiadomo gdzie został pochowany.
Zuzanna Grulich ur. 05.08.1881 zm 09.04.1954 daty z nagrobka.
Miała córkę Janinę ur. 27.05.1915 (Zuznana miała 34 lata)
Stefanę urodziła się w 29.09.1919, co oznacza, ze Zuzanna miała wtedy 38 lat
Edwarda.
Losy babci i ciotki są mi znane, zaś Edwarda spowite mrokiem.
Edward chodził od niemieckiej szkoły w Cieszynie (?) , potem pracował na kolei w Czechowicach dziedzicach. Być może w grudniu 1942 lub styczniu 1943 r ( to moje przypuszczenia, w tym okresie również mąż Stefanii wyjechał na front, a z tego co wiem, mieli ruszać razem, choć razem nie walczyli) został wcielony do wojska niemieckiego. Najprawdopodobniej walczył na froncie wschodnim w czołgach, w bitwie Łuck – Dubno -Brody (14.07.1944 – ta bitwa była przez niemców przegrana i rzeczywiście był tam kocioł, niektórzy żołnierze uciekli lub dostali wsie do niewoli) miał trafić do kotła, z którego uciekł i „wrócić do swoich” jak napisał (niestety to tylko słowne historia, brak jakichkolwiek dokumentów). Kiedyś go poszukiwano przez czerwony krzyż, podobno nawet jego nazwisko było w jakiejś audycji radiowej o partyzantach, ale moja mama nic więcej nie pamięta, sama była dzieckiem a w jej domu nie mówiło się na ten temat. Ja pamiętam jak babcia Stefania opowiadała historię o ucieczce z żołnierzy z kotła, myślę, że to był opis jej brata, ale wtedy jej nie pytałam, a teraz żałuje, że nawet tej historii nie zapisałam. Wiem, ze ciotka, siostra mamy, najprawdopodobniej zniszczyła wszystkie dokumenty i zdjęcia, tylko kilka zdjęć rodziny męża babci Stefanii udało się ocalić. Mogę zrozumieć, że nie było wygodnie mieć wtedy w rodzinie żołnierzy niemieckich, nawet wcielanych siłą.
Rozmawiałam z urzędnikiem w US cywilnego, niestety bez jakichkolwiek, choćby przybliżonych dat niewiele da się zrobić. Sprawdził mi na szybko, ze w indeksach jakie posiada mają tylko Zazannę ur 27.05.1915 (to chyba chodziło o ciotkę Janinę). Przed 1915 akta są w parafiach, więc tu szukanie wymaga już osobistej wizyty i szperania po księgach, ale gdyby choć rok wiedzieć…. Tylko w jakiej parafii szukać?
W trakcie szperania po Internecie znalazłam jeszcze niejaka Annę Grulich zm 07.09.1913 w wieku 54 lat (a więc ur. 1854) może to żona lub siostra Franciszka lub I żona (może miał takową). Chętnie wystąpię o odpisy/ksera dokumentów, ale nie wiem, jaki jest najbardziej wartościowy i i jak znaleźć „Edwarda widmo”
Mam nadzieje, ze jakoś w miarę sensownie opisałam mój problem.
Pozdrawiam
Aleksandra
Od dłuższego czasu próbuję odkryć przodków ze strony mojej matki. Jest to trudne, gdyż w jej rodzinie nie zostało wiele pamiątek, ona sama też nigdy nie pytała, a jedyne informacje są niekompletne i bardziej to jakieś fragmenty wspomnień. Może bardziej doświadczeni genealodzy poradzą mi jak to ugryźć?
Poszukuję rodziny babki Stefani Grulich z Cieszyna.
Posiadam akt zgonu, w którym figurują rodzice Franciszek Grulich i Zuzanna Cemor
O Franciszku, nie znam żadnych informacji ani dat urodzenia czy zgonu, nawet nie wiadomo gdzie został pochowany.
Zuzanna Grulich ur. 05.08.1881 zm 09.04.1954 daty z nagrobka.
Miała córkę Janinę ur. 27.05.1915 (Zuznana miała 34 lata)
Stefanę urodziła się w 29.09.1919, co oznacza, ze Zuzanna miała wtedy 38 lat
Edwarda.
Losy babci i ciotki są mi znane, zaś Edwarda spowite mrokiem.
Edward chodził od niemieckiej szkoły w Cieszynie (?) , potem pracował na kolei w Czechowicach dziedzicach. Być może w grudniu 1942 lub styczniu 1943 r ( to moje przypuszczenia, w tym okresie również mąż Stefanii wyjechał na front, a z tego co wiem, mieli ruszać razem, choć razem nie walczyli) został wcielony do wojska niemieckiego. Najprawdopodobniej walczył na froncie wschodnim w czołgach, w bitwie Łuck – Dubno -Brody (14.07.1944 – ta bitwa była przez niemców przegrana i rzeczywiście był tam kocioł, niektórzy żołnierze uciekli lub dostali wsie do niewoli) miał trafić do kotła, z którego uciekł i „wrócić do swoich” jak napisał (niestety to tylko słowne historia, brak jakichkolwiek dokumentów). Kiedyś go poszukiwano przez czerwony krzyż, podobno nawet jego nazwisko było w jakiejś audycji radiowej o partyzantach, ale moja mama nic więcej nie pamięta, sama była dzieckiem a w jej domu nie mówiło się na ten temat. Ja pamiętam jak babcia Stefania opowiadała historię o ucieczce z żołnierzy z kotła, myślę, że to był opis jej brata, ale wtedy jej nie pytałam, a teraz żałuje, że nawet tej historii nie zapisałam. Wiem, ze ciotka, siostra mamy, najprawdopodobniej zniszczyła wszystkie dokumenty i zdjęcia, tylko kilka zdjęć rodziny męża babci Stefanii udało się ocalić. Mogę zrozumieć, że nie było wygodnie mieć wtedy w rodzinie żołnierzy niemieckich, nawet wcielanych siłą.
Rozmawiałam z urzędnikiem w US cywilnego, niestety bez jakichkolwiek, choćby przybliżonych dat niewiele da się zrobić. Sprawdził mi na szybko, ze w indeksach jakie posiada mają tylko Zazannę ur 27.05.1915 (to chyba chodziło o ciotkę Janinę). Przed 1915 akta są w parafiach, więc tu szukanie wymaga już osobistej wizyty i szperania po księgach, ale gdyby choć rok wiedzieć…. Tylko w jakiej parafii szukać?
W trakcie szperania po Internecie znalazłam jeszcze niejaka Annę Grulich zm 07.09.1913 w wieku 54 lat (a więc ur. 1854) może to żona lub siostra Franciszka lub I żona (może miał takową). Chętnie wystąpię o odpisy/ksera dokumentów, ale nie wiem, jaki jest najbardziej wartościowy i i jak znaleźć „Edwarda widmo”
Mam nadzieje, ze jakoś w miarę sensownie opisałam mój problem.
Pozdrawiam
Aleksandra