Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Pomoc w poszukiwaniach informacji

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Nagórski_Bogusław

Sympatyk
Mistrz
Posty: 698
Rejestracja: czw 29 gru 2011, 11:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Nagórski_Bogusław »

Witam z Krakowa!

Wśród moich przodkiń kilka pokoleń trudniło się odbieraniem dzieci.
W aktach zgłaszały narodziny "naturalnych dzieci".

Czy mogły z takiej działalności na wsi utrzymać siebie wraz z rodziną?
Jak wyglądało w XIX w. wynagradzanie takich wiejskich akuszerek-babek?

Ostatnia z nich została akuszerką w Rawie Mazowieckiej (lata 20. XX w.), gdzie rodzinie pozostawiła całkiem pokaźny spadek.

Był w miastach jakiś "cennik" za takie usługi?

Pozdrawiam
Bogusław
termos

Sympatyk
Posty: 140
Rejestracja: ndz 23 lut 2014, 13:12
Otrzymał podziękowania: 1 time

Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: termos »

Czasem w aktach gminy czy miasta z XIX wieku znajduję budżety gminy na dany rok i tam wynagrodzenie akuszerki. Wiem, że w zaborze rosyjskim są spisy akuszerek, było to rejestrowane i pewnie jakieś zgody.
pozdrawiam
Teresa
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

[...]
Tak, zgody były, do tych zgód zebrane (i bywają, że zachowane) opinie np z odbytych praktyk przy lekarzach, felczerach.
Ostatnio zmieniony sob 28 sty 2023, 16:37 przez Sroczyński_Włodzimierz, łącznie zmieniany 1 raz.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
mar_jan

Sympatyk
Posty: 225
Rejestracja: sob 24 sie 2013, 21:32
Podziękował: 6 times

Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: mar_jan »

Spotkałem się w jakimś opracowaniu z taką informacją (niestety tylko cytat zapisałem bez źródła):
"Akuszerka; (aкушерка), często zwana babką (повивальная бабка); przyjmowała porody. Były akuszerki, które były szkolone w tym zawodzie, np. w Galicji. Odebranie porodu przez taką szkoloną akuszerkę kosztowało 5 zł, co przy dniówce w kwocie 1 zł było sporą kwotą. Były też takie, które kontynuowały zawód rodzinnie przyuczając się poprzez praktykę u innej akuszerki z rodziny".

Jeśli pamiętam to cena usługi tyczyła Galicji.
pozdrawiam wszystkich czytelników, Mariusz
Szukam aktu zgonu lub miejsca pochówku Aleksego Janeckiego s. Jana i Antoniny z Dąbrowskich lata 1940-1957...
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Janiszewska_Janka »

Dzień dobry,

Jak najdokładniej prześledziłam losy mojej 3xprababki Franciszki z Jaworskich Wieteckiej, która bardzo młodo wdowiała w 1789 r i wychowała do dorosłości oraz pożeniła 5 swoich dzieci, przy czym pierwsze dzieci to bliźnięta płci męskiej. Zastanawiałam się jak jej się to udało, sprawdziłam wszystkie akty z 2 parafii i ustaliłam, że była tam bardzo popularną babką położną i chrzestną dzieci z tych parafii. Zapewniło to jej i rodzinie godziwe życie więc wynagrodzenie w pieniądzach, żywności i innych dobrach musiało być nie małe. W XIX wieku już mieli własne gospodarstwo w Marcewku i wówczas już w aktach nazywano ją "akuszerka".
Podzielę się tu moim materiałem jaki zgromadziłam i opisałam na jej temat i opublikowałam z okazji Dnia Matki dla licznej rodziny z Wielkopolski.
Franciszka Wietecka – nasza Pra...matka

Z okazji Dnia Matki pragnę przypomnieć osobę niezwykłą, którą miałam szczęście poznać w trakcie poszukiwań dokumentów dotyczących naszej rodziny Wieteckich, a jest nią nasza Pra...matka Franciszka, żona Antoniego Wieteckiego, opisywana często w aktach metrykalnych Młodojewa i Dobrosołowa jako Franciszka Antoniowa z Raju.
Nasza Franciszka urodziła się ok 1753 r we wsi Drążna jako córka Magdaleny i Macieja „pracowitych”z Marcewka w parafii Młodojewo, a zakładam tę datę na podstawie ślubu takiej pary w tej parafii, w dniu 06.11.1752 roku. Magdalena, matka Franciszki już jako „wdowa z Drążnej” ponownie wyszła za mąż za Piotra z Jaroszyna w dniu 30.01.1758 r, a ślub odbył się w parafii Młodojewo i od tej pory według zwyczaju z XVIII wieku, córka Magdaleny Piotrowej określana była jako „Franciszka Piotrówna”, czyli znajdująca się pod jego opieką. Prawdopodobnie ów Piotr miał prawo zamieszkania i korzystania z części lasu należącego do dworu w Młodojewie, a nazywanego wówczas Raj Lasowy więc Magdalena wraz z córkami tam zamieszkała.
Nie wiemy w jakich okolicznościach Franciszka Piotrówna poznała Antoniego Wieteckiego, który mógł pochodzić z rodziny osiadłej w połowie XVIII wieku w Dobrosołowie, ale w akcie ich ślubu 17 listopada 1771 r czytamy, że był służącym, a świadkami ślubu Antoniego i Franciszki Piotrówny z Lasu byli znamienici świadkowie: Szlachetny Pan Józef Dyll, Urodzony .Tomasz Żołkowski, Grzegorz i wielu innych świadków. Z tego związku urodziło się do 1788 r i przeżyło 5 dzieci w tym bliźnięta, co w tamtych wiekach było wielką rzadkością, bo trudne warunki życiowe i higieniczne oraz ciężkie choroby wieku dziecięcego powodowały liczne ich zgony. Na domiar złego Antoni Wietecki umarł młodo 28.04.1789 r i Franciszka została młodą wdową z gromadką małych dzieci. Można się domyślać, że jej matka Magdalena Piotrowa, która także owdowiała rok wcześniej, bo 14.03.1788 r bardzo pomagała córce w opiece nad dziećmi, gdyż nasza Pra...matka była bardzo znaną w 2 parafiach Dobrosołowo i Młodojewo tzw. babką położną, które w tamtych wiekach nazywano „Mundra”. Czytając akta chrztu dzieci narodzonych na przełomie XVIII i XIX wieku w tych parafiach bardzo często pojawia się jako chrzestna Franciszka Antoniowa lub Wietecka, a w XIX wieku już określana w aktach jako akuszerka . Zacytuję tu fragment książki Sylwii Szwed pt. „Mundra”, aby przedstawić ważną funkcję jaką na tym terenie pełniła nasza Franciszka:
„Etnograf Jan Bystroń, który analizował słowiańskie obrzędy związane z narodzeniem dziecka, pisze, że rola mundrej zawsze była obrzędowa. Ona była mistrzem ceremonii, ważną personą, autorytetem, często podawała do chrztu dzieci, które przyjmowała na świat, wybierała im imiona. To nie znaczy, że jej kompetencje medyczne były duże, najczęściej umiała to, czego nauczyła się podczas własnych porodów, czasem od starszej akuszerki ze wsi. Ale wiedziała, jak przebiega poród, że musi przyjąć dziecko na ręce, podwiązać i uciąć pępowinę, miała swoje sposoby na zmniejszenie bólów porodowych, rozluźnienie szyjki macicy, wspomaganie karmienia, nawet jeżeli były to rozwiązania rytualne. Poza tym jak nikt inny znała anatomię kobiecych narządów rodnych. Dlatego mówiono na nią mundra, czyli mądra. Dzisiaj nazwalibyśmy ją samodzielną specjalistką, nośnikiem kobiecej medycyny, ukutej z doświadczenia, ziołolecznictwa i obserwacji. Znachorką. Warto dodać, że do XVIII wieku akuszerstwo było wyłącznie domeną kobiet, bo jak pisze Adrienne Rich, amerykańska teoretyczka macierzyństwa, praktyka położnicza była „poniżej godności” męskiego lekarza. Ojcowie Kościoła postrzegali organy rodne kobiety jako zło wcielone, dlatego położnictwo było oceniane jako niewłaściwe zajęcie dla mężczyzny. W efekcie przez wiele stuleci wiedza na temat ciąży, procesu rodzenia, kobiecej anatomii i metod ułatwiania porodu była gromadzona jedynie przez kobiety. Przez mundre.”
Nie wiemy skąd czerpała tę wiedzę nasza Franciszka Antoniowa, może od matki, a może od szwagierki czyli siostry rodzonej Antoniego Wieteckiego, to jest Franciszki Wieteckiej, która pozostała panną i przez całe życie mieszkała z naszą Franciszką. U Wieteckich umiejętności akuszerskie były znane rodzinnie, bo wszystkie trzy żony Filipa Wieteckiego z Dobrosołowa także były „babkami” i chrzestnymi wielu dzieci tam narodzonych.
Gdy przeczytałam te setki aktów chrztów z parafii Młodojewo i Dobrosołowo nie miałam wątpliwości, że wiele dzieci z tych parafii przyszło na świat dzięki talentom położniczym kobiet z rodziny Wieteckich.
Dziś oddaję hołd naszej wspaniałej Pra...matce Franciszce Wieteckiej (Antoniowej), której zawdzięczamy nasze istnienie, bo jesteśmy potomkami jej dzieci: Szymona, Jakuba, Franciszka i Mikołaja Wieteckich oraz Józefaty z Wieteckich Klimkowej. Ileż pokoleń od tych 250 lat minęło, ileż matek urodziło swoje dzieci i ile jeszcze się narodzi, ale pragnę byśmy zawsze pamiętali o tej naszej wspaniałej, mądrej i bardzo dzielnej Pra...matce, która umarła 05.04.1828 r w Marcewku w wieku 75 lat, pozostawiając owdowiałego drugiego męża Kazimierza Kluga. Odeszła w wieku niemal sędziwym jak na tamte czasy, po pracowitym życiu, otoczona szacunkiem i miłością najbliższych, bo zgon zgłaszał Jan Bengier sołtys z Marcewka i jej syn Jakub Wietecki z Marcewka.
Jestem dumna i szczęśliwa, że udało nam się poznać tak wspaniałą Matkę i proszę byśmy zawsze w Dzień Matki ją wspominali prosząc o spokój jej Duszy oraz by cieszyła się wiecznym pobytem w Raju.

Pozdrawiam
Janka
Nagórski_Bogusław

Sympatyk
Mistrz
Posty: 698
Rejestracja: czw 29 gru 2011, 11:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Nagórski_Bogusław »

Witam z Krakowa!

Bardzo Wam dziękuję! Szczególnie Jance!!!
Niegdyś na forum pojawiały się informacje o owczarzach i ich roli w społeczności wiejskiej.
W mojej rodzinie owczarzy nie było za to były kobiety "z fachem w rękach" - babki-akuszerki.
W jednym przypadku aż w trzech kolejnych pokoleniach.
Byłem ciekaw jak udawało im się, a były wdowami, utrzymać siebie i dzieci, gdyż nie wychodziły
ponownie za mąż i jaka była ich pozycja na wsi.

Fach ten często przechodził z matki na córkę. Moja prababka po przeniesieniu się ze wsi do miasta
"awansowała" na miejska akuszerkę - jedną z 6. jakie praktykowały w Rawie Mazowieckiej. Była ponoć na tyle zamożna aby wziąć na wychowanie "naturalne dziecko" z dalszej rodziny.

Pozdrawiam
Bogusław
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Re: Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Janiszewska_Janka »

Nagórski_Bogusław pisze:Witam z Krakowa!

Bardzo Wam dziękuję! Szczególnie Jance!!!
Niegdyś na forum pojawiały się informacje o owczarzach i ich roli w społeczności wiejskiej.
W mojej rodzinie owczarzy nie było za to były kobiety "z fachem w rękach" - babki-akuszerki.
W jednym przypadku aż w trzech kolejnych pokoleniach.
Byłem ciekaw jak udawało im się, a były wdowami, utrzymać siebie i dzieci, gdyż nie wychodziły
ponownie za mąż i jaka była ich pozycja na wsi.

Fach ten często przechodził z matki na córkę. Moja prababka po przeniesieniu się ze wsi do miasta
"awansowała" na miejska akuszerkę - jedną z 6. jakie praktykowały w Rawie Mazowieckiej. Była ponoć na tyle zamożna aby wziąć na wychowanie "naturalne dziecko" z dalszej rodziny.

Pozdrawiam
Bogusław
Dziękuję za tę odpowiedź i miło mi, że mogłam pomóc dzieląc się swoim doświadczeniem.
W mojej rodzinie Wieteckich z Wielkopolski także jedna położna "zawędrowała" do łódzkiego w II połowie XX wieku i jest emerytowaną położną ze szpitala wojewódzkiego w Skierniewicach, czyli blisko Rawy Mazowieckiej.
Co ciekawe także ciąże bliźniacze bywają w naszej rodzinie, bo taka skłonność jest uwarunkowana genetycznie.

Pozdrawiam serdecznie
Janka
Nagórski_Bogusław

Sympatyk
Mistrz
Posty: 698
Rejestracja: czw 29 gru 2011, 11:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Re: Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Nagórski_Bogusław »

Witam z Krakowa!

Janko! Wspomniałaś o migracjach....

Mnie niegdyś wydawało się, że "mądrymi" były zwykle lokalne (wręcz z danej wsi) kobiety-wdowy.
Do czasu aż ustaliłem, że moja praprababka Agnieszka, gdy owdowiała pozostając z 4. dzieci bez środków do życia (najmłodsza pociecha umiera!), i chyba nie mogąc kontynuować fachu swojej matki Agaty na miejscu zdecydowała się na migrację.
O d l e g ł ą migrację, bo z parafii w Grzymałkowie (Świętokrzyskie) do parafii w Starej Rawie, pod Skierniewice !
I z miejsca została tam akuszerką - równocześnie szkoląc córkę w tym fachu.

Dziś to pryszcz! Ogłoszenie: "- Potrzebna akuszerka w Starej Rawie, miejsce czeka" ale ... w połowie XIX w?
Wdowa z 3. dzieci ruszałaby "w ciemno"??? Rozumiałbym: do pobliskiej parafii. Była na dodatek niepiśmienna!

Pozdrawiam
Bogusław
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Re: Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Janiszewska_Janka »

Nagórski_Bogusław pisze:Witam z Krakowa!

Janko! Wspomniałaś o migracjach....

Mnie niegdyś wydawało się, że "mądrymi" były zwykle lokalne (wręcz z danej wsi) kobiety-wdowy.
Do czasu aż ustaliłem, że moja praprababka Agnieszka, gdy owdowiała pozostając z 4. dzieci bez środków do życia (najmłodsza pociecha umiera!), i chyba nie mogąc kontynuować fachu swojej matki Agaty na miejscu zdecydowała się na migrację.
O d l e g ł ą migrację, bo z parafii w Grzymałkowie (Świętokrzyskie) do parafii w Starej Rawie, pod Skierniewice !
I z miejsca została tam akuszerką - równocześnie szkoląc córkę w tym fachu.

Dziś to pryszcz! Ogłoszenie: "- Potrzebna akuszerka w Starej Rawie, miejsce czeka" ale ... w połowie XIX w?
Wdowa z 3. dzieci ruszałaby "w ciemno"??? Rozumiałbym: do pobliskiej parafii. Była na dodatek niepiśmienna!

Pozdrawiam
Bogusław
Faktycznie to daleka wyprawa, ale chyba jednak w ciemno nie pojechała.
Czasami nie znajdujemy szybko uzasadnienia takiej wyprawy, ale przyczyny jakieś były. Mogła odbierać dzieci jakiejś szlacheckiej rodziny, która przeniosła się lub ktoś z ich rodziny zamieszkał w Starej Rawie oraz zabrał tak dobrą akuszerkę, która po śmierci męża nie miała tam mieszkania. Niestety rozwiązywanie takich zagadek jest bardzo pracochłonne i wymaga szerokich poszukiwań. Ja musiałam przeczytać i analizować wszystkie księgi metrykalne z XVIII i XIX wieku z 2 parafii i zajęło to mnie i kuzynowi 2 lata (on kupował filmy i robił wypisy). Poznaliśmy wówczas kto był właścicielem tych wsi, kto sołtysem, kto naiczęściej był świadkiem w tych metrykach itp.
Dzieci z rodzin szlacheckich często miały słabe zdrowie po zbyt bliskich koligacjach ich rodziców, a kobiety słabe fizycznie miały trudne porody. Zapewne w takiej sytuacji znajoma akuszerka to skarb i warto ją zabrać ze sobą na nowe miejsce. To tylko moje sugestie, ale popatrz kto był właścicielem Grzymałkowa i jakie były ich możliwe majątki oraz miejsca zamieszkania.
Ja także bardzo byłam zdziwiona widząc, że mój 3x pradziadek Grzegorz, który był cieślą odbywał w XVIII dość dalekie podróże i to z całą rodziną.
Jego dzieci starsze gdzieś się urodziły na Mazowszu, a następnie przyjechał do parafii Ujazd w łódzkim i był cieślą zapewne budującym młyny bo zawsze młynarze byli chrzestnymi jego dzieci. Z tego Ujazdu na 2 lata wyjechali w okolice Nowego Miasta n/Pilicą i tam urodziła się córka, a następnie na 4 lata wrócili do wsi pod Ujazdem, gdzie budowano młyny. Po śmierci najstarszego syna i zachorowaniu jego żony (chyba na gruźlicę) znów wyjechali z cała rodziną w 1794 roku do Głowna, gdzie osiedli na stałe. Te jego migracje bardzo mnie zaskoczyły, tym bardziej, że jeździł po metryki do ślubu córki do Nowego Miasta n/Pilicą w 1810 r, a potem w 1811 roku do Ujazdu po metryki 2 synów.
Nie możemy przykładać współczesnej miary, naszego wygodnictwa do życia i hartu tamtych ludzi. Wygody jakie mamy teraz nas rozleniwiły, szukamy łatwych rozwiązań i gubimy się gdy nam coś odbiorą.
Oni znajdowali wyjścia z bardzo trudnych sytuacji sami, musieli się z tym uporać w sposób inteligentny, bo od tego zależało ich życie i ich dzieci.

Z całego serca życzę ciekawej podróży w czasie do miejsc życia Twoich przodków. Nawiasem mówiąc kiedyś byłam w Starej Rawie, bo mieszkam zaledwie kilkanaście kilometrów dalej, przy innej trasie Rawa Mazowiecka - Skierniewice. Mnie także los rzuca do różnych miejscowości jak moich przodków.

Pozdrawiam serdecznie
Janka
Awatar użytkownika
Virg@

Sympatyk
Posty: 794
Rejestracja: czw 19 mar 2009, 16:29

Re: Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Virg@ »

Rozwijająca się nauka położnicza w XVIII i XIX w. obliguje do różnienia między akuszerką (osobą z naukowym poznaniem zawodu)
a doświadczeniem kobiet odbierających poród, czyli tzw. babek.

W Polsce pierwszą oficjalną szkołę dla przyszłych położnych założono we Lwowie w 1773 roku i od tego czasu, to jest w ostatnim ćwierćwieczu XVIII w., na ziemiach polskich pojawiają się wykształcone akuszerki, nazywane też „kobietami położnymi”.

Kobiety, zwane w Polsce babami lub dzieciobiorkami, posiadały wiedzę wynikającą z doświadczenia, magii i przesądów (tzw. medycyna ludowa). Wiedza ta oparta była na doświadczeniu własnym i innych kobiet. Baby zazwyczaj zajmowały się odbieraniem porodów na skutek przejęcia „fachu” po matce lub wskutek szczęśliwie zakończonego trudnego porodu, przy którym asystowały i odtąd cieszyły się autorytetem wśród lokalnej społeczności.

Informacji o wynagrodzeniu akuszerek w XIX wieku warto poszukać też w książkach.

Łączę pozdrowienia –
Lidia
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Re: Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...

Post autor: Janiszewska_Janka »

Virg@ pisze:Rozwijająca się nauka położnicza w XVIII i XIX w. obliguje do różnienia między akuszerką (osobą z naukowym poznaniem zawodu)
a doświadczeniem kobiet odbierających poród, czyli tzw. babek.

W Polsce pierwszą oficjalną szkołę dla przyszłych położnych założono we Lwowie w 1773 roku i od tego czasu, to jest w ostatnim ćwierćwieczu XVIII w., na ziemiach polskich pojawiają się wykształcone akuszerki, nazywane też „kobietami położnymi”.

Kobiety, zwane w Polsce babami lub dzieciobiorkami, posiadały wiedzę wynikającą z doświadczenia, magii i przesądów (tzw. medycyna ludowa). Wiedza ta oparta była na doświadczeniu własnym i innych kobiet. Baby zazwyczaj zajmowały się odbieraniem porodów na skutek przejęcia „fachu” po matce lub wskutek szczęśliwie zakończonego trudnego porodu, przy którym asystowały i odtąd cieszyły się autorytetem wśród lokalnej społeczności.

Informacji o wynagrodzeniu akuszerek w XIX wieku warto poszukać też w książkach.

Łączę pozdrowienia –
Lidia
Bardzo słusznie Lidio rozróżniłaś rolę babki położnej i akuszerki opierając się zapewne na tym artykule https://zbc.uz.zgora.pl/repozytorium/Co ... /download/
Jednak jest to tylko strona naukowa, niekoniecznie w ten sposób rozumiana przez osoby spisujące akty metrykalne i używające zamiennie tych określeń.
Odbieranie porodów następowało w bardzo różnych warunkach i nie zawsze asystowała przy nim babka ( nawiasem mówiąc najczęściej to była młoda kobieta, ale już doświadczona w tym zakresie). Często w warunkach wiejskich spotykałam przyjmowanie dziecka kobiety niezamężnej w asyście kogoś z jej rodziny i nie używano wówczas jakiegokolwiek odniesienia do jej fachu położniczego.
W miastach, w tym w Warszawie, porody odbywały się w warunkach domowych i także nie wymieniano tam danych osoby przyjmującej taki poród. Raczej w wypadku porodów w warunkach szpitalnych możemy zakładać, że dziecko odbierały wykształcone położne, a w warunkach domowych różnie to bywało. Również jak napisano w powołanym artykule, wykształcenie kobiet położnych było różne w zależności od zakresu zaboru w Polsce.
Etatowe akuszerki miejskie miały stosowne wynagrodzenie, ale wcale to nie oznaczało, wykluczenia dodatkowych gratyfikacji od rodziny rodzącej.
Słusznie napisałaś Lidio " w ostatnim ćwierćwieczu XVIII wieku na ziemiach polskich POJAWIAJĄ SIĘ wykształcone akuszerki, nazywane też "kobietami położnymi". Podkreśliłam to pojawiają się, bo powszechnie w Polsce porody odbierał ktoś z rodziny lub taka doświadczona kobieta nazywana babką lub babą położną, a akuszerstwo fachowe było rzadkością.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za uzupełnienie naszej wiedzy w tym zakresie.

Janka
Awatar użytkownika
Bea

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1599
Rejestracja: pn 01 cze 2009, 20:03
Lokalizacja: Mazowsze Północne (Ziemia Zawkrzeńska)

Post autor: Bea »

A moja babcia strasznie by was skrzyczała za tą "akuszerkę".
Wg niej to był rusycyzm. I zawsze podkreślała, że jest położną a nie akuszerką.
:wink:
(tak, jakby to była jakaś straszna różnica ...)

Moja babcia Janka uzyskała uprawnienia w 1929 r. jako 20-latka. No ale XX wiek to już trochę inna historia.
Beata

mapki parafii warszawskich w latach 1826-1939: link
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Nie miałaby racji gdyby za rusycyzm ochrzaniała.
XX wiek to wydaje się, że inna historia. Całkiem ciekawa i może fragmenty jednak wspólne.
Z ciekawszych z XX wieku to będą analogie w życiorysach położnych z petersburskiej szkoły położnych;)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Tadeusz_Wysocki

Członek PTG
Posty: 1058
Rejestracja: pt 23 lut 2007, 10:23
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Tadeusz_Wysocki »

Zaraz mnie Janka ochrzani, ale nie wytrzymam, żeby dla wszystkich nie przypomnieć o przepięknym wspomnieniu Janki do galerii GA.PA o swoich Wieteckich:

https://narodowa.pl/exhibits/bracia-wie ... -1938-rok/

Tadeusz
Awatar użytkownika
Krystyna.waw

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 5531
Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
Podziękował: 6 times

Post autor: Krystyna.waw »

Bea pisze:Wg niej to był rusycyzm
Zaciekawiło mnie, bo pra*babcia była akuszerką.
Akuszer/akuszerka pochodzi j. francuskiego a tam się znalazł z łaciny.
Grekę obstawiałam :oops:
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukuję zasobów, informacji”