Strona 1 z 2

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

: pt 03 mar 2023, 22:11
autor: AlicjaSurmacka
Najpierw urodzenie dziecka ślubnego a później dopiero ślub rodziców. Zastanawiam się co mogło być tego powodem.
Aleksandra Józefa Ojrzanowska urodziła się 28 lutego1845 roku akt 202 w parafii Św. Krzyża jako córka Kazimierza Ojrzanowskiego 29 letniego kamieniarza i Teofili z Mechlewskich
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... &zoom=2.25
Najciekawsze jest to , że jest zgłoszona ze ślubnego związku a tak naprawdę rodzice zawarli związek małżeński dopiero 03.10.1847 roku w parafii Św. Krzyża akt 188
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... &zoom=2.25
Alicja

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

: pt 03 mar 2023, 23:05
autor: Bozenna
Alicjo,

Mam takiego dowcipnisia, któremu urodziło się dwóch synów z jego prawnej małżonki w 1825 i 1828 roku.
Ślub w 1831 roku, a w akcie ślubu rozpoznanie dwóch synów urodzonych wcześniej.
Perełka !

Pozdrawiam,
Bożenna

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

: sob 04 mar 2023, 18:53
autor: Zabłocka
Też mam prapra babcię i jej siostrę urodzoną przed ślubem i uznaną w trakcie ślubu rodziców po 5 latach. Pradziadek był szlachcicem żona była niższego stanu.Czy te dzieci były uznane przez rodzinę pradziadka czy były uznawane za bękarty.?

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

: sob 04 mar 2023, 19:56
autor: elizamathia
4xpradziadkowi urodziło się 6 dzieci, 1 jako nieślubne bez podania nazwiska ojca, kolejne 4 zapisane jako ślubne, choć ślub był dopiero po 5 dziecku, i 6 prawidłowo jako ślubne. Pradziadek zakochał się w wieśniaczce, rodzina go wydziedziczyła za to, a on przeniósł się dla niej do zaboru rosyjskiego i tak sobie żyli i żyli pewnie ukrywając że nie są małżeństwem aż w końcu się pobrali po 10 latach. Chodzi o to że może czasem okoliczności nie sprzyjają, rodzina się sprzeciwia mezaliansowi lub inne przeszkody mogą stać na drodze ożenku.
Eliza

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

: sob 04 mar 2023, 22:57
autor: Bozenna
Dzień dobry,
Setnem tego tematu są dzieci urodzone przed ślubem, ale zadeklarowane jako dzieci urodzone z prawnych małżonków. Zbawienne oszustwo dla tych maluchów.
Serdeczności,
Bożenna

: ndz 05 mar 2023, 17:30
autor: Krystyna.waw
Owszem, zbawienne oszustwo.
Mam urodzoną przed ślubem, ale ochrzczoną po ślubie, czyli "legalna" już była :)

: ndz 05 mar 2023, 18:04
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Nie było żadnej różnicy pomiędzy dzieckiem przedślubnym, uznanym w akcie małżeństwa a dzieckiem ślubnym.
Natomiast takie "zbawienne" mogło utrudnić uznanie w akcie małżeństwa, czyli potencjalnie skomplikować ewentualne relacje z młodszym rodzeństwem.
Chyba, że są jakieś argumenty za "zbawiennością" - szerzej nieznane, to warto je zaprezentować na podparcie ekstrawaganckich poglądów o zbawienności:)
Na oko - opis dzisiejszych poglądów, nie realia z epoki.

: ndz 05 mar 2023, 19:44
autor: Bozenna
Realia tamtej epoki byly inne, a oszustwo pozostaje oszustwem, ale zbawiennym dla dziecka.

Warszawa, lata 1920-te. Panna rodzi dziecko. Jej starszy brat, juz zonaty, deklaruje dziecko jako urodzone z niego i jego prawnej malzonki. Tez oszustwo, tez zbawienne.
Pozdrawiam,
Bozenna

: ndz 05 mar 2023, 19:57
autor: Krystyna.waw
Sroczyński_Włodzimierz pisze:Nie było żadnej różnicy pomiędzy dzieckiem przedślubnym, uznanym w akcie małżeństwa a dzieckiem ślubnym
Tiaaa, zwłaszcza gdy rodzice chcieli się upewnić, że ich dziecko wejdzie (po ślubie) do dobrego, porządnego domu :wink:

: ndz 05 mar 2023, 20:19
autor: Sroczyński_Włodzimierz
J.w.
To są Wasze dzisiejsze opinie: o tym, jak wyglądała przeszłość. Stanowią nie obraz przeszłości, a obraz dzisiejszych Waszych przekonań (wiedzy?). Nic nowego się nie pojawiło, więc i odnosić się trudno w większym wymiarze niż poprzednio.
Uznanie dziecka przedślubnego było możliwe nie tylko "razem z aktem małżeństwa", nawet nie zawsze było wymagana zgoda ojca ("tzw sądowe przyznanie"). Można dyskutować o tym jak częste były to przypadki (np sądowe..w tym okresie (1845-1847) to sądy pokoju) - źródła bywają, opracowania też:)
ale nie z pozycji "jak wszyscy wiemy":(

P.S. To nie było o konkretnym przypadku z pierwszego postu. Nie wiem co tam w ślubie jest: możliwe, że dziecię było podczas trwania poprzedniego (poprzednich) związków, nie sprawdzałem link niepoprawny. A ogólniej.

: ndz 05 mar 2023, 20:28
autor: elizamathia
Ja na to spoglądam z perspektywy matki. Przez 10 lat jeździla ze swoim "księciem" i udawali małżeństwo. Czyli była różnica dla matki czy konkubina czy żona. A dzieci wskutek tego były wpisywane jako ślubne.

: ndz 05 mar 2023, 22:00
autor: janusz59
A może to pomyłka spisującego akt. W brudnopisie może było ,że panna i ojciec uznający dziecko , a pisarz sztampowo wpisał jakby to było małżeństwo.

Pozdrawiam
Janusz

: ndz 05 mar 2023, 22:02
autor: Sroczyński_Włodzimierz
To połowa XIX nie XX wieku. Do zakazu wspólnego zamieszkiwania nieślubnych par jeszcze parę dziesiątków lat. Konkubinat aż tak źle widziany, że istnieje literalny zakaz negowania związku małżeńskiego przez osoby z zewnątrz:) Tzn badania i twierdzenia, że osoby, które podają się za małżeństwo nie są małżeństwem.
Chyba, że coś mylę:) Mogę nie wiedzieć, nie żyłem w połowie XIX wieku a literatura przedmiotu może w błąd wprowadzać ..i co do połowy XIX w i polowy XX wieku (i radykalnie większych obostrzeń w połowie XX w.:)

: ndz 05 mar 2023, 22:20
autor: elizamathia
Mogę sobie wyobrazić że w 100% taiej kobiecie było wstyd że nie była małżonką. To już jeden powód do udawania. A drugi jaki mi przychodzi do głowy to dodatek do pensji na żonę i dziecko, jeśli coś takiego było.
Eliza

: ndz 05 mar 2023, 22:43
autor: Sroczyński_Włodzimierz
A wyobraźnia podpowiada Ci, że matka była obecna przy spisywaniu aktu urodzenia? Przy chrzcie?
Ja mogę sobie wyobrazić dumę przepełniającą matkę..ale jedno i drugie świadczy o naszych wyobraźniach, nie o zdarzeniu.
Dopuszczam - jako wręcz scenariusz bazowy, domyślny - sytuację sporządzenia aktu według formułki, bez sprawdzania, po fakcie i z raptularza. Z wpisanym ojcem i matką. Bez wnikania w Jej odczucia i relacje z ojcem dziecka.

Bez celowości, bez oszustwa, tym bardziej bez świadomości skutków takiego zapisu.

Ale wyobrażam sobie też wymianę opinii, argumentów np na temat
* dlaczego w akcie małżeństwa nie ma zapisu o uznaniu dziecka (przeżyło do ślubu rodziców?)
* świadomości nupturientów, że taki zapis mógł się znaleźć w AM rodziców
* świadomości lub braku, że taki zapis powinien się znaleźć w AM rodziców
* źródeł typu protokoły przedślubne
* świadków, chrzestnych
i wiele innych:)

tak w ramach "wymiana doświadczeń" rozumianych nie jako podzielenie się doświadczanymi odczuciami przy lekturze, ale jakimiś przykładami, analizami, lekturami przepisów etc