Kłamstwa w aktach znania
: pt 30 cze 2023, 09:35
Z ciekawości. Czy często zdarza się Wam, że informacje zapisane (i poświadczone przez świadków) w aktach znania, tj. w czasach Księstwa Warszawskiego i później do 1825 roku, są delikatnie mówiąc nieprzydatne?
Rozumiem, że czasy ciężkie, można pomylić wieś urodzenia o kilkanaście kilometrów albo rok urodzenia o 5 lat w jedną czy w drugą stronę, ale mam przypadki, kiedy akt znania wydaje się totalną bujdą. Gdy dociera się do oryginalnych ksiąg urodzeń, okazuje się, że żadnego urodzenia w danej parafii nie było, a czasem nawet i nazwisko nie występuje.
Najprzedziwniejsza jest sytuacja, gdy mój przodek spisał pierwotnie akt znania bez świadków, którzy go osobiście znali jako dziecko, a po paru dniach przyszedł po raz kolejny do tego samego sądu ze świadkami, których w międzyczasie poznał w jego nowym miejscu zamieszkania. Jak sam tłumaczył - z grubsza - przeraził się, że gdyby zataił fakt istnienia tych świadków, to mogłyby go spotkać kłopoty. No i potem ci świadkowie (którzy rzekomo pochodzili ze wsi leżącej nieopodal jego rodzinnej wsi koło Żywca) poświadczają kropka w kropkę to, co on sam zeznał parę dni wcześniej. Ale to zeznanie i tak jest nieprawdziwe...
Rozumiem, że czasy ciężkie, można pomylić wieś urodzenia o kilkanaście kilometrów albo rok urodzenia o 5 lat w jedną czy w drugą stronę, ale mam przypadki, kiedy akt znania wydaje się totalną bujdą. Gdy dociera się do oryginalnych ksiąg urodzeń, okazuje się, że żadnego urodzenia w danej parafii nie było, a czasem nawet i nazwisko nie występuje.
Najprzedziwniejsza jest sytuacja, gdy mój przodek spisał pierwotnie akt znania bez świadków, którzy go osobiście znali jako dziecko, a po paru dniach przyszedł po raz kolejny do tego samego sądu ze świadkami, których w międzyczasie poznał w jego nowym miejscu zamieszkania. Jak sam tłumaczył - z grubsza - przeraził się, że gdyby zataił fakt istnienia tych świadków, to mogłyby go spotkać kłopoty. No i potem ci świadkowie (którzy rzekomo pochodzili ze wsi leżącej nieopodal jego rodzinnej wsi koło Żywca) poświadczają kropka w kropkę to, co on sam zeznał parę dni wcześniej. Ale to zeznanie i tak jest nieprawdziwe...