Fizycznie jedna osoba w aktach dwie rożne??
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Ewa_Migdalska

- Posty: 276
- Rejestracja: ndz 16 maja 2010, 14:28
Fizycznie jedna osoba w aktach dwie rożne??
Witam
W metrykach spotkałam się z jedną i tą samą osobą ale o innych imionach i nazwisku, a mianowicie:
w akcie ślubu występuje Róża Marianna Szymanowska (1848 r)
a w akcie urodzenia jej dziecka występuje Rozalia Szymorowska (1855 r)
Czy to na pewno ta sama osoba? - wszystko poza zapisem się zgadza.
Czy imię Rozalia i Róża to nie to samo podobnie jak Marianna i Maria?
Pozdrawiam
Ewa
W metrykach spotkałam się z jedną i tą samą osobą ale o innych imionach i nazwisku, a mianowicie:
w akcie ślubu występuje Róża Marianna Szymanowska (1848 r)
a w akcie urodzenia jej dziecka występuje Rozalia Szymorowska (1855 r)
Czy to na pewno ta sama osoba? - wszystko poza zapisem się zgadza.
Czy imię Rozalia i Róża to nie to samo podobnie jak Marianna i Maria?
Pozdrawiam
Ewa
- PiotrGerasch

- Posty: 331
- Rejestracja: pn 01 sty 2007, 11:50
- Lokalizacja: Szczecin/Częstochowa
- Kontakt:
fizycznie jedna osoba w aktach dwie rożne??
Spotykałem się z wymiennością Jacenty-Jacek, Róża-Rozalia-Rozyna, Marianna-Maria; więc nie jest to z pewnością nic nadzwyczajnego. Czy są to skany aktów, z których tak odczytujesz nazwiska, czy tylko dane zindeksowane? Podczas indeksacji dochodzi czasami do zniekształceń, należałoby sprawdzić w aktach, aby się upewnić.
Piotr
Piotr
-
Mikolaj_Wilk

- Posty: 181
- Rejestracja: czw 01 sty 2009, 01:15
- Lokalizacja: Radom
fizycznie jedna osoba w aktach dwie rożne??
Witam.
Nie, Marianna i Maria to nie jest to samo imię. W prawdzie nadawano je na cześć Najświętszej Maryi Panny i ona Mariannom patronowała, ale uważano (bynajmniej wśród włościan), że nadanie imienia Maria to coś w rodzaju świętokradztwa, jak np. nadanie dziecku imienia Jezus.
Rozalia, a Róża... przypomina mi się tutaj książka Kuncewiczowej "Cudzoziemka". Jej bohaterka miała faktycznie na imię Róża, ale bywało, że mówili o niej Rosalie, czyli można rozumieć Rozalia. Różnie bywało z tymi imionami, może po prostu na imię miała Róża, a często jej mówili Rozalia (mąż również) i tak podał, gdy spisywano akt chrztu.
Bywały jeszcze ciekawsze sprawy, ale dot. nazwisk. Była we wsi pewna linia rodziny Jasik, która pochodziła od Wawrzyńca i stąd nazywano ich Wawrzosek. Z tego powodu jeden z ich przedstawicieli urodził się jako Jasik, wziął ślub jako Jasik, a zmarł już jako Wawwrzosek, mimo, że jego dzieci nadal były Jasikami, ale nie one zgłaszały zgon ojca, a ludzie ze wsi, którzy znali go jako Wawrzosek...
Pozdrawiam - Mikołaj
Nie, Marianna i Maria to nie jest to samo imię. W prawdzie nadawano je na cześć Najświętszej Maryi Panny i ona Mariannom patronowała, ale uważano (bynajmniej wśród włościan), że nadanie imienia Maria to coś w rodzaju świętokradztwa, jak np. nadanie dziecku imienia Jezus.
Rozalia, a Róża... przypomina mi się tutaj książka Kuncewiczowej "Cudzoziemka". Jej bohaterka miała faktycznie na imię Róża, ale bywało, że mówili o niej Rosalie, czyli można rozumieć Rozalia. Różnie bywało z tymi imionami, może po prostu na imię miała Róża, a często jej mówili Rozalia (mąż również) i tak podał, gdy spisywano akt chrztu.
Bywały jeszcze ciekawsze sprawy, ale dot. nazwisk. Była we wsi pewna linia rodziny Jasik, która pochodziła od Wawrzyńca i stąd nazywano ich Wawrzosek. Z tego powodu jeden z ich przedstawicieli urodził się jako Jasik, wziął ślub jako Jasik, a zmarł już jako Wawwrzosek, mimo, że jego dzieci nadal były Jasikami, ale nie one zgłaszały zgon ojca, a ludzie ze wsi, którzy znali go jako Wawrzosek...
Pozdrawiam - Mikołaj
-
Skibiński_Tomasz

- Posty: 17
- Rejestracja: czw 01 sty 2009, 00:41
fizycznie jedna osoba w aktach dwie rożne??
W samych aktach lub metrykach też dochodziło niekiedy do pewnych omyłek, np. w sytuacji, kiedy piszący akt ksiądz nie znał dobrze osoby występującej w akcie i ze źle usłyszanego nazwiska zrobił inne, np. z Jania na Janiszewski.
Nie raz nawet spotkałem się z taką sytuacją, że co innego było wpisane w akcie, a co innego w spisie alfabetycznym na końcu tejże księgi akt stanu cywilnego.
Chyba, że rzeczywiście chodzi tu o pomyłkę osoby, która sporządzała indeksację matryk, tak jak w przypadku ślubu w Krasnymstawie (lubelskie) Tarnickiego Konstantego, gdzie w rzeczywistości jest Konstanty, ale Parnicki! Zamówiłem kserokopię z Archiwum w Zamościu i sam się o tym przekonałem.
Tak więc, jeśli pozostałe dane się zgadzają, to na pewno chodzi tu o tą samą osobę.
Pozdrawiam
Nie raz nawet spotkałem się z taką sytuacją, że co innego było wpisane w akcie, a co innego w spisie alfabetycznym na końcu tejże księgi akt stanu cywilnego.
Chyba, że rzeczywiście chodzi tu o pomyłkę osoby, która sporządzała indeksację matryk, tak jak w przypadku ślubu w Krasnymstawie (lubelskie) Tarnickiego Konstantego, gdzie w rzeczywistości jest Konstanty, ale Parnicki! Zamówiłem kserokopię z Archiwum w Zamościu i sam się o tym przekonałem.
Tak więc, jeśli pozostałe dane się zgadzają, to na pewno chodzi tu o tą samą osobę.
Pozdrawiam
-
Skibiński_Tomasz

- Posty: 17
- Rejestracja: czw 01 sty 2009, 00:41
fizycznie jedna osoba w aktach dwie rożne??
A propos imienia Maria i Marianna.
Rzeczywiście dawniej nie używano, przynajmniej oficjalnie imienia Maria, które było zarezerwowane wyłącznie w rozumieniu religijnym (coś podobnego, jak uparcie w Polsce nie chce się na znaną piosenkarkę mówić "MadoNNa", a jedynie jakieś dziwne "MadoNa"!
Moda na imię Maria do polski zawędrowała z Francji na początku XIX wieku, ale i tak wśród prostego ludu forma ta była nie do przyjęcia.
W mojej rodzinie też niektore osoby były nazywane w dokumentach wymiennie obiema formami, natomiast w mowie w rodzinie zawsze Maria, Maryśka.
Natomiast w szczególnym przypadku mojej matki było tak, że nadano jej imię Maria na chrzcie i ksiądz nie stwarzał żadnych problemów, natomiast urzędnik USC (okupant hitlerowski) na siłę wpisał Marianna... No to jak teraz ma na imię moja matka, kto mi to sensownie wyjaśni?
Obecnie Maria i Marianna traktowane są oficjalnie jako różne imiona, natomiast w przypadku wątpliwości natury genealogicznych powinno się przyjmować, że dana osoba miała imię takie, jakie było jej nadane na chrzcie (w akcie urodzenia), a co najwyżej trwle była inaczej nazywana (np. w mojej rodzinie: ochrzczona jako Eleonora, a rodzina nazywała i dokumentach wymieniana była jako Leokadia - w akcie notarialnym: "Leokadia czyli Eleonora").
Rzeczywiście dawniej nie używano, przynajmniej oficjalnie imienia Maria, które było zarezerwowane wyłącznie w rozumieniu religijnym (coś podobnego, jak uparcie w Polsce nie chce się na znaną piosenkarkę mówić "MadoNNa", a jedynie jakieś dziwne "MadoNa"!
Moda na imię Maria do polski zawędrowała z Francji na początku XIX wieku, ale i tak wśród prostego ludu forma ta była nie do przyjęcia.
W mojej rodzinie też niektore osoby były nazywane w dokumentach wymiennie obiema formami, natomiast w mowie w rodzinie zawsze Maria, Maryśka.
Natomiast w szczególnym przypadku mojej matki było tak, że nadano jej imię Maria na chrzcie i ksiądz nie stwarzał żadnych problemów, natomiast urzędnik USC (okupant hitlerowski) na siłę wpisał Marianna... No to jak teraz ma na imię moja matka, kto mi to sensownie wyjaśni?
Obecnie Maria i Marianna traktowane są oficjalnie jako różne imiona, natomiast w przypadku wątpliwości natury genealogicznych powinno się przyjmować, że dana osoba miała imię takie, jakie było jej nadane na chrzcie (w akcie urodzenia), a co najwyżej trwle była inaczej nazywana (np. w mojej rodzinie: ochrzczona jako Eleonora, a rodzina nazywała i dokumentach wymieniana była jako Leokadia - w akcie notarialnym: "Leokadia czyli Eleonora").
- Mierzejewski

- Posty: 179
- Rejestracja: pt 26 wrz 2008, 18:41
- Kontakt:
fizycznie jedna osoba w aktach dwie rożne??
Witajcie
Ta tematyka jest bliska moim obecnym poszukiwaniom. Mam ten problem że przodkowie byli bardzo mobilni i tuż po ślubie i urodzeniu pierwszych dzieci wyprowadzili się do innej parafii Goworowo, miejscowość Suchcice (być może parafia żony ale tego jeszcze nie ustaliłem - Anna Mierzejewska z domu Choromańska) W tej nowej parafii mąż Marcin w różnych zdarzeniach którym świadkował miał inny wiek i różny status społeczny (wyrobnik-dziedzic częściowy). I tylko to że w aktach zgonów jego dzieci jak jego samego wspomniano że urodził się w Repkach a jego żoną była Anna Choromańska daje mi gwarancję że to ten sam człowiek (Mierzejewo-Repki to wówczas mała wieś licząca ok 200 mieszkańców)
Niestety już pokolenie później, w innej miejscowość (Kamionowo), innej parafii (Kleczkowo), przy śmierci jego syna, dalsza spowinowacona prze małżeństwo rodzina podaje że mój prapradziadek był synem Jana i nieznanej matki.
Sugeruję żeby bardzo powątpiewać w zapisy aktów zgonu, zwłaszcza jeśli zgłaszającymi byli sąsiedzi lub dalsza rodzina spowinowacona, a osoba którą badamy przybyła z innej parafii.
Mam wrażenie że najbardziej wiarygodne wydają się być akty małżeństwa gdzie wiele osób jednocześnie potwierdza podane dane oraz akty urodzenia. W aktach zgonu spotkałem się często z takimi zapisami
...której miejsce urodzenia, imiona i nazwiska rodziców, oraz nazwisko pierwszego męża imieniem Maciej stawającym nie są wiadome...
...Syn niegdy Stanisława i niewiadomej stawającym matki z imienia Suchcickich...
...Syn stawającego Franciszka i Katarzyny ??czarzyk małżonków Skolasińskich lub Kulasińskich w Grodzisku urodzony i zostający przy rodzicach...
Jeśli weźmiemy pod uwagę że metrykalia często nie były zapisywane na bieżąco, a spisywane z karteluszek można nabrać dodatkowych wątpliwości. Tożsamość osoby powinna być potwierdzona aktem urodzenia, ślubu (lub świadkowania) oraz zgonu to daje jako taką pewność.
Ta tematyka jest bliska moim obecnym poszukiwaniom. Mam ten problem że przodkowie byli bardzo mobilni i tuż po ślubie i urodzeniu pierwszych dzieci wyprowadzili się do innej parafii Goworowo, miejscowość Suchcice (być może parafia żony ale tego jeszcze nie ustaliłem - Anna Mierzejewska z domu Choromańska) W tej nowej parafii mąż Marcin w różnych zdarzeniach którym świadkował miał inny wiek i różny status społeczny (wyrobnik-dziedzic częściowy). I tylko to że w aktach zgonów jego dzieci jak jego samego wspomniano że urodził się w Repkach a jego żoną była Anna Choromańska daje mi gwarancję że to ten sam człowiek (Mierzejewo-Repki to wówczas mała wieś licząca ok 200 mieszkańców)
Niestety już pokolenie później, w innej miejscowość (Kamionowo), innej parafii (Kleczkowo), przy śmierci jego syna, dalsza spowinowacona prze małżeństwo rodzina podaje że mój prapradziadek był synem Jana i nieznanej matki.
Sugeruję żeby bardzo powątpiewać w zapisy aktów zgonu, zwłaszcza jeśli zgłaszającymi byli sąsiedzi lub dalsza rodzina spowinowacona, a osoba którą badamy przybyła z innej parafii.
Mam wrażenie że najbardziej wiarygodne wydają się być akty małżeństwa gdzie wiele osób jednocześnie potwierdza podane dane oraz akty urodzenia. W aktach zgonu spotkałem się często z takimi zapisami
...której miejsce urodzenia, imiona i nazwiska rodziców, oraz nazwisko pierwszego męża imieniem Maciej stawającym nie są wiadome...
...Syn niegdy Stanisława i niewiadomej stawającym matki z imienia Suchcickich...
...Syn stawającego Franciszka i Katarzyny ??czarzyk małżonków Skolasińskich lub Kulasińskich w Grodzisku urodzony i zostający przy rodzicach...
Jeśli weźmiemy pod uwagę że metrykalia często nie były zapisywane na bieżąco, a spisywane z karteluszek można nabrać dodatkowych wątpliwości. Tożsamość osoby powinna być potwierdzona aktem urodzenia, ślubu (lub świadkowania) oraz zgonu to daje jako taką pewność.
fizycznie jedna osoba w aktach dwie rożne??
Szanowni Forumowicze.
Mam mały ( tak wiem to nie Wasza wina ) problem w moim drzewie. A dotyczy on imienia Rozalia. Wiem omawiano ten temat wyżej gdzie Róża była Rozalią lub Rozyną i to bym jeszcze przełknął. Tylko, że u mnie jest inaczej. Jakiś tam pan młody Michaś, Maciuś, Bartuś i temu podobni, żeni się z " kobiełką " o imieniu Rozalia, cóż... Jego wybór, chciał to ma... Ale... Kiedy już przyleciały bociany a pola były pełne kapusty, na świat przychodzi z tego związku " dzidzia". Hmm... Właściwie, nic nowego... Dziecko jak dziecko tylko kiedy jest chrzczone to pan ksiądz zapisuje imię matki dziecka Eufrozyna ! I mam śook...Na chwilę obecną, jak dla mnie to Rozalia do Eufrozyny ma się tak jak Róża do Kaktusa. Na świat przychodzi kolejne dziecko i co ? Niespodzianka ! Ksiądz zapisał, że matka ma na imię Rozalia. Ile to w domu musiało być radości ! Taki " cudowny " powrót matki. Szczęście jednak nie trwało długo. Niestety, życie jest życiem, przy kolejnym dziecku matka ma na imię Eufrozyna. Co to kurna jest ? Enigma ? Jakiś klucz ? Dzieci nieparzyste są Rozalii a parzyste Eufrozyny ? O poligamię przodków nie posądzam do tego trzeba mieć anielską cierpliwość, to marudzenie razy dwa, migreny razy dwa, dąsy, pląsy razy dwa, nie, nie to już jest do kwadratu. A jakie koszty !
To mnie powala ( powstałem - zastanawia ) dlaczego właśnie tak ? UWAGA ! Rozalia vel Efrozyna nie były dwojga imion. O co tu chodzi ?
Pozdrawiam
Bogdan a może Mundek Sikora a może Gil
Mam mały ( tak wiem to nie Wasza wina ) problem w moim drzewie. A dotyczy on imienia Rozalia. Wiem omawiano ten temat wyżej gdzie Róża była Rozalią lub Rozyną i to bym jeszcze przełknął. Tylko, że u mnie jest inaczej. Jakiś tam pan młody Michaś, Maciuś, Bartuś i temu podobni, żeni się z " kobiełką " o imieniu Rozalia, cóż... Jego wybór, chciał to ma... Ale... Kiedy już przyleciały bociany a pola były pełne kapusty, na świat przychodzi z tego związku " dzidzia". Hmm... Właściwie, nic nowego... Dziecko jak dziecko tylko kiedy jest chrzczone to pan ksiądz zapisuje imię matki dziecka Eufrozyna ! I mam śook...Na chwilę obecną, jak dla mnie to Rozalia do Eufrozyny ma się tak jak Róża do Kaktusa. Na świat przychodzi kolejne dziecko i co ? Niespodzianka ! Ksiądz zapisał, że matka ma na imię Rozalia. Ile to w domu musiało być radości ! Taki " cudowny " powrót matki. Szczęście jednak nie trwało długo. Niestety, życie jest życiem, przy kolejnym dziecku matka ma na imię Eufrozyna. Co to kurna jest ? Enigma ? Jakiś klucz ? Dzieci nieparzyste są Rozalii a parzyste Eufrozyny ? O poligamię przodków nie posądzam do tego trzeba mieć anielską cierpliwość, to marudzenie razy dwa, migreny razy dwa, dąsy, pląsy razy dwa, nie, nie to już jest do kwadratu. A jakie koszty !
To mnie powala ( powstałem - zastanawia ) dlaczego właśnie tak ? UWAGA ! Rozalia vel Efrozyna nie były dwojga imion. O co tu chodzi ?
Pozdrawiam
Bogdan a może Mundek Sikora a może Gil
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
to już nie jest problem- stał się ciekawostką po identyfikacji
na chrzcie ..pewnie się nie dowiesz jak dostała, ale szansa jak zostało zapisane - to jest w zasięgu?
"UWAGA ! Rozalia vel Efrozyna nie były dwojga imion" tzn masz pewnie podstawy, żeby twierdzić że tak nie było
tak jako przyczynek do ewolucji mógłbyś podać ten chrzest, zgon i co dość ważne z pełniejszymi danymi - gdzie i kiedy przede wszystkim
na chrzcie ..pewnie się nie dowiesz jak dostała, ale szansa jak zostało zapisane - to jest w zasięgu?
"UWAGA ! Rozalia vel Efrozyna nie były dwojga imion" tzn masz pewnie podstawy, żeby twierdzić że tak nie było
tak jako przyczynek do ewolucji mógłbyś podać ten chrzest, zgon i co dość ważne z pełniejszymi danymi - gdzie i kiedy przede wszystkim
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Mierzejewski

- Posty: 179
- Rejestracja: pt 26 wrz 2008, 18:41
- Kontakt:
Chcecie innego przykładu jak ta sama osoba mogła zmienić nie tylko imię ale i płeć?
Zajrzyjcie do tego posta i cytowanego fragmentu z cyrkularza: https://www.facebook.com/photo.php?fbid ... =1&theater
Zajrzyjcie do tego posta i cytowanego fragmentu z cyrkularza: https://www.facebook.com/photo.php?fbid ... =1&theater
Eufrozyna to Rozalia, zwłaszcza na kresach.
Moja 2xprababka w grekokatolickim akcie chrztu w 1887 r. jest zapisana jako Eufrozyna Dobrzańska. Również jako Eufrozyna bierze ślub katolicki z Josefem Sieglem urzędnikiem CK w roku 1905 we Lwowie. Całe życie jest nazywana Rózią, a umiera wywieziona przez NKWD, jako Rozalia Siegel w 1940r.
Maja
Moja 2xprababka w grekokatolickim akcie chrztu w 1887 r. jest zapisana jako Eufrozyna Dobrzańska. Również jako Eufrozyna bierze ślub katolicki z Josefem Sieglem urzędnikiem CK w roku 1905 we Lwowie. Całe życie jest nazywana Rózią, a umiera wywieziona przez NKWD, jako Rozalia Siegel w 1940r.
Maja
Dziękuję wszystkim z odpowiedz zaraz po sugestii Pana Włodzimierza, chciałem tak napisać ale Pani Maja wyjęła mi to z pod pióra - idealnie.
To kresy Stryj Galicja przedział czasowy lata 1880 - 1910. Kościóły te same greckokatolicki lub katolicki. Pozostaje tylko pytanie dlaczego właśnie tak.
Jeszcze raz wszystkim dziękuję
Pozdrawiam
Bogdan Sikora
To kresy Stryj Galicja przedział czasowy lata 1880 - 1910. Kościóły te same greckokatolicki lub katolicki. Pozostaje tylko pytanie dlaczego właśnie tak.
Jeszcze raz wszystkim dziękuję
Pozdrawiam
Bogdan Sikora
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
dokładnie tak, ale po co się domyślać?:)
Eufrozyna - "typowo greckie"
czy Rozalia?
raczej Rózia, Róża..a stąd dopiero Rozalia, próba zdekodowania zdrobnienia
Eufrozyna - "typowo greckie"
czy Rozalia?
raczej Rózia, Róża..a stąd dopiero Rozalia, próba zdekodowania zdrobnienia
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51