Desant Jamiołkowskich na Warszawę
: pn 04 wrz 2023, 09:56
W 2016 roku popełniłem na genealodzy taki wpis Desant Jamiołkowskich Sieniutów na Warszawę
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... ious.phtml
A że jestem już w wieku sprzyjającym raczej sumowaniu i refleksjom a nie genealogicznemu szukaniu (po prawdzie tu mam niewiele do zrobienia, a jeśli już to przeszkodą jest RODO) zrobiłem analizę dotyczącą wszystkich migrujących (także prócz moich sieniutów) do Warszawy Jamiołkowskich. Jak im się wiodło? jaki był status społeczny przedstawicieli drobnej podlaskiej szlachty w dużym rozwijającym się mieście?
Aby uniknąć generalizacji podzieliłem przedmiot analizy na dwa okresy :
- czasy przed powstaniem styczniowym a więc I RP, Księstwa Warszawskiego i względnej, choć stale malejącej, wolności Królestwa Polskiego
-okres od mniej więcej powstania styczniowego do czasów międzywojennych XX wieku; cezura powstania jest umowna, ważniejszym czynnikiem migracyjnym stało się uruchomienie tuż przed powstaniem styczniowym kolei warszawsko petersburskiej. Był to już czas rozwoju kapitalizmu, przemysłu, stąd nowe zawody.
W pierwszym okresie mamy do czynienia z ograniczeniami w dokonywaniu analizy. Wynikają one z informacyjnej lapidarności ówczesnych metryk sprzed 1808 roku. W zasadzie nie zapisywano w nich statusu społeczno zawodowego. Stąd wielu metryk nie uwzględniłem w tym zestawieniu.
W pierwszym okresie do Warszawy migrowali relatywnie zamożni, min przedstawiciele linii wylegitymowanych (Adam po Franciszku, woźny pałacu namiestnikowskiego, przedsiębiorca dorożkarski Jan po Bartłomieju, Stanisław po Michale parasolnik z braćmi czy już w drugim półwieczu Teofil po Ignacym przedsiębiorca; niektórzy jak moi sieniutowie tylko do dyplomu Heroldii bezskutecznie aspirowali, ale wystarczyło, że w Warszawie byli zapisywani jako obywatele). Zakładali własne przedsiębiorstwa, prowadzili samodzielne interesy, posiadali własne gospodarstwa, domy, byli urzędnikami co wymagało pewnego przygotowania, wiedzy. W Warszawie ich zawody to: woźny w Pałacu Namiestnika, dwóch właścicieli krochmalni, dwóch właścicieli piwowarów, jeden służba w browarze , urzędnik skarbowy, kontroler akcyzowy, urzędnik administracyjny, dwóch gospodarzy rolnych, trzech ogrodników , czeladnik krawiecki, handlarz wiktuałami (ale zaczynał od wyrobnika), podoficer Batalionu Saperów, grzebieniarz (następnie garbarz), parasolnik, majster kowalski, zdun, malarz , lakiernik, furman, dorożkarz, lokaj, dworski (ale już wkrótce woźny w pałacu), służący. Było dwóch organistów, był nawet pisarz prywatny a zarazem poeta. Co ciekawe było bodaj tylko trzech wyrobników.
Brak przesłanek pozwalających na ocenę powodów migracji. Z pewnością było takim powodem przeludnienie wsi, rozdrobnienie gospodarstw w wyniku rodzinnych działów. Wedle mojej subiektywnej oceny w tamtym okresie jednak o wyjeździe nie decydowała konieczność, bieda a bardziej perspektywa życiowej szansy. Charakterystyczne że wybory zawodowe w sporym stopniu dotyczą działalności rolno spożywczej.
W drugim z omawianych okresów sporo się zmieniło. Widać napływ biedniejszych migrantów. Rozdrobnienie wsi było coraz większe. Uruchomienie kolejowego połączenia sprawiało ,że zamiast szukać dorywczej pracy na wyrobku po okolicznych wsiach wybierali Warszawę. Co ciekawe nie wybierali zdawałoby się bliskich Białegostoku czy Grodna. Pewnie granica z Cesarstwem była nie bez wpływu
W tym okresie w warszawskich metrykach Jamiołkowscy byli zapisywani (starałem się spisać informacje z metryk ,a tam bywały one zmienne stad przyjmowałem dla każdego jedynie dominujący zawód) jako: wyrobnicy (robotnicy), naliczyłem ich 11, dorożkarze (woźnice, furmani, stangreci) (16) z tym, że trzech to właściciele czasem dużych przedsiębiorstw dorożkarskich. Popularny był zawód szewca bo co najmniej ośmiu. Urzędników bardzo różnych rang było 9, piekarzy 2, krawców 2. Naliczyłem trzech stróżów (dozorców). Znakiem postępu stały się nowe zawody: mechanik 2 , ślusarz 2, odlewnik 1, tokarz 6, telegrafista 1, stolarz 1, konduktor (tramwajarz) 4, zegarmistrz 1, elektrotechnik 1, brązownik 1, introligatorzy 2, piekarze 2, garncarz (zdun) 2, malarz 1, bednarz 1, właściciel cukierni 1, właściciel szynku 1, kucharze 2, buchalter 3, handlowców 3, właściciel składu węgla 1. Dziewięciu to urzędnicy bardzo różnej rangi, trzech policjantów, żołnierzy 2, lekarze 3, inżynierów 2 , geograf 1, księgarz 1, ksiądz 1.
W tym przypadku dostrzec można pewną specjalizację wynikającą z życiowych dotychczasowych doświadczeń. Na koniach się znali a szewstwo co ciekawe było bardzo popularne wśród drobnej szlachty parafii sokołowskiej. Był to bodaj jedyny zawód gdzie liczebnie przeważali nad Żydami.
Z rozpędu zrobiłem bilans profesji mężów Jamiołkowszanek
Tu też przeważali szewcy, było ich dziewięciu, ale licznie reprezentowani byli -bo jedenastu- urzędnicy, (opisywani różnie: urzędnik 4, urzędnik kolejowy 2, buchalter, księgowy, biuralista, rachmistrz, dyrektor oddziału banku). Sporo także handlowców-handlowcy- 4, kupiec, agent handlowy , ekspedytor - razem siedmiu. Ale tylko dwóch reprezentantów „końskich” zawodów (z tego żaden to dorożkarz, a przecież oni wcześniej dominowali, znak cywilizacji?) byli natomiast także: pracownik tramwajów, konduktor, maszynista kolejowy.
Wśród wybrańców sześciu to różni właściciele (fabryki krochmalu, pojazdów, restauracji, domu, właściciel nieokreślonej fabryki, właściciel ziemski ). Ale było także sporo „fizycznych” : służących - 6, wyrobników - 4, robotnik. Liczni byli również przedstawiciele zawodów technicznych , najogólniej metalowych ( ślusarz -4, kowal -2, tokarz, mechanik, technik) łącznie dziewięciu.
Z rolnictwem i przerobem płodów rolnych związani byli: ogrodnicy -2, sadownik, piekarze -3, rzeźnicy 3. Z przerobem drewna związanych było sześciu stolarzy, cieśla i snycerz
Inni wybrańcy Jamiołkoszczanek to: oficerowie wojska -3, żołnierze- 4. Prawników było czterech, trzech adwokatów a jeden nawet prawnik NKWD. Dwaj to lekarze, felczer, dentysta, magister farmacji razem pięciu Studentów dwóch
Inni to pojedyncze (zwykle dawne ) profesje : brukarz, mistrz siodlarski , rządca,terminator zduński, stróż, czeladnik grzebieniarski , szklarz, czeladnik garbarski, bednarz, czeladnik koszykarski, krawiec, tapicer, cukiernik, kamieniarz, malarz, nauczyciel,, technik budowlany, kołodziej, lakiernik, nauczyciel, elektrotechnik, fotolaborant, szofer.
Ale niekiedy dziwne i nietypowe: korespondent (w XX wieku?) , dróżnik, dozorca policyjny, sługa kościelny. Niestety ale nie zawsze profesje wpisywano.
Podobnie u kobiet, choć okres międzywojenny to olbrzymi postęp do czasów przy rodzicach i mężu . Prócz służących dominowały Jamiołkowskie :urzędniczki bo osiem, dwie krawcowe , dwie modystki, dwie właścicielki sklepu, dwie ekspedientki , właścicielka drukarni , właścicielka pralni i właścicielka nieokreślonej własności. A po jednej: nauczycielka, guwernantka, akuszerka, dentystka, kuśnierka, praczka, robotnica, fryzjerka, urzędniczka sądu, trykociarka, buchalterka czy nawet działaczka komunistyczna, w międzywojniu w ZSRR.
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... ious.phtml
A że jestem już w wieku sprzyjającym raczej sumowaniu i refleksjom a nie genealogicznemu szukaniu (po prawdzie tu mam niewiele do zrobienia, a jeśli już to przeszkodą jest RODO) zrobiłem analizę dotyczącą wszystkich migrujących (także prócz moich sieniutów) do Warszawy Jamiołkowskich. Jak im się wiodło? jaki był status społeczny przedstawicieli drobnej podlaskiej szlachty w dużym rozwijającym się mieście?
Aby uniknąć generalizacji podzieliłem przedmiot analizy na dwa okresy :
- czasy przed powstaniem styczniowym a więc I RP, Księstwa Warszawskiego i względnej, choć stale malejącej, wolności Królestwa Polskiego
-okres od mniej więcej powstania styczniowego do czasów międzywojennych XX wieku; cezura powstania jest umowna, ważniejszym czynnikiem migracyjnym stało się uruchomienie tuż przed powstaniem styczniowym kolei warszawsko petersburskiej. Był to już czas rozwoju kapitalizmu, przemysłu, stąd nowe zawody.
W pierwszym okresie mamy do czynienia z ograniczeniami w dokonywaniu analizy. Wynikają one z informacyjnej lapidarności ówczesnych metryk sprzed 1808 roku. W zasadzie nie zapisywano w nich statusu społeczno zawodowego. Stąd wielu metryk nie uwzględniłem w tym zestawieniu.
W pierwszym okresie do Warszawy migrowali relatywnie zamożni, min przedstawiciele linii wylegitymowanych (Adam po Franciszku, woźny pałacu namiestnikowskiego, przedsiębiorca dorożkarski Jan po Bartłomieju, Stanisław po Michale parasolnik z braćmi czy już w drugim półwieczu Teofil po Ignacym przedsiębiorca; niektórzy jak moi sieniutowie tylko do dyplomu Heroldii bezskutecznie aspirowali, ale wystarczyło, że w Warszawie byli zapisywani jako obywatele). Zakładali własne przedsiębiorstwa, prowadzili samodzielne interesy, posiadali własne gospodarstwa, domy, byli urzędnikami co wymagało pewnego przygotowania, wiedzy. W Warszawie ich zawody to: woźny w Pałacu Namiestnika, dwóch właścicieli krochmalni, dwóch właścicieli piwowarów, jeden służba w browarze , urzędnik skarbowy, kontroler akcyzowy, urzędnik administracyjny, dwóch gospodarzy rolnych, trzech ogrodników , czeladnik krawiecki, handlarz wiktuałami (ale zaczynał od wyrobnika), podoficer Batalionu Saperów, grzebieniarz (następnie garbarz), parasolnik, majster kowalski, zdun, malarz , lakiernik, furman, dorożkarz, lokaj, dworski (ale już wkrótce woźny w pałacu), służący. Było dwóch organistów, był nawet pisarz prywatny a zarazem poeta. Co ciekawe było bodaj tylko trzech wyrobników.
Brak przesłanek pozwalających na ocenę powodów migracji. Z pewnością było takim powodem przeludnienie wsi, rozdrobnienie gospodarstw w wyniku rodzinnych działów. Wedle mojej subiektywnej oceny w tamtym okresie jednak o wyjeździe nie decydowała konieczność, bieda a bardziej perspektywa życiowej szansy. Charakterystyczne że wybory zawodowe w sporym stopniu dotyczą działalności rolno spożywczej.
W drugim z omawianych okresów sporo się zmieniło. Widać napływ biedniejszych migrantów. Rozdrobnienie wsi było coraz większe. Uruchomienie kolejowego połączenia sprawiało ,że zamiast szukać dorywczej pracy na wyrobku po okolicznych wsiach wybierali Warszawę. Co ciekawe nie wybierali zdawałoby się bliskich Białegostoku czy Grodna. Pewnie granica z Cesarstwem była nie bez wpływu
W tym okresie w warszawskich metrykach Jamiołkowscy byli zapisywani (starałem się spisać informacje z metryk ,a tam bywały one zmienne stad przyjmowałem dla każdego jedynie dominujący zawód) jako: wyrobnicy (robotnicy), naliczyłem ich 11, dorożkarze (woźnice, furmani, stangreci) (16) z tym, że trzech to właściciele czasem dużych przedsiębiorstw dorożkarskich. Popularny był zawód szewca bo co najmniej ośmiu. Urzędników bardzo różnych rang było 9, piekarzy 2, krawców 2. Naliczyłem trzech stróżów (dozorców). Znakiem postępu stały się nowe zawody: mechanik 2 , ślusarz 2, odlewnik 1, tokarz 6, telegrafista 1, stolarz 1, konduktor (tramwajarz) 4, zegarmistrz 1, elektrotechnik 1, brązownik 1, introligatorzy 2, piekarze 2, garncarz (zdun) 2, malarz 1, bednarz 1, właściciel cukierni 1, właściciel szynku 1, kucharze 2, buchalter 3, handlowców 3, właściciel składu węgla 1. Dziewięciu to urzędnicy bardzo różnej rangi, trzech policjantów, żołnierzy 2, lekarze 3, inżynierów 2 , geograf 1, księgarz 1, ksiądz 1.
W tym przypadku dostrzec można pewną specjalizację wynikającą z życiowych dotychczasowych doświadczeń. Na koniach się znali a szewstwo co ciekawe było bardzo popularne wśród drobnej szlachty parafii sokołowskiej. Był to bodaj jedyny zawód gdzie liczebnie przeważali nad Żydami.
Z rozpędu zrobiłem bilans profesji mężów Jamiołkowszanek
Tu też przeważali szewcy, było ich dziewięciu, ale licznie reprezentowani byli -bo jedenastu- urzędnicy, (opisywani różnie: urzędnik 4, urzędnik kolejowy 2, buchalter, księgowy, biuralista, rachmistrz, dyrektor oddziału banku). Sporo także handlowców-handlowcy- 4, kupiec, agent handlowy , ekspedytor - razem siedmiu. Ale tylko dwóch reprezentantów „końskich” zawodów (z tego żaden to dorożkarz, a przecież oni wcześniej dominowali, znak cywilizacji?) byli natomiast także: pracownik tramwajów, konduktor, maszynista kolejowy.
Wśród wybrańców sześciu to różni właściciele (fabryki krochmalu, pojazdów, restauracji, domu, właściciel nieokreślonej fabryki, właściciel ziemski ). Ale było także sporo „fizycznych” : służących - 6, wyrobników - 4, robotnik. Liczni byli również przedstawiciele zawodów technicznych , najogólniej metalowych ( ślusarz -4, kowal -2, tokarz, mechanik, technik) łącznie dziewięciu.
Z rolnictwem i przerobem płodów rolnych związani byli: ogrodnicy -2, sadownik, piekarze -3, rzeźnicy 3. Z przerobem drewna związanych było sześciu stolarzy, cieśla i snycerz
Inni wybrańcy Jamiołkoszczanek to: oficerowie wojska -3, żołnierze- 4. Prawników było czterech, trzech adwokatów a jeden nawet prawnik NKWD. Dwaj to lekarze, felczer, dentysta, magister farmacji razem pięciu Studentów dwóch
Inni to pojedyncze (zwykle dawne ) profesje : brukarz, mistrz siodlarski , rządca,terminator zduński, stróż, czeladnik grzebieniarski , szklarz, czeladnik garbarski, bednarz, czeladnik koszykarski, krawiec, tapicer, cukiernik, kamieniarz, malarz, nauczyciel,, technik budowlany, kołodziej, lakiernik, nauczyciel, elektrotechnik, fotolaborant, szofer.
Ale niekiedy dziwne i nietypowe: korespondent (w XX wieku?) , dróżnik, dozorca policyjny, sługa kościelny. Niestety ale nie zawsze profesje wpisywano.
Podobnie u kobiet, choć okres międzywojenny to olbrzymi postęp do czasów przy rodzicach i mężu . Prócz służących dominowały Jamiołkowskie :urzędniczki bo osiem, dwie krawcowe , dwie modystki, dwie właścicielki sklepu, dwie ekspedientki , właścicielka drukarni , właścicielka pralni i właścicielka nieokreślonej własności. A po jednej: nauczycielka, guwernantka, akuszerka, dentystka, kuśnierka, praczka, robotnica, fryzjerka, urzędniczka sądu, trykociarka, buchalterka czy nawet działaczka komunistyczna, w międzywojniu w ZSRR.