Krystyna.waw pisze:I dla wyjaśnienia, książki nie są o średniowieczu, ale o naszych babciach z XiX i XX wieku
Czyli de facto nie tak dawno.
Moja Babcia może w .pdfach nie jest tak rozeznana, więc kusi mnie zamówienie tych dwóch pozycji jednak. A wiem, że jak wybieram książki dla Babci z okazji różnych (pod choinkę, na urodziny) to trafiam bezbłędnie.
EWAFRA pisze:Dwoista moralność seksualna była zawsze i jest, a źródłem jej jest biologia. Kwestia rozrodcza. Kobieta zawsze jest biologiczną matką dzieci, niezależnie od tego ilu miałaby partnerów seksualnych i ile skoków w bok zaliczył jej małżonek. Natomiast ojcostwo mężczyzny przy niewierności kobiety staje pod dużym znakiem zapytania. Stąd restrykcyjność obyczajowo-seksualna wobec kobiet. Męska ochrona własnego interesu.
Obecnie to raczej racji bytu nie ma, ponieważ po coś jednak są te testy DNA.
Ponadto po obserwacjach w swojej rodzinie i osobach, które znały się z moją rodziną, mogę powiedzieć (i mam na myśli czasy sprzed ponad stu-stu pięćdziesięciu lat), że chyba mężczyźni mieli bardzo dużo pewności siebie, że podejmowali się wychowania - gdzie była 100% pewność, że oni nie mieli nic wspólnego z danym dzieckiem. Wychowywali jak swoje. Pisząc kolokwialnie i może mało elegancko: nieważne, kto zrobił, ważne, kto wychował - w tej formie niestety znam to zdanie. I te dzieci większym szacunkiem, poważaniem traktowały tego mężczyznę, aniżeli tego prawdziwego ojca.
O czym to w takim układzie świadczy?
Ponadto co z mężczyznami, którzy byli na wojnie, a jak wrócili to żona z gromadką dzieci czeka?