Strona 1 z 1
Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografie)
: ndz 30 cze 2024, 11:25
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Moje doświadczenia nie pozwalają na sensowne odpowiedzi na pytania "jak traktować pamiątki po przodkach". A pojawiają się takie, także w moim kierunku adresowane. Nie mam większego problemu z odpowiedzią "nie wiem, nie pomogę w decyzji" ale może dobrze byłoby odesłać, w tym do zbiorowej mądrości?
Wydaje mi się, że nie jest prostym znalezienie jakiejś ogólnej formuły równowagi pomiędzy eksponowaniem, umożliwieniem kontaktu a zachowaniem, bezpieczeństwem.
Czasem decyzje o schowaniu (np oddaniem do depozytu muzealnego ze świadomością, że idzie do głębokich magazynów) jest chyba usprawiedliwiona, czasem wręcz odwrotnie: wystawienie na spore ryzyka utraty i pewność powolnego zniszczenia, nie wstrzymuje przed ekspozycją, możliwością kontaktu.
Macie jakieś rady?
Ja chyba jedynie przy jednym bym się upierał: opisywać.
: ndz 30 cze 2024, 12:52
autor: AdamKrawczyk
Witam .Mam eksponowaną pamiątkę po przodkach . To jest ul pszczeli zwykły warszawski . Otrzymałem go od babci ze strony mamy . Wiek pamiątki , babcia brała ślub w 1931.Jej słowa ; przecież babka mieli pszczoły . Nie wiem kogo miała na myśli ,czy jej teściową , czy faktycznie babkę . Pozdrawia Adam K.
: ndz 30 cze 2024, 13:07
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Nie znam możliwości/warunków, więc tak w ciemno, kierunkowo:
Trzymasz zakonserwowany "na strychu" pod przykryciem i od wielkiego dzwonu do potomnych wychodzi?
Czy wręcz odwrotnie?
W stylu: na codziennej ścieżce, widoczne, dostępne - tak by każdy mógł dotknąć, zagadnąć, dopytać, żyć w najbliższym otoczeniu bardzo widocznego elementu tradycji (choć sprzyja to szybszemu zniszczeniu)?
A może jest w użyciu? Pewnie nie, bo chyba opalanie by nie wystarczyło, wymieniać pewnie trzeba z ochrony biologicznej...nie znam się:) dywaguję
: ndz 30 cze 2024, 13:18
autor: Bozenna
Dzień dobry,
Ciekawy temat.
Mam ten problem, dużo pamiątek po przodkach, mebli jeszcze XIX-wiecznych, sreber, albumów o dużych rozmiarach, jedwabne kimono, jedwabne narzuty, serwery haftowane inicjałami jeszcze z początku XX wieku.
Co mogłabym z tym zrobić, żeby po mnie te pamiątki nie zostały wyrzucone?
Handlować tym nie będę umiała.
Czasem myślę ze smutkiem, że całe życie o to dbałam a teraz nie wiem komu to przekazać.
Serdeczności,
Bożenna
: ndz 30 cze 2024, 13:28
autor: AdamKrawczyk
Witam ponownie . Ulik u mnie zasiedlony od kilkunastu lat . Rodzina pszczela pracuje i ma się świetnie . Mam też kilka innych , ale już nie po moich przodkach . Pozdrawia Adam K.
: ndz 30 cze 2024, 13:46
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Dziękuję.
Czyli - przedmiot nadal pracuje. Jest używany i "konserwowany" jak każdy inny pracujący. Odróżnia go od reszty podobnych - wiedza, że jest w rodzinie od pokoleń. Nikt pewnie nie puka, głaszcze, wącha czy co tam jeszcze z artefaktami się robi z bliska - skoro zasiedlony:)
: pn 01 lip 2024, 07:46
autor: Rebell_Cieniewska_Grażyna
Podobnie jak Bożennę ogarniają mnie wątpliwości co dalej z pamiątkami po przodkach. Trochę z XIX wieku książek, gobelin (taki typu arras) - u mnie na ścianie, z tego okresu zegar, który jeśli wisi trochę krzywo to się nie spóźnia, albumy ze zdjęciami te z początku XX wieku (robione jeszcze na szklanych negatywach), kilkanaście starszych zdjęć. Stolik na jednej nodze, naczynia, srebrne sztućce, pudła podróżne większe i mniejsze. Albumy z pocztówkami i widokówkami z początku XX wieku.
Pasja (tak to się chyba nazywa) czyli ukrzyżowany Chrystus a pod krzyżem figury Marii i Magdaleny stojący na postumencie z szufladką.
W większości przyjechały z Kresów.
Czas biegnie, skłoniłeś mnie Włodku tym tematem do głębszego przemyślenia kwestii.
: pn 01 lip 2024, 08:43
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Spóźnia się, czyli jest używany.
Mnie bardziej zmartwił nie stan, a różnica zdań co do pochodzenia zegarka. Jednej z bardzo nielicznych pamiątek i jak się okazało: nie ma pewności po kim.
Stąd mój jedyny twardy postulat - opisujmy. To co jest "oczywiste" teraz, za dwie-trzy dekady może być niepewne, dyskusyjne.
Jak, gdzie przechowywany zegar(ek) ma znaczenie. Ale chyba większe - wiedza o nim: kto, skąd, kiedy, w jakich okolicznościach.
: pn 01 lip 2024, 09:06
autor: Małgorzata_Kulwieć
Trochę Wam zazdroszczę. W moim domu pamiatek po przodkach wiele nie ma. Rodzina mieszkała w Warszawie (w centrum) w czasie II wojny i okupacji. Większość uległa zniszczeniu.
Pozostał jedynie album ze zdjęciami wydobytymi z ruin zbombardowanego domu, zegarek (cebula) po pradziadku i lorgnon po prababci. Aaaa i podręcznik do gramatyki łacińskiej z 1817 po którymś z praprzodków (nawet nie wiem po którym, wiem tylko z jakiej linii rodzinnej). I to wszystko, niestety.
Zdjęcia są w ciągłym użyciu, bo oglądane, choć ostatnio częściej pokazuję skany, a nie oryginały. A podręcznik, zegarek i lorgnon schowane w pudełku i opisane, czekają sobie na ... spadkobierczynię, która na szczęście jest zainteresowana.
: pn 01 lip 2024, 09:20
autor: Rebell_Cieniewska_Grażyna
Tak Włodku opisywanie przedmiotów jest bardzo ważne a zdjęć jeszcze ważniejsze.
Niestety co do niektórych z posiadanych przedmiotów nie mam pewności do kogo należały, do rodziny pradziadka, czy może do prababci a może nawet trzeba by wpisywać 2xpra.
Z Warszawy, tak jak i Ty Małgosiu, mam bardzo niewiele - książkę ogrodniczą należącą do pradziadka, która z nim zjeździła całą Ukrainę, album ze zdjęciami i jeden egzemplarz satyrycznego pisemka z dość frywolnymi zdjęciami i wierszykami. Tyle ocalało w zakopanej w piwnicy walizce.
: pn 01 lip 2024, 09:25
autor: Tomasz_Lenczewski
Znam domy pełne większych i mniejszych pamiątek. Tych uratowanych z pożogi i z odzysku po 1945 r. Nierzadko wykupionych od obcych osób trzecich. Wiszą przeważnie w pokojach bądź salonach. Choć wiele rodów starych sprzedało swe pamiątki po 1990 r. kiedy odzyskało je z depozytu muzealnego albo oddało do archiwum z różnych powodów. Również z braku zainteresowania młodszego pokolenia. Ale znam także przypadek z rodziny obecnego premiera, która odziedziczone pamiątki po Józefie Tusku oddała na aukcję.i Wybuchło z tego powodu medialne zamieszanie. W końcu pamiątki wycofano. Choć nie wszystkie, bowiem skrzypce sprzedały się.
Re: Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografi
: pn 01 lip 2024, 21:52
autor: Grunwald_Andrzej
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Ja chyba jedynie przy jednym bym się upierał: opisywać.
Dokładnie tak! Moich rodziców jeszcze udało mi się namówić by poopisywali zdjęcia, które znają. Problem był ze zdjęciami, których nawet oni nie pamiętali. Podobnie ze zdjęciami, które trafiły do nas po śmierci dalszych członków rodziny. Ale jedna osoba z rodziny wiedziała jakie to ważne i opisywała zdjęcia.
A takie opisy zawierać mogą cenną wiedzę, także życiową.
No bo na przykład na odwrocie jej zdjęcia z nieznajomym mężczyzną przeczytałem:
"1923 z narzeczonym. Zdjęcie to jak miałam 20 lat a narzeczony Piotr 29l. Byłam naiwna. Po 4 latach naszej znajomości i zacnego człowieka, który mnie kochał zerwałam bo brat Edmund nie chciał takiego szwagra. Zlamałam mu życie, niedługo zachorował i zmarł. wzięłam tę winę na siebie (..) naiwna byłam. Wierzyłam rodzinie."
Mam też np. beret - pasiak w którym dziadek wrócił z obozu Mauthauzen, albo czery czy pięć obfitych pukli włosów z napisem ."nasze włosy". I co mam z nimi zrobić?
Re: Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografi
: wt 02 lip 2024, 08:03
autor: Tadeusz_Wysocki
Tomasz ma rację, taka wizyta u przyjaciół w domu pełnym większych i mniejszych pamiątek była p. 20 lat temu inspiracją powstania strony GA.PA
www.narodowa.pl - to wszystko po to, żeby te bezcenne pamiątki (nie chodzi o wartość materialną, chodzi o dodane rodzinne wspomnienie) nie uleciały w niebyt, czas tak szybko ucieka, skany mogą być, ale nie muszą - fotki można zrobić komórką, i po prostu na tej stronie "Dodać Eksponat" - i to wszystko, dla zachęty dodam coś z krainy jazzu, oto Kurt Elling i jego Nature Boy:
https://www.youtube.com/watch?v=iXprs8-U5nA oraz ten sam utwór wykonywane przez Nat King Cola:
https://www.youtube.com/watch?v=Iq0XJCJ1Srw
Re: Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografi
: śr 03 lip 2024, 02:56
autor: pstrzel
Posiadam skrzypce po dziadku, który zmarł jak miałem 3 miesiące. Ale tak właściwie to skrzypce po uciekających Niemcach. Muszę ze wstydem przyznać, że ktoś z naszej generacji zaniedbał i skrzypce były poważnie uszkodzone przez dzieci. Moja mama płakała nad ich stanem ale są już profesjonalnie naprawione... Jest to niemiecka "kopia" Stradivariusa z drugiej połowy XIX wieku. Mama już po 80-tce, a u nas nikt nie gra i tak właściwie nie ma kto grać, a na instrumencie trzeba grać. Narazie schowane. Tamte dzieci już dorosły, ale czy tak naprawdę?
Re: Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografi
: śr 03 lip 2024, 09:12
autor: Tadeusz_Wysocki
To są pamiątki, które trzeba ze schowania odkryć dla innych, one mówią, one krzyczą o zachowanie pamięci o nich, one też mają prawo do życia:
https://narodowa.pl/dzial/rzezby-przedmioty/