Genesis Project
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Genesis Project
Na stronie głównej Mormonów FamilySearch.org w "News & Events" jest
o Projekcie Genesis czyli o dygitalizacji zasobów. W zasadzie jest o zawiadomienie o konieczności formalnego zgłoszenia record custodians czyli prawnych zarządców zasobów w projekcie Genesis.
W załączniku, który można pobrać klikając na download the request for information, na stronie 16 jest lista zasobów a na tej liście Polska Południowa (ksiągi kościoła rzymsko-katolickiego i luterańskiego).
Są też tam wymienione zasoby dla Ukrainy (kościoły rzymsko i greko katolicki).
Ciekawy jestem ogromnie kto jest tym record custodian w wypadku Polski Południowej i Ukrainy i kto może byś tym wspomianym w artykule service provider
Na dalszych stronach jest informacja jak ma przebiegać cała akcja dla Polski Południowej: Zaczyna się od strony 45
Co Wy myślicie na temat Gensesis Project?
Przemek Kisielewski
o Projekcie Genesis czyli o dygitalizacji zasobów. W zasadzie jest o zawiadomienie o konieczności formalnego zgłoszenia record custodians czyli prawnych zarządców zasobów w projekcie Genesis.
W załączniku, który można pobrać klikając na download the request for information, na stronie 16 jest lista zasobów a na tej liście Polska Południowa (ksiągi kościoła rzymsko-katolickiego i luterańskiego).
Są też tam wymienione zasoby dla Ukrainy (kościoły rzymsko i greko katolicki).
Ciekawy jestem ogromnie kto jest tym record custodian w wypadku Polski Południowej i Ukrainy i kto może byś tym wspomianym w artykule service provider
Na dalszych stronach jest informacja jak ma przebiegać cała akcja dla Polski Południowej: Zaczyna się od strony 45
Co Wy myślicie na temat Gensesis Project?
Przemek Kisielewski
- Gagulski_Lukasz

- Posty: 15
- Rejestracja: ndz 23 lip 2006, 01:34
Genesis Project , akcja obróbki materiałów "mormonów" i umieszczenie
tego do wglądu, za darmo w internecie. Na początek , na próbę Polska południowa, Ukraina i inne, później reszta.
Mam tylko nadzieję ,że ten temat nie umrze na forum PTG , gdyż byłaby to wielka strata dla naszego wspólnego hobby.
Czy to nie my powinnismy obrabiać te mikrofilmy z Polski?
Chcecie aby je indeksowali wolnotariusze z np. USA czy Fracji?
Myslę ,że to za duży projekt, aby pozostał bez echa,
niezauważony przez PTG.
Łukasz
tego do wglądu, za darmo w internecie. Na początek , na próbę Polska południowa, Ukraina i inne, później reszta.
Mam tylko nadzieję ,że ten temat nie umrze na forum PTG , gdyż byłaby to wielka strata dla naszego wspólnego hobby.
Czy to nie my powinnismy obrabiać te mikrofilmy z Polski?
Chcecie aby je indeksowali wolnotariusze z np. USA czy Fracji?
Myslę ,że to za duży projekt, aby pozostał bez echa,
niezauważony przez PTG.
Łukasz
Projekt ten zasługuje na uwagę,ale mamy również projekt GENETEKA.Niezbyt wielu jak na zarejestrowanych przeszło 2700 użytkowników rwie się do pracy.Na te ok 10.500 parafii które czekają do obróbki(pomijam te już zaindeksowane -niewiele).Wiadomym jest, że nikt za Nas tego nie zrobi -na pewno nie Archiwa Państwowe (nie ma co liczyć na ich filantropię).Sprawa dostępu do mikrofilmów Mormonów (gdyby nawet wszystkie udostępnili chętnym do indeksowania ,to w Polsce musiałoby powstać jeszcze kilka CHR takich jak w W-wie.
Jeśli udostępnią mikrofilmy online dla chętnych do indeksowania + koordynator rozdzielający prace,to jest szansa powodzenia ,ze jak na 40 mln kraj znajdzie się te 10 tysięcy wolontariuszy ,aby nie robili tego za Nas np Francuzi czy inna nacja.
Pozdrawiam
Jeśli udostępnią mikrofilmy online dla chętnych do indeksowania + koordynator rozdzielający prace,to jest szansa powodzenia ,ze jak na 40 mln kraj znajdzie się te 10 tysięcy wolontariuszy ,aby nie robili tego za Nas np Francuzi czy inna nacja.
Pozdrawiam
Dowcip polega na tym, że Mormoni zdygitalizują sami cały materiał czyli w większości mikrofilmy ksiąg metrykalnych . To będzie na internecie i to darmowo.
Co trzeba zrobić natomiast to porobić indeksy imienne zdygitalizowanego materiału czyli kontynuować naszą Genetekę ale na ogromną skalę.
Trochę głupio i wstyd, że tak naprawdę to nikt z nas nie wie w którym miejsku jest Genesis Project jeśli chodzi o Polskę. My nawet nie wiemy czy odpowiednie instytucje wypełniły potrzebne deklaracje. Chodzi o AP i odpowiednie archiewa diecezjalne. Mormoni proszą również o zgłoszenia chęci umieszczenia zdygitalizowanego materiału na internecie. Ten service provider może być jakiekolwiek stowarzyszenie, jakakolwiek organizacja z własną stroną internetową.
Rozpoczęłem dyskusję o indeksacji zasobów Mormonów dawno temu. Nikt nie podjął tematu.
Szkoda
Pewnie jednak sprawa nie jest przedawniona.
Mam nadzieje, że Genesis Project będzie wiodącym tematem Walnego Zgromadzenia PolTG. Przynajmniej powinien być.
Skala przedsięwzięcia jest ogromna i trzeba wyjść poza wąską grupę ludzi
skupionych wokół dwóch popularnych portali genealogicznych. Szkoły, biblioteki, parafie itd. Tam trzeba się udać, tam trzeba pisać i prosić.
Musimy uwierzyć, że możemy coś sami zrobić.
Mam nadzieje, tak samo jak Łukasz, że temat nie padnie, że wspólnie przynajmniej spróbujemy coś zrobić.
Pozdrawiam
Przemek Kisielewski
Co trzeba zrobić natomiast to porobić indeksy imienne zdygitalizowanego materiału czyli kontynuować naszą Genetekę ale na ogromną skalę.
Trochę głupio i wstyd, że tak naprawdę to nikt z nas nie wie w którym miejsku jest Genesis Project jeśli chodzi o Polskę. My nawet nie wiemy czy odpowiednie instytucje wypełniły potrzebne deklaracje. Chodzi o AP i odpowiednie archiewa diecezjalne. Mormoni proszą również o zgłoszenia chęci umieszczenia zdygitalizowanego materiału na internecie. Ten service provider może być jakiekolwiek stowarzyszenie, jakakolwiek organizacja z własną stroną internetową.
Rozpoczęłem dyskusję o indeksacji zasobów Mormonów dawno temu. Nikt nie podjął tematu.
Szkoda
Pewnie jednak sprawa nie jest przedawniona.
Mam nadzieje, że Genesis Project będzie wiodącym tematem Walnego Zgromadzenia PolTG. Przynajmniej powinien być.
Skala przedsięwzięcia jest ogromna i trzeba wyjść poza wąską grupę ludzi
skupionych wokół dwóch popularnych portali genealogicznych. Szkoły, biblioteki, parafie itd. Tam trzeba się udać, tam trzeba pisać i prosić.
Musimy uwierzyć, że możemy coś sami zrobić.
Mam nadzieje, tak samo jak Łukasz, że temat nie padnie, że wspólnie przynajmniej spróbujemy coś zrobić.
Pozdrawiam
Przemek Kisielewski
Jeśli Mormoni zrobiliby digitalizacje wszystkich polskich zasobów(założenie) ,to który serwer przyjmie tak
potężną ilość plików graficznych.Ponadto bez koordynacji,jeśli to będzie dostępne w internecie do ściągnięcia
i obróbki to może być tak,ze 50 osób dubluje pracę z jednej popularnej parafii,a 50 innych nikt nie rusza.
Nie wiadomo na jakim etapie jest ta digitalizacja polskich zasobów i czy jest to jedynie sondaż,
aby przekonać się które ,kraje są tym zainteresowane ,zgłoszą akces i podejmą współprace.Myślę ze oni też liczą na to,iż wszystkich zasobów nie zdigitalizują,a jedynie te które będą w kręgu zainteresowania.
PTG musiałaby być potężną organizacją aby sprostać temu zadaniu(nawet koordynacja prac indeksacyjnych).Nie wiadomo jakie jest stanowisko AP (jedna kopia mikrofilmów była przekazywana przez Mormonów).Czy taki swobodny dostęp w internecie nie narusza ich interesów i będą popierać inicjatywę ,czy blokować działania innych np.PTG ?.
Z chętnymi jako wolontariat też może być różnie.Jeśli przerodzi się to w komercję to zatraci swój charakter i
wątpię,aby znalazły się fundusze państwowe na ten cel.
Jeśli temat miałby wystąpić na Walnym Zgromadzeniu PTG to należałoby wywołać dyskusję na tym forum,aby
zaprezentować swoje poparcie i chęci pomocy.Bez zaplecza wykonawców ,Zarząd sam nie zdoła zrobić tej pracy(indeksowania).
Propozycje Konkretnych rozwiązań i działań.Jeśli większość widzi to jako utopię w naszych warunkach,to temat należy odłożyć na lepsze czasy.
Pozdrawiam
potężną ilość plików graficznych.Ponadto bez koordynacji,jeśli to będzie dostępne w internecie do ściągnięcia
i obróbki to może być tak,ze 50 osób dubluje pracę z jednej popularnej parafii,a 50 innych nikt nie rusza.
Nie wiadomo na jakim etapie jest ta digitalizacja polskich zasobów i czy jest to jedynie sondaż,
aby przekonać się które ,kraje są tym zainteresowane ,zgłoszą akces i podejmą współprace.Myślę ze oni też liczą na to,iż wszystkich zasobów nie zdigitalizują,a jedynie te które będą w kręgu zainteresowania.
PTG musiałaby być potężną organizacją aby sprostać temu zadaniu(nawet koordynacja prac indeksacyjnych).Nie wiadomo jakie jest stanowisko AP (jedna kopia mikrofilmów była przekazywana przez Mormonów).Czy taki swobodny dostęp w internecie nie narusza ich interesów i będą popierać inicjatywę ,czy blokować działania innych np.PTG ?.
Z chętnymi jako wolontariat też może być różnie.Jeśli przerodzi się to w komercję to zatraci swój charakter i
wątpię,aby znalazły się fundusze państwowe na ten cel.
Jeśli temat miałby wystąpić na Walnym Zgromadzeniu PTG to należałoby wywołać dyskusję na tym forum,aby
zaprezentować swoje poparcie i chęci pomocy.Bez zaplecza wykonawców ,Zarząd sam nie zdoła zrobić tej pracy(indeksowania).
Propozycje Konkretnych rozwiązań i działań.Jeśli większość widzi to jako utopię w naszych warunkach,to temat należy odłożyć na lepsze czasy.
Pozdrawiam
Po przeczytaniu dokumentów dotyczących programu udostępniania dokumentów Genesis i poszperaniu w sieci stwierdzam, że jest to drugi projekt FamilySearch mający rozszerzyć i przyspieszyć digitalizację, publikację, i indeksację zbiorów istotnych dla genealogii.
1. Familysearchindexing
Pierwszy projekt skanowania mikrofilmów znajdujących się już w zasobie mormonów i ochotniczej ich indeksacji ruszył jesienią 2006 r. Początkowo indeksację robili wyłącznie członkowie kościoła mormonów, potem wiosną 2007 r., po opracowaniu metod szybkiego skanowania mikrofilmów, z powodu braku rąk do pracy, indeksację rozszerzono na wszystkich ochotników. Witryna tego pospolitego ruszenia znajduje się pod adresem: www.familysearchindexing.org . Jest tam wykaz obecnie realizowanych i planowanych projektów, jak też szczegółowe informacje dotyczące przystępowania do projektu i "instrukcje obsługi" procesu indeksacji. Dominują spisy powszechne, ale są też indeksowane metryki. Na pierwszy rzut poszły zapisy angielskojęzyczne, na drugi latynoamerykańskie, co wynika zapewne ze składu językowego ochotników. Ostatnio pojawiły się spisy powszechne z terenów Niemiec. Jeśli pojawia się indeksacja np. z Niemiec, czy Meksyku zawsze załączane są dodatkowo instrukcje w odpowiednim języku (hiszpańskim, czy niemieckim), co wskazuje na zrozumienie organizatorów, że głównie osoby władające językiem zawartym w dokumentach indeksowanych są w stanie poprawnie to zrobić. Efekt tego projektu ma być w całości online za darmo. Myślę, że nie idzie to tak szybko, jak planowano (amerykański spis z 1900 wisi na stronie www jako projekt bieżący już od roku) i dlatego stworzono projekt Genesis.
2. Genesis
Drugi projekt - Genesis. FamilySearch proponuje właścicielom zbiorów - record custodians (np. archiwom) - darmową digiatlizację oraz pomoc w publikacji i indeksacji. Komercyjne witryny (np. ancestry.com) i towarzystwa genealogiczne (określone sumarycznie jako service providers) mogą zindeksować skany dokumentów, następnie je opublikować na swojej stronie lub stronie archiwum i pobierać opłaty za dostęp do skanów. Indeksy mają być darmowe dla wszystkich tylko na stronie FamilySearch. Każdy zapis z takiego indeksu będzie kierował do skanów na stronę komercyjną lub tow. genealogicznego. Co z tego ma FamilySearch - darmowy dostęp do skanów dla użytkowników Centrów Historii Rodziny oraz darmowy dostęp online dla członków kościoła. Co ma firma komercyjna lub tow. genealogiczne - opłaty za oglądanie skanów, większy ruch na stronie, ale za cenę zrobienia indeksów. A co ma archiwum - za darmo skany, pochwali się udostępnieniem zbiorów w internecie, zindeksowane zbiory - czyli to, co w większości krajów nigdy samo by nie zrobiło za pomocą swoich ludzi i pieniędzy, a co jest w sumie misją archiwów. A na dodatek to jest taka wędka na oporne archiwa, które niechętnie wpuszczają FamilySearch. Ponadto trzeba pamiętać, że nie wszystkie zbiory metrykalne FamilySearch ma na mikrofilmach, i nowe raczej będą od razu digitalizowane z oryginałów, bez etapu mikrofilmowania.
3. A co ma do tego PTG i inne tow. gen. regionalne, czy to ma sens, tzn. czy zostać takim service provider?
Familysearch proponuje pomoc w indeksacji w postaci witryny www.familysearchindexing.org . Jeśli Towarzystwo podejmuje się indeksacji, wówczas skany za pomocą tej witryny przesyłane są porcjami nie do wszystkich ochotników, tylko do osób zaakceptowanych (przeselekcjonowanych) przez Towarzystwo/Organizację. Zwróćcie uwagę, że tym trybem indeksowane są obecnie zgony z Flandrii (nadzorują archiwa belgijskie) i małżeństwa z Arkansas (nadzoruje Tow. Gen. stanu Arkansas, robią to tylko członkowie towarzystwa). Na dodatek jest to świetnie zorganizowane, o czym poniżej.
4. Organizacja indeksacji
Każdy ochotnik dostaje tylko kilka stron. Ma na to tylko 7 dni, po to, by nie blokować procesu. Gdy wyśle wyniki, może pobrać następną porcję. Gdy wyniki nie dotrą w ciągu 7 dni - witryna wyśle je komuś innemu. Można to robić online lub offline. Każdy skan wysyłany jest przez witrynę do 2 osób, żeby uniknąć błędów. Jeśli wyniki od 2 osób pokrywają się komputer to akceptuje, jeśli nie - wysyła do arbitra, który musi podjąc decyzję (zdarza się to w 30% przypadków). Odpada problem niedogodnych godzin otwarcia archiwów, dużej odległości od nich, dublowania pracy. Wiele osób obecnie nie podejmuje się indeksacji, bo fizycznie nie jest tego w stanie zrobić, choć wie, że bez zindeksowania swojej parafii przez długie lata zablokuje się we własnych poszukiwaniach. W/w system pozwala znacząco poszerzyć zakres osób indeksujących, bo można to robić też w piżamie po północy.
5. Podsumowanie
Na najbliższe 2 lata mormoni już chyba zaplanowali sobie pracę. Termin zgłaszania dla archiwów (record custodians) i towarzystw czy firm komercyjnych (service providers) minął (ogłoszenie wisi od maja br.). Lada dzień wynik tego naboru pewnie będzie opublikowany. Ciekawe tylko, czy zgodnie z planem znaleźli chętne archiwa z południowej Polski, a jeśli tak, to czy indeksacja zostanie skierowana do wszystkich chętnych na witrynie Familysearchindexing, czy też znalazł się service provider, który będzie selekcjonował indeksujących, a jeśli tak, to czy ten service provider jest polskojęzyczny?
6. Wniosek
Wydaje się, że przed podejmowaniem jakichkolwiek decyzji warto przeprowadzić sondaż wśród osób zarejestrowanych na polskich portalach genealogicznych w celu zorientowania się, ile osób gotowych jest do takiej formy "piżamowej" indeksacji. Bo do tradycyjnej indeksacji w archiwum zgłosi się pewnie tylko 50 osób. Mormoni w otwartych programach Familysearchindexing mieli wiosną ponad 30.000 ochotników i spodziewali się do końca bieżącego roku 100.000.
Pozdrawiam
Piotr
1. Familysearchindexing
Pierwszy projekt skanowania mikrofilmów znajdujących się już w zasobie mormonów i ochotniczej ich indeksacji ruszył jesienią 2006 r. Początkowo indeksację robili wyłącznie członkowie kościoła mormonów, potem wiosną 2007 r., po opracowaniu metod szybkiego skanowania mikrofilmów, z powodu braku rąk do pracy, indeksację rozszerzono na wszystkich ochotników. Witryna tego pospolitego ruszenia znajduje się pod adresem: www.familysearchindexing.org . Jest tam wykaz obecnie realizowanych i planowanych projektów, jak też szczegółowe informacje dotyczące przystępowania do projektu i "instrukcje obsługi" procesu indeksacji. Dominują spisy powszechne, ale są też indeksowane metryki. Na pierwszy rzut poszły zapisy angielskojęzyczne, na drugi latynoamerykańskie, co wynika zapewne ze składu językowego ochotników. Ostatnio pojawiły się spisy powszechne z terenów Niemiec. Jeśli pojawia się indeksacja np. z Niemiec, czy Meksyku zawsze załączane są dodatkowo instrukcje w odpowiednim języku (hiszpańskim, czy niemieckim), co wskazuje na zrozumienie organizatorów, że głównie osoby władające językiem zawartym w dokumentach indeksowanych są w stanie poprawnie to zrobić. Efekt tego projektu ma być w całości online za darmo. Myślę, że nie idzie to tak szybko, jak planowano (amerykański spis z 1900 wisi na stronie www jako projekt bieżący już od roku) i dlatego stworzono projekt Genesis.
2. Genesis
Drugi projekt - Genesis. FamilySearch proponuje właścicielom zbiorów - record custodians (np. archiwom) - darmową digiatlizację oraz pomoc w publikacji i indeksacji. Komercyjne witryny (np. ancestry.com) i towarzystwa genealogiczne (określone sumarycznie jako service providers) mogą zindeksować skany dokumentów, następnie je opublikować na swojej stronie lub stronie archiwum i pobierać opłaty za dostęp do skanów. Indeksy mają być darmowe dla wszystkich tylko na stronie FamilySearch. Każdy zapis z takiego indeksu będzie kierował do skanów na stronę komercyjną lub tow. genealogicznego. Co z tego ma FamilySearch - darmowy dostęp do skanów dla użytkowników Centrów Historii Rodziny oraz darmowy dostęp online dla członków kościoła. Co ma firma komercyjna lub tow. genealogiczne - opłaty za oglądanie skanów, większy ruch na stronie, ale za cenę zrobienia indeksów. A co ma archiwum - za darmo skany, pochwali się udostępnieniem zbiorów w internecie, zindeksowane zbiory - czyli to, co w większości krajów nigdy samo by nie zrobiło za pomocą swoich ludzi i pieniędzy, a co jest w sumie misją archiwów. A na dodatek to jest taka wędka na oporne archiwa, które niechętnie wpuszczają FamilySearch. Ponadto trzeba pamiętać, że nie wszystkie zbiory metrykalne FamilySearch ma na mikrofilmach, i nowe raczej będą od razu digitalizowane z oryginałów, bez etapu mikrofilmowania.
3. A co ma do tego PTG i inne tow. gen. regionalne, czy to ma sens, tzn. czy zostać takim service provider?
Familysearch proponuje pomoc w indeksacji w postaci witryny www.familysearchindexing.org . Jeśli Towarzystwo podejmuje się indeksacji, wówczas skany za pomocą tej witryny przesyłane są porcjami nie do wszystkich ochotników, tylko do osób zaakceptowanych (przeselekcjonowanych) przez Towarzystwo/Organizację. Zwróćcie uwagę, że tym trybem indeksowane są obecnie zgony z Flandrii (nadzorują archiwa belgijskie) i małżeństwa z Arkansas (nadzoruje Tow. Gen. stanu Arkansas, robią to tylko członkowie towarzystwa). Na dodatek jest to świetnie zorganizowane, o czym poniżej.
4. Organizacja indeksacji
Każdy ochotnik dostaje tylko kilka stron. Ma na to tylko 7 dni, po to, by nie blokować procesu. Gdy wyśle wyniki, może pobrać następną porcję. Gdy wyniki nie dotrą w ciągu 7 dni - witryna wyśle je komuś innemu. Można to robić online lub offline. Każdy skan wysyłany jest przez witrynę do 2 osób, żeby uniknąć błędów. Jeśli wyniki od 2 osób pokrywają się komputer to akceptuje, jeśli nie - wysyła do arbitra, który musi podjąc decyzję (zdarza się to w 30% przypadków). Odpada problem niedogodnych godzin otwarcia archiwów, dużej odległości od nich, dublowania pracy. Wiele osób obecnie nie podejmuje się indeksacji, bo fizycznie nie jest tego w stanie zrobić, choć wie, że bez zindeksowania swojej parafii przez długie lata zablokuje się we własnych poszukiwaniach. W/w system pozwala znacząco poszerzyć zakres osób indeksujących, bo można to robić też w piżamie po północy.
5. Podsumowanie
Na najbliższe 2 lata mormoni już chyba zaplanowali sobie pracę. Termin zgłaszania dla archiwów (record custodians) i towarzystw czy firm komercyjnych (service providers) minął (ogłoszenie wisi od maja br.). Lada dzień wynik tego naboru pewnie będzie opublikowany. Ciekawe tylko, czy zgodnie z planem znaleźli chętne archiwa z południowej Polski, a jeśli tak, to czy indeksacja zostanie skierowana do wszystkich chętnych na witrynie Familysearchindexing, czy też znalazł się service provider, który będzie selekcjonował indeksujących, a jeśli tak, to czy ten service provider jest polskojęzyczny?
6. Wniosek
Wydaje się, że przed podejmowaniem jakichkolwiek decyzji warto przeprowadzić sondaż wśród osób zarejestrowanych na polskich portalach genealogicznych w celu zorientowania się, ile osób gotowych jest do takiej formy "piżamowej" indeksacji. Bo do tradycyjnej indeksacji w archiwum zgłosi się pewnie tylko 50 osób. Mormoni w otwartych programach Familysearchindexing mieli wiosną ponad 30.000 ochotników i spodziewali się do końca bieżącego roku 100.000.
Pozdrawiam
Piotr
Dobra robota Piotrze.
Myślę, że warto jesz, bez wzglądu na dalsze decyzje, zadowiedzieć się czy wymienione archiwa diecezjalne i AP zgłosiły swój udział w Projekcie.
Chodzi o Kraków, Lublin i Częstochowę.
Wszystkie wymienione miasta (regiony) mają lokalne stwowrzyszenia a te z pewnością kontakty z archiwami.
Od tego można zacząć.
Przemek Kisielewski
Myślę, że warto jesz, bez wzglądu na dalsze decyzje, zadowiedzieć się czy wymienione archiwa diecezjalne i AP zgłosiły swój udział w Projekcie.
Chodzi o Kraków, Lublin i Częstochowę.
Wszystkie wymienione miasta (regiony) mają lokalne stwowrzyszenia a te z pewnością kontakty z archiwami.
Od tego można zacząć.
Przemek Kisielewski
No może coś więcej.Figuruję już jako zarejestrowany wolontariusz.Program do indeksacji ściągnięty i do roboty.Obecne indeksacje to Stany,trochę z Meksyku i Kanady coś z Niemiec.Kiedy Polska i czy będzie
trudno wyczuć.Przy rejestracji uwaga na login min 8 znakowy (w haśle musi być jakiś znak typu ! ?).Program angielskojęzyczny.
Spróbuję jak to wygląda w praktyce.
Pozdrawiam
trudno wyczuć.Przy rejestracji uwaga na login min 8 znakowy (w haśle musi być jakiś znak typu ! ?).Program angielskojęzyczny.
Spróbuję jak to wygląda w praktyce.
Pozdrawiam
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Moi drodzy, mam dość poważne obawy co do "wielkiego ruchu genealogicznego". O sprawie pisałem już w maju br. na forum Genpol i proszę zobaczyć jaki był tego efekt. Popatrzcie jakie wątki dominują na listach dyskusyjnych. Większość ludzi, to nowi adepci genealogii, stawiający swoje pierwsze kroki. Sami wymagają wsparcia i trudno od nich oczekiwać zaangażowania się w tematy, które ich na razie przerastają.
Bądźmy jednak optymistami. Z pewnością zbierze się grupa chętnych, doświadczonych genealogów. Myślę, że warto poruszyć ten temat na najbliższym zjeździe PTG
Gwoli przypomnienia podaję link do mojego listu w którym informowałem
o projekcie mormońskim.
http://www.genpol.com/index.php?name=PN ... highlight=
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
Bądźmy jednak optymistami. Z pewnością zbierze się grupa chętnych, doświadczonych genealogów. Myślę, że warto poruszyć ten temat na najbliższym zjeździe PTG
Gwoli przypomnienia podaję link do mojego listu w którym informowałem
o projekcie mormońskim.
http://www.genpol.com/index.php?name=PN ... highlight=
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
Temat jest przeglądany i bardzo dobrze.Może zanim zapadną jakieś decyzje i wyjaśnienie sytuacji,warto dać
sygnał Mormonom w postaci jakiejś choćby małej grupki wolontariuszy from POLAND.To nie zaszkodzi ,a może w wielu sprawach pomóc,choćby to ze nie pozostaje to bez echa w Polsce.Nie wiem czy ktoś jeszcze zgłosił swoje chęci?
Pozdrawiam
sygnał Mormonom w postaci jakiejś choćby małej grupki wolontariuszy from POLAND.To nie zaszkodzi ,a może w wielu sprawach pomóc,choćby to ze nie pozostaje to bez echa w Polsce.Nie wiem czy ktoś jeszcze zgłosił swoje chęci?
Pozdrawiam
Ja napisałem w imieniu PolTG kilka dni temu do Davida Hardinga, który jest odpowiedzialny za Gensesis Project, pytając się w zasadzie czy widzi on jakąś rola dla Towarzystawa, jego członków i sympatyków w realzacji Projektu.
Pytanie było trochę z mojej strony naiwne ale chodziło o zasygnalizowanie naszego istnienia i ropoczęcie jakiejś konwersascji.
Przemek Kisielewski
Pytanie było trochę z mojej strony naiwne ale chodziło o zasygnalizowanie naszego istnienia i ropoczęcie jakiejś konwersascji.
Przemek Kisielewski
Po zapoznaniu sie ze specyfiką i sposobem prowadzonej indeksacji stwierdzam:
1.Jakość skanów nieporównywalna z tymi robionymi własnymi sposobami (lepsza)
1.Problem ze rękopisami,trudności z odczytaniem( niewyraźne i niestaranne pismo)
2.Pisownia obcobrzmiących Nazwisk (brak osłuchania się z tymi Nazwiskami)
3.Konieczność znajomości programu do indeksacji(dla chętnych z Polski trzeba zrobić spolszczenie)
Te 2 pierwsze punkty praktycznie będą eliminowały wolontariuszy z innych krajów,dlatego
ważnym jest aby ,paru wolontariuszy pojawiło się z Polski,to pewnie przygotują parę skanów z mikrofilmów
zrobionych w Polsce ,aby dać im zajęcie i zapoczątkować indeksację z naszego kraju.Praca jest w tandemach.
Na temat trudności w odczytywaniu skanów z rękopisów parafii polskich nie będę się
rozwodził,wszyscy którzy to robili dobrze znają.Cierpliwość i dokładność wymagana.
Jeśli nie będą widzieli nikogo z naszego kraju ,to zostaniemy na szarym końcu ,bo specyfika naszego języka
i zapisy naszych nazwisk stosowane przez księży skutecznie wyeliminują pozostałe nacje jako wolontariuszy.
Nie trzeba po rejestracji od razu brać na warsztat obróbki.
Pozdrawiam
1.Jakość skanów nieporównywalna z tymi robionymi własnymi sposobami (lepsza)
1.Problem ze rękopisami,trudności z odczytaniem( niewyraźne i niestaranne pismo)
2.Pisownia obcobrzmiących Nazwisk (brak osłuchania się z tymi Nazwiskami)
3.Konieczność znajomości programu do indeksacji(dla chętnych z Polski trzeba zrobić spolszczenie)
Te 2 pierwsze punkty praktycznie będą eliminowały wolontariuszy z innych krajów,dlatego
ważnym jest aby ,paru wolontariuszy pojawiło się z Polski,to pewnie przygotują parę skanów z mikrofilmów
zrobionych w Polsce ,aby dać im zajęcie i zapoczątkować indeksację z naszego kraju.Praca jest w tandemach.
Na temat trudności w odczytywaniu skanów z rękopisów parafii polskich nie będę się
rozwodził,wszyscy którzy to robili dobrze znają.Cierpliwość i dokładność wymagana.
Jeśli nie będą widzieli nikogo z naszego kraju ,to zostaniemy na szarym końcu ,bo specyfika naszego języka
i zapisy naszych nazwisk stosowane przez księży skutecznie wyeliminują pozostałe nacje jako wolontariuszy.
Nie trzeba po rejestracji od razu brać na warsztat obróbki.
Pozdrawiam
Prawdopodobnie nie wchodzisz przez program tylko linkiem.W programie do indeksowania musi być w tym momencie online(login)
"New job" ustawienia partii materiału i daty wykonania,potem download material.
Będę musiał poprosić ich o source programu aby spolszczyć menu i komendy.Potrzebna będzie dokładna instrukcja obsługi
tego programu w języku polskim(do tej pory nie zrobili tego bo są tam dostępne 4 języki).Polacy nie byli zainteresowani
więc po co wysiłek.Pobierz tutoriale w angielskim.Trzeba potrenować trochę na sucho.Element rejestracji i pokazania
swoich chęci już zrobiłeś.Na wykonanie spolszczeń i tłumaczeń potrzeba trochę czasu(być może Oni są przygotowani i załączą
potem opcje językowe).Muszę się dowiedzieć.
Pozdrawiam
"New job" ustawienia partii materiału i daty wykonania,potem download material.
Będę musiał poprosić ich o source programu aby spolszczyć menu i komendy.Potrzebna będzie dokładna instrukcja obsługi
tego programu w języku polskim(do tej pory nie zrobili tego bo są tam dostępne 4 języki).Polacy nie byli zainteresowani
więc po co wysiłek.Pobierz tutoriale w angielskim.Trzeba potrenować trochę na sucho.Element rejestracji i pokazania
swoich chęci już zrobiłeś.Na wykonanie spolszczeń i tłumaczeń potrzeba trochę czasu(być może Oni są przygotowani i załączą
potem opcje językowe).Muszę się dowiedzieć.
Pozdrawiam
