Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
- Brozek_Oskar

- Posty: 567
- Rejestracja: czw 28 kwie 2011, 23:25
- Lokalizacja: Wrocław\Jędrzejów
Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Chciałem poruszyć bardzo ważny genealogiczny wątek jakim jest zachowanie zbioru mikrofilmów pozyskiwanych przez Sławka Worwąga (który niestety niedawno zmarł).
Patrząc na to bardzo przyziemnie, to niestety pojawiła się teraz ogromna pustka w zakresie dostępu do źródeł.
Archiwa blokują udostępnianie mikrofilmów na Familysearch, więc jedynym znanym dostępem do mikrofilmów w zamkniętym dostępie pozostają teraz osoby, które pozyskały mikrofilmy od Sławka w przeszłości.
Wiele osób utraciło dostęp do materiału indeksacyjnego lub po prostu do prowadzenia własnych badań. A wiele indeksatorów tych zasobów pojawi się dopiero w przyszłości.
Dla mnie osobiście mikrofilmy z polskich archiwów miały dodatkową wartość. Były robione nawet 40 lat temu, przez co wiele ksiąg, które jest obecnie w tragicznym stanie zachowania zostało utrwalonych zanim posypały się ich fragmenty, więc mikrofilmy są teraz dobrym materiałem uzupełniającym.
Czy pojawiły się już jakieś pomysły na stworzenie swoistej "bazy" wymiany posiadanych mikrofilmów pomiędzy genealogami?
Rozumiem, że PTG nie może ich gromadzić oficjalnie, ale może chociaż w celach skierowania na potrzeby indeksacji?
Wiem oczywiście, że przed Sławkiem nie mieliśmy dostępu do zablokowanych rolek i jakoś się żyło i prowadziło badania, ale działalność Sławka ogromnie wpłynęła na dostępność źródeł i przyspieszyła rozwój genealogii, w tym licznych projektów np. Geneteki i warto chociaż częściowo zachować to co się uda z jego "dziedzictwa".
Pozdrawiam serdecznie
Oskar Brożek
Patrząc na to bardzo przyziemnie, to niestety pojawiła się teraz ogromna pustka w zakresie dostępu do źródeł.
Archiwa blokują udostępnianie mikrofilmów na Familysearch, więc jedynym znanym dostępem do mikrofilmów w zamkniętym dostępie pozostają teraz osoby, które pozyskały mikrofilmy od Sławka w przeszłości.
Wiele osób utraciło dostęp do materiału indeksacyjnego lub po prostu do prowadzenia własnych badań. A wiele indeksatorów tych zasobów pojawi się dopiero w przyszłości.
Dla mnie osobiście mikrofilmy z polskich archiwów miały dodatkową wartość. Były robione nawet 40 lat temu, przez co wiele ksiąg, które jest obecnie w tragicznym stanie zachowania zostało utrwalonych zanim posypały się ich fragmenty, więc mikrofilmy są teraz dobrym materiałem uzupełniającym.
Czy pojawiły się już jakieś pomysły na stworzenie swoistej "bazy" wymiany posiadanych mikrofilmów pomiędzy genealogami?
Rozumiem, że PTG nie może ich gromadzić oficjalnie, ale może chociaż w celach skierowania na potrzeby indeksacji?
Wiem oczywiście, że przed Sławkiem nie mieliśmy dostępu do zablokowanych rolek i jakoś się żyło i prowadziło badania, ale działalność Sławka ogromnie wpłynęła na dostępność źródeł i przyspieszyła rozwój genealogii, w tym licznych projektów np. Geneteki i warto chociaż częściowo zachować to co się uda z jego "dziedzictwa".
Pozdrawiam serdecznie
Oskar Brożek
Szukam Domaszewicz, Łosowski, Leszczyłowski, Łomanowski, Betlewicz, Pawłowski i Nowicki z terenów dawnego województwa Nowogródzkiego, konkretniej okolic Lachowicz, Zubielewicz, Baranowicz, Nieświeża, Klecka, Krzywoszyna, Niedźwiedzicy, Słucka
Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Jest jeszcze jeden aspekt - Sławek tak zarabiał na życie, mimo że opłaty, które pobierał były groszowe, to nakładem pracy coś z tego miał - jego rodzina może teraz odczuć pustkę również z tego powodu. Nie wiem czy tak naprawdę jest, tylko podejrzewam.
Łucja
Łucja
-
Robert_Kostecki

- Posty: 1968
- Rejestracja: pn 14 wrz 2015, 18:33
Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
"Archiwa blokują udostępnianie mikrofilmów na Familysearch"
Trzy pytania:
1. W jaki sposób archiwa [polskie] blokują udostępnianie mikrofilmów na Familysearch?
Z tego co wiem, to przedstawiciele Kościoła Mormońskiego jeździli po różnego rodzaju miejscach, gdzie były przechowywane oryginały ksiąg metrykalnych. W zamian za udostępnienie tychże, zostawiali jeden egzemplarz mikrofilmu na miejscu jego wytworzenia. Trudno mi tylko powiedzieć, czy w umowach była zawarta klauzula o powszechnym udostępnianiu przez archiwa polskie zmikrofilmowanych metryk.
2. Na stronie https://www.familysearch.org/search/catalog jest wyszukiwarka parafii. Jeżeli jest się zalogowanym na tej stronie, to część mikrofilmów jest w bezpłatnym dostępie. Członkowie Kościoła mają dostęp do wszystkich mikrofilmów. Każdy pozostały, może za stosowną opłatą otrzymać żądany mikrofilm, podając jego numer katalogowy. Z tego, co wiem, to także S. Worwąg przy zamówieniu chciał podania sygnatury mormońskiej.
3. Ile kosztował mikrofilm u S. Worwąga, a ile u Mormonów? Może tu jest problem?
Trzy pytania:
1. W jaki sposób archiwa [polskie] blokują udostępnianie mikrofilmów na Familysearch?
Z tego co wiem, to przedstawiciele Kościoła Mormońskiego jeździli po różnego rodzaju miejscach, gdzie były przechowywane oryginały ksiąg metrykalnych. W zamian za udostępnienie tychże, zostawiali jeden egzemplarz mikrofilmu na miejscu jego wytworzenia. Trudno mi tylko powiedzieć, czy w umowach była zawarta klauzula o powszechnym udostępnianiu przez archiwa polskie zmikrofilmowanych metryk.
2. Na stronie https://www.familysearch.org/search/catalog jest wyszukiwarka parafii. Jeżeli jest się zalogowanym na tej stronie, to część mikrofilmów jest w bezpłatnym dostępie. Członkowie Kościoła mają dostęp do wszystkich mikrofilmów. Każdy pozostały, może za stosowną opłatą otrzymać żądany mikrofilm, podając jego numer katalogowy. Z tego, co wiem, to także S. Worwąg przy zamówieniu chciał podania sygnatury mormońskiej.
3. Ile kosztował mikrofilm u S. Worwąga, a ile u Mormonów? Może tu jest problem?
Dzień dobry,
Oto kilka uwag z mojego doświadczenia:
Mormoni pobierali tylko równowartość przesyłki mikrofilmu. Nie płaciło się za sam mikrofilm.
Jesli dobrze pamiętam to było 8 euro (35 zł.). Korzystałam z tych mikrofilmów w ich czytelni w Paryżu.
Sławek udostępniał mikrofilm za 1 euro lub 2, czyli taniej.
Archiwa państwowe, które posiadały kopie mikrofilmów Mormonów, udostępniały je bez żadnych trudności. Korzystałam w archiwach w Polsce.
Dziedzictwo Sławka: trzeba zapytać rodzinę. Może ktoś ma kontakt z rodziną Sławka?
Pozdrawiam,
Bożenna
Oto kilka uwag z mojego doświadczenia:
Mormoni pobierali tylko równowartość przesyłki mikrofilmu. Nie płaciło się za sam mikrofilm.
Jesli dobrze pamiętam to było 8 euro (35 zł.). Korzystałam z tych mikrofilmów w ich czytelni w Paryżu.
Sławek udostępniał mikrofilm za 1 euro lub 2, czyli taniej.
Archiwa państwowe, które posiadały kopie mikrofilmów Mormonów, udostępniały je bez żadnych trudności. Korzystałam w archiwach w Polsce.
Dziedzictwo Sławka: trzeba zapytać rodzinę. Może ktoś ma kontakt z rodziną Sławka?
Pozdrawiam,
Bożenna
Mormoni, co do zasady, udostępniają skany mikrofilmów online bez przeszkód, w otwartym dostępie.
Jednak zależnie od tego, jakie zastrzeżenia poczyniła instytucja, która udostępniła archiwalia do mikrofilmowania, mikrofilmy te mogą podlegać ograniczeniom różnego typu, na przykład czasowym - wygląda na to, że jakiekolwiek materiały zmikrofilmowane w Polsce zawsze są zablokowane w obrębie ostatnich 100 lat dla chrztów i 80 lat dla ślubów i zgonów, czyli znana nam reguła z ustawy o ASC.
Jeśli archiwum nie poczyniło dodatkowych ograniczeń, to skany z mikrofilmów na których nie ma akt wchodzących pod powyższe zakresy lat, będą dostępne. Przykładem są skany z mikrofilmów wykonanych w AA Gniezno.
Wygląda na to, że NDAP dokonało jakichś ustaleń z Mormonami, których efektem jest brak dostępu do skanów z mikrofilmów robionych w archiwach państwowych w okresie PRL, nawet tych obejmujących wyłącznie bardzo dawne akta.
Są też znane kolekcje mikrofilmów robionych w archiwach niemieckich, na których są archiwalia wywiezione z Polski. Część ze skanów jest w wolnym dostępie, a część podlega ograniczeniom wg prawa niemieckiego (110 lat dla urodzeń, 80 dla ślubów).
Łukasz Bielecki
Jednak zależnie od tego, jakie zastrzeżenia poczyniła instytucja, która udostępniła archiwalia do mikrofilmowania, mikrofilmy te mogą podlegać ograniczeniom różnego typu, na przykład czasowym - wygląda na to, że jakiekolwiek materiały zmikrofilmowane w Polsce zawsze są zablokowane w obrębie ostatnich 100 lat dla chrztów i 80 lat dla ślubów i zgonów, czyli znana nam reguła z ustawy o ASC.
Jeśli archiwum nie poczyniło dodatkowych ograniczeń, to skany z mikrofilmów na których nie ma akt wchodzących pod powyższe zakresy lat, będą dostępne. Przykładem są skany z mikrofilmów wykonanych w AA Gniezno.
Wygląda na to, że NDAP dokonało jakichś ustaleń z Mormonami, których efektem jest brak dostępu do skanów z mikrofilmów robionych w archiwach państwowych w okresie PRL, nawet tych obejmujących wyłącznie bardzo dawne akta.
Są też znane kolekcje mikrofilmów robionych w archiwach niemieckich, na których są archiwalia wywiezione z Polski. Część ze skanów jest w wolnym dostępie, a część podlega ograniczeniom wg prawa niemieckiego (110 lat dla urodzeń, 80 dla ślubów).
Łukasz Bielecki
- marcin_kowal

- Posty: 1498
- Rejestracja: sob 04 lis 2017, 19:41
- Lokalizacja: Tarnobrzeg
- Kontakt:
Re: Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Nie, nie zarabiał w ten sposób na życie. Tylko w części te pieniądze na prąd, serwery, dyski starczały. Ale "Nie wiem czy tak naprawdę jest, tylko podejrzewam." - nie znam się ale się wypowiem.Łucja pisze:Jest jeszcze jeden aspekt - Sławek tak zarabiał na życie, mimo że opłaty, które pobierał były groszowe, to nakładem pracy coś z tego miał - jego rodzina może teraz odczuć pustkę również z tego powodu. Nie wiem czy tak naprawdę jest, tylko podejrzewam.
Łucja
A co do spuścizny. Nie ma legalnego sposobu by uczynić materiały jakie zebrał Sławek publicznymi. A przez to istnieje wielka pokusa dla wielu (także tych co ryli dołki pod nim) by ten materiał przejąć. Mam nadzieje, że miał go odpowiednio zabezpieczony (zahasłowany).
To nie gdzie indziej ale własnie na tym ze forum deprecjonowano Sławka działania. Był taki czas nawet że nie mogło się nawet jego nazwisko w poście pojawić. No i sztadarowe określenie "handluje" skanami od mormonów.
A jak ktos chce pomóc rodzinie Sławka, to niech po prostu pomoże. Bez wspominania jego spuścizny. Bez dopytywania o nią.
Marcin
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
Re: Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Dzień Dobry,
Jak już pisałem zaraz po otrzymaniu info o śmierci Sławka, nie raz i nie dwa nabywałem od niego interesujące mnie mikrofilmy. Z tej współpracy przeważnie byłem bardzo zadowolony. Przeważnie - bo często nie był On w stanie mi pomóc (chodziło o zbiory oznaczone ikonką szpulki filmowej!!), a bardzo - bo naprawdę nie żądał zbyt wiele, a przede wszystkim nie był pazerny i nie zmieniał swojej skromnej ceny.
Teraz wszyscy znaleźliśmy się w przysłowiowej "czarnej..." Co zaś do tych wszystkich naszych nabytków od nieodżałowanego Sławka, również zastanawiałem się, co dalej. Nie bardzo wiadomo, co można zrobić w sposób oficjalny, gdyż w końcu jest to poniekąd własność FS? Co innego, jeśli chodzi o ten podrzucony tutaj pomysł, związany z indeksującymi. Moglibyśmy podesłać spisy wszystkich zakupionych mikrofilmów, ale drogą jakby mniej oficjalną, np. na adres admina, a ten mógłby kontaktować obie strony.
Natomiast, jeśli ta działalność Sławka służyła utrzymaniu rodziny, to może ktoś z rodziny (np. któreś z dzieci) podejmie się kontynuacji tej działalności za obopólną korzyścią?
Jak już pisałem zaraz po otrzymaniu info o śmierci Sławka, nie raz i nie dwa nabywałem od niego interesujące mnie mikrofilmy. Z tej współpracy przeważnie byłem bardzo zadowolony. Przeważnie - bo często nie był On w stanie mi pomóc (chodziło o zbiory oznaczone ikonką szpulki filmowej!!), a bardzo - bo naprawdę nie żądał zbyt wiele, a przede wszystkim nie był pazerny i nie zmieniał swojej skromnej ceny.
Teraz wszyscy znaleźliśmy się w przysłowiowej "czarnej..." Co zaś do tych wszystkich naszych nabytków od nieodżałowanego Sławka, również zastanawiałem się, co dalej. Nie bardzo wiadomo, co można zrobić w sposób oficjalny, gdyż w końcu jest to poniekąd własność FS? Co innego, jeśli chodzi o ten podrzucony tutaj pomysł, związany z indeksującymi. Moglibyśmy podesłać spisy wszystkich zakupionych mikrofilmów, ale drogą jakby mniej oficjalną, np. na adres admina, a ten mógłby kontaktować obie strony.
Natomiast, jeśli ta działalność Sławka służyła utrzymaniu rodziny, to może ktoś z rodziny (np. któreś z dzieci) podejmie się kontynuacji tej działalności za obopólną korzyścią?
Pozdrawiam - Wiesław
- Bialas_Malgorzata

- Posty: 1852
- Rejestracja: czw 31 lip 2014, 13:18
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Popieram w całej rozciągłości to, co napisał Marcin Kowal.
Re: Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
"Nie bardzo wiadomo, co można zrobić w sposób oficjalny, gdyż w końcu jest to poniekąd własność FS? " To sprzedawać można było, a udostępnić darmo nie można??
Andrzej
Andrzej
- marcin_kowal

- Posty: 1498
- Rejestracja: sob 04 lis 2017, 19:41
- Lokalizacja: Tarnobrzeg
- Kontakt:
Re: Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Jeszcze raz i mam nadzieję ostatni. Nikt nic nie sprzedawał.Eder pisze:"Nie bardzo wiadomo, co można zrobić w sposób oficjalny, gdyż w końcu jest to poniekąd własność FS? " To sprzedawać można było, a udostępnić darmo nie można??
Andrzej
Własnie Sławek udostępniał.
A problem nie leży w jakiejś nielegalności tylko w potencjalnych kłopotach.
Kopia cyfrowa jako taka wg prawa polskiego i europejskiego nie jest przedmiotem ochrony na zasadzie prawa własności czy podobnych.
Problemem jednak jest FS, który dla rozstrzygania sporów wybiera Sąd w Teksasie zdaje się. A tam prawo trochę inaczej te kwestie organizuje.
U nas wystarczy uważać żeby młodszych jak U 100, MZ i 80 lat nie wstawić.
Sposobem na pozyskanie materiałów jakie miał Sławek może być masowe pisanie do AP o kopie. Nie o kwerendy tylko o kopie całych jednostek. I po ich uzyskaniu przekazywanie ich do skanoteki.
Skoro wiemy, że one istnieja (bo zrobili je mormoni) to piszemy do AP o przeslanie kopii (jesli ich na SZWA nie ma). Gorzej z archiwami koscielnymi. Tu nie mam pomysłu.
To co w Lubaczowie to jest ogólnie dostępne, ale inne
Pomysł z listą rolek jest OK, tylko pytanie. Kto się tym zajmie? Kto poświeci swój czas i będzie panował nad tym ?
Ja z oczywistych względów się tego nie podejmę.
Marcin
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
Re: Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Dzień dobry,
myślę, że spuścizna Sławomira leży wyłącznie w rękach jego rodziny i na chwilę obecną nie powinno się za bardzo z nimi o tym rozmawiać, ponieważ jednak utracili (dosyć młodego) członka rodziny i wydaję mi się, że dialog z osobami pogrążonymi w smutku jest nieodpowiedni w najbliższym czasie. Powinno się dać im przestrzeń. Pomysł bazy materiałów zakupionych od Sławomira jest interesujący i do dyskusji.
~ Jan
myślę, że spuścizna Sławomira leży wyłącznie w rękach jego rodziny i na chwilę obecną nie powinno się za bardzo z nimi o tym rozmawiać, ponieważ jednak utracili (dosyć młodego) członka rodziny i wydaję mi się, że dialog z osobami pogrążonymi w smutku jest nieodpowiedni w najbliższym czasie. Powinno się dać im przestrzeń. Pomysł bazy materiałów zakupionych od Sławomira jest interesujący i do dyskusji.
~ Jan
- Krystyna.waw

- Posty: 5531
- Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
- Podziękował: 6 times
Re: Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
1000 % racji - ludzie są bezczelni. Pluli dzień w dzień na Sławka Worwąga, że jest taki i owaki, że handluje nie swoimi filmami lub w ogóle pobiera pieniądze za nic.marcin_kowal pisze:Nie, nie zarabiał w ten sposób na życie. Tylko w części te pieniądze na prąd, serwery, dyski starczały. Ale "Nie wiem czy tak naprawdę jest, tylko podejrzewam." - nie znam się ale się wypowiem.Łucja pisze:Jest jeszcze jeden aspekt - Sławek tak zarabiał na życie, mimo że opłaty, które pobierał były groszowe, to nakładem pracy coś z tego miał - jego rodzina może teraz odczuć pustkę również z tego powodu. Nie wiem czy tak naprawdę jest, tylko podejrzewam.
Łucja
A co do spuścizny. Nie ma legalnego sposobu by uczynić materiały jakie zebrał Sławek publicznymi. A przez to istnieje wielka pokusa dla wielu (także tych co ryli dołki pod nim) by ten materiał przejąć. Mam nadzieje, że miał go odpowiednio zabezpieczony (zahasłowany).
To nie gdzie indziej ale własnie na tym ze forum deprecjonowano Sławka działania. Był taki czas nawet że nie mogło się nawet jego nazwisko w poście pojawić. No i sztadarowe określenie "handluje" skanami od mormonów.
A jak ktos chce pomóc rodzinie Sławka, to niech po prostu pomoże. Bez wspominania jego spuścizny. Bez dopytywania o nią.
Jak się okazało nawet zacięci Jego "przyjaciele' zaczęli wysyłać prośby do Sławka o filmy i ten je wysyłał z pełną świadomością komu je wysyła.
Podobnie było i z Pana sprawą czyli zespołu 966. Spotkał się z pan z huraganem hejtu. Po czym , często ci sami, zaczęli wychwalać to co pan zaczął robić. To tak zwane tłuste węgorze lub też tłuste koty które to forum traktują jako darmowa formę reklamy a członków innych członków forum fajerów do golenia.
Po za tym życzę wszystkim miłego dnia.
Jak się ma życzliwych ludzi to trzeba ich docenić za życia a nie po śmierci.
Zajrzyjcie ludkowie do postów archiwalnych. Ohyda
Mariusz
-
bartek.bartek

- Posty: 182
- Rejestracja: wt 21 lut 2023, 23:05
Re: Co z "dziedzictwem" Sławomira Worwąga?
Nie wydaje mi się, aby jakiekolwiek generalizowanie było dobre. To, że jakieś osoby wypowiadały się o Panu Sławomirze źle, nie oznacza, że tak robili wszyscy, i że teraz każdy wypowiadający się powinien być traktowany jako jego pazerny wróg. Sam nawet nie spotkałem się wprost z tym hejtem, aczkolwiek rzeczywiście wielokrotnie o nim słyszałem. Spotkałem się tymczasem z pomocą Pana Sławomira i mogę wypowiadać się tylko pochlebnie.
Fakt jest taki, że Pan Sławomir zrobił ogrom dobrego dla całych zastępów genealogów amatorów, którzy dzięki niemu mogli poznać swoje korzenie. Nie każdy ma dostęp do bibliotek, w których są udostępnianie zbiory mormonów, nie każdego też stać na ich odwiedziny. Z pewnością zdawał sobie z tego sprawę i właśnie dlatego pomagał.
Z taką samą pewnością warto podjąć dyskusję, co dalej... Ale bez niepotrzebnych emocji.
Fakt jest taki, że Pan Sławomir zrobił ogrom dobrego dla całych zastępów genealogów amatorów, którzy dzięki niemu mogli poznać swoje korzenie. Nie każdy ma dostęp do bibliotek, w których są udostępnianie zbiory mormonów, nie każdego też stać na ich odwiedziny. Z pewnością zdawał sobie z tego sprawę i właśnie dlatego pomagał.
Z taką samą pewnością warto podjąć dyskusję, co dalej... Ale bez niepotrzebnych emocji.
Bartek