Kto był ojcem tych dzieci?
: ndz 10 sie 2025, 00:21
Trafiłam na kilka nietypowych aktów i proszę Was o pomoc w ich interpretacji.
Rok 1848, Katarzyna Młynarczyk bierze w parafii Ożarów woj. łódzkie (zabór rosyjski) ślub z Jakubem Kurdysiem. Po 2 latach całkiem klasycznie przychodzi na świat ich wspólny syn Piotr. Oto akt małżeństwa.
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... jpg&zoom=1
(akt 15)
i akt urodzenia syna:
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 25-029.jpg
(akt 29)
Począwszy od 1859 roku, w typowych dla regularnie współżyjącej pary 2-3 letnich odstępach Katarzyna rodzi następnie piątkę dzieci (4 jest zindeksowana w genetece, jedno ma w indeksie pomylone imię matki, ale to też dziecko Katarzyny). Narodziny każdego z nich zgłasza akuszerka, w żadnym przypadku w akcie nie jest uwzględniany ojciec dziecka, za każdym razem natomiast jest podkreślane, że Katarzyna była mężatką. Dzieci otrzymują nazwisko Kurdyś.
Tu przykładowy akt, wszystkie 4 są podobne:
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 302&zoom=1
(akt 46)
W 1872 Katarzyna rodzi jeszcze jedno dziecko jako... wdowa! Ono też otrzymuje nazwisko Kurdyś.
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 539&zoom=1
(akt 42)
A potem jest jeszcze zabawniej, bo w 1875 na świat przychodzi kolejne dziecko zgłoszone przez akuszerkę, które rodzi... Katarzyna z Kurdysiów. No wyraźnie napisane tam jest, że urodzona Kurdyś...
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 321&zoom=1
(akt 38)
Nie widzę nigdzie zgonu Jakuba Kurdysia. Nie ma też kolejnego ślubu Katarzyny po tym jak już była wdową.
Co to może oznaczać? Wiem, że gdy istniało małżeństwo, to niejako z automatu ojcostwo przypisywano mężowi kobiety. Co tu mogło się zadziać? Czy dobrze rozumuję, że musiała istnieć przesłanka wykluczająca ojcostwo Jakuba? Czyli na przykład Katarzyna formalnie tkwiła w związku małżeńskim, bo np. nie było informacji że Jakub zmarł, ale wiadomo było, że męża nie było przy żonie? Na przykład nie wrócił z wojska, był w więzieniu, zginął i nie odnaleziono ciała? Coś tego typu? I Katarzyna po latach ułożyła sobie w końcu z kimś innym życie, kto jednak jako nie mąż (podczas gdy w papierach mąż nadal istniał) nie mógł formalnie zostać mężem / być uznanym za ojca dzieci? Wiem że w Kodeksie Napoleona był zapis, że ojciec dziecka z cudzołóstwa nie mógł być wpisany jako ojciec.
No ale w takiej sytuacji, jeśli Katarzyna faktycznie została wdową, czyli Jakuba z jakiegoś powodu uznano w końcu za zmarłego, to dlaczego nie wyszła za mąż za ojca dzieci? Nie widzę takiego małżeństwa po 1872... No i o co chodzi z tymi narodzinami w 1875, gdzie ona nagle staje się Katarzyną z Kurdysiów... Mętlik w głowie mam.
Te dwa ostatnie akty są już po rosyjsku. Może ktoś wprawny mógłby zerknąć, czy jednak nie ma tam wyjaśnienia sytuacji? Ja niestety po rosyjsku nieźle radzę sobie tylko jak akty są typowe, a tu nie mam pewności, czy czegoś nie przeoczyłam...
Jak to rozgryźć? Ojcostwo Jakuba wobec kolejnych dzieci chyba można wykluczyć. Czy jest jakaś szansa aby ustalić, kto tym ojcem mógł być? Będę próbowała prześledzić dalszą historię tych dzieci wszystkich, może coś tam jeszcze wyczytam...
Bardzo będę wdzięczna za wskazówki.
Ola W.
Rok 1848, Katarzyna Młynarczyk bierze w parafii Ożarów woj. łódzkie (zabór rosyjski) ślub z Jakubem Kurdysiem. Po 2 latach całkiem klasycznie przychodzi na świat ich wspólny syn Piotr. Oto akt małżeństwa.
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... jpg&zoom=1
(akt 15)
i akt urodzenia syna:
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 25-029.jpg
(akt 29)
Począwszy od 1859 roku, w typowych dla regularnie współżyjącej pary 2-3 letnich odstępach Katarzyna rodzi następnie piątkę dzieci (4 jest zindeksowana w genetece, jedno ma w indeksie pomylone imię matki, ale to też dziecko Katarzyny). Narodziny każdego z nich zgłasza akuszerka, w żadnym przypadku w akcie nie jest uwzględniany ojciec dziecka, za każdym razem natomiast jest podkreślane, że Katarzyna była mężatką. Dzieci otrzymują nazwisko Kurdyś.
Tu przykładowy akt, wszystkie 4 są podobne:
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 302&zoom=1
(akt 46)
W 1872 Katarzyna rodzi jeszcze jedno dziecko jako... wdowa! Ono też otrzymuje nazwisko Kurdyś.
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 539&zoom=1
(akt 42)
A potem jest jeszcze zabawniej, bo w 1875 na świat przychodzi kolejne dziecko zgłoszone przez akuszerkę, które rodzi... Katarzyna z Kurdysiów. No wyraźnie napisane tam jest, że urodzona Kurdyś...
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 321&zoom=1
(akt 38)
Nie widzę nigdzie zgonu Jakuba Kurdysia. Nie ma też kolejnego ślubu Katarzyny po tym jak już była wdową.
Co to może oznaczać? Wiem, że gdy istniało małżeństwo, to niejako z automatu ojcostwo przypisywano mężowi kobiety. Co tu mogło się zadziać? Czy dobrze rozumuję, że musiała istnieć przesłanka wykluczająca ojcostwo Jakuba? Czyli na przykład Katarzyna formalnie tkwiła w związku małżeńskim, bo np. nie było informacji że Jakub zmarł, ale wiadomo było, że męża nie było przy żonie? Na przykład nie wrócił z wojska, był w więzieniu, zginął i nie odnaleziono ciała? Coś tego typu? I Katarzyna po latach ułożyła sobie w końcu z kimś innym życie, kto jednak jako nie mąż (podczas gdy w papierach mąż nadal istniał) nie mógł formalnie zostać mężem / być uznanym za ojca dzieci? Wiem że w Kodeksie Napoleona był zapis, że ojciec dziecka z cudzołóstwa nie mógł być wpisany jako ojciec.
No ale w takiej sytuacji, jeśli Katarzyna faktycznie została wdową, czyli Jakuba z jakiegoś powodu uznano w końcu za zmarłego, to dlaczego nie wyszła za mąż za ojca dzieci? Nie widzę takiego małżeństwa po 1872... No i o co chodzi z tymi narodzinami w 1875, gdzie ona nagle staje się Katarzyną z Kurdysiów... Mętlik w głowie mam.
Te dwa ostatnie akty są już po rosyjsku. Może ktoś wprawny mógłby zerknąć, czy jednak nie ma tam wyjaśnienia sytuacji? Ja niestety po rosyjsku nieźle radzę sobie tylko jak akty są typowe, a tu nie mam pewności, czy czegoś nie przeoczyłam...
Jak to rozgryźć? Ojcostwo Jakuba wobec kolejnych dzieci chyba można wykluczyć. Czy jest jakaś szansa aby ustalić, kto tym ojcem mógł być? Będę próbowała prześledzić dalszą historię tych dzieci wszystkich, może coś tam jeszcze wyczytam...
Bardzo będę wdzięczna za wskazówki.
Ola W.