Strona 1 z 1

Zagadkowa 3prababcia Róża

: czw 04 wrz 2025, 12:52
autor: Maślanek_Joanna
Witam i liczę na Waszą wiedzę o XIX-wiecznych realiach...

Mam wśród przodkiń zupełnie niezwykłą 3prababcię Rozalię z Bylewskich Kotowicz II v. Potiechin, zwaną rodzinnie Różą. Jej życiorys spokojnie wystarczyłby na 3 osoby – sporo o niej wiem, ale wciąż pojawiają się nowe niespodzianki/ zagadki. Może pomożecie odpowiedzieć na niektóre pytania „jak to mogło być?”.

W skrócie: Róża Bylewska urodziła się na Podlasiu w 1843, jako trzecie dziecko (z co najmniej 12) szlachetnych Anny i Aleksandra Bylewskich. Wg zeznań Róży, składanych władzom rosyjskim, jej ojciec był ekonomem w dobrach hrabiny Krasińskiej. Rodzina bardzo często się przeprowadzała.

Róża (sama, bez kogokolwiek z rodziny) znalazła się w spisie mieszkańców Białegostoku – gdzie została dopisana w 1857 roku (miała 14 lat) w domu, w którym odnotowano także: wielmożną Antonię Kryńską z dziećmi, jaśniepana Ludwika Chmielewskiego z żoną i jeszcze dwie kobiety (w tym jedna opisana jako służąca).

Zagadka pierwsza:

W jakim charakterze Róża tam trafiła? I dlaczego? Była szlachcianką – czy mogła być oddana na służbę do bogatego domu? W jej rodzinnym domu było już wtedy 7 rodzeństwa. Może rodzice mieli problem z utrzymaniem takiej gromady? O tym, że – mówiąc brzydko – chcieli się jej „pozbyć”, świadczy też fakt, że w 1859 roku wydali ją za mąż przy jej bardzo wyraźnym sprzeciwie, w dodatku kłamiąc do aktu, że ma lat 18, gdy w rzeczywistości nie miała skończonych 16...

W 1859 roku wyszła za Ksawerego Kotowicza i urodziła dzieci: Leonię (1860), Walerię (1861) i Bolesława (1864). W 1864 roku Ksawery został w Grodnie skazany za udział w Powstaniu Styczniowym na zsyłkę do Tomska. Róża dobrowolnie pojechała za mężem, zabierając ze sobą córki, a niemowlaka Bolesława zostawiła u rodziny.

Już w Tomsku, w 1865 roku urodziła się kolejna córka, która szybko zmarła.

Jako, że Róża nie była skazana, więc jej wolno było wrócić do kraju, co też uczyniła, zabierając ze sobą córki. I tu mamy dwie kolejne zagadki:

Zagadka druga: z dokumentów wynika, że 13 września 1868 roku W MOSKWIE Róża ochrzciła syna Edmunda, urodzonego TYDZIEŃ WCZEŚNIEJ W PERMIE!!!!

Powiedzmy, że była właśnie w drodze powrotnej, ale z Permu do Moskwy jest prawie 1500 km!!! Jakim cudem kobieta w połogu, z noworodkiem i 2 małych dzieci przebyła tę drogę w tydzień?! Nie było wtedy jeszcze kolei… To 200 km dziennie!!! Czy to w ogóle możliwe? Może w akcie któraś data jest pomylona…

Zagadka trzecia natury biurokratycznej: w aktach sprawy skazania Ksawerego znalazłam pismo gubernatora WILNA z LISTOPADA 1868 roku, w którym pyta gubernatora Grodna, czy Róża była skazana, czy była na zesłaniu dobrowolnie. I jest kopia odpowiedzi, że dobrowolnie pojechała za mężem. Moje pytania: a) daty: pisma są z listopada 1868, a Róża we wrześniu tego roku była w Moskwie, czyli jej powrót z zesłania był już mocno zaawansowany, a takiej wymiany urzędowych pism można by się spodziewać ZANIM władze rosyjskie pozwoliły Róży wyjechać z Tomska. b) dlaczego takie pismo wysłał gubernator Wilna?! Róża była na zesłaniu w Tomsku, we wrześniu była w Permie i potem w Moskwie – czyżby w listopadzie dotarła do Wilna i tam władze się zainteresowały, czy aby wolno jej wracać?...

Róża w końcu dotarła do Warszawy z obiema córkami i Bolesławem, odebranym od rodziny. Urodzony w Permie, a ochrzczony w Moskwie Edmund „zniknął” – zapewne zmarł gdzieś w drodze.
W Warszawie Róża wyszła ponownie za mąż (po śmierci Ksawerego w Tomsku) i dożyła 80-tki u córki Walerii.

Wszelkie sugestie co do rozwiązania zagadek mile widziane 😊
Pozdrawiam,
Joanna

Zagadkowa 3prababcia Róża

: pt 05 wrz 2025, 12:23
autor: Maślanek_Joanna
Podbijam - 177 osób obejrzało i nic?.... żadnych sugestii?...
Pozdrawiam
Joanna

Zagadkowa 3prababcia Róża

: pt 05 wrz 2025, 18:08
autor: Rebell_Cieniewska_Grażyna
Joanno, na pierwsze pytanie w zasadzie sama sobie odpowiedziałaś - to, że była szlachcianką nie chroniło przed pójściem na służbę, przeciwnie dawało jej szansę gdzieś na dworze nauczyć się lepszych manier, moze zdobyć wykształcenie. Ta służba to mogło być towarzyszenie córce państwa w dorastaniu - nie miała siostry rodzonej to...

Zainteresowało mnie Twoje stwierdzenie co do zamążpójścia - "przy jej bardzo wyraźnym sprzeciwie" - skąd taki wniosek?

Datę urodzenia syna podała pewnie sama, czyli podała jaką chciała. Troszkę to może naciągane ale współgra z tymi pismami z Wilna i Grodna. Może napisała jakąś prośbę dotyczącą wyjazdu, czekała na odpowiedź a gdy ta nie nadchodziła, zaryzykowała i wyjechała wcześniej. Tego to już raczej nie rozwikłasz. Chyba, że kiedyś pojawią się jakieś nieznane w tej chwili dokumenty.
Czy znasz - Marii Bruchnalskiej "Ciche bohaterki 1863" dwa tomy? Znalazłam tam sporo ciekawych informacji o skazańcach i ich rodzinach, warunkach pobytu.

Powodzenia
Grażyna

Zagadkowa 3prababcia Róża

: sob 06 wrz 2025, 10:12
autor: Maślanek_Joanna
Dziękuję Grażynko za odzew i podpowiedź co do lektury - nie znam tej książki i na pewno przeczytam!

Jeśli chodzi o sprzeciw Róży ws. ślubu z Ksawerym, to wiemy o tym... o niej samej! Róża żyła 80 lat i doczekała nastoletnich prawnuków. Wśród nich była moja wspaniała Babcia i jej cioteczna siostra, które lubiły słuchać opowieści prababci, a potem je spisały. Stąd znamy sporo szczegółów z życia Róży i jej rodziny. Takich, których w żadnych dokumentach nie znajdziemy. BEZCENNE! Np., że jej matka byłą sierotą po wilkach...

Róża opowiadała, że nie chciała Ksawerego i błagała rodziców, żeby nie wydawali jej za "starego dziada", ale nic nie wskórała. Po latach doszukałam się dokumentów i okazało się, że ten "stary dziad" w momencie ślubu miał aż 26 lat! Ale fakt, że był od Róży 10 lat starszy...
Róża miała "charakterek" - parę dni po ślubie uciekła od męża do rodzicielskiego domu, ale po drodze mocno się przeziębiła. Rodzice ją wyleczyli i... odstawili do męża. Nie miała wyboru i zaakceptowała sytuację. 
Na odmianę drugi mąż Róży - Iwan Potiechin - był od niej kilkanaście lat młodszy (prawie w wieku jej córek!), też go nie kochała, ale przynajmniej sama podjęła decyzję. 

Pozdrawiam serdecznie
Joanna

Zagadkowa 3prababcia Róża

: sob 06 wrz 2025, 13:28
autor: Małgorzata_Kulwieć
Joanno, nie chcę Cię zniechęcać, ani tym bardziej twierdzić, zę nieprawdziwe są te opowieści prapra... babki, ale uważam, na podstawie własnych doświadczeń, że w opowieści babek, zwłaszcza te dla wnuków, należy podchodzić z duuużym przymrużeniem oka. Często są bazowane na faktach, ale również i mocno koloryzowane i przystosowywane do ... własnych marzeń i możliwości wnuków.

Ja od swojej babci słyszałam tak nieprawdopodobne opowieści, że tylko książki pisać, a potem, z dokumentów wychynęła całkiem inna, o wiele bardziej prozaiczna prawda.

A poza tym w każdej prawie rodzinie krążą legendy, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co pokolenie ubarwiane, a do nas dochodzące już bardzo atrakcyjne, a potem ... życie je weryfikuje. Choc nie wszystkie!

A co oznacza że jej matka byłą sierotą po wilkach...?

Re: Zagadkowa 3prababcia Róża

: sob 06 wrz 2025, 14:21
autor: Krystyna.waw
Małgorzata_Kulwieć pisze:Ja od swojej babci słyszałam tak nieprawdopodobne opowieści, że tylko książki pisać, a potem, z dokumentów wychynęła całkiem inna, o wiele bardziej prozaiczna prawda
Potwierdzam w całej rozciągłości.
Nie babcia, ale leciwa kuzynka nawet książkę o pochodzeniu rodziny własnym sumptem wydała
:) Nie będę okrutna, bo pasją genealogiczną trochę i ona mnie zaraziła, ale liczba upiększeń, pomyłek i nonsensów jest w tej publikacji ogromna.

Re: Zagadkowa 3prababcia Róża

: ndz 07 wrz 2025, 09:28
autor: Maślanek_Joanna
Ja też potwierdzam!

Oczywiście macie rację co do legend rodzinnych - właśnie ciekawość, czy są prawdziwe skłoniła mnie do zajęcia się genealogią. Miałam takowych sporo, więc miałam co weryfikować - i to jest fantastyczna zabawa, istne śledztwa z przeszłości...
Po tych weryfikacjach mogę powiedzieć, że u mnie mniej więcej połowa opowieści była kompletną nieprawdą (m.in. "klasyczna" historia o bogatym przodku co majątek w karty przegrał), ale połowa znalazła potwierdzenie w dokumentach (m.in. "klasyczna" historia o francuskim przodku z czasów napoleońskich okazała się w 100% prawdziwa) Oczywiście potwierdzałam lub nie takie fakty, które można znaleźć w dokumentach. Opowieści towarzyszące to tylko wisienka na torcie :).

Jeśli chodzi o opowieść Róży, to oczywiście nie sprawdzę, czy faktycznie zwiała od niekochanego męża, ale historie o Powstaniu, skazaniu Ksawerego i późniejszych samotnych podróżach i potem powtórnym dziwnym małżeństwie znalazły potwierdzenie w dokumentach. Jasne, że okoliczności poszczególnych zdarzeń mogły zostać podkoloryzowane, ale fakty się zgadzają :)

Co do matki Róży - Anny - to podobno była "sierotą po wilkach", czyli jej rodzice: Łucja z Wysiekierskich i Tomasz Borkowscy zginęli kiedy zaatakowała ich wataha wilków. Na weryfikację tej opowieści ciągle liczę - jeśli znajdę/ trafię na ich akt zgonu (po 1837 roku, więc są szanse), to będę wiedziała, czy to prawda...
A czasem takie historie okazują się prawdziwe, ale np. pokolenie wcześniej, bo komuś się babcie pomyliły ;)

Dziękuję i pozdrawiam
Joanna

Re: Zagadkowa 3prababcia Róża

: pn 08 wrz 2025, 20:59
autor: Petrusk
Maślanek_Joanna pisze:Witam i liczę na Waszą wiedzę o XIX-wiecznych realiach...

Zagadka druga: z dokumentów wynika, że 13 września 1868 roku W MOSKWIE Róża ochrzciła syna Edmunda, urodzonego TYDZIEŃ WCZEŚNIEJ W PERMIE!!!!

Powiedzmy, że była właśnie w drodze powrotnej, ale z Permu do Moskwy jest prawie 1500 km!!! Jakim cudem kobieta w połogu, z noworodkiem i 2 małych dzieci przebyła tę drogę w tydzień?! Nie było wtedy jeszcze kolei… To 200 km dziennie!!! Czy to w ogóle możliwe? Może w akcie któraś data jest pomylona…
W 1868 przebycie trasy Perm Moskwa w tydzień bylo już możliwe. Od 1844 po Kamie i Wołdze kursowaly parowce, a w 1862 wybudowano linię kolejową z Moskwy do Niżnego Nowogrodu. Podróż koleją trwała najwyżej kilkanaście godzin. Parowce w II połowie mogły płynąć nawet z prędkością 24 kilometrów na godzinę. W rzeczywistości prędkość była na pewno niższa, jakieś 12-15 km/h. Moim zdaniem pięć dni starczyło i to z nadwyżką na pokonanie odległości Perm - Niżny Nowogród. Razem z jednym dniem na podróż pociągiem do Moskwy daje to 6 dni.

Pozdrawiam

Piotr

Re: Zagadkowa 3prababcia Róża

: czw 11 wrz 2025, 13:28
autor: Maślanek_Joanna
Ha! Nie pomyślałam o transporcie rzecznym!
Dziękuję Piotrze za podsuniecie takiej opcji :). Jest ona o tyle prawdopodobna (pomijając fakt, że chyba jedyna jeśli chodzi o czas między porodem w Permie a chrztem w Moskwie), że w opowieści prababci pojawił się wątek utraty kufra z rzeczami podczas podróży statkiem (obstawiałam raczej przeprawę przez którąś z wielkich rzek, ale mogło chodzić o podróż rzeką).
Pozdrawiam i dziękuję
Joanna