W służbie będący...
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
W służbie będący...
Witam!
Dotarłem do aktu małżeństwa moich przodków z 1820.
Jako zawód kawalera jest podane 'w służbie będący'.
Nie sądzę, by była to służba u Pana-jeżeli się mylę, to prosze mnie poprawić.
Zakładając, że jest to s. wojskowa, gdzie łatwo, szybko, skutecznie mógłbym sprawdzić,czy nazwisko występuje i dowiedzieć się więcej szczegółów?
Pozdrawiam,
Kamil
<kamilsmieszek360@gmail.com>
PS Akt jest ze Staszowa, p.młodzi urodzili się także w Staszowie.
Dotarłem do aktu małżeństwa moich przodków z 1820.
Jako zawód kawalera jest podane 'w służbie będący'.
Nie sądzę, by była to służba u Pana-jeżeli się mylę, to prosze mnie poprawić.
Zakładając, że jest to s. wojskowa, gdzie łatwo, szybko, skutecznie mógłbym sprawdzić,czy nazwisko występuje i dowiedzieć się więcej szczegółów?
Pozdrawiam,
Kamil
<kamilsmieszek360@gmail.com>
PS Akt jest ze Staszowa, p.młodzi urodzili się także w Staszowie.
- Babcia_Ela

- Posty: 213
- Rejestracja: czw 19 lip 2007, 00:04
- Lokalizacja: Warszawa
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Witam!
"Być w służbie" to nie jest określenie doprecyzowane. W dawniejszych czasach dotyczyło to różnych rodzajów obowiązków i statusu: służba wojskowa, służba publiczna (posada, urząd), służba dworska (oficjaliści), służba stołowa (kredens), w końcu i służba Boża (kapłaństwo). Utarło się rozumieć służbę w wąskim pojęciu, jako: służących, lokajów, parobków. Pełnienie służby wiązało się z umową na czas określony (wyjątek to obowiązkowa służba wojskowa). Pełnili ja plebejusze i szlachta (nie zawsze zubożała). Były kiedyś całe wsie służebne złożone z drobnej szlachty. Ciekawe informacje historyczne opisał Zygmunt Gloger w Encyklopedii Staropolskiej, w hasłach 'słudzy' i 'służba' http://literat.ug.edu.pl/glogers/0037.htm
Praktyka tłumaczeń aktów rosyjskojęzycznych utwierdza mnie w przekonaniu, że księża podawali status społeczny skrótowo wg swojego ówcześnie jasnego dla wszystkich rozumienia i nie przewidywali różnych interpretacji po stu latach. Dlatego na przykład nie zawsze "służytiel" to służący, czasem to urzędnik dworski i szlachcic nieźle wyedukowany.
Aby jednak rozstrzygnąć co miał na myśli ksiądz, trzeba sięgnąć do innych dokumentów i opisów historycznych.
"Być w służbie" to nie jest określenie doprecyzowane. W dawniejszych czasach dotyczyło to różnych rodzajów obowiązków i statusu: służba wojskowa, służba publiczna (posada, urząd), służba dworska (oficjaliści), służba stołowa (kredens), w końcu i służba Boża (kapłaństwo). Utarło się rozumieć służbę w wąskim pojęciu, jako: służących, lokajów, parobków. Pełnienie służby wiązało się z umową na czas określony (wyjątek to obowiązkowa służba wojskowa). Pełnili ja plebejusze i szlachta (nie zawsze zubożała). Były kiedyś całe wsie służebne złożone z drobnej szlachty. Ciekawe informacje historyczne opisał Zygmunt Gloger w Encyklopedii Staropolskiej, w hasłach 'słudzy' i 'służba' http://literat.ug.edu.pl/glogers/0037.htm
Praktyka tłumaczeń aktów rosyjskojęzycznych utwierdza mnie w przekonaniu, że księża podawali status społeczny skrótowo wg swojego ówcześnie jasnego dla wszystkich rozumienia i nie przewidywali różnych interpretacji po stu latach. Dlatego na przykład nie zawsze "służytiel" to służący, czasem to urzędnik dworski i szlachcic nieźle wyedukowany.
Aby jednak rozstrzygnąć co miał na myśli ksiądz, trzeba sięgnąć do innych dokumentów i opisów historycznych.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
-
Dendrophilus

- Posty: 63
- Rejestracja: pt 25 maja 2007, 13:31
Witam!
W tym wypadku sprawa jest dla mnie oczywista i w pełni zgadzam się ze stanowiskiem Eli. Chodzi o służbę u prywatnego pryncypała ktokolwiek nim był. Z wojskowymi sprawa jest w miarę prosta jeśli dotyczy oficerów tzw. Królestwa Kongresowego. Zachowały się bowiem Roczniki Woyskowe Królestwa Polskiego podające spisy oficerów poszczególnych pułków. Jest wielki problem z żołnierzami niższych rang. Archiwa wojskowe spłonęły bowiem w Pałacu Saskim w czasie wojny.
Pozdrawiam
Dendrophilus
W tym wypadku sprawa jest dla mnie oczywista i w pełni zgadzam się ze stanowiskiem Eli. Chodzi o służbę u prywatnego pryncypała ktokolwiek nim był. Z wojskowymi sprawa jest w miarę prosta jeśli dotyczy oficerów tzw. Królestwa Kongresowego. Zachowały się bowiem Roczniki Woyskowe Królestwa Polskiego podające spisy oficerów poszczególnych pułków. Jest wielki problem z żołnierzami niższych rang. Archiwa wojskowe spłonęły bowiem w Pałacu Saskim w czasie wojny.
Pozdrawiam
Dendrophilus
Witam!
Dziękuję za odpowiedzi. Panie Jerzy - akt jest po polsku. z 1820 roku.
A teraz inne pytanie, choć chyba odpowiedź będzie ta sama (trzeba sprawdzić w innych źródłach) - zawód malarz, jako zawód ojca? (AKt z 1827, j. polski, Staszów)
Dodam, że inne zawody, jak np. szewc występuje z połączeniem 'mayste', lub 'mayster kunsztu szewskiego/sukienniczego'.
Pytanie też, jakie to mogą być źródła? Czy może porównanie innych metryk z tej parafii?
Pozdrawiam serdecznie,
Kamil
Dziękuję za odpowiedzi. Panie Jerzy - akt jest po polsku. z 1820 roku.
A teraz inne pytanie, choć chyba odpowiedź będzie ta sama (trzeba sprawdzić w innych źródłach) - zawód malarz, jako zawód ojca? (AKt z 1827, j. polski, Staszów)
Dodam, że inne zawody, jak np. szewc występuje z połączeniem 'mayste', lub 'mayster kunsztu szewskiego/sukienniczego'.
Pytanie też, jakie to mogą być źródła? Czy może porównanie innych metryk z tej parafii?
Pozdrawiam serdecznie,
Kamil
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
majster -tytuł
malarze mogli nie mieć (bo to rzadkość w tym zawodzie) cechu
malarze mogli nie mieć (bo to rzadkość w tym zawodzie) cechu
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Dendrophilus

- Posty: 63
- Rejestracja: pt 25 maja 2007, 13:31
Witam!
Sprawa jest chyba prosta. W rzemiośle do dzisiaj występuje hierarchia zawodowa. Karierę rozpoczyna się jako uczeń. Po kilku latach pracy i zdaniu egzaminu zostaje się czeladnikiem i w końcu na ukoronowanie kariery zostaje się mistrzem czyli majstrem. Widocznie w metrykach stawający podkreślali ten fakt bo świadczył o ich pozycji społecznej. Jeśli nie posiadali papierów mistrzowskich to oczywiście podawali jedynie zawód.
Pozdrawiam
Dendrophilus
Sprawa jest chyba prosta. W rzemiośle do dzisiaj występuje hierarchia zawodowa. Karierę rozpoczyna się jako uczeń. Po kilku latach pracy i zdaniu egzaminu zostaje się czeladnikiem i w końcu na ukoronowanie kariery zostaje się mistrzem czyli majstrem. Widocznie w metrykach stawający podkreślali ten fakt bo świadczył o ich pozycji społecznej. Jeśli nie posiadali papierów mistrzowskich to oczywiście podawali jedynie zawód.
Pozdrawiam
Dendrophilus
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Witam!kamil_360 pisze:Witam!
Ale czy to malarz taki od obrazów, czy taki do wnętrz, itd.?
Jeżeli ten pierwszy, to w jakiego typu źródłach ew. mógłbym dowiedzieć się o nim więcej?
Pozdrawiam,
Kamil
Cechy skupiały wszystkich rzemieślników zajmujących się daną dziedziną wytwórczości, ale pełnoprawnymi członkami tych stowarzyszeń - zwanymi majstrami lub mistrzami - były wyłącznie osoby posiadające własne warsztaty.Na czele cechu stała rada ze starszymi - cechmistrzem i jego zastepcami.Rzemieslnicy nie zarejestrowani w cechach nazywani byli partaczami i swoje wyroby sprzedawali nielegalnie (do czasu nowej liberalnej ustawy cechowej w Królestwie Polskim z 1816 roku, a w Galicji z 1778 roku). Żydzi, Ormianie i prawosławni Rusini mieli odrębne cechy rzemieślnicze.
Był cech malarzy, ale dotyczył malarstwa artystycznego, które długo było traktowane jako rzemiosło. http://literat.ug.edu.pl/grafika/cech.htm
Malarze pokojowi i tynkarze byli zrzeszani w odrębnym cechu, wspólnym z posadzkarzami i murarzami.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
Witam,
Panie Jerzy, czy ma Pan wiedzę w jakim cechu byli zrzeszeni strycharze.
Najstarszy przodek jednej z moich gałęzi był maystrem kunsztu strycharskiego. Prowadził wędrowny tryb życia, na co wskazują akty urodzenia jego dzieci (w różnych parafiach). Ta profesja przekazywana była z pokolenia na pokolenie, gdyż i jego synowie również byli strycharzami.
Nie mogę znaleźć jego aktu małżeństwa (mam akt ur. syna z 1800 r.) i mam nadzieję, że ten trop mi pomoże. Mowa o terenach dzisiejszego świętokrzyskiego.
Pozdrawiam
Bożenna
Panie Jerzy, czy ma Pan wiedzę w jakim cechu byli zrzeszeni strycharze.
Najstarszy przodek jednej z moich gałęzi był maystrem kunsztu strycharskiego. Prowadził wędrowny tryb życia, na co wskazują akty urodzenia jego dzieci (w różnych parafiach). Ta profesja przekazywana była z pokolenia na pokolenie, gdyż i jego synowie również byli strycharzami.
Nie mogę znaleźć jego aktu małżeństwa (mam akt ur. syna z 1800 r.) i mam nadzieję, że ten trop mi pomoże. Mowa o terenach dzisiejszego świętokrzyskiego.
Pozdrawiam
Bożenna
j_aftanas pisze:Witam!kamil_360 pisze:Witam!
Ale czy to malarz taki od obrazów, czy taki do wnętrz, itd.?
Jeżeli ten pierwszy, to w jakiego typu źródłach ew. mógłbym dowiedzieć się o nim więcej?
Pozdrawiam,
Kamil
Cechy skupiały wszystkich rzemieślników zajmujących się daną dziedziną wytwórczości, ale pełnoprawnymi członkami tych stowarzyszeń - zwanymi majstrami lub mistrzami - były wyłącznie osoby posiadające własne warsztaty.Na czele cechu stała rada ze starszymi - cechmistrzem i jego zastepcami.Rzemieslnicy nie zarejestrowani w cechach nazywani byli partaczami i swoje wyroby sprzedawali nielegalnie (do czasu nowej liberalnej ustawy cechowej w Królestwie Polskim z 1816 roku, a w Galicji z 1778 roku). Żydzi, Ormianie i prawosławni Rusini mieli odrębne cechy rzemieślnicze.
Był cech malarzy, ale dotyczył malarstwa artystycznego, które długo było traktowane jako rzemiosło. http://literat.ug.edu.pl/grafika/cech.htm
Malarze pokojowi i tynkarze byli zrzeszani w odrębnym cechu, wspólnym z posadzkarzami i murarzami.
Dziękuję za informacje.
Tak więc czy z takiego aktu, mogę być pewny że ów przodek był tym malarzem? (akt z 1827, czyli po 1816, więc wg. przytoczonego prawa działał legalnie).
Może w lokalnym kościele, lub jakiejś bibliotece znajdę coś więcej..
Swoją drogą, mówię o kościele, bo może tam też coś namalował, albo nie wiem, sprzedawał koło kościoła...
Jestem zielony jak szczypiorek.
To byłoby coś niezwykłego, żeby dotrzeć do jednego z jego obrazów...lub przeczytać coś o nim....
Pozdrawiam raz jeszcze,
Kamil
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Witam!
Bardzo prawdopodobny trop. Granica miedzy malarzami pokojowymi a sztalugowymi zawsze była płynna. Wiele dzieł (zwłaszcza dla kościołów i kapliczek) wykonywali bezimienni malarze i rzeźbiarze. Wielka szkoda, że nie zachowały się sygnatury. Tak samo zapomniano nazwiska wielu ilustratorów (np nie wiadomo kto był autorem ilustracji Kodeksy Baltazara Behema, z którego jedną stronę zamieściłem wyżej. Zachęcam do drążenia tego tematu.
Bardzo prawdopodobny trop. Granica miedzy malarzami pokojowymi a sztalugowymi zawsze była płynna. Wiele dzieł (zwłaszcza dla kościołów i kapliczek) wykonywali bezimienni malarze i rzeźbiarze. Wielka szkoda, że nie zachowały się sygnatury. Tak samo zapomniano nazwiska wielu ilustratorów (np nie wiadomo kto był autorem ilustracji Kodeksy Baltazara Behema, z którego jedną stronę zamieściłem wyżej. Zachęcam do drążenia tego tematu.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas