Proszę serdecznie o pomoc przy tłumaczeniu kawałka wspomnień żołnierza UPA. Tłumaczenie maszynowe z ukraińskiego jest niestety niskiej jakości. Nie rozumiem kto kogo złapał w lesie. AK Ukraińców? UPA Polaków?
Z góry bardzo dziękuję.
Tłumaczenie maszynowe:Не забуду с. Підтемне. В моїй душі закарбувались слова – камінь за камінь, кров за кров, бо інакше не здобудемо нічого. Там німецький «Зондердіст» виганяв форшпанів з навколишніх сіл – с. Піски, с. Добряни, с. Хоросно, с. Милошовичі і с. Береги, а також зі с. Семенівка.
Форшпани (поїздка фірою в певному і зворотньому напрямках) їхали спокійно, бо мали забирати шпали на залізничну дорогу в Щирець. Зондердінст був поляком зі Шльонська. Коли в'їхали в ліс, по обох сторонах стояли озброєні люди. На рогачці знову стояла група озброєних людей, котрі запитували, – поляк? – наліво, українець? – направо. То були польські АКісти. Зібравши 49 чоловік, господарів-українців, загнали в стодолу на тік гаєвого с. Підтемне. Там всіх жахливо тортурували. Ніж хлопці зі сотні «Льви» підійшли до села, то вже були замордовані троє чоловік, решту звільнених побачили зв'язаними і кожен мав рот запханий скрутілем соломи.
Не відстали польські АКісти від червоних енкаведистів. Замордовані були зі с. Милошовичі, с. Береги і с. Піски.
Ляхів вистріляли.
У цьому селі ні один акіст не вийшов живим, гадюче кубло було знищено.
Cały tekst: https://sites.google.com/vox-populi.com ... 0%B0%D0%BDNie zapomnę wsi Pidtemne. Słowa te wyryły się w mojej duszy – kamień za kamień, krew za krew, bo inaczej nic nie osiągniemy. Tam niemiecki „Sonderdienst” wypędził leśniczów z okolicznych wiosek – Piskich, Dobryanów, Chorośni, Myłosowiczów i Berehów, a także ze wsi Siemionówka. Na leśniczówkach (podróż wozem strażackim w określonym kierunku i z powrotem) jechało się spokojnie, bo mieli odebrać podkłady kolejowe do Szczyrca. Ów leśniczówkiem był Polak ze Szłońska. Kiedy wjechali w las, po obu stronach stali uzbrojeni mężczyźni. Na rohaczy znów stanęła grupa uzbrojonych mężczyzn, którzy pytali: – Polak? – na lewo, Ukrainiec? – na prawo. To byli polscy AK-owcy. Zebrawszy 49 osób, ukraińskich właścicieli, zagnali ich do stodoły na skraju leśnej wsi. Ciemno. Wszyscy byli tam straszliwie katowani. Kiedy chłopaki z Lwiej Setki podeszli do wsi, trzy osoby były już zamordowane, resztę wyzwolonych widziano związaną, a każdy miał usta zatkane zwitkiem słomy. Polscy akowcy nie pozostawali w tyle za czerwonymi enkawudzistami. Zamordowani pochodzili ze wsi Miłosowicze, Bieriegi i Piskie. Lachiwów rozstrzelano. Z tej wsi nie wyszedł ani jeden akowiec żywy, nora żmij została zniszczona.