Kamil0123 pisze:Panie Jacku
Coś mi się nie zgadza w tym artykule.
Wyjaśnię Panu w czym rzecz .
genelaogia polska to taka dziwna nauka gdyż to nauka intymna.
Co to znaczy intymna .
To znaczy osobista i indywidualna .
Genealogię w Polsce tworzą tysiące indywidualnych genealogów i my wszyscy opieramy się na pracy naszych mistrzów to jest :
1 Księdza Rontzlna z 1782 roku
2. Pana Stanisława Pieniążka
3. Pana Prof . Prinke
Genealogię w Polsce tworzą setki prywatnych genealogów zupełnie nie zrzeszonych i dzień w dzień szukających swoich przodków.
Nie PTG ani WTG ani inne organizacje tworzą genealogię ale setki prywatnych nigdzie nie zrzeszonych genealogów .
To my jesteśmy .
Halo
To my robimy genealogię swoich rodów a nie PTG czy inne organizacje .
Świat genealogii polskiej to setki nie zrzeszonych genealogów prywatnych .
To jest świat genealogii a nie stowarzyszenie czy organizacje.
To jest genealogia polska .
Znam dziesiątki genealogów tworzących wielkie wywody swoich przodków nie mających nic wspólnego z żadną organizacją jakąkolwiek .
Chce ktoś się zrzeszać to jego sprawa ale do tworzenia genealogii mojej rodziny nie jest to potrzebne .
Ma Pan dziwne widzenie świata genealogii .
Genealogia to setki prywatnych genealogów dzień w dzień szukający sowich przodków .
Pozdrawiam
Ja mam niewielkie drzewo to 110 tysięcy dusz w drzewie . Koledzy mają znacznie większe ale dzień w dzień tworzą drzewa i nawet do głowy im nie przyjedzie jakiekolwiek zrzeszanie się . No bo po co ?????
Pan chyba nie za bardzo zrozumiał czym jest genealogia .
To tysiące indywidualnych wywodów przodków dla naszych potomnych .
po to to robimy a nie dla stowarzyszeń ani organizacji
Panie Jacku
Dla potomnych .
Jeżeli dla innych celów Pan to robi to nie jest Pan genealogiem.
Kamil
https://genealodzy.pl/index.php?name=PN ... 170#765170
Hej, a jednak nie tak Kamilu. Zwróć uwagę, że rola PTG jest bardzo ważna w tym dziele, w tym, że my wszyscy możemy zajmować się genealogią (choćby Geneteka). Też nie należę do stowarzyszenia, ale tworzę grono tzw. sympatyków i chyba codziennie tutaj zaglądam. A zaczęłam w 2006 r. I chętnie się przyjrzę teraz początkom, które akurat są również moimi początkami w genealogii. Kliknę w swoje posty i znajdę te pierwsze, na przykład. Dlaczego mogę sobie to dzisiaj przypomnieć - bo jest ta strona właśnie.
Kamilu, skoro napisałeś coś, to też widać tutaj zaglądasz i o to chodzi. Społeczność jest dużo szersza niż samo stowarzyszenie, to jasne, ale ktoś to wszystko zakręcił i dalej kręci, całkiem samo się nie zakręciło i nie kręci przecież. Akurat PTG było i jest ważne. Chociaż teraz oczywiście, dzięki Facebookowi zwłaszcza, ta społeczność genealogiczna jest dużo szersza, to nie setki osób ale zdecydowanie tysiące osób.
Też myślałam ostatnio o początkach, ale nie tyle PTG, co swoich w genealogii. Że fajnie byłoby to spisać, jak się zaczęło, jak było na początku, w 2026 r będzie 20 lat dla mnie w genealogii, dzisiaj jest 19 lat. Internet stworzył genealogię amatorską, fakt, że mogliśmy się kontaktować, tak, że strona PTG w internecie jak najbardziej (chociaż wcześniej był Genpol, ja zaczęłam na Genpol-u).
Łucja
Ps. Ciągle się zastanawiam "jak to się zaczęło" u mnie, bo kiedyś nie interesowałam się genealogią, ale historią już tak. I w którymś roku, odwiedzając Targi Książki Historycznej w Warszawie (na Niepodległości wtedy były, jeszcze nie na Zamku) postanowiłam zakupić trochę książek o Wiśle, rzece Wiśle i że będę się historią rzeki zajmować, mieszkam w końcu nad Wisłą (ale tutaj rodzice się sprowadzili). Pamiętam ten dzień, zakupiłam naprawdę dużo, a namawiali mnie na jeszcze więcej, Wisła była modna wówczas. I tak poznając Wisłę szybko wskoczyłam w tory genealogii, ona (rzeka) na pewno była jedną ścieżką (ale ścieżek było dużo), wiele miejsc przodków znajdowało się właśnie nad Wisłą, w dolinie Wisły w jakiś sposób, wielka rzeka przecież. Po 19 latach udało mi się dojechać do przodków ... nad Wisłą prawie tutaj gdzie mieszkam, no szok! I to dosłownie nad samą rzeką, na początku XV w. Miejsce (to z pocz. XV w.) było przez lata moim sekretnym miejscem ulubionym, odwiedzałam je zawsze sama, bo mi się podobało, było blisko, rowerem albo samochodem i na piechotę potem). No dreszcz po plecach, że mieszkał tam przodek odkryłam na początku października tego roku, dzisiaj osada nie istnieje, jest tylko miejsce. Tak, że Wisła była dobrym drogowskazem w genealogii.
A ze swoich wczesnych aktywności na forum PTG to pamiętam "Regestr Diecezjów" ks. Czajkowskiego. Książkę zakupiłam na Targach Książki i potem bardzo długo jakoś "udzielałam informacji" na forum. Taka była wtedy aktywność wielu osób, kto kupił książkę to się nią na forum dzielił (szukanie nazwisk).