Seminarium
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
- Piętka_Jacek

- Posty: 78
- Rejestracja: pn 26 cze 2006, 10:26
- Lokalizacja: Wolsztyn,Wiielkopolskie TG "GNIAZDO"
Seminarium
Witam serdecznie.
Zbliża się okres,gdzie będzie bardzo dużo spotkań rodzinnych ,czy to z okazji odwiedzania grobów
w Dniu Zmarłych,czy podczas bardzo rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.Będzie wtedy czas na rodzinne rozmowy z najstarszymi członkami rodzin,przeglądanie starych fotografii,rozpoznawanie kto jest na nich.Potem można to będzie zebrać,opisać,skonsultować z archiwami.
Chcę ,jak co roku zaproponować to naszej młodzieży.Jednak aby ci młodzi ludzie mogli to wszystko wykonać trzeba dać im wskazówki jak do tego wszystkiego się zabrać.Przeglądam wszystko co jest w internecie aby ich skierować na przeglądnięcie tych informacji.Jest ich bardzo dużo,od elementarza Krzysztofa po artykuły Anny Krzyżankowskiej w magazynie internetowym “Histmag”.Dużo można się dowiedzieć także na naszej stronie internetowej.Trafiam też na stronę www.incepentum.pl gdzie firma Eco Inceptum Sp.J. organizuje seminarium “ABC ... genealogii”.
Jednak tu już trzeba zapewne wydać trochę pieniędzy.Ale zawsze jednak można podać namiary,
może ktoś zasobny w kasę skorzysta.Jest zamieszczony arkusz zgłoszeniowy.Ale co to?Jest na nim logo Polskiego Towarzystwa Genealogicznego.Gdyby PTG było współorganizatorem to zapewne byłaby informacja o seminarium na tej stronie i na naszej stronie.Czyżby był to temat wstydliwy?Czyżby przypomniały się zapędy do komercjalizacji pewnych genealogów lub zapomniano jak ciężko było te zapędy wykorzenić w Błędowie aby powstało PTG? Pytania pozostawiam,może poznamy odpowiedz na nie.
Pozdrawiam Jacek Piętka
Zbliża się okres,gdzie będzie bardzo dużo spotkań rodzinnych ,czy to z okazji odwiedzania grobów
w Dniu Zmarłych,czy podczas bardzo rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.Będzie wtedy czas na rodzinne rozmowy z najstarszymi członkami rodzin,przeglądanie starych fotografii,rozpoznawanie kto jest na nich.Potem można to będzie zebrać,opisać,skonsultować z archiwami.
Chcę ,jak co roku zaproponować to naszej młodzieży.Jednak aby ci młodzi ludzie mogli to wszystko wykonać trzeba dać im wskazówki jak do tego wszystkiego się zabrać.Przeglądam wszystko co jest w internecie aby ich skierować na przeglądnięcie tych informacji.Jest ich bardzo dużo,od elementarza Krzysztofa po artykuły Anny Krzyżankowskiej w magazynie internetowym “Histmag”.Dużo można się dowiedzieć także na naszej stronie internetowej.Trafiam też na stronę www.incepentum.pl gdzie firma Eco Inceptum Sp.J. organizuje seminarium “ABC ... genealogii”.
Jednak tu już trzeba zapewne wydać trochę pieniędzy.Ale zawsze jednak można podać namiary,
może ktoś zasobny w kasę skorzysta.Jest zamieszczony arkusz zgłoszeniowy.Ale co to?Jest na nim logo Polskiego Towarzystwa Genealogicznego.Gdyby PTG było współorganizatorem to zapewne byłaby informacja o seminarium na tej stronie i na naszej stronie.Czyżby był to temat wstydliwy?Czyżby przypomniały się zapędy do komercjalizacji pewnych genealogów lub zapomniano jak ciężko było te zapędy wykorzenić w Błędowie aby powstało PTG? Pytania pozostawiam,może poznamy odpowiedz na nie.
Pozdrawiam Jacek Piętka
- Młochowski_Jacek

- Posty: 1725
- Rejestracja: wt 20 cze 2006, 19:41
- Lokalizacja: Radom
- Kontakt:
Seminarium
Polskie Towarzystwo Genealogiczne popiera inicjatywę szkoleń genealogicznych, jeżeli są prowadzone na odpowiednim poziomie merytorycznym ponieważ propagowanie genealogii jest jednym z naszych podstawowych celów statutowych. Firma Inceptum zwróciła się do nas (do Zarządu i do Walnego Zgromadzenia Członków gdzie sprawa była dyskutowana) z pismem w tej sprawie prosząc o wsparcie merytoryczne i udział osób z PTG. Jako Zarząd PTG, w tym ja osobiście również, jesteśmy przeciwni komercjalizacji zasobów które obecnie są darmowe oraz dokładamy starań aby te darmowe zasoby powiększać społeczną pracą naszego środowiska. W tym jednak wypadku chodzi o coś innego. Oczywiście chętniej poparlibyśmy bezpłatne szkolenie ale trudno znaleźć byłoby chętnych do opłacenia lokalu, posiłków, noclegów i innych wydatków. A propos Błędowa. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że w kontrowersyjnym projekcie PTG, który został przez nasze Środowisko odrzucony znajdowały się zapisy o opłacaniu firm genealogicznych ze środków PTG (składek członkowskich).
Sprawa nie jest wstydliwa. Szczegółowa informacja nie ukazała się dotychczas na naszej stronie, gdyż nie wszystko zostało "dopięte na ostatni guzik". Taka informacja pojawi się przed szkoleniem na pewno.
Sprawa nie jest wstydliwa. Szczegółowa informacja nie ukazała się dotychczas na naszej stronie, gdyż nie wszystko zostało "dopięte na ostatni guzik". Taka informacja pojawi się przed szkoleniem na pewno.
Pozdrawiam serdecznie
Jacek Młochowski
Jacek Młochowski
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Drodzy Przyjaciele,
nie dajmy się zwariować. Nie wszystko co ma w tle pieniądze jest z gruntu złe.
Oczywiście tak, jak napisał Prezes, musimy zachować pryncypia, ale też nie możemy wylewać dziecka z kąpielą.
Potępianie wszystkich działań tylko dlatego, że gdzieś tam obok kręci się czyjś zysk, jest z gruntu ślepą uliczką.
Nie wyobrażam sobie dużej imprezy medialnej, akcji informacyjnej, szkolenia ogólnopolskiego opartych wyłącznie na społecznym zaangażowaniu pasjonatów. Wszędzie sprawa rozbije się o pieniądze. Jeśli chcemy zrobić np kilkudniowe szkolenie w Zakopanym z udziałem specjalistów z dyrekcji archiwów, ludźmi z ministerstwa czy pracownikami naukowymi, to nie załatwimy tego składkami członkowskimi. Trzeba tym ludziom zapłacić za wykłady, dojazd, zapewnić noclegi i wyżywienie. Jacek już wspominał o kosztach wynajmu sali, sprzętu itd. A koszty organizacji? Czy znajdziemy wśród nas wykwalifikowany zespół ludzi, którzy będą w stanie organizować takie imprezy? Organizować bez pobierania wynagrodzenia za np. miesiąc przygotowań? Nie pobierając zwrotu za dojazd i noclegi?
Szczerze wątpię. Dlatego jeśli pojawia się firma zawodowo zajmująca się organizacją tego typu szkoleń i chce podjąć tematykę genealogiczną prosząc nas o wsparcie merytoryczne, należy jedynie przyklasnąć.
Drogi Przyjacielu, Jacku Piętko, zwróć uwagę, że wszystkie nasze działania, w tym i Twojego towarzystwa, dotykają w jakiś tam sposób komercji.
Reportaż telewizyjny o genealogii z naszym udziałem, toż to czysta komercja. Nie dla nas, ale dla producenta programu, który na tym nieźle zarabia.
Wywiad w gazecie jakiego udzielimy, jako genealodzy amatorzy, to wspieranie komercyjnej działalności danej gazety. Oni na tych wywiadach przecież zarabiają konkretne pieniądze. Nie mówiąc o dziennikarzu, który dostaje wierszówkę.
Wydając książkę o genealogii idziemy już w czystą komercję, bo przecież zarabiamy na sprzedaży każdego egzemplarza tej książki.
Wasze towarzystwo, podobnie jak i inne, ma swoją stronę na jakimś tam serwerze. Utrzymujecie ją zapewne ze składek członkowskich. Kto na tym zarabia? Właściciele domeny i serwera.
Itd. itp.
Problem tylko polega na tym, że my nie powinniśmy jako Towarzystwo zarabiać na działalności naszych członków. Nie można handlować efektami pracy dziesiątek wolontariuszy. Dostępność naszych danych jest bezpłatna, wszystkie wewnętrzne działania Towarzystwa nie mają charakteru zarobkowego. Natomiast współpracować powinniśmy ze wszystkimi, którym jest nam po drodze w realizacji naszych celów.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
nie dajmy się zwariować. Nie wszystko co ma w tle pieniądze jest z gruntu złe.
Oczywiście tak, jak napisał Prezes, musimy zachować pryncypia, ale też nie możemy wylewać dziecka z kąpielą.
Potępianie wszystkich działań tylko dlatego, że gdzieś tam obok kręci się czyjś zysk, jest z gruntu ślepą uliczką.
Nie wyobrażam sobie dużej imprezy medialnej, akcji informacyjnej, szkolenia ogólnopolskiego opartych wyłącznie na społecznym zaangażowaniu pasjonatów. Wszędzie sprawa rozbije się o pieniądze. Jeśli chcemy zrobić np kilkudniowe szkolenie w Zakopanym z udziałem specjalistów z dyrekcji archiwów, ludźmi z ministerstwa czy pracownikami naukowymi, to nie załatwimy tego składkami członkowskimi. Trzeba tym ludziom zapłacić za wykłady, dojazd, zapewnić noclegi i wyżywienie. Jacek już wspominał o kosztach wynajmu sali, sprzętu itd. A koszty organizacji? Czy znajdziemy wśród nas wykwalifikowany zespół ludzi, którzy będą w stanie organizować takie imprezy? Organizować bez pobierania wynagrodzenia za np. miesiąc przygotowań? Nie pobierając zwrotu za dojazd i noclegi?
Szczerze wątpię. Dlatego jeśli pojawia się firma zawodowo zajmująca się organizacją tego typu szkoleń i chce podjąć tematykę genealogiczną prosząc nas o wsparcie merytoryczne, należy jedynie przyklasnąć.
Drogi Przyjacielu, Jacku Piętko, zwróć uwagę, że wszystkie nasze działania, w tym i Twojego towarzystwa, dotykają w jakiś tam sposób komercji.
Reportaż telewizyjny o genealogii z naszym udziałem, toż to czysta komercja. Nie dla nas, ale dla producenta programu, który na tym nieźle zarabia.
Wywiad w gazecie jakiego udzielimy, jako genealodzy amatorzy, to wspieranie komercyjnej działalności danej gazety. Oni na tych wywiadach przecież zarabiają konkretne pieniądze. Nie mówiąc o dziennikarzu, który dostaje wierszówkę.
Wydając książkę o genealogii idziemy już w czystą komercję, bo przecież zarabiamy na sprzedaży każdego egzemplarza tej książki.
Wasze towarzystwo, podobnie jak i inne, ma swoją stronę na jakimś tam serwerze. Utrzymujecie ją zapewne ze składek członkowskich. Kto na tym zarabia? Właściciele domeny i serwera.
Itd. itp.
Problem tylko polega na tym, że my nie powinniśmy jako Towarzystwo zarabiać na działalności naszych członków. Nie można handlować efektami pracy dziesiątek wolontariuszy. Dostępność naszych danych jest bezpłatna, wszystkie wewnętrzne działania Towarzystwa nie mają charakteru zarobkowego. Natomiast współpracować powinniśmy ze wszystkimi, którym jest nam po drodze w realizacji naszych celów.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
- Pieniążek_Stanisław

- Posty: 923
- Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
- Lokalizacja: Gdynia
Re: Seminarium
Jako organizator spotkania w Błedowie i osoba prowadząca to spotkanie nie przypominam sobie by na temat powyższego kontrowersyjnego projektu p. O. były tam jakieś rozmowy. Dyskusja była ale wcześniej na wszystkich prawie forach genealogicznych. W Błędowie od poczatku do końca był omawiany projekt Towarzystwa, który sam przedstawiłem. Ze względu, że tak projekt Statutu jak i projekt programu działania były pisane szybko i posiadały wiele niedociągnięć omawiane były tamże przez dwa dni. Te to projekty później były dopracowywane na Zjeździe założycielskim PTG i w takiej formie po dopracowaniu zostały przez Zjazd przyjęte. Dla mnie i chyba dla wszystkich uczestników spotkania w Błędowie datą początku PolTG jest data tamtego spotkania.Młochowski_Jacek pisze: A propos Błędowa. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że w kontrowersyjnym projekcie PTG, który został przez nasze Środowisko odrzucony znajdowały się zapisy o opłacaniu firm genealogicznych ze środków PTG (składek członkowskich).
To gwoli wyjaśnienia.
Stanisław Pieniążek
PS. A co do popierania i firmowania przez PTG komercyjnych firm genealogicznych mam inne zdanie niż moi przedmówcy o czym dałem swój wyraz na Walnym Zgromadzeniu.
SP
- Młochowski_Jacek

- Posty: 1725
- Rejestracja: wt 20 cze 2006, 19:41
- Lokalizacja: Radom
- Kontakt:
Re: Seminarium
Oczywiście nie chodziło o uzgodnienia w Błędowie ale o projekt powstania PTG opublikowany w internecie przed zebraniem założycielskim w Warszawie.
Na temat popierania i promowania komercyjnych firm genealogicznych mamy podobne zdanie: Niech promują się same. My będziemy popierać amatorski ruch genealogiczny.
PTG po zapoznaniu się z tematyką poparło ideę szkolenia a nie firmę. Poza tym nie jest to firma genealogiczna lecz organizator konferencji, szkoleń, seminariów, warsztatów.Pieniążek_Stanisław pisze:A co do popierania i firmowania przez PTG komercyjnych firm genealogicznych mam inne zdanie niż moi przedmówcy o czym dałem swój wyraz na Walnym Zgromadzeniu.
Na temat popierania i promowania komercyjnych firm genealogicznych mamy podobne zdanie: Niech promują się same. My będziemy popierać amatorski ruch genealogiczny.
Pozdrawiam serdecznie
Jacek Młochowski
Jacek Młochowski
- Mendyka_Grzegorz

- Posty: 521
- Rejestracja: wt 11 lip 2006, 11:42
- Lokalizacja: Wrocław/Kalisz
- Kontakt:
A ja sobie to nie tylko wyobrażam, ale widzę i wspominam:Fronczak_Waldemar pisze:Nie wyobrażam sobie dużej imprezy medialnej, akcji informacyjnej, szkolenia ogólnopolskiego opartych wyłącznie na społecznym zaangażowaniu pasjonatów.
wczorajsze Spotkanie na Zamku Leśnica/Wrocław: tłumy autentycznie zainteresowanych genealogią, stoisko-KRAM genealogiczny ŚTG, duża wystawa genealogiczna w obszernych podziemiach Zamku, tamże spora sala konferencyjna-wypełniona po brzegi - prelekcje, prezentacje genealogiczne i stałe WARSZTATY dla publiczności: koledzy z ŚTG cały dzień odpowiadali na pytania [a ok 18 słaniali się ze zmęczenia].
Ja m.inn.przedstawiłem "tezy do dyskusji w temacie genealogiczne BAZY DANYCH" licząc na udział twórców baz danych, o których wiele na gen-forach internetowych. Niestety. Dyskusja nie została podjęta-chętnych nie było !Moje "tezy" ostały sie zaledwie referacikiem-informacją o stale rosnącej liczbie nowych baz genealogicznych.
Tyle refleksji ad hoc po wczorajszym IV Spotkaniu Zamkowym.
I jeszcze o zaangażowaniu niekomercyjnym: można, jak pokazały nasze wczorajsze działania, "przytulić się" do innej wiekszej imprezy, ale nasze koszty /osobiste!!/były spore: finansowe oraz zdrowotno-kondycyjne.
Masz rację Waldek-gdybyśmy mieli sponsora dla ŚTG pewnie moglibyśmy
więcej i jeszcze lepiej; mniej dopłacalibyśmy do tego interesu sami.
Mam też trochę obawy czy zdołam namówić kolegów do jakiejś następnej Akcji Genealogicznej....sam też postanawiam ciut odpocząć....
I jeszcze o mediach: z żalem widzę, że genealogia przegrała w mediach z dynią: TVP3 wyraźnie preferowała długie newsy o festiwalu DYNI, a nasz
festyn genealogiczny został potraktowany b. skrótowo. Nagranie dla Teleexpresu nie pokazali wcale. TV uznaje widać genealogię za temat mniej nośny od dyni. Co przecież już przerobiliśmy w "temacie SEKRETY RODZINNE"
uffff.... a miałem odpoczywać....
Pozdrawiam nostalgicznie
Marzy mi się szersza relacja z "IV Spotkania Gen. na Zamku"...
Grzegorz
Grzegorz z Wrocławia
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Drogi Grzegorzu
Ja wcale nie kwestionuję naszych zdolności organizacyjnych. Wiem ile dokłada się do różnego rodzaju wyjazdów, spotkań, narad itp. bo odczuwam to na własnej skórze.
Chodzi mi natomiast o to, aby nie kwestionować działań PTG tylko dlatego, że podejmuje współpracę merytoryczną z firmami zawodowymi. W tym przypadku nie jest to zawodowa firma genealogiczna, a zajmująca się organizacją szkoleń.
Już wcześniej pisałem, że otacza nas świat komercyjny i czy chcemy, czy nie,
na naszym hobby zarabiają dziesiątki podmiotów i instytucji. Nie oznacza to przecież, że nie możemy współpracować z archiwami państwowymi, tylko dlatego, że stanowimy dla nich poważne źródło dochodów.
Jeśli chcemy sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na informację genealogiczną, na jej dostępność, jeśli chcemy propagować genealogię jako najlepszą lekcję historii i patriotyzmu, to musimy się pogodzić, że coraz częściej przyjdzie nam wspierać działania i instytucje komercyjne.
Aby dostać się do telewizji trzeba mieć produkt, który ona kupi. To zwykły handel (póki co, mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni).
Aby korzystać z wiedzy naukowców historyków i genealogów, nie wystarczy dziękuję.
Sam piszesz, że mimo iż "przytuliliście się" do innej imprezy (jak rozumiem komercyjnej!) koszty ponieśliście spore. Ile jesteśmy w stanie udźwignąć takich kosztów w ciągu roku?
Kosztów finansowych i organizacyjnych?
Piszesz o sponsorze. Ja o tym nie wspominałem. Czym jest taki sponsoring? Toż musi on mieć z tego wymierne korzyści. Musi mieć w perspektywie zysk. Więc i tak nie zostaniemy "dziewicami".
Lokalne towarzystwa i PTG są powołane dla realizowania zadań statutowych. Propagowania genealogii, wzajemnej pomocy, wymiany doświadczeń. Jesteśmy w stanie to realizować i realizujemy. Wasze zamkowe spotkania, spływy, pikniki. Będziemy zapewne dalej to organizowali, ale niestety zapotrzebowanie na informację o genealogii staje się coraz większe. Za chwilę nie będziemy w stanie temu sprostać. Natura pustki nie znosi i w nasze miejsce wejdą inne firmy, które zrobią z tego swoje źródło dochodu. I słusznie.
Tylko patrzeć, a pojawią się programy telewizyjne poświęcone genealogii. Może doczekamy się jakiegoś czasopisma. W księgarniach pojawią się nowe tytuły. To wszystko czysta komercja. Z nami, albo bez nas.
Pora więc pomyśleć, aby i w tym obszarze monitorować sytuację.
Obrażanie się i kręcenie minek na wszystko, co ma związek z pieniądzem, może zdecydowanie pomniejszyć naszą rolę. Pierwsze skrzypce zaczną grać firmy mające pieniądze i siłę przebicia w mediach.
Pomyślmy o tym teraz zanim nie będzie za późno.
Pozdrawiam wszystkich
Waldemar Fronczak
Ja wcale nie kwestionuję naszych zdolności organizacyjnych. Wiem ile dokłada się do różnego rodzaju wyjazdów, spotkań, narad itp. bo odczuwam to na własnej skórze.
Chodzi mi natomiast o to, aby nie kwestionować działań PTG tylko dlatego, że podejmuje współpracę merytoryczną z firmami zawodowymi. W tym przypadku nie jest to zawodowa firma genealogiczna, a zajmująca się organizacją szkoleń.
Już wcześniej pisałem, że otacza nas świat komercyjny i czy chcemy, czy nie,
na naszym hobby zarabiają dziesiątki podmiotów i instytucji. Nie oznacza to przecież, że nie możemy współpracować z archiwami państwowymi, tylko dlatego, że stanowimy dla nich poważne źródło dochodów.
Jeśli chcemy sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na informację genealogiczną, na jej dostępność, jeśli chcemy propagować genealogię jako najlepszą lekcję historii i patriotyzmu, to musimy się pogodzić, że coraz częściej przyjdzie nam wspierać działania i instytucje komercyjne.
Aby dostać się do telewizji trzeba mieć produkt, który ona kupi. To zwykły handel (póki co, mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni).
Aby korzystać z wiedzy naukowców historyków i genealogów, nie wystarczy dziękuję.
Sam piszesz, że mimo iż "przytuliliście się" do innej imprezy (jak rozumiem komercyjnej!) koszty ponieśliście spore. Ile jesteśmy w stanie udźwignąć takich kosztów w ciągu roku?
Kosztów finansowych i organizacyjnych?
Piszesz o sponsorze. Ja o tym nie wspominałem. Czym jest taki sponsoring? Toż musi on mieć z tego wymierne korzyści. Musi mieć w perspektywie zysk. Więc i tak nie zostaniemy "dziewicami".
Lokalne towarzystwa i PTG są powołane dla realizowania zadań statutowych. Propagowania genealogii, wzajemnej pomocy, wymiany doświadczeń. Jesteśmy w stanie to realizować i realizujemy. Wasze zamkowe spotkania, spływy, pikniki. Będziemy zapewne dalej to organizowali, ale niestety zapotrzebowanie na informację o genealogii staje się coraz większe. Za chwilę nie będziemy w stanie temu sprostać. Natura pustki nie znosi i w nasze miejsce wejdą inne firmy, które zrobią z tego swoje źródło dochodu. I słusznie.
Tylko patrzeć, a pojawią się programy telewizyjne poświęcone genealogii. Może doczekamy się jakiegoś czasopisma. W księgarniach pojawią się nowe tytuły. To wszystko czysta komercja. Z nami, albo bez nas.
Pora więc pomyśleć, aby i w tym obszarze monitorować sytuację.
Obrażanie się i kręcenie minek na wszystko, co ma związek z pieniądzem, może zdecydowanie pomniejszyć naszą rolę. Pierwsze skrzypce zaczną grać firmy mające pieniądze i siłę przebicia w mediach.
Pomyślmy o tym teraz zanim nie będzie za późno.
Pozdrawiam wszystkich
Waldemar Fronczak