Prośba o komentarz. Jasińscy z Jasieńca?
: pt 06 lut 2026, 00:16
Poszukuję raczej komentarza do opisanej sytuacji korzystając z Państwa znacznie większego doświadczenia.
Chciałbym rozszyfrować status społeczny 3xpradziadka Kazimierza Jasińskiego (okolice Kocierzew Południowy – Iłów).
Mam wszystkie dokumenty w dół, tzn. akty urodzenia jego dzieci itp.
Niestety nie mam aktu urodzenia samego Kazimierza.
Nie załączam tych dokumentów, bo jest ich sporo i być może nie są potrzebne (aczkolwiek wiem, że najlepiej komentować dokumenty, a nie jakiś ich opis). Wszystkie wymieniane dokumenty są zindeksowane na genealodzy.pl.
Opis sytuacji
Legenda rodzinna uznaje 2xpradziadka Feliksa Jasińskiego (ur.1831), syna Kazimierza jako Hrabiego.
Na potwierdzenie tego faktu przytaczano, iż miał bardzo nieznośny charakter (delikatnie mówiąc), no i fakt, iż na starość spacerował po rynku w Iłowie ubrany w surdut, melonik i z małpką kapucynką na ramieniu.
Paskudny charakter i ekscentryczność mogą być uznane za oznaki hrabiostwa
no i tak było przez lata.
Przyszedł czas się temu przyjrzeć. Szybko się okazało, że Hrabiego Feliksa Jasińskiego raczej nie było.
Natomiast Jasińscy byli „herbowi”, zatem może jakieś ziarenko prawdy w tym było. Moje doświadczenie mówi, że takie ziarenko zawsze jest, tylko czasami bardzo zaskakujące.
Zacząłem szukać Kazimierza ojca Feliksa.
Okazało się, że od razu odnaleziony JP Kazimierz Jasiński, pasował latami, ale w tym czasie był żonaty z kimś innym i miał inną trzódkę dzieci. Czyli nie ten.
Zbierałem mozolnie ww. akty metrykalne rodzeństwa Feliksa, czyli dzieci Kazimierza. (Dzięki genealodzy.pl).
Okazało się, że nasza rodzina Jasińskich (v. Jasieńskich) pochodziła z okolic: Kocierzew Południowy, Błędów, Matyldów, Rybno, Iłów no i Jasieniec (pomiędzy Rybnem a Kocierzewem)
W żadnym z dokumentów ojciec Kazimierz nie występuje jako „szlachetny”. Zatem chyba koniec tematu, ale….
Ale w związku Kazimierza Jasińskiego i Marianny Wróblewskiej, przyszło na świat 11-ro dzieci w latach 1812-1837).
W 1812r. (Kocierzew Południowy) przyszedł na świat pierwszy, najstarszy syn Karol. I tu trochę zaskoczenia.
Ojciec Kazimierz okazał się organistą w Kocierzewie, umiejącym czytać i pisać (nie tylko nuty).
We wszystkich jedenastu aktach urodzenia tylko on i proboszcz potrafili się podpisać.
Kazimierz później był młynarzem (majstrem fachu młynarskiego), później gospodarzem. Nie wiem czy w tej kolejności - to spadek statusu czy tak m.w. równo?
Świadkowie i chrzestni też byli różni - nietuzinkowi: gospodarze, szynkarz, zarządca majątku Proboszcza, ogrodnik, właściciel domu, „zostający w obowiązku służby w Rybnie” i „Leśniczy z Rybna” itp. Ale byli też „włościanie” i zdarzył się też „lokator”.
Zatem brnę dalej. Zwróciłem się o dokumenty urodzenia dzieci (11 szt.) ww. najstarszego syna Karola:
Na podstawie tych dokumentów sam Karol, chyba był niepiśmienny. W latach po 1836 też był młynarzem. Ale później gospodarzem a na końcu czynszownikiem (1854). Poślubił (1836r., Koszajec, par. Brzozów) Rozalię z d. Rogowiecką. Zamieszkali w Rybnie i tam przyszło na świat 9-ro z ich dzieci (1836-1854).
A świadkami i chrzestnymi byli: gospodarze, szynkarz, młynarz, mularz, gorzelniany, kowal, nauczyciel, ale też byli „kopiarze”.
!!!!
Natomiast w latach 1840, 1841 i 1849 chrzestnymi byli: wielmożny Stanisław Lamparski dziedzic wsi Jasieniec i prawdopodobnie jego żona Karolina Lamparska. Aż trzy krotnie.
Czyli moi Jasińscy mieli coś wspólnego z Jasieńcem no i jego właścicielami.
!!!!
Stąd moje pytanie: co to mogło być?
No i przypomnę: Ojciec senior Kazimierz grał na organach i był piśmienny (ok. 1800!).
Na zakończenie:
Kazimierz zmarł 01.01.1857r. w Gilówce (Iłów). Ale źródłem tego indeksu są księgi parafialne, zatem chyba poczekam z podróżą jak będzie trochę cieplej. W tym dokumencie wymienieni są jego rodzice: Jan i Marianna. Może jest tam coś jeszcze?
Natomiast Feliks zmarł w 1920r. w Iłowie i wg. aktu zg. był cieślą!
Wdzięczny będę za komentarz do pochodzenia moich Jasińskich i przepraszam za przydługą narrację, ale starałem się jak najkrócej.
Pozdrawiam
Krzysztof
Chciałbym rozszyfrować status społeczny 3xpradziadka Kazimierza Jasińskiego (okolice Kocierzew Południowy – Iłów).
Mam wszystkie dokumenty w dół, tzn. akty urodzenia jego dzieci itp.
Niestety nie mam aktu urodzenia samego Kazimierza.
Nie załączam tych dokumentów, bo jest ich sporo i być może nie są potrzebne (aczkolwiek wiem, że najlepiej komentować dokumenty, a nie jakiś ich opis). Wszystkie wymieniane dokumenty są zindeksowane na genealodzy.pl.
Opis sytuacji
Legenda rodzinna uznaje 2xpradziadka Feliksa Jasińskiego (ur.1831), syna Kazimierza jako Hrabiego.
Na potwierdzenie tego faktu przytaczano, iż miał bardzo nieznośny charakter (delikatnie mówiąc), no i fakt, iż na starość spacerował po rynku w Iłowie ubrany w surdut, melonik i z małpką kapucynką na ramieniu.
Paskudny charakter i ekscentryczność mogą być uznane za oznaki hrabiostwa
Przyszedł czas się temu przyjrzeć. Szybko się okazało, że Hrabiego Feliksa Jasińskiego raczej nie było.
Natomiast Jasińscy byli „herbowi”, zatem może jakieś ziarenko prawdy w tym było. Moje doświadczenie mówi, że takie ziarenko zawsze jest, tylko czasami bardzo zaskakujące.
Zacząłem szukać Kazimierza ojca Feliksa.
Okazało się, że od razu odnaleziony JP Kazimierz Jasiński, pasował latami, ale w tym czasie był żonaty z kimś innym i miał inną trzódkę dzieci. Czyli nie ten.
Zbierałem mozolnie ww. akty metrykalne rodzeństwa Feliksa, czyli dzieci Kazimierza. (Dzięki genealodzy.pl).
Okazało się, że nasza rodzina Jasińskich (v. Jasieńskich) pochodziła z okolic: Kocierzew Południowy, Błędów, Matyldów, Rybno, Iłów no i Jasieniec (pomiędzy Rybnem a Kocierzewem)
W żadnym z dokumentów ojciec Kazimierz nie występuje jako „szlachetny”. Zatem chyba koniec tematu, ale….
Ale w związku Kazimierza Jasińskiego i Marianny Wróblewskiej, przyszło na świat 11-ro dzieci w latach 1812-1837).
W 1812r. (Kocierzew Południowy) przyszedł na świat pierwszy, najstarszy syn Karol. I tu trochę zaskoczenia.
Ojciec Kazimierz okazał się organistą w Kocierzewie, umiejącym czytać i pisać (nie tylko nuty).
We wszystkich jedenastu aktach urodzenia tylko on i proboszcz potrafili się podpisać.
Kazimierz później był młynarzem (majstrem fachu młynarskiego), później gospodarzem. Nie wiem czy w tej kolejności - to spadek statusu czy tak m.w. równo?
Świadkowie i chrzestni też byli różni - nietuzinkowi: gospodarze, szynkarz, zarządca majątku Proboszcza, ogrodnik, właściciel domu, „zostający w obowiązku służby w Rybnie” i „Leśniczy z Rybna” itp. Ale byli też „włościanie” i zdarzył się też „lokator”.
Zatem brnę dalej. Zwróciłem się o dokumenty urodzenia dzieci (11 szt.) ww. najstarszego syna Karola:
Na podstawie tych dokumentów sam Karol, chyba był niepiśmienny. W latach po 1836 też był młynarzem. Ale później gospodarzem a na końcu czynszownikiem (1854). Poślubił (1836r., Koszajec, par. Brzozów) Rozalię z d. Rogowiecką. Zamieszkali w Rybnie i tam przyszło na świat 9-ro z ich dzieci (1836-1854).
A świadkami i chrzestnymi byli: gospodarze, szynkarz, młynarz, mularz, gorzelniany, kowal, nauczyciel, ale też byli „kopiarze”.
!!!!
Natomiast w latach 1840, 1841 i 1849 chrzestnymi byli: wielmożny Stanisław Lamparski dziedzic wsi Jasieniec i prawdopodobnie jego żona Karolina Lamparska. Aż trzy krotnie.
Czyli moi Jasińscy mieli coś wspólnego z Jasieńcem no i jego właścicielami.
!!!!
Stąd moje pytanie: co to mogło być?
No i przypomnę: Ojciec senior Kazimierz grał na organach i był piśmienny (ok. 1800!).
Na zakończenie:
Kazimierz zmarł 01.01.1857r. w Gilówce (Iłów). Ale źródłem tego indeksu są księgi parafialne, zatem chyba poczekam z podróżą jak będzie trochę cieplej. W tym dokumencie wymienieni są jego rodzice: Jan i Marianna. Może jest tam coś jeszcze?
Natomiast Feliks zmarł w 1920r. w Iłowie i wg. aktu zg. był cieślą!
Wdzięczny będę za komentarz do pochodzenia moich Jasińskich i przepraszam za przydługą narrację, ale starałem się jak najkrócej.
Pozdrawiam
Krzysztof