Strona 1 z 1
LWP '50 -weryfikacja życiorysów
: wt 31 maja 2011, 09:38
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Witam!
Takie zagadnienie:
Osoby powoływane do wojska w latach 40 50 spośród rezerwistów przedwojennych, żołnierzy zawodowych etc pisały życiorysy (z wielu względów)
Czy spotkaliście ślady sprawdzania tych historii własnego życia sporządzanych na potrzeby komisji weryfikacyjnych i innych?
Poza zbiorami zastrzeżonymi przekazanymi swego czasu do IPN-u?
w CAW-ie nie ma (chyba, bo zawsze gdzieś coś może być:)
W przypadku sądzonych, czy tez objętych śledztwem dokumentacja tych sprawdzeń (wytworzonych na potrzeby śledztw czy procesów jest) - z odwołaniem się (czasem) do tych "wstępnych sprawdzeń".
Macie wiedzę kto to wykonywał? "Dwójka" / "Informacja" czy np materiały zbierały WKU/RKU?
pozdrawiam
LWP
: wt 31 maja 2011, 10:52
autor: Graza
Witam
ja mam taki zyciorys pisany przez mojego dziadka, jest to wersja robocza, ze skresleniami, i bez odpowiedzi na kilka punktow.WIdac dziadek najpierw pisal "na brudno". Duzo sie mozna z tego dowiedziec,sa tu odpowiedzi na okolo 30 pytan, dot przeszlosci, od urodzenia, szkoly, zawody, praca, sluza wojskowa itp.
pozdrawiam
Grazyna
LWP
: wt 31 maja 2011, 11:04
autor: Sroczyński_Włodzimierz
i co z nim było dalej? (życiorysem:)
kto to sprawdzał?
gdzie można (realnie - czyli poza zbiorami zastrzeżonymi) z efektami sprawdzania "co o sobie pisał" się zapoznać?
nie kwestionuję, że warto obejrzeć życiorysy pisane własnoręcznie w latach 50, wręcz odwrotnie -warto ..bardzo dokładnie się im przyjrzeć:) tj próbować się dowiedzieć na ile wiernie odzwierciedlały rzeczywistość
i..jakoś tak, jestem pewien, że taki pogląd podzielał MON/służby w latach 50:) stąd nadzieja, że jeśli ktoś się "przyjrzał" 50-60 lat temu..to może zobaczył więcej niż ja teraz
i chętnie wiedziałbym co taki przyglądający się życiorysowi zdołał ustalić, czego nie zdołał...
pozdrawiam serdecznie
LWP
: wt 31 maja 2011, 11:33
autor: Malgonia
Witam serdecznie!
Bardzo ciekawy temat. Sama tez juz sie nad tym zastanawialam - po przeczytaniu zyciorysu pisanego przez mojego dziadka w 1956 roku. W tym wypadku bylo troche inaczej: zyciorys ten pisal juz po odbytej karze i rehabilitacji (do wojska juz oczywiscie nie wrocil). Znajac pare faktow z zycia dziadka wiem, ze duzo szczegolow po prostu przemilczal (zwlaszcza wojne 1920 roku i jego dokladne dzialanie w Londynie - co bylo zreszta powodem areszowania i skazania). Wlasnie czekam na dokumenty z CAWu. Wtedy bede mogla porownac. Tez mnie to bardzo interesuje, jak to bylo z tymi "szczerymi" zyciorysami i ich sprawdzaniem.
Pozdrawiam
Gosia
LWP
: wt 31 maja 2011, 13:09
autor: dede43
Trochę nie na temat, ale ja mam skan życiorysu mojego stryja (też brudnopis), gdy wstępował do Wojska Polskiego w lipcu 1920 r, po uciecze do Polski z Syberii. Wędrował prze Bolszewię 3 m-ce 7 dni - łącznie 9000 wiorst, z tego 300 pieszo. Do kraju dotarł 17 w kwietniu 1920 r. Był zawodowy wojskowym, w armii od 1911 r. Za ucieczkę z Syberii z 17 żołnierzami odznaczony został Medalem Niepodległości.
LWP
: wt 31 maja 2011, 15:30
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Gosiu: jeśli po zwolnieniu i procesie - to "zweryfikowany" życiorys na pewno w śledztwie był...pewnie dokładnie, choć kto wie?
W zasadzie to chodzi mi o standardowy przepływ dokumentów:
zgłaszał się (czy na skutek "ujawnienia" czy po wezwaniu do RKU) człowiek, dostawał papier, ołówek/długopis i miał pisać. Co dalej się z tym działo? gdzie i kto to czytał?
Być może przy większości życiorysów - nigdzie i nikt (ew. analiza porównawcza kolejnych wersji) chociaż wątpię
ale od pewnego poziomu (życiorysy wojskowych przy weryfikacji stopnia? etc) to należałoby się spodziewać jakiejś procedury...i staram się wywołać temat, kto sprawdzał, notatki robił o ew. niezgodności z innymi źródłami itd
Danuta: jak najbardziej na temat - życiorysy wojskowych wracających w 1920 -też na pewno były sprawdzane -na ile skutecznie - to już inna sprawa
i też bywały przemilczenia...
pozdrawiam
LWP
: śr 01 cze 2011, 15:54
autor: dede43
Nie wiem czy skutecznie, ale to co stryj zawarł w życiorysie jest ujęte potem na jego "karcie przebiegu służby" w kilku punktach, między innymi:
- służba w b. armii rosyjskiej, w tym pobyt w niewoli austriackiej (daty od 7.9.1911 do 31.10.1917)
- służba podczas rewolucji rosyjskiej (od 1917 do 22.5. 1919)
- służba w 5 Dywizji Syberyjskiej (23.5.1919 do 17.6.1920)
Jak wynika z przebiegu służby - okres po kapitulacji 5 Dywizji Syberyjskiej, czas ucieczki i wędrówki z Syberii do Polski zaliczony Mu został do czasu służby jeszcze w 5 DS.
Zapisy dziennika służby kończą się w XII 1935 r.
LWP
: czw 02 cze 2011, 11:29
autor: Zawadzki_Wojciech
Witam,
Przed laty w IPN podczas zbierania materiałów o bydgoskim "Mieczu i Pługu" trafiłem na teczkę oficera LWP mjr. Antoniego Samóla założoną mu przez Informację Wojskową. Był on przedwojennym podoficerem zawodowym WP (z maturą) a podczas okupacji niemieckiej żołnierzem AK w Bydgoszczy. Po wojnie wstąpił do PPR i został skierowany do Szkoły Oficerów Polityczno-Wychowawczych. W efekcie został oficerem. Służył w 14. DP i Dowództwie Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy - major, szef wydziału. Lojalnie informował przełożonych, że był w AK, chociaż minimalizował tamtą swoją rolę. Na tym tle Informacja Wojskowa wszczęła wobec niego obserwację i założyła mu TKO (teczkę kontrolno-obserwacyjną). Trafiały do niej wszelkiej maści donosy na S., z reguły tak banalne, że aż wstyd. Kiedy teczka trochę napęczniała szef IW (Rosjanin) wszczął działania o dyscyplinarne usunięcie S. z wojska. Obronił go dowódca POW (Rosjanin, choć de facto polski Tatar z Nieświeża) gen. Półturzycki i S. odszedł "normalnie" z wojska. Po wojsku ułożył sobie życie spokojnie, ukończył wyższe studia, zajmował kierownicze stanowiska, był ceniony i odznaczany wysokimi orderami.
Opisałem tu tylko w zarysie "sprawę mjr. Samóla" jako swoisty "przepis-metodę" jak wykańczano świetnych oficerów na "haki" w życiorysie. Artykuł ukazał się w Kronice Bydgoskiej, t. XXXI, Bydgoszcz 2010.
Otóż ta historia to ledwie jeden przypadek z półki "łagodnych". Dla wielu byłych żołnierzy AK służba w LWP kończyła się dramatycznie, a bywało że i tragicznie. Samól miał trochę szczęścia.
Temat znany z wielu przyczynków, ale dotąd nie został gruntownie przebadany.
Pozdrawiam
WZ