Genealogia a praca zawodowa
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
krzysiek_89
- Posty: 2
- Rejestracja: wt 28 kwie 2026, 14:20
- Podziękował: 11 times
- Otrzymał podziękowania: 2 times
Genealogia a praca zawodowa
Witam, mam takie nietypowe pytanie, czytam wasze forum i tak się zastanawiam, gdzie zwykle genealodzy z pasji pracują, co robią zawodowo.
Moje pytanie nie wzięło się znikąd. Moim hobby jest genealogia rodziny, tymczasem moja praca za biurkiem, do której absolutnie nie mam serca, zupełnie nie ma nic wspólnego z genealogią. Do niedawna wydawało mi się, że można to pogodzić, w końcu hobby to hobby a praca to praca, nie trzeba jej lubić, jednak z wiekiem i coraz większym wciąganiem się w historię rodziny coraz bardziej odczuwam dysonans pomiędzy tym, co robię, a czym się interesuję. Czy ktoś z was przeszedł taki moment w życiu?
Zbliżam się do 40, jestem średnio zaawansowanym genealogiem, dosyć sprawnie poruszam się w metrykach, ale są lepsi ode mnie, nie znam rosyjskiego, choć nie jest mi on tak potrzebny w mojej genealogii - przodków miałem w większości z zaboru pruskiego. Prowadzenie płatnych poszukiwań nie wchodzi więc w grę, brak mi bowiem pełnej wiedzy. Dobrą opcją byłoby zostanie archiwistą albo przewodnikiem (lubię historię), ale w mojej małej mieścinie nie wchodzi to w grę, zresztą nie mam do tego kwalifikacji. Historykiem już nie zostanę. W połowie życia czuję, że minąłem się z powołaniem...
Proszę o wyrozumiałość i pozdrawiam,
Krzysiek
Moje pytanie nie wzięło się znikąd. Moim hobby jest genealogia rodziny, tymczasem moja praca za biurkiem, do której absolutnie nie mam serca, zupełnie nie ma nic wspólnego z genealogią. Do niedawna wydawało mi się, że można to pogodzić, w końcu hobby to hobby a praca to praca, nie trzeba jej lubić, jednak z wiekiem i coraz większym wciąganiem się w historię rodziny coraz bardziej odczuwam dysonans pomiędzy tym, co robię, a czym się interesuję. Czy ktoś z was przeszedł taki moment w życiu?
Zbliżam się do 40, jestem średnio zaawansowanym genealogiem, dosyć sprawnie poruszam się w metrykach, ale są lepsi ode mnie, nie znam rosyjskiego, choć nie jest mi on tak potrzebny w mojej genealogii - przodków miałem w większości z zaboru pruskiego. Prowadzenie płatnych poszukiwań nie wchodzi więc w grę, brak mi bowiem pełnej wiedzy. Dobrą opcją byłoby zostanie archiwistą albo przewodnikiem (lubię historię), ale w mojej małej mieścinie nie wchodzi to w grę, zresztą nie mam do tego kwalifikacji. Historykiem już nie zostanę. W połowie życia czuję, że minąłem się z powołaniem...
Proszę o wyrozumiałość i pozdrawiam,
Krzysiek
Pozdrawiam
Krzysiek
Krzysiek
- Łucja

- Posty: 1884
- Rejestracja: sob 05 maja 2007, 21:06
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 2 times
- Otrzymał podziękowania: 5 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Bardzo wielu genealogów amatorów myśli tak jak Ty. Znam np. dobrze prosperujących informatyków którzy tęsknią za "inną pracą", świetnie indeksują, itd. Jesteś w wieku, że możesz to zmienić. Ale najpierw się dokształć, są studia podyplomowe z genealogii, poklikaj. Realnie oceń też swoje predyspozycje do tej pracy.
Ja też bym chciała, ale mam np. słaby wzrok (nie mówiąc już, że wiek nie na zmianę pracy). Przed 40-ką to odpowiedni wiek na ewentualną zmianę.
Studia i popróbuj ludziom pomagać amatorsko, czy Ci się to udaje, sprawdź sam siebie zanim podejmiesz decyzję. A studia przydadzą się i tak.
I jeszcze jedno - ja nawet jakbym chciała tak popracować to miałabym chyba duże problemy z wyceną swojej pracy. Poza tym wolę pomagać, bo lubię popularyzować, amatorsko, to fan wtedy, a nie zobowiązanie. Zawodowcy też mają problemy, poczytaj. No i zastanów się czy mógłbyś zagospodarować jakąś niszę, swoje poletko dla tej pracy.
Pozdrawiam
Łucja
Ja też bym chciała, ale mam np. słaby wzrok (nie mówiąc już, że wiek nie na zmianę pracy). Przed 40-ką to odpowiedni wiek na ewentualną zmianę.
Studia i popróbuj ludziom pomagać amatorsko, czy Ci się to udaje, sprawdź sam siebie zanim podejmiesz decyzję. A studia przydadzą się i tak.
I jeszcze jedno - ja nawet jakbym chciała tak popracować to miałabym chyba duże problemy z wyceną swojej pracy. Poza tym wolę pomagać, bo lubię popularyzować, amatorsko, to fan wtedy, a nie zobowiązanie. Zawodowcy też mają problemy, poczytaj. No i zastanów się czy mógłbyś zagospodarować jakąś niszę, swoje poletko dla tej pracy.
Pozdrawiam
Łucja
- Krystyna.waw

- Posty: 5763
- Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
- Podziękował: 99 times
- Otrzymał podziękowania: 52 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Archiwista, przewodnik...
Przewodnicy działają wszędzie, to kwestia mobilności.
Biblioteka i rozbudowa działu z regionaliami, organizacja spotkań z regionalistami, historykami?
Choć praca powinna dawać satysfakcję finansową, a tej w bibliotece raczej nie znajdziesz...
Klientów na oprowadzanie, organizowanie zwiedzania możesz mieć w weekendy.
Spróbuj czy znajdą się chętni, bo to może nie być łatwe
Przewodnicy działają wszędzie, to kwestia mobilności.
Biblioteka i rozbudowa działu z regionaliami, organizacja spotkań z regionalistami, historykami?
Choć praca powinna dawać satysfakcję finansową, a tej w bibliotece raczej nie znajdziesz...
Klientów na oprowadzanie, organizowanie zwiedzania możesz mieć w weekendy.
Spróbuj czy znajdą się chętni, bo to może nie być łatwe
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
- jan2024

- Posty: 728
- Rejestracja: czw 16 sty 2025, 23:28
- Podziękował: 15 times
- Otrzymał podziękowania: 57 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Archiwistą chyba też nie bo jak znam archiwistów [ spędziłem ponad 3 lata po 8 godzin w archiwum]
są to ludzie po wyższych studiach. Czyli co najmniej magister.
Czasami np. Kierownicy to z doktoratami.
Ja 32 lata montowałem samochody marki FIAT, a genealogia to hobby.
Fakt w archiwach byłem tylko na L4 bo miałem wtedy wolne.
Ale już w swojej parafii spędzałem na robieniu zdjęć= ksiąg parafialnych po 3 zmianie= nocka=nocna zmiana.
Czy fizyczna praca np. w lecie jak na halli było czasami ponad 40 stopni sprawiało mi przyjemność?
Jak się ma, żonę i 4 synów na utrzymaniu to się nie wybrzydza.
Ale bez wątpienia miałem satysfakcję jak wyprodukowałem ostatniego Fiata 126p.
Wielka ulgę bo prace skończyłem o 17.45 a do końca zmiany siedzieliśmy w kątku i pakowaliśmy do palet swoje Narzędzia i nie tylko.
Za 2 tygodnie rozpakowywaliśmy to już na taśmie w Tychach.
I tak ja Gorol pojechałem do pracy do Hanysów.
Też wieka satysfakcja współpraca, z kolegami
Ale było minęło dziś jestem na rencie i wyżywam się w pomaganiu na forum Genealodzy.pl
są to ludzie po wyższych studiach. Czyli co najmniej magister.
Czasami np. Kierownicy to z doktoratami.
Ja 32 lata montowałem samochody marki FIAT, a genealogia to hobby.
Fakt w archiwach byłem tylko na L4 bo miałem wtedy wolne.
Ale już w swojej parafii spędzałem na robieniu zdjęć= ksiąg parafialnych po 3 zmianie= nocka=nocna zmiana.
Czy fizyczna praca np. w lecie jak na halli było czasami ponad 40 stopni sprawiało mi przyjemność?
Jak się ma, żonę i 4 synów na utrzymaniu to się nie wybrzydza.
Ale bez wątpienia miałem satysfakcję jak wyprodukowałem ostatniego Fiata 126p.
Wielka ulgę bo prace skończyłem o 17.45 a do końca zmiany siedzieliśmy w kątku i pakowaliśmy do palet swoje Narzędzia i nie tylko.
Za 2 tygodnie rozpakowywaliśmy to już na taśmie w Tychach.
I tak ja Gorol pojechałem do pracy do Hanysów.
Też wieka satysfakcja współpraca, z kolegami
Ale było minęło dziś jestem na rencie i wyżywam się w pomaganiu na forum Genealodzy.pl
......................
Pozdrawiam.
Jan, יאן, יונש, Ян, Hans, Johann.John
Pozdrawiam.
Jan, יאן, יונש, Ян, Hans, Johann.John
-
bezkropki

- Posty: 172
- Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 4 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Wg mnie problem nie leży w kontraście: fajne hobby/beznadziejna praca, tylko właśnie w pracy. Zrób eksperyment myślowy - hobbistycznie jesteś np. nurkiem, nie wiem, drugim Cousteau, albo kimś innym równie egzotycznym i frapującycm, zaś pracę masz tę samą, co teraz. Czy odczuwasz dyskomfort? (Odp. sam sobie, nie nam publicznie).krzysiek_89 pisze: wt 28 kwie 2026, 14:57 Moim hobby jest genealogia rodziny, tymczasem moja praca za biurkiem, do której absolutnie nie mam serca, zupełnie nie ma nic wspólnego z genealogią. Do niedawna wydawało mi się, że można to pogodzić, w końcu hobby to hobby a praca to praca, nie trzeba jej lubić, jednak z wiekiem i coraz większym wciąganiem się w historię rodziny coraz bardziej odczuwam dysonans pomiędzy tym, co robię, a czym się interesuję. (...)
czuję, że minąłem się z powołaniem...
A teraz drugie pytanie (na które Ty sobie opdowiedz): Jaka praca NIEZWIĄZANA z hobby by Ci się podobała?
Wedle mej oceny życia, to, że praca zdała Ci się nie za fajna, to nie "wina" genealogii, lecz samej pracy. Przemyślałabym kwestię wypalenia zwodowego.
NIe wiem, czy Cię to pocieszy, ale znam osoby, którym właśnie hobby i rozliczne zainteresowania, bardzo szerokie zresztą, pomagają "znieść" taką sobie pracę. Mało kto ma pracę marzeń, są ludzie, którzy wykonują pracę niezgodną z kierunkiem studiów itd.
Rada o przeszkoleniu, a potem pracy jako przewodnik w weekendy wydaje się dobra, o ile nie przeraża CIę wizja uprzedniego pochłonięcia masy literatury.
Pozdrawiam
@ Jan: zafrapowało mnie wspomnienie o ostatnim fiacie! łał!
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1941
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 9 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Hmmm, ja od 15 lat na emeryturze. I to jest dopiero genealogiczne życie. Jest czas na wszystko, gorzej tylko, że mobilność fizyczna ograniczona i wzrok do .... chrzanu tarcia. Pojechałabym do Wilna i Kowna, do tamtejszych archiwów, ale właśnie ta fizyczność nie daje.
Całe życie pracowałam w biurze, w handlu zagranicznym, na radzieckim rynku (pamiętajcie, że macie do czynienia prawie z Matuzalemem, więc ....
A pracę dostałam z tzw. nakazu pracy.) i ta praca spowodowała, że nauczyłam się przyzwoicie języka rosyjskiego, bo to co wyniosłam ze szkoły, to była jedynie znajomość букв. Bardzo pomogło mi to w pracy genealogicznej, bo przodków mam właśnie po wschodniej stronie.
Zawsze interesowałam się historią, nawet miałam pomysł pójścia na historię na UW, ale w tamtych czasach trzeba było to potem w szkole odpracować, a to był pomysł nie dla mnie. Prędzej zatrudniłabym się w kamieniołomie niż jako nauczyciel. Definitywnie skończyłam handel zagraniczny.
Nigdy nie myślałam o połączeniu genealogii z pracą zawodową, bo wolałam ją jednak jako hobby. Nie wiem czy chciałabym łączyć przyjemne z pożytecznym, czy przyjemne nie przestałoby być przyjemnym, a stało się po prostu codziennością i przestało cieszyć!?
Z moich predyspozycji psychicznych wiem, że mogłabym być archiwistą, detektywem (ale takim stacjonarnym, nie terenowym). Kocham rozwikływać zagadki, śledzić losy ludzi, wyszukiwać powiązania i je udowadniać. Mam w sobie sporo z tzw. "dłubka" czy "carskiego urzędnika" (o których mam jak najlepsze zdanie, bo tylko dzięki ich skrupulatności i obowiązkowości mam swoje odkrycia genealogiczne). Zawsze w pracy lubiłam porządek, wszelkiego rodzaju statystyki, wykazy, notatki, opisy. Dzięki temu zawsze wiedziałam gdzie co mam i na jakim jest etapie. To bardzo przydatne w genealogii, gdy wszystko posortowane, poukładane i opisane, łatwiej tym zarządzać. Zwłaszcza jeśli ma się w drzewie sporo osób. Ja mam 6043.
Całe życie pracowałam w biurze, w handlu zagranicznym, na radzieckim rynku (pamiętajcie, że macie do czynienia prawie z Matuzalemem, więc ....
Zawsze interesowałam się historią, nawet miałam pomysł pójścia na historię na UW, ale w tamtych czasach trzeba było to potem w szkole odpracować, a to był pomysł nie dla mnie. Prędzej zatrudniłabym się w kamieniołomie niż jako nauczyciel. Definitywnie skończyłam handel zagraniczny.
Nigdy nie myślałam o połączeniu genealogii z pracą zawodową, bo wolałam ją jednak jako hobby. Nie wiem czy chciałabym łączyć przyjemne z pożytecznym, czy przyjemne nie przestałoby być przyjemnym, a stało się po prostu codziennością i przestało cieszyć!?
Z moich predyspozycji psychicznych wiem, że mogłabym być archiwistą, detektywem (ale takim stacjonarnym, nie terenowym). Kocham rozwikływać zagadki, śledzić losy ludzi, wyszukiwać powiązania i je udowadniać. Mam w sobie sporo z tzw. "dłubka" czy "carskiego urzędnika" (o których mam jak najlepsze zdanie, bo tylko dzięki ich skrupulatności i obowiązkowości mam swoje odkrycia genealogiczne). Zawsze w pracy lubiłam porządek, wszelkiego rodzaju statystyki, wykazy, notatki, opisy. Dzięki temu zawsze wiedziałam gdzie co mam i na jakim jest etapie. To bardzo przydatne w genealogii, gdy wszystko posortowane, poukładane i opisane, łatwiej tym zarządzać. Zwłaszcza jeśli ma się w drzewie sporo osób. Ja mam 6043.
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
- Krystyna.waw

- Posty: 5763
- Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
- Podziękował: 99 times
- Otrzymał podziękowania: 52 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Mam siostrę bliźniaczkę starszą ode mnie?Małgorzata_Kulwieć pisze: śr 29 kwie 2026, 11:56mogłabym być archiwistą, detektywem (ale takim stacjonarnym, nie terenowym). Kocham rozwikływać zagadki, śledzić losy ludzi, wyszukiwać powiązania i je udowadniać. Mam w sobie sporo z tzw. "dłubka" czy "carskiego urzędnika" (o których mam jak najlepsze zdanie, bo tylko dzięki ich skrupulatności i obowiązkowości mam swoje odkrycia genealogiczne). Zawsze w pracy lubiłam porządek, wszelkiego rodzaju statystyki, wykazy, notatki, opisy. Dzięki temu zawsze wiedziałam gdzie co mam i na jakim jest etapie
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1941
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 9 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Ooooo, witaj w klubie bliźniaków 

pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
-
Piotr_Suliński

- Posty: 34
- Rejestracja: ndz 02 sty 2022, 16:50
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Re: Genealogia a praca zawodowa
Ja akurat jestem z wykształcenia archiwistą. Pracuję przy opracowaniu akt do 1945 r. 56 lat, żonaty, córki bliźniaczki.
Piotr
Piotr
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6364
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 26 times
- Otrzymał podziękowania: 53 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Dzień dobry,
Bardzo ciekawy temat, więc dodam i ja swoje trzy grosze.
Pamiętam, że u mnie podobny dysonans pojawiał się w przeszłości, kiedy spełnionych było kilka warunków:
- okresowo pracy (za biurkiem) nie było za wiele
- znajdowałam się w „gorączce” genealogicznych poszukiwań, czyli wiele elementów układanki wciąż było do odkrycia
- pojawiało się sporo nowych materiałów z „moich” terenów
Jak jednak spojrzę wstecz, to była raczej ekscytacja związana z odkrywaniem nieznanego, poczucie znudzenia pracą, raczej nie konstatacja: „co ja tu robię?”
Dziś nie szukam nowej pracy (doceniam ją za różnorodność i niezależność w podejmowaniu decyzji, pomimo pracy stricte biurowej), a na hobby poświęcam tylko tyle czasu, ile pozostaje mi po ogarnięciu domu, a przecież trzeba jeszcze zadbać o swój dobrostan psychofizyczny.
Myślę, że jeśli brakuje Ci działania w tematyce genealogicznej, powinieneś rozważyć swoje mocne strony (np. ja widzę u Ciebie „lekkie pióro”) i spróbować je w ciekawy sposób wykorzystać. Sporo genealogów-amatorów pisze blogi, wydaje rodzinne monografie, pisze artykuły do gazet, ale też działa w terenie – fotografuje księgi metrykalne, inwentaryzuje cmentarze, zrzesza się w kołach i towarzystwach, indeksuje zasoby metrykalne, etc. Pomysłów jest sporo, potrzeba tylko chęci i czasu.
Powodzenia!
Aneta
Bardzo ciekawy temat, więc dodam i ja swoje trzy grosze.
Pamiętam, że u mnie podobny dysonans pojawiał się w przeszłości, kiedy spełnionych było kilka warunków:
- okresowo pracy (za biurkiem) nie było za wiele
- znajdowałam się w „gorączce” genealogicznych poszukiwań, czyli wiele elementów układanki wciąż było do odkrycia
- pojawiało się sporo nowych materiałów z „moich” terenów
Jak jednak spojrzę wstecz, to była raczej ekscytacja związana z odkrywaniem nieznanego, poczucie znudzenia pracą, raczej nie konstatacja: „co ja tu robię?”
Dziś nie szukam nowej pracy (doceniam ją za różnorodność i niezależność w podejmowaniu decyzji, pomimo pracy stricte biurowej), a na hobby poświęcam tylko tyle czasu, ile pozostaje mi po ogarnięciu domu, a przecież trzeba jeszcze zadbać o swój dobrostan psychofizyczny.
Myślę, że jeśli brakuje Ci działania w tematyce genealogicznej, powinieneś rozważyć swoje mocne strony (np. ja widzę u Ciebie „lekkie pióro”) i spróbować je w ciekawy sposób wykorzystać. Sporo genealogów-amatorów pisze blogi, wydaje rodzinne monografie, pisze artykuły do gazet, ale też działa w terenie – fotografuje księgi metrykalne, inwentaryzuje cmentarze, zrzesza się w kołach i towarzystwach, indeksuje zasoby metrykalne, etc. Pomysłów jest sporo, potrzeba tylko chęci i czasu.
Powodzenia!
Aneta
- Janiszewska_Janka

- Posty: 1142
- Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 10 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Witaj Krzysztofie,
Nie wiem jak duże jest to miasteczko, w którym mieszkasz, ale może burmistrz byłby zainteresowany zatrudnieniem pasjonata mającego na celu promocję tej miejscowości. Mieszkam na wsi w powiecie skierniewickim i znam osoby pracujące w miejscowej gazecie i biurze promocji miasta Skierniewice, które zbierają niezwykle ciekawe materiały o mieszkańcach tych okolic sięgając daleko wstecz na zasadzie poszukiwań genealogicznych. Wydają wspaniałe materiały o rodzinach kiedyś mieszkających w Skierniewicach i pochowanych na miejscowym cmentarzu. To niewyczerpane źródło informacji i naprawdę wykonują szczegółową robotę genealogiczną z licznymi zdjęciami od rodzin, które opisują.
Byłam zachwycona ich możliwościami i pracą dającą im tak wiele satysfakcji. Kluczem do takich inicjatyw jest prezydent miasta pragnący utrwalenia wiedzy o tym mieście i finansujący takie "prace za biurkiem".
Ja dostarczałam im trochę informacji o mojej rodzinie, gdy organizowano muzeum miasta, ale także korzystałam z ich pomocy przy pisaniu rodzinnej historii.
Tak samo pomyślałam: szkoda, że musiałam pracować przez całe życie jako księgowa, a dopiero od 20 lat, czyli po przejściu na emeryturę, robię to co uwielbiam, czyli badania genealogiczne mojej dużej rodziny. Ja mam 2 razy tyle lat i u mnie jest po herbacie, ale Ciebie namawiam by poszukać nowej pracy w charakterze dającym więcej satysfakcji. Szkoda życia na byle co...
Pozdrawiam serdecznie
Janka
Nie wiem jak duże jest to miasteczko, w którym mieszkasz, ale może burmistrz byłby zainteresowany zatrudnieniem pasjonata mającego na celu promocję tej miejscowości. Mieszkam na wsi w powiecie skierniewickim i znam osoby pracujące w miejscowej gazecie i biurze promocji miasta Skierniewice, które zbierają niezwykle ciekawe materiały o mieszkańcach tych okolic sięgając daleko wstecz na zasadzie poszukiwań genealogicznych. Wydają wspaniałe materiały o rodzinach kiedyś mieszkających w Skierniewicach i pochowanych na miejscowym cmentarzu. To niewyczerpane źródło informacji i naprawdę wykonują szczegółową robotę genealogiczną z licznymi zdjęciami od rodzin, które opisują.
Byłam zachwycona ich możliwościami i pracą dającą im tak wiele satysfakcji. Kluczem do takich inicjatyw jest prezydent miasta pragnący utrwalenia wiedzy o tym mieście i finansujący takie "prace za biurkiem".
Ja dostarczałam im trochę informacji o mojej rodzinie, gdy organizowano muzeum miasta, ale także korzystałam z ich pomocy przy pisaniu rodzinnej historii.
Tak samo pomyślałam: szkoda, że musiałam pracować przez całe życie jako księgowa, a dopiero od 20 lat, czyli po przejściu na emeryturę, robię to co uwielbiam, czyli badania genealogiczne mojej dużej rodziny. Ja mam 2 razy tyle lat i u mnie jest po herbacie, ale Ciebie namawiam by poszukać nowej pracy w charakterze dającym więcej satysfakcji. Szkoda życia na byle co...
Pozdrawiam serdecznie
Janka
-
krzysiek_89
- Posty: 2
- Rejestracja: wt 28 kwie 2026, 14:20
- Podziękował: 11 times
- Otrzymał podziękowania: 2 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Dziękuję za Wasze odpowiedzi, powiedzieliście wiele rzeczy dających mi do myślenia i w większości postawiliście trafne diagnozy.
Wydaje mi się, że też mam w sobie coś z detektywa, co sprawia, że "duszę się" w pracy typowo urzędniczej, zero kreatywności.
Tyle że rynek pracy jest bezlitosny.
Biblioteka, gazety, promocja miejscowości - ciekawe pomysły, tylko czy realne...
Pani Janka napisała o burmistrzu i naszła mnie jeszcze taka myśl - co myślicie o pracy w USC?
Czy jest to zajęcie, które dałoby satysfakcję genealogowi amatorowi?
Wydaje mi się, że też mam w sobie coś z detektywa, co sprawia, że "duszę się" w pracy typowo urzędniczej, zero kreatywności.
Tyle że rynek pracy jest bezlitosny.
Biblioteka, gazety, promocja miejscowości - ciekawe pomysły, tylko czy realne...
Pani Janka napisała o burmistrzu i naszła mnie jeszcze taka myśl - co myślicie o pracy w USC?
Czy jest to zajęcie, które dałoby satysfakcję genealogowi amatorowi?
Pozdrawiam
Krzysiek
Krzysiek
-
bezkropki

- Posty: 172
- Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 4 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
O pracy w USC na podstawie doświadczeń i "oglądu", twierdzę, że jest: nudna, bo powtarzalna, a do tego "z ludźmi", w dodatku często zdenerwowanymi. Podsumowując: bardzo użyteczna, choć umysłowo męcząca, może nawet jałowa. Ale co kto lubi.krzysiek_89 pisze: czw 30 kwie 2026, 23:28 co myślicie o pracy w USC?
Czy jest to zajęcie, które dałoby satysfakcję genealogowi amatorowi?
Zelektryzowała mnie wzmianka o Burmistrzu, który "podsypuje obroku" regionalistom. U nas regionaliści, owszem, współparcują z agendami gminy, ale za własne pieądze i we własnym prywatnym czasie. Paru własnym sumptem wydaje wyniki swoich prac, albo też robi to w ramach działalnosći naukowej, nawet jeśli amatorskiej. W każdym razie nikt im za to nie płaci. A jeszcze panie z bibliteki gminnej nie bardzo wiedzą co robić, jak im się przynosi do ustawowego zasobu kopie artykułów o ich terenie:). Mniejsza z tym, wracam do tematu hobby.
W życiu jest jakoś tak, że np. górnicy hodują gołębie, hutnicy grają w szachy, "zabiurkowcy" uprawiają jakiś sport itd. - Hobby jako odskocznia od pracy zawodowej, jej przeciwieńśtwo, "dopełnienie" życia. Mało kto z tych hobbystów przechodzi na zawdowstwo w hodowli gołębi, szachach, koszykówce. Nadal pełnią swoje obowiązki służbowe, chodzą do niewdzięcznej (i czasem niebezpiecznej!) pracy.
Przekwalifikować się z jednego zwodu na inny, w tym związany a regionalistyką/genealogią na pewno można. Wg mnie wymaga to uprzedniego: SOLIDNEGO przygotowania naukowego, znalezienia "niszy rynkowej" (w ogóle jakiegokolwiek rynku), który by pozwolił zarobić na chleb.
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
-
Richard1

- Posty: 263
- Rejestracja: czw 14 sty 2010, 08:54
- Podziękował: 4 times
- Otrzymał podziękowania: 5 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Krzyśku może warto pomyśleć i dążyć do zmiany wykształcenia. Nie wiem jakie masz teraz.
To raptem 3 lata (licencjat)
Jako przykład podam swoją scieżkę. Byłem bardzo wytrwały w dążeniu do celu.
Zacząłem jako ślusarz w ZSZ dzisiaj mgr Historii ze specjalizacją archiwalną. Pracuję ponad 20 lat w archiwum na stanowisku starszy kustosz archiwalny - SPEŁNIONY-
Powodzenia
To raptem 3 lata (licencjat)
Jako przykład podam swoją scieżkę. Byłem bardzo wytrwały w dążeniu do celu.
Zacząłem jako ślusarz w ZSZ dzisiaj mgr Historii ze specjalizacją archiwalną. Pracuję ponad 20 lat w archiwum na stanowisku starszy kustosz archiwalny - SPEŁNIONY-
Powodzenia
Ryszard Drąg
- Janiszewska_Janka

- Posty: 1142
- Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 10 times
Re: Genealogia a praca zawodowa
Praca w charakterze urzędnika USC, to tylko urzędnicza praca i z genealogią ma tylko tyle wspólnego, że czasami ktoś sporządza wyciąg z aktów dotyczących rodziny. Jeśli masz wyższe wykształcenie, to trzeba zrobić dodatkowy licencjat w interesującej dziedzinie i rozpocząć działalność w charakterze genealoga. Na naszym forum był bardzo aktywny w młodości Alan Jakman, który wówczas jako licealista utworzył z kolegą genealogiczny periodyk o nazwie More Majorum, a teraz po studiach jest zawodowym genealogiem w Bielsku Białej. Łączą nas dość odległe powiązania rodzinne przez wspólną pra...babkę i jestem dumna z jego wytrwałości w dążeniu do celu jakim była praca genealoga.
Nie znam tego burmistrza i nie wiem jak zareagował by na sugestię utworzenia stanowiska do spraw promocji miasta i nie wiem czy masz odpowiednie kwalifikacje, ale jest to realna możliwość bo znam taki przykład.
Jeśli czegoś bardzo pragniemy, to ma szanse realizacji, ale to od Ciebie zależy. Powodzenia!
Janka
Nie znam tego burmistrza i nie wiem jak zareagował by na sugestię utworzenia stanowiska do spraw promocji miasta i nie wiem czy masz odpowiednie kwalifikacje, ale jest to realna możliwość bo znam taki przykład.
Jeśli czegoś bardzo pragniemy, to ma szanse realizacji, ale to od Ciebie zależy. Powodzenia!
Janka