Migracja ludzi - XVIII/XIX wiek
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Migracje
W wątku o bliźniętach poruszony jest między innymi temat migracji ze wskazaniem, że w XIX wieku były dość rzadkie. Trudno mi uwierzyć na przykładzie mojej rodziny.
-ojciec urodził sie w Irkucku - 1902
-stryj w Kijowie - 1893
- dziadek JC w Warszawie 1862, ale na swój ślub w 1891 r. przyjechał z Kiszyniowa
- dziadek stryjeczny WJ w 1860 podobno w Warszawie, ale ma metrykę chrztu sporządzoną we Włodawie, a na swój ślub w 1891 r. przyjechał z Kijowa
- babcia ojczysta K. - 1867, żona JC urodziła się w Wojcieszkowie, ale jej rodzeństwo już w Wólce Zerzeńskiej
- babcia stryjeczna J., żona WJ w 1869 w Lutomiersku
- rodzice babci K. - pradziadek MA w 1837 w Zahajkach, ale pracował w Ciechominie, w Wojcieszkowie, w Wólce Zerzeńskiej; prababka A. urodziła w Rykach w 1869, choć mieszkała przed ślubem w Zarzeczu Ulańskim i pochodzi w rodziny tam osiedlonej.
Nie wiem narazie gdzie się urodzili prapradziadkowie, ale 3 x pradziadkowie brali ślub w 1797 r. w parafii Jakubów. Niestety śladu ich dzieci tam dotychczas nie odkryłam
I czym dalej wstecz, tym więcej parafii.
Oczywiście nie sa to takie prawdziwe dalekie migracje, ale jeszcze ani razu w rodzinie ojca dziecko nie urodziło się tam gdzie rodzic.
I jak tu coś znaleźć?
-ojciec urodził sie w Irkucku - 1902
-stryj w Kijowie - 1893
- dziadek JC w Warszawie 1862, ale na swój ślub w 1891 r. przyjechał z Kiszyniowa
- dziadek stryjeczny WJ w 1860 podobno w Warszawie, ale ma metrykę chrztu sporządzoną we Włodawie, a na swój ślub w 1891 r. przyjechał z Kijowa
- babcia ojczysta K. - 1867, żona JC urodziła się w Wojcieszkowie, ale jej rodzeństwo już w Wólce Zerzeńskiej
- babcia stryjeczna J., żona WJ w 1869 w Lutomiersku
- rodzice babci K. - pradziadek MA w 1837 w Zahajkach, ale pracował w Ciechominie, w Wojcieszkowie, w Wólce Zerzeńskiej; prababka A. urodziła w Rykach w 1869, choć mieszkała przed ślubem w Zarzeczu Ulańskim i pochodzi w rodziny tam osiedlonej.
Nie wiem narazie gdzie się urodzili prapradziadkowie, ale 3 x pradziadkowie brali ślub w 1797 r. w parafii Jakubów. Niestety śladu ich dzieci tam dotychczas nie odkryłam
I czym dalej wstecz, tym więcej parafii.
Oczywiście nie sa to takie prawdziwe dalekie migracje, ale jeszcze ani razu w rodzinie ojca dziecko nie urodziło się tam gdzie rodzic.
I jak tu coś znaleźć?
Pozdrowienia
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Migracje
zależy "gdzie" (to "gdzie" to nie tylko kwestia miejsca ale środowiska szerzej pojętego
Jacek pisał nie o migracjach ale o migracjach wśród Duckich i fakt związania przez 400 lat z dość niedużym obszarem traktuje raczej jako wyjątkowy
W Warszawie małżeństwa w latach 80 XIX wieku były zawarte w większość przez osoby urodzone poza Warszawą
co oczywiście nie oznacza, że w każdym miejscu tak było
ale ..ja też uważam, że ludzie "kiedyś" często się przemieszczali - częściej niż pokoleniom obecnie żyjącym się wydaje
znacznie znacznie częściej:)
Jacek pisał nie o migracjach ale o migracjach wśród Duckich i fakt związania przez 400 lat z dość niedużym obszarem traktuje raczej jako wyjątkowy
W Warszawie małżeństwa w latach 80 XIX wieku były zawarte w większość przez osoby urodzone poza Warszawą
co oczywiście nie oznacza, że w każdym miejscu tak było
ale ..ja też uważam, że ludzie "kiedyś" często się przemieszczali - częściej niż pokoleniom obecnie żyjącym się wydaje
znacznie znacznie częściej:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Migracje
Na przykładzie mojej rodziny widzę, że często. I jeszcze na dokładkę moi nie dbali o rejestrowanie dzieci w terminach. Ojciec ma metrykę wyrobiona w 1908 r. Dobrze, że była w domu, bo bym w życiu nie odnalazła jej w tym Irkucku. Stryjeczny dziadek jest tez zarejestrowany we Włodawie 9 lat po urodzeniu i ochrzczeniu (podobno) w Warszawie.
Oj ciężki mój los.
Zazdroszczę mężowi, on swoich przodków ma co prawda z różnych wiosek, ale większość z jednej parafii w Wielkopolsce. Odnalazł kilka pokoleń za jedna wizytą u księdza.
Oj ciężki mój los.
Zazdroszczę mężowi, on swoich przodków ma co prawda z różnych wiosek, ale większość z jednej parafii w Wielkopolsce. Odnalazł kilka pokoleń za jedna wizytą u księdza.
Pozdrowienia
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
Migracje
Kontekst wypowiedzi dotyczącej migracji z wątku o bliźniętach dotyczy Duckich w parafii Wilczyska, a nie migracji w ogóle. Sformułowanie "do XIX wieku" znaczy tam zresztą tyle, co "nie dalej niż do wieku XIX", co wynika jasno z dalszej części postu.
Około roku 1847 powstaje pomiędzy Wilczyskami, a Żelechowem kolonia Gózdek, gdzie osiedla się kilku Duckich, mieszkających uprzednio w Wilczyskach. W drugiej połowie XIX wieku inni przedstawiciele rodu z Wilczysk osiedlają się też w pobliskich: Ciechominie, Mysłowie i Woli Mysłowskiej. Z kolei z linii, która w XVII wieku pozostała w Zasiadałach wyodrębniają się rodziny, które pod koniec XIX wieku osiedlają się w sąsiedniej parafii żelechowskiej (niezależnie od wcześniejszej linii, która trafiła tam już w 2 poł. XVIII wieku).
Mobilność rodzin była zdecydowanie wyższa w rodzinach rzemieślniczych i miejskich. Przodkowie urodzonego w Warszawie w 1888 roku bł. Symforiana Feliksa Duckiego, z zawodu kowale, wywodzili się z miejscowości Kociszew (prawdopodobnie Kociszew na południe od Łodzi lub Kocierzew k. Łowicza). W 1826 roku dziadek Symforiana, kowal Walenty żeni się w Warszawie, ale po roku 1830 mieszka w Skierniewicach, następnie jego dzieci najpóźniej w latach 50-tych wracają do Warszawy. Jeden ze stryjów Symforiana, również kowal, trafia na Pragę, po kilku latach wraca na lewy brzeg Wisły, by w latach 60-tych osiedlić się na jakiś czas w okolicach Sokołowa Podlaskiego i Siedlec. Jego dzieci wracają jednak do Warszawy.
Ojciec Symforiana - Julian, ślusarz, kilkakrotnie zmienia miejsce zamieszkania w samej Warszawie. Siostry bliźniaczki (!) Symforiana: Anna i Natalia, rodzą się w 1877 r. przy Czerniakowskiej, pozostałe rodzeństwo m. in. przy Solcu i Jerozolimskiej.
Kuzyni, wywodzący się od innego syna kowala Walentego - ur. w Skierniewicach Franciszka, mieszkają w 2 poł. XIX wieku w różnych częściach Warszawy, w wieku XX przenoszą się do Łodzi.
Szczególnie często przenosili się z miejsca na miejsce młynarze. Moi dalecy krewni po kądzieli, Tratkiewicze - młynarze i organiści z okolic Lublina i Zamościa, wielokrotnie w wieku XIX, czasem w odstępie kilku lat, zmieniali miejsce zamieszkania. Pomimo ich stosunkowo niewielkiej liczebności utrudnia to niezwykle poszukiwania, ponieważ pojedyńcze, dotyczące ich akty w księgach metrykalnych rozsiane są po bardzo licznych parafiach.
Około roku 1847 powstaje pomiędzy Wilczyskami, a Żelechowem kolonia Gózdek, gdzie osiedla się kilku Duckich, mieszkających uprzednio w Wilczyskach. W drugiej połowie XIX wieku inni przedstawiciele rodu z Wilczysk osiedlają się też w pobliskich: Ciechominie, Mysłowie i Woli Mysłowskiej. Z kolei z linii, która w XVII wieku pozostała w Zasiadałach wyodrębniają się rodziny, które pod koniec XIX wieku osiedlają się w sąsiedniej parafii żelechowskiej (niezależnie od wcześniejszej linii, która trafiła tam już w 2 poł. XVIII wieku).
Mobilność rodzin była zdecydowanie wyższa w rodzinach rzemieślniczych i miejskich. Przodkowie urodzonego w Warszawie w 1888 roku bł. Symforiana Feliksa Duckiego, z zawodu kowale, wywodzili się z miejscowości Kociszew (prawdopodobnie Kociszew na południe od Łodzi lub Kocierzew k. Łowicza). W 1826 roku dziadek Symforiana, kowal Walenty żeni się w Warszawie, ale po roku 1830 mieszka w Skierniewicach, następnie jego dzieci najpóźniej w latach 50-tych wracają do Warszawy. Jeden ze stryjów Symforiana, również kowal, trafia na Pragę, po kilku latach wraca na lewy brzeg Wisły, by w latach 60-tych osiedlić się na jakiś czas w okolicach Sokołowa Podlaskiego i Siedlec. Jego dzieci wracają jednak do Warszawy.
Ojciec Symforiana - Julian, ślusarz, kilkakrotnie zmienia miejsce zamieszkania w samej Warszawie. Siostry bliźniaczki (!) Symforiana: Anna i Natalia, rodzą się w 1877 r. przy Czerniakowskiej, pozostałe rodzeństwo m. in. przy Solcu i Jerozolimskiej.
Kuzyni, wywodzący się od innego syna kowala Walentego - ur. w Skierniewicach Franciszka, mieszkają w 2 poł. XIX wieku w różnych częściach Warszawy, w wieku XX przenoszą się do Łodzi.
Szczególnie często przenosili się z miejsca na miejsce młynarze. Moi dalecy krewni po kądzieli, Tratkiewicze - młynarze i organiści z okolic Lublina i Zamościa, wielokrotnie w wieku XIX, czasem w odstępie kilku lat, zmieniali miejsce zamieszkania. Pomimo ich stosunkowo niewielkiej liczebności utrudnia to niezwykle poszukiwania, ponieważ pojedyńcze, dotyczące ich akty w księgach metrykalnych rozsiane są po bardzo licznych parafiach.
Ostatnio zmieniony ndz 05 cze 2011, 00:43 przez Pelagiusz, łącznie zmieniany 1 raz.
Migracje
Witam i zazdroszczę twojemu mężowi Danusiu. Co do migracji masz niewątpliwie rację. Moi nie dość, że się przemieszczali to jeszcze na dodatek na Wołyniu (może w kraju poszukiwania byłyby łatwiejsze????). Odnalezienie ich teraz to masakra, tym bardziej, że moja wiedza na ich temat jest bardzo skąpa a i brak dokumentów - zazdroszczę wam wszystkim którzy dużo wiecie o swoich przodkach. Ciężko szukać po omacku.
Pozdrawiam Mira
Pozdrawiam Mira
Migracje
Słowo migracja w wątku o bliźniętach tylko przypomniało mi sprawę i dlatego założyłam nowy temat. Wydał mi się interesujący, bo takich przemieszczających się rodzin jak moja jest pewnie bardzo wiele. Wszyscy rozumiemy swoje kłopoty, ale sądzę, że poszukiwania w jednym mieście, tym bardziej w jednej parafii przysparzają nieco mniej trudności. Większość praktycznie akt z kilku parafii warszawskich dzięki Pradziadowi i genetece już mam. Bo moich przodkowie też osiadali w końcu w Warszawie i stamtąd pochodzi najwięcej moich aktów zgonu. Tu na stałe zamieszkał ojciec ze swoją matka po powrocie z Syberii. Moi rodzice brali tam ślub w 1941 r, moi dziadkowie ojczyści również. Ja sama tez urodziłam się Warszawie. Prababki, pradziadek i babki i to nie tylko ze strony ojca, ale również mamy, pochowani są na Powązkach, przy czym najwcześniejszy znany mi pogrzeb rodzinny w Warszawie był w 1884 r.
Pozdrowienia
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Migracje
dodam -niby banał, ale zdarza się, że zapominamy
nawet jeśli rejestracja kilku momentów z życia 3-6? (narodzenie, chrzest, ślub, narodziny dzieci, śmierć to migawki -chwile) są w jednym miejscu to nie znaczy, że "pomiędzy" wszystko w jednym miejscu
czasem zauważymy to w aktach, gdy świadkowali dalszej rodzinie ale w bazach tego nie zobaczymy
podróży w interesach, przebiegu służby wojskowej - też rzadko
nie mówiąc o tym, że pewnie więcej kultur widzieli wychodząc "za próg" niż przeciętny człowiek od lat 50 do 90 XX wieku
jak to mawiał mój ojciec (do pewnego czasu była to prawda, od 20 lat niekoniecznie) "Twój dziadek jak miał tyle lat co ty częściej Murzynów na ulicy widział i więcej języków słyszał niż ty":)
nawet jeśli rejestracja kilku momentów z życia 3-6? (narodzenie, chrzest, ślub, narodziny dzieci, śmierć to migawki -chwile) są w jednym miejscu to nie znaczy, że "pomiędzy" wszystko w jednym miejscu
czasem zauważymy to w aktach, gdy świadkowali dalszej rodzinie ale w bazach tego nie zobaczymy
podróży w interesach, przebiegu służby wojskowej - też rzadko
nie mówiąc o tym, że pewnie więcej kultur widzieli wychodząc "za próg" niż przeciętny człowiek od lat 50 do 90 XX wieku
jak to mawiał mój ojciec (do pewnego czasu była to prawda, od 20 lat niekoniecznie) "Twój dziadek jak miał tyle lat co ty częściej Murzynów na ulicy widział i więcej języków słyszał niż ty":)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Migracje
No właśnie. Szczególnie przodkowie po rozbiorach się przemieszczali. Moi jeździli w głąb dzisiejszej Rosji, ale przez zawirowania historii nie była to żadna emigracja, jeździli po "swoim" państwie, pewnie w poszukiwaniu lepszego życia. Nawet nie wiem czy po rewolucji wszyscy znaleźli się na powrót w granicach Rzeczypospolitej. Nie znany mi jest los dziadka, nieznany los jego brata i żony...
Pozdrowienia
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
Migracja ludzi - XVIII/XIX wiek
Analizując najwcześniejsze zindeksowane metryki dotyczące danego nazwiska natykam się na problemy natury geograficznej. Jak wyglądały migracje ludzi (z niższych grup społecznych) w XVIII wieku? Czy możliwe, że osoby z tej samej linii (bracia, siostry) "rozjechali się" w promieniu 70-100km i tam pozakładali rodziny? Czy te odległości były raczej mniejsze - 20-30km? Wiem że nie ma jednej zasady w tej kwestii, ale chciałem zapytać o Wasze doświadczenia. Dodam iż moje zagadnienie dotyczy regionu Pomorza, nazwisko jest rzadkie i w zindeksowanych danych wystepuje w obszarze o promieniu ok. 70km.
Niestety obawiam się że wiek XVIII jest graniczny w kwiestii geografii i nazwisk, bo istnieją w tym regionie zindeksowane wpisy z początków XVIII wieku nie zawierające nazwisk - np. "kowal z ..."
Niestety obawiam się że wiek XVIII jest graniczny w kwiestii geografii i nazwisk, bo istnieją w tym regionie zindeksowane wpisy z początków XVIII wieku nie zawierające nazwisk - np. "kowal z ..."
Migracja ludzi - XVIII/XIX wiek
Witam,
Jesteś nowy ( nowa ), więc pamiętaj o podpisywaniu swoich postów. Szkoda, że nie podałeś tego nazwiska. Z moich doświadczeń wynika, że takie dalekie migracje miały miejsce, np. ze Śląska do Wielkopolski. Wiele takich przypadków udało mi się udokumentować, niekiedy przy pomocy koleżanek i kolegów genealogów, którzy poświęcają swój cenny czas biorąc udział w tworzeniu różnego rodzaju baz danych.
Pozdrawiam. Paweł
Jesteś nowy ( nowa ), więc pamiętaj o podpisywaniu swoich postów. Szkoda, że nie podałeś tego nazwiska. Z moich doświadczeń wynika, że takie dalekie migracje miały miejsce, np. ze Śląska do Wielkopolski. Wiele takich przypadków udało mi się udokumentować, niekiedy przy pomocy koleżanek i kolegów genealogów, którzy poświęcają swój cenny czas biorąc udział w tworzeniu różnego rodzaju baz danych.
Pozdrawiam. Paweł
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Migracja ludzi - XVIII/XIX wiek
Migracje były i to na o wiele większe odległości. Ja np w rodzinie miałam przypadek, że rodzeństwo z kuzynami przybyli na początku XIX wieku z Ełku do Warszawy i tam pozakładali rodziny.
Przeglądając aneksy do małżeństw w parafii Jeżów (woj. łódzkie) z lat 1810 - 1825, spotykałam się z odpisami metryk czy też aktami znania ludzi urodzonych niemalże na terenie całej przedrozbiorowej Polski. Dużo osób napłynęło z terenów ówczesnego zaboru pruskiego, ale nie tylko.
Inny przykład, już z rodziny. Mamy początek XIX wieku. Mieszkają na terenie parafii Grocholice (obecny Bełchatów). Jest 4 braci i jedna siostra. Siostra wychodzi za mąż i przenosi się na gospodarstwo męża. Jeden brat kilka miesięcy po ślubie umiera. Pozostaje trzech. Najstarszy żeni się ze szlachcianką i to on pozostaje na gospodarstwie, gdzie zapewne jeszcze żyją ich potomkowie. Dwaj pozostali wraz z rodzinami wyjeżdżają - jeden osiedla się w okolicy Brzezin, a drugi na terenie parafii Mileszki (obecnie dzialnica Łodzi). Ale ich potomkowie też nie zawsze pozostają na tym samym miejscu, lecz wędrują w poszukiwaniu pracy.
Mój pradziadek wraz z siostrą i bratem urodzili się w parafii Rajsko koło Kalisza. Pradziadek wraz z bratem około połowy XIX wieku przywędrowali do Warszawy. Natomiast na terenie parafii Rajsko brak jest aktu ślubu ich rodziców, nie ma też urodzeń, ani zgonów. Możliwe, że wędrowali.
To tyle, jeżeli chodzi o moje doświadczenia, a przykładów na pewno znalazłoby się więcej.
Przeglądając aneksy do małżeństw w parafii Jeżów (woj. łódzkie) z lat 1810 - 1825, spotykałam się z odpisami metryk czy też aktami znania ludzi urodzonych niemalże na terenie całej przedrozbiorowej Polski. Dużo osób napłynęło z terenów ówczesnego zaboru pruskiego, ale nie tylko.
Inny przykład, już z rodziny. Mamy początek XIX wieku. Mieszkają na terenie parafii Grocholice (obecny Bełchatów). Jest 4 braci i jedna siostra. Siostra wychodzi za mąż i przenosi się na gospodarstwo męża. Jeden brat kilka miesięcy po ślubie umiera. Pozostaje trzech. Najstarszy żeni się ze szlachcianką i to on pozostaje na gospodarstwie, gdzie zapewne jeszcze żyją ich potomkowie. Dwaj pozostali wraz z rodzinami wyjeżdżają - jeden osiedla się w okolicy Brzezin, a drugi na terenie parafii Mileszki (obecnie dzialnica Łodzi). Ale ich potomkowie też nie zawsze pozostają na tym samym miejscu, lecz wędrują w poszukiwaniu pracy.
Mój pradziadek wraz z siostrą i bratem urodzili się w parafii Rajsko koło Kalisza. Pradziadek wraz z bratem około połowy XIX wieku przywędrowali do Warszawy. Natomiast na terenie parafii Rajsko brak jest aktu ślubu ich rodziców, nie ma też urodzeń, ani zgonów. Możliwe, że wędrowali.
To tyle, jeżeli chodzi o moje doświadczenia, a przykładów na pewno znalazłoby się więcej.
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
Migracja ludzi - XVIII/XIX wiek
Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź. U mnie, tak jak wspomniałem, odległości nie są aż tak duze - jedna gałąź jest w regionie Drzycim - Jeżewo - Przysiersk, inna natomiast Kamień Krajeński - Wałdowo. Nie byłem pewien czy w jakikolwiek sposób można łączyć te gałezie ze względu na 90 km odległośc, ale widać na postawie powyższych przykładów że taka opcja jest bardzo możliwa.
Widzę także że nie ma zasady odnośnie tego kto migrował - zarówno panna przenosiła się "na gospodarstwo męża" jak i mężczyźni migrowali w poszukiwaniu pracy. Odnośnie ślubu - czy ślub był zazwyczaj w parafii związanej z miesjcem zamieszkania panny, czy niekoniecznie?
Pozdrawiam,
Michał
Widzę także że nie ma zasady odnośnie tego kto migrował - zarówno panna przenosiła się "na gospodarstwo męża" jak i mężczyźni migrowali w poszukiwaniu pracy. Odnośnie ślubu - czy ślub był zazwyczaj w parafii związanej z miesjcem zamieszkania panny, czy niekoniecznie?
Pozdrawiam,
Michał
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Migracja ludzi - XVIII/XIX wiek
Zasada była taka, że ślub był w parafii zamieszkania panny młodej, a miejsce zamieszkania po ślubie u męża. A potem mężczyźni już z rodzinami migrowali w poszukiwaniu pracy, albo przyczyniały się do tego jakieś zawieruchy wojenne. Ale migracje były i to kolosalne.
Ja mieszkam obecnie w rodzinnym mieście mego męża. Ale nie ma tu ani jednego potomka rdzennego (mam na myśli żyjącego od wielu pokoleń) Ozorkowianina. Najstarsze urodzenie w tej rodzinie na terenie tutejszej parafii odnotowane jest chyba na przełom lat 60/70 XIX wieku. Wszyscy skądś przywędrowali.
Ja mieszkam obecnie w rodzinnym mieście mego męża. Ale nie ma tu ani jednego potomka rdzennego (mam na myśli żyjącego od wielu pokoleń) Ozorkowianina. Najstarsze urodzenie w tej rodzinie na terenie tutejszej parafii odnotowane jest chyba na przełom lat 60/70 XIX wieku. Wszyscy skądś przywędrowali.
Pozdrawiam
Dorota
Dorota