Wspomnienia emigrantów
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Wspomnienia emigrantów
Witam,
przeglądając zasoby internetowe, natrafiłam na wspomnienia wojenne emigranta Pana Zdzisława J. Xięzopolskiego :
http://niepoprawni.pl/blog/1748/kilka-s ... -emigranta
pozdrawiam
Jola
przeglądając zasoby internetowe, natrafiłam na wspomnienia wojenne emigranta Pana Zdzisława J. Xięzopolskiego :
http://niepoprawni.pl/blog/1748/kilka-s ... -emigranta
pozdrawiam
Jola
- Dławichowski

- Posty: 1042
- Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
- Lokalizacja: Koszalin
- Kontakt:
Wspomnienia emigrantów
Dzień dobry!
Ja natomiast szukam jakichkolwiek wspomnień Polaków, którzy w latach głodu (189- -1910) emigrowali do Ameryki. W jakich warunkach płynęli i jak wyglądały ich pierwsze lata na obczyźnie. Bo jak wyglądało przyjęcie w New Yorku pięknie opisane jest w książce "Wyspa klucz".
Krzycho z Koszalina
Ja natomiast szukam jakichkolwiek wspomnień Polaków, którzy w latach głodu (189- -1910) emigrowali do Ameryki. W jakich warunkach płynęli i jak wyglądały ich pierwsze lata na obczyźnie. Bo jak wyglądało przyjęcie w New Yorku pięknie opisane jest w książce "Wyspa klucz".
Krzycho z Koszalina
O mnie:
http://www.dlawich.pl/
http://www.dlawich.pl/
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6307
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 2 times
- Otrzymał podziękowania: 14 times
Wspomnienia emigrantów
Tu jest trochę bibliografii:
http://www.dziedzictwo.polska.pl/katalo ... d,5666.htm
Pozdrawiam
Aneta
http://www.dziedzictwo.polska.pl/katalo ... d,5666.htm
Pozdrawiam
Aneta
-
Jurek_Plieth

- Posty: 259
- Rejestracja: śr 22 gru 2010, 08:33
- Lokalizacja: Gdańsk
- Kontakt:
Re: Wspomnienia emigrantów
A czemu tylko do 1910?Dławichowski pisze:Dzień dobry!
Ja natomiast szukam jakichkolwiek wspomnień Polaków, którzy w latach głodu (189- -1910) emigrowali do Ameryki...
Siostra mojego pradziadka była gospodynią u księdza. Tak dobrze wywiązywała się za swoich obowiązków, że z tego wszystkiego zaciążyła. Księżulo okazał się być jednakże człowiekiem honoru, bo najpierw odesłał ją do swoich rodziców w innej miejscowości, gdzie urodziła synka. Następnie zaś przysiągł jej, że dopilnuje wychowania swojego syna, a ją samą wyposażył w bilet do Ameryki. Był to rok 1912, a dziewczyna do Ameryki nigdy nie dopłynęła, bo statek nazywał się Titanic...
Pyszna historia ale czy prawdziwa?Siostra mojego pradziadka była gospodynią u księdza. Tak dobrze wywiązywała się za swoich obowiązków, że z tego wszystkiego zaciążyła. Księżulo okazał się być jednakże człowiekiem honoru, bo najpierw odesłał ją do swoich rodziców w innej miejscowości, gdzie urodziła synka. Następnie zaś przysiągł jej, że dopilnuje wychowania swojego syna, a ją samą wyposażył w bilet do Ameryki. Był to rok 1912, a dziewczyna do Ameryki nigdy nie dopłynęła, bo statek nazywał się Titanic...
Ta "dziewczyna" to jest na liscie pasazerow Tytanika? http://www.titanic-facts.com/titanic-pa ... -list.html
Sceptycznie,
Roman
-
Jurek_Plieth

- Posty: 259
- Rejestracja: śr 22 gru 2010, 08:33
- Lokalizacja: Gdańsk
- Kontakt:
RoRo500 pisze:Mój dziadek żył w dużej przyjaźni ze swoim kuzynem - synem owej panny tragicznie zmarłej na Titaniku. Nikt nie robił z tego tajemnicy kto jest jego ojcem i kto był jego matką. Moja 89-letnia mama doskonale pamięta owe spotkania rodzinne.Pyszna historia ale czy prawdziwa?![]()
Ta "dziewczyna" to jest na liscie pasazerow Tytanika? http://www.titanic-facts.com/titanic-pa ... -list.html
Nazwiska tej ciotki mojego dziadka nie ma na liście pasażerów, ale nie jest to niczym niezwykłym, bowiem jak możesz wyczytać, większość tragicznie zmarłych pasażerów to pasażerowie mający bilety najniższej klasy i jako tacy w ogóle nie figurujący na żadnych listach.
Bardzo chętnie bym się w tym temacie dokształcił, wiec jesli mógłbyś podesłać link potwierdzający Twoje stwierdzenie, że znaczna część pasażerów Tytanika jest nieudokumentowana to bym był bardzo za to wdzięczny.bowiem jak możesz wyczytać, większość tragicznie zmarłych pasażerów to pasażerowie mający bilety najniższej klasy i jako tacy w ogóle nie figurujący na żadnych listach.
Z nielicznych źródeł które widziałem wynika, że ta tragedia była na tyle fascynująca by skłonić ludzi do bardzo szczegółowych badań. Włącznie z potwierdzeniem tożsamości nieznanego małego dziecka używając metodologi DNA. http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/6925640.stm
Pozdrawiam,
Roman
- kaphis

- Posty: 258
- Rejestracja: pn 10 sty 2011, 10:40
- Podziękował: 3 times
- Otrzymał podziękowania: 6 times
Witam
Krzyszofie o tym w jakich warunkach plynal do amerki pradziadek Andrzej mojej mamy nie wiem narazie nic ale jest ktos w rodzinie co ma stare listy i moze kiedyc dane bedzie mi przejrzec ta korespondencje. Prapradziadek wiem ze do Polski nie chcial wracac. Jego zona wyslala najmlodszego syna Jozefa ( 12 letniego ) by odnalazl ojca i zeby z nim wrocil. Potem przyszla pierwsza wojna. Jozef wrocil do europy w amerykanskim mundurze. Na froncie ( prawdopodobnie we Francji) zdrowo mu sie oberwalo gazem musztardowym i doznal jakies rany. Wrocil do Stanow i zalozyl rodzine. W dniu w ktorym urodzila mu sie pierwsze dziecko jego ojciec wpadl pod auto i na skutek wypadku zmarl.Przyszla druga wojna ze wzgledu na stan zdrowia po pierwszej wojnie jak i fakt posiadania malych dzieci nie przyjeto go ponownie do wojska. Do jego smierci w latach 70 rodzina utrzymywala korespondencje potem nic kontaktu zerwala sie. Dopiero niedawno udalo mie sie nawiazac kontakt z jego wnuczka. Mysle ze nie bylo im tam zle skoro zostali tam. Z drugiej strony mam tez swiadomosc , ze ta rodzina do biednych nie nalezala i do dzisiaj ich potomkowie w Polsce na swoj byt nie narzekaja...
Pozdrawiam Marek
Krzyszofie o tym w jakich warunkach plynal do amerki pradziadek Andrzej mojej mamy nie wiem narazie nic ale jest ktos w rodzinie co ma stare listy i moze kiedyc dane bedzie mi przejrzec ta korespondencje. Prapradziadek wiem ze do Polski nie chcial wracac. Jego zona wyslala najmlodszego syna Jozefa ( 12 letniego ) by odnalazl ojca i zeby z nim wrocil. Potem przyszla pierwsza wojna. Jozef wrocil do europy w amerykanskim mundurze. Na froncie ( prawdopodobnie we Francji) zdrowo mu sie oberwalo gazem musztardowym i doznal jakies rany. Wrocil do Stanow i zalozyl rodzine. W dniu w ktorym urodzila mu sie pierwsze dziecko jego ojciec wpadl pod auto i na skutek wypadku zmarl.Przyszla druga wojna ze wzgledu na stan zdrowia po pierwszej wojnie jak i fakt posiadania malych dzieci nie przyjeto go ponownie do wojska. Do jego smierci w latach 70 rodzina utrzymywala korespondencje potem nic kontaktu zerwala sie. Dopiero niedawno udalo mie sie nawiazac kontakt z jego wnuczka. Mysle ze nie bylo im tam zle skoro zostali tam. Z drugiej strony mam tez swiadomosc , ze ta rodzina do biednych nie nalezala i do dzisiaj ich potomkowie w Polsce na swoj byt nie narzekaja...
Pozdrawiam Marek
-
Jurek_Plieth

- Posty: 259
- Rejestracja: śr 22 gru 2010, 08:33
- Lokalizacja: Gdańsk
- Kontakt:
RoRo500 pisze:Czy nie napisałem, że znaczna część pasażerów, która zaokrętowała we Francji?Bardzo chętnie bym się w tym temacie dokształcił, wiec jesli mógłbyś podesłać link potwierdzający Twoje stwierdzenie, że znaczna część pasażerów Tytanika jest nieudokumentowana to bym był bardzo za to wdzięczny.
Niestety nie napisałeś ....Cytat:
Bardzo chętnie bym się w tym temacie dokształcił, wiec jesli mógłbyś podesłać link potwierdzający Twoje stwierdzenie, że znaczna część pasażerów Tytanika jest nieudokumentowana to bym był bardzo za to wdzięczny.
Czy nie napisałem, że znaczna część pasażerów, która zaokrętowała we Francji?
Ale to i tak nie na temat. Wciąż czekam na jakieś potwierdzenie, że znaczna część pasażerów była „nieudokumentowana”.
Wszyscy mamy rodzinne historie o mniejszym lub większym prawdopodobieństwie aktualnego zaistnienia. Wielu miało prababkę z hrabiowskiego rodu, którą rodzina wydziedziczyła za mezalians z chłopem. Albo pradziadka co Carowi Wszechrosji życie na wojnie uratował. Część z tych historii może być nawet prawdziwa ale rolą genealoga jest dotrzeć do żródeł i to udokumentować. Opowieści bez potwierdzenia w dokumentach to tylko - opowieści.
Pozdrowienia,
Roman
Re: Wspomnienia emigrantów
KrzysiuDławichowski pisze:Dzień dobry!
Ja natomiast szukam jakichkolwiek wspomnień Polaków, którzy w latach głodu (189- -1910) emigrowali do Ameryki. W jakich warunkach płynęli i jak wyglądały ich pierwsze lata na obczyźnie. Bo jak wyglądało przyjęcie w New Yorku pięknie opisane jest w książce "Wyspa klucz".
Krzycho z Koszalina
W Kurierze Warszawskim nr 176 z 1880 roku jest artykuł o Polakach w Stanach Zjednoczonych.
Kurier poczytasz w internecie w Bibliotece UW.
pozdrawiam
Danka
-
Gawski_Marcin

- Posty: 109
- Rejestracja: wt 14 wrz 2010, 11:41
Nie podważając Twojej historii (bywały różne przypadki odbiegające od reguły – może i tak jest tutaj), moim skromnym zdaniem byłoby to jednak dość niezwykłe. Manifesty (spisy) pasażerów były sporządzane dość sumiennie i status materialny i społeczny pasażera nie miał tu nic do rzeczy. Dlatego stanowią dla nas cenne źródło informacji o przodkach emigrujących za ocean (p. manifesty z Ellise Island). Oczywiście, zawsze mogło się zdarzyć, że kogoś „przeszmuglowano”, bądź ktoś z listy w rzeczywistości nie popłynął (spóźnił się, zrezygnował itd.) i z jakiegoś powodu go nie skreślono.Jurek_Plieth pisze: Nazwiska tej ciotki mojego dziadka nie ma na liście pasażerów, ale nie jest to niczym niezwykłym, bowiem jak możesz wyczytać, większość tragicznie zmarłych pasażerów to pasażerowie mający bilety najniższej klasy i jako tacy w ogóle nie figurujący na żadnych listach.
Wracając do Titanica: najczęściej podawaną liczbą pasażerów i załogi na statku jest 2208 osób („w porywach” do 2228), z następującym podziałem: załoga – 879, I klasa – 329, II klasa – 272, III klasa – 710. Na imiennej liście pasażerów podanej w linku Romana jest pasażerów: w I klasie – 293 (brak 36 nazwisk), w II klasie – 260 (brak 12), a w klasie III – 709 (brak 1 nazwiska!). Jednak zdecydowaną większość pasażerów III klasy znamy.
Pozdrawiam!
Marcin
Marcin
Re: Wspomnienia emigrantów
William I. Thomas, Florian Znaniecki, Chłop polski w Europie i Ameryce, wyd. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1976, 5 tomówDławichowski pisze:Ja natomiast szukam jakichkolwiek wspomnień Polaków, którzy w latach głodu (189- -1910) emigrowali do Ameryki. W jakich warunkach płynęli i jak wyglądały ich pierwsze lata na obczyźnie. Bo jak wyglądało przyjęcie w New Yorku pięknie opisane jest w książce "Wyspa klucz".
Krzycho z Koszalina
Pamiętniki emigrantów, przed. kom. red. Adam Andrzejewski, Instytut Gospodarstwa Społecznego, Książka i Wiedza, Warszawa 1977, 2 tomy
Pozdrawiam
Maciej Róg „Rożek” (Rozek19)
https://www.mrog.org/genealogia
https://genealogia.mrog.org/
https://genealodzy.opole.pl/
https://genealodzy.wroclaw.pl/
https://www.mrog.org/genealogia
https://genealogia.mrog.org/
https://genealodzy.opole.pl/
https://genealodzy.wroclaw.pl/
- Dławichowski

- Posty: 1042
- Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
- Lokalizacja: Koszalin
- Kontakt:
Re: Wspomnienia emigrantów
Dzięki Danka i Maciek.
Książki kupię. Prasę przeczytam. Pozdrawia:
Krzycho z Koszalina
Książki kupię. Prasę przeczytam. Pozdrawia:
Krzycho z Koszalina
O mnie:
http://www.dlawich.pl/
http://www.dlawich.pl/
-
Jurek_Plieth

- Posty: 259
- Rejestracja: śr 22 gru 2010, 08:33
- Lokalizacja: Gdańsk
- Kontakt:
Romanie, Marcinie,Gawski_Marcin pisze:
Nie podważając Twojej historii (bywały różne przypadki odbiegające od reguły – może i tak jest tutaj), moim skromnym zdaniem byłoby to jednak dość niezwykłe.
Nie widzę najmniejszego powodu aby "szczycić się" faktem iż ktoś z mojej dalekiej rodziny zatonął na Titaniku
Powtarzam, że moi dziadkowie i on byli ze sobą zaprzyjaźnieni. Nikt w rodzinie nie robił z tego tajemnicy jak zginęła matka tegoż człowieka, ale ponieważ nie ma jej na liście pasażerów Titanika, więc aby wątek zakończyć załóżmy, że zatonęła na innym, mniej słynnym statku.
Howgh!